mod. Amelia ©Jakub Kaźmierczyk

Jak zbudować domowe studio z lampami systemowymi? Praktyczne rady na początek

Domowe studio to miejsce, w którym chętnie spędzimy wiele godzin, a w efekcie powstanie tam wiele wspaniałych zdjęć. Najpierw trzeba je jednak zbudować. Jaki sprzęt dobrać i jakie ustawienia lamp możemy wykorzystać?

Na temat domowego studia napisałem już wiele artykułów, ale mimo to ciągle eksploruję moje mieszkanie i korzystając z różnych rozwiązań, pokazuję, że robienie niezłych zdjęć w domowym zaciszu wcale nie musi być trudne. W dzisiejszym artykule powiem kilka słów o domowym studiu zbudowanym na bazie lamp reporterskich. Wiele osób zaczyna właśnie od tego rozwiązania. Nic dziwnego — w końcu niemal każdy fotograf ma tego typu lampę w swojej torbie, więc dlaczego nie miałaby posłużyć jako jeden z elementów domowego studia? Przyjrzyjmy się bliżej tematowi.

Jaki zestaw wybrać?

Systemowe lampy błyskowe

Wszyscy producenci mają dedykowane lampy błyskowe do swoich systemów, ale na rynku znajdziemy wielu producentów, którzy oferują swoje niezależne rozwiązania. Rozrzut cenowy jest naprawdę duży — od 250 zł za manualne flesze, po grubo powyżej 2000 zł za topowe rozwiązania Canona czy Nikona. Oczywiście najtańsze lampy nie będą wyposażone w zaawansowane systemy TTL czy HSS, ich żywotność będzie niższa, a wykonanie gorsze. Z drugiej strony, lampy z górnej półki rozwiną skrzydła dopiero podczas długich reportaży w ciężkich warunkach.

Do serii poradników wykorzystałem jedną lampę Canon 580 EX II oraz dwie Quadralite Stroboss 60.

Z mojego doświadczenia wynika, że naprawdę niezłą lampę możemy kupić już za 600–800 zł. Najpopularniejszymi markami na rynku są Yongnuo i Quadralite. Dobierając lampę, warto pracować w obrębie jednego systemu. Wiele fleszy wyposażonych jest w wbudowane odbiorniki wyzwalaczy radiowych, które nie są ze sobą kompatybilne. Warto zwrócić na to uwagę. Jeśli chodzi o moc lamp, na rynku znajdziemy głównie flesze o liczbie przewodniej około 40 i około 60. Tu polecałbym celować w te mocniejsze. Lampy reporterskie najczęściej oferują bardzo szeroki zakres regulacji, a przy stosunkowo niskiej mocy lepiej mieć jej więcej niż mniej.

Wyzwalacze

Tu możemy wybierać między prostymi rozwiązaniami przenoszącymi jedynie impuls, ale bez możliwości sterowania mocą lamp, a także bez przeniesienia automatyki TTL i synchronizacji HSS. Drugim wyborem są droższe, ale bardziej zaawansowane wyzwalacze, oferujące TTL, HSS i możliwość sterowania lampami z poziomu nadajnika. Wyzwalacze warto kupić razem z lampami, tak aby były z nimi kompatybilne. Dla przykładu, wiele lamp Yongnuo ma wbudowane odbiorniki kilku modeli swoich nadajników. Dzięki temu nie będzie konieczności kupowania dodatkowego odbiornika.

Gdy mamy lampę producenta aparatu, powinna bez problemu współpracować z dedykowanym odbiornikiem. Ciekawym rozwiązaniem, które pojawiło się niedawno na rynku, są wyzwalacze Cactus, które pracują multisystemowo. Dzięki nim, mając np. aparat Olympusa, możemy wyzwalać lampę Canona, łącznie z przeniesieniem HSS i w niedalekiej przyszłości — TTL.

Zasilanie

Lampy systemowe wymagają zasilania z tzw. paluszków, czyli baterii lub akumulatorów AA. Takie rozwiązanie z jednej strony jest wygodne, bo nie niesie konieczności podłączania wszystkiego kablami, ale z drugiej strony może wydłużać czas ładowania i konieczna jest wymiana akumulatorów podczas sesji. Tu warto pomyśleć o renomowanych, sprawdzonych i wydajnych akumulatorach, jak GP ReCyko+ Pro, z których korzystałem przy zdjęciach do tego tekstu.

Do przygotowania artykułów korzystałem głównie z akumulatorów GP ReCyko+ Pro, które zapewniają szybkie ładowanie, a także oferują możliwość zrobienia wielu błysków na jednym ładowaniu.

Gdy mamy takie profesjonalne akumulatorki stworzone z myślą o lampach błyskowych, czas ładowania lampy będzie krótszy, a liczba błysków na jednym ładowaniu większa. Koniecznie pomyślcie o zapasie — dobrze jest mieć dwa komplety nadprogramowych akumulatorów. W końcu, co powiecie modelce w trakcie sesji? Wymówka w postaci wyładowanych baterii to wielka wtopa. Nie kupujcie też chińskich produktów o wziętej z kosmosu pojemności. Nie dość, że wytrzymają krócej, to jeszcze mogą uszkodzić lampę.

Statywy

Kolejny niezbędny element w domowym studiu. Nie polecam kupowania ani tych największych, ani tych mniejszych. Sam dysponuję wieloma statywami do lamp, ale najczęściej korzystam z tych o wysokości 260 cm. Są wystarczająco stabilne, odpowiednio wysokie, ale nogi po rozłożeniu nie zajmują połowy mieszkania. Z kolei niższe statywy po wyciągnięciu na maksymalną wysokość tracą na stabilności, choć warto mieć taki w zanadrzu, kiedy np. będziecie chcieli postawić lampę za modelką.

Statywy o wysokości bliskiej 4 metrów będą po prostu zbyt wielkie do domowego studia. Warto również zwrócić uwagę na możliwość zdemontowania trzpienia, co z kolei pozwoli na zainstalowanie uchwytu w poziomie i przesunięcie osi lampy. Przyda się to przy fotografii portretowej.

Uchwyty

Aby móc zamontować flesze reporterskie na statywach, będziemy potrzebować dedykowanych uchwytów. Co prawda stopki dodawane do lamp najczęściej możemy wkręcić w trzpień statywu, ale nie mają one żadnego mocowania akcesoriów, a także nie umożliwiają ustawienia lampy w dół. Możemy wybrać mniejsze, kompaktowe uchwyty, jak również większe, ale wyposażone w adapter Bowens. Prócz samego portu akcesoriów rozwiązania różnią się także systemem mocowania lampy — w jednych lampę zapinamy na stopkę, w drugich — za obudowę palnika.

Modyfikatory

Dobór modyfikatorów oczywiście w największym stopniu zleży od fotografa i charakteru światła, jaki preferuje. Do domowych zastosowań wolę jednak te mniejsze. Rzadko zdarza mi się fotografować całą postać — w domu nie mam na to miejsca, więc duże okty czy parasole sferyczne raczej odpadają ze względu na gabaryty. Częściej sięgam po mniejsze modyfikatory. Do portretu używam niewielkiego, 42-centymetrowego beauty disha z plastrem miodu, a także 110-centymetrowego parasola odbijającego.

Należy pamiętać, że najczęściej im modyfikator ma większą średnicę, tym jest głębszy. Przy zdjęciach portretowych może się okazać, że po prostu zabraknie nam miejsca na wciśnięcie z aparatem między softbox a modelkę lub softbox ją po prostu zasłoni.

Nieoceniona jest również blenda — często to substytut kolejnej lampy w naszym zestawie. Podczas wielu zdjęć często najlepszym modyfikatorem okazuje się biały sufit lub ściana, które bardzo dobrze rozpraszają światło. Tu jednak warunek jest prosty — ściana nie może być kolorowa.

Domowe studio — jakie elementy wybrałem do mojego zestawu?

Moje domowe studio na potrzeby tego artykułu zbudowałem w oparciu o trzy lampy błyskowe systemu Canona. To Canon 580EX II oraz dwa Quadralite Stroboss 60. Wyzwalacze to Quadralite Navigator X. Odbiornik powędrował pod stopkę Canona, natomiast Strobossy wyposażone są we wbudowany odbiornik systemu. Mimo że nie korzystałem z aparatu Canona, to Navigator X pozwolił mi na wygodne sterowanie mocą lamp w trzech grupach bez konieczności podchodzenia do lamp. Statywy to dwa Quantuum Air 260 i jeden chiński "noname". Jeśli chodzi o modyfikatory, skorzystałem ze srebrnego beauty disha 42 cm, srebrnej, trójkątnej blendy 60 cm, a także białego, odbijającego parasola firmy Mitoya. Lampy mocowane były w dwóch uchwytach Quadralite S-Holder i jednym Phottix Varos.

GP ReCyko+ Pro - wszystkie modele z serii Pro pozostają długo naładowane i mogą być ładowane do 1500 razy.

Cały zestaw był zasilany akumulatorami do lamp błyskowych GP Recyko+ Pro. Dzięki nim lampy ładowały się szybko i spokojnie wytrzymały całą sesję. Do tego skorzystałem z szybkiej ładowarki, która cały komplet ładuje w niespełna 3 godziny, więc kilka kompletów, dzień przed sesją, naładowało się naprawdę sprawnie.

Jakie efekty można uzyskać w domowym studiu?

Do kolejnej, domowej sesji zaprosiłem Amelię. Zazwyczaj podczas sesji domowych robię zdjęcia portretowe na jednolitym tle i kilka zdjęć we wnętrzu dużego pokoju. Niestety, to pewne ograniczenia wynikające z braku miejsca i wolnych przestrzeni. W przypadku mojego mieszkania najwięcej wolnego miejsca mam w dużym pokoju i przejściu do przedpokoju. Tym razem skorzystałem z kilku sprawdzonych ustawień światła.

Portrety zrobiłem na tle ściany w przedpokoju — doskonale znacie to miejsce z innych moich poradników. Przeprowadzając się przed czterema laty do tego mieszkania, kolor ścian i zasłon dopasowałem tak, żeby nie przeszkadzały mi w fotografowaniu, więc postawiłem na neutralne kolory — szarości i biele z nielicznymi, kolorowymi dodatkami.

Twardo, z góry

Pierwsze ustawienie jest niezwykle proste, ale niedoświadczone osoby mogą mieć z nim problem. Blisko twarzy Amelii ustawiłem beauty disha, który spowodował dość ostry cień pod nosem i głową. Przy takich zdjęciach warto zadbać o symetrię, aby głowa, lampa i aparat były w jednej osi. Tu pomógł demontowany trzpień statywu, dzięki któremu mogłem odsunąć lampę od osi statywu.

Do tego zdjęcia wykorzystałem jedynie srebrny beauty dish, który był ustawiony delikatnie z góry.

Clamshell

To pierwsze i najczęściej wykorzystywane przeze mnie ustawienie lamp. Sprawdza się niemal zawsze, a każdy fotografowany przy tym ustawieniu wygląda korzystnie. Jako główną lampę wykorzystałem Canona 580 EXII ze srebrnym beauty dishem na zmianę z białą parasolką odbijającą.

Zdjęcie po lewej zrobiłem przy użyciu białego, odbijającego parasola 110 cm, natomiast po prawej - przy użyciu srebrnego beauty disha 42 cm.

Pod twarzą Amelia trzymała srebrną blendę, która wypełniała cienie i tworzyła charakterystyczny błysk w oku. Światło z beauty disha jest bardziej kontrastowe i mocniej zarysowuje cienie, natomiast to z parasolki jest bardziej miękkie i delikatne. Tu oczywiście wybór należy do was. Niewielki beauty dish jest wygodniejszy w manewrowaniu na niewielkich planach zdjęciowych, natomiast wybacza mniej błędów z uwagi na trudniejszy w opanowaniu charakter światła.

Beauty dish daje twardsze i bardziej kontrastowe światło.
Biała parasolka wybaczy więcej błędów, bo światło z niej jest bardziej miękkie.

Clamshell i dwa różne tła

W tych zdjęciach wykorzystałem clamshell jako bazę moich zdjęć, przy czym drugą lampą zmieniałem charakter tła za Amelią. Wystarczyło użyć drugiej lampy błyskowej, żeby spowodować diametralną zmianę wyglądu fotografii. W pierwszym ustawieniu lampa była ustawiona na podłodze i skierowana na szarą ścianę, bez żadnych modyfikatorów. W związku z tym, że znacznie zwiększyłem jej moc, osiągnąłem idealnie białe tło i dość mocne światło kontrowe wynikające z niewielkiej odległości ściany od modelki.

W drugim ustawieniu nałożyłem własnoręcznie zrobioną strumienicę na lampę, dzięki czemu osiągnąłem ciekawy gradient za twarzą Amelii, który przechodzi od bieli do szarości.

Na zdjęciu z białym tłem użyłem białej parasolki i lampy bez modyfikatora, która stała na podłodze i błyskała na ścianę za Amelią.
Na ciemniejszym zdjęciu skorzystałem z beauty disha, natomiast lampa na tło wyposażona była w samodzielnie zrobioną strumienicę, dzięki której pojawił się gradient za głową Amelii.

Gobo twoim przyjacielem

Aby nie powtarzać utartych schematów, warto pomyśleć nad czymś bardziej niecodziennym. Do zdjęć poniżej skorzystałem z własnoręcznie przygotowanego gobo, czyli arkusza pianki modelarskiej, w którym wyciąłem wiele geometrycznych kształtów. Całość zamontowałem na elastycznym ramieniu i błysnąłem przez nie jednym fleszem. Dzięki temu na Amelii pojawiały się liczne, nieregularne światła i cienie. Gobo częściej wykorzystywałem w fotografii produktowej, ale, jak widać, w portretach też dobrze się sprawdza.

Jak widzicie, przygotowanie takiego zdjęcia było banalnie proste.

Dodaj kolorów!

Domowe studio warto wyposażyć w kolorowe filtry. Dzięki nim możecie osiągać zupełnie różne efekty, mieszając ze sobą różnorodne barwy. To dobry i niedrogi pomysł na ciekawe, niecodzienne portrety. W tym typie zdjęć trzeba jednak dość mocno separować plany oświetleniowe, bo oświetlając modelkę zbyt szeroko i mocno, kolory z pozostałych lamp zostaną skutecznie przygaszone. Zazwyczaj przy tego typu zdjęciach korzysta się z głównego światła bez filtra i kolejnych lamp efektowych, przy czym główna lampa świeci wąsko. Tak zrobiłem w tym przypadku — na główną lampę założyłem beauty disha z plastrem miodu, co spowodowało, że światło padało jedynie na twarz Amelii. Po dwóch stronach ustawiłem dwie lampy z filtrami — ciemnoróżowym i granatowym. Tu polecam sprawdzić, w jaki sposób filtry przepuszczają światło, bo ustawiając tę samą moc na lampach, może okazać się, że jedna błyska słabiej niż druga z powodu różnej gęstości filtrów. Ustawiłem lampę z filtrem granatowym o 1 EV (Exposure Value — stopień ekspozycji fotograficznej) mocniejszym niż tej z różowym. Na co dzień korzystam ze sporych filtrów Bowensa, które wykorzystuję do lamp studyjnych, natomiast wy z powodzeniem możecie sięgnąć po śmiesznie tanie, mniejsze filtry do lamp reporterskich.

Do lamp przymocowałem spore filtry Bowensa, które wykorzystuję głównie do lamp studyjnych.

Przejdźmy do zdjęć w mieszkaniu

Tak, jak wspomniałem, podczas takich zdjęć najczęściej wykorzystuję przestrzeń w dużym pokoju. Chciałem osiągnąć klimat bardzo jasnych fotografii, ale również uniezależnić się od światła zastanego. Poza tym fotografując z oknem balkonowym w tle, Amelia po prostu niknęła w cieniu. Dlatego do tych zdjęć wykorzystałem bardzo proste ustawienie lamp.

Jedna z nich skierowana była w sufit, aby rozświetlić całe pomieszczenie, druga z beauty dishem w stronę modelki, aby wypełnić cienie, a także mocniej zaakcentować Amelię. Trzecią natomiast postawiłem na balkonie, aby osiągnąć efekt mocnego światła kontrowego.

Jedna z lamp świeciła na sufit, druga bezpośrednio na Amelię, natomiast trzecia była światłem kontrowym.

Postanowiłem również postawić Amelię przy oknie, gdzie znów jedna z lamp błyskała z balkonu, natomiast pozostałe dwie, już bliżej modelki, wypełniały cienie pojawiające się na prawej stronie twarzy.

Tu główną rolę grała lampa na balkonie, natomiast lampy w pokoju wypełniły cienie.

Na koniec

Zbudowanie małego studia opartego o lampy reporterskie wcale nie jest trudne, a jeśli wybierzemy tańsze rozwiązania — nie musi być bardzo kosztowne. Poza tym domyślam się, że większość z was ma przynajmniej jedną taką lampę, od której może zacząć swoją przygodę z tego typu fotografią. Pamiętajcie też o kilku zestawach dobrych, naładowanych akumulatorów do lamp błyskowych, które zapewnią komfort pracy. Zachęcam was do eksperymentów, to naprawdę ciekawe i bardzo wciągające.

Tekst powstał przy współpracy GP
Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Poradniki:

Jak kreować swój wizerunek profesjonalny w mediach społecznościowych? Dlaczego zdjęcia są nieostre? 10 obiektywów do Nikona w przystępnej cenie, które warto sprawdzić Wiosenne portrety - kilka pomysłów do zrealizowania od zaraz Powody, dla których warto mieć przy sobie aparat [poradnik] Bezpłatny poradnik opracowany, by pomóc fotografom z zasięgami na Instagramie Asystent fotografa, czyli praca dla desperatów Idealne zdjęcie na okładkę Miasto - fotograficzne bogactwo możliwości [poradnik] Lampki choinkowe, aparat, akcja! Prosty sposób na piękne portrety z przednim bokeh Co zrobić, by zdjęcia na Facebooku miały najlepszą jakość? O tych akcesoriach fotograficznych mało kto pamięta, ale są nam bardzo potrzebne Robisz zdjęcia? Zadbaj o swoje prawa autorskie Pierwsze kroki w świadomym fotografowaniu, czyli jak nauczyć laika fotografować Jak zrobić dobre zdjęcie na aukcje internetowe? Proste, tanie, domowe sposoby [wideoporadnik] Karol Nienartowicz: „W zdjęciach zawsze szukam współistnienia pięknej treści i formy" 7 powodów, dla których warto być fotografem Wizjer optyczny czy elektroniczny? Tak to widzimy Jak sprawdzić przebieg migawki w aparacie? LEPSZA FOTOGRAFIA LEPSZY FILM Fotografia makro - praktyczne porady dla początkujących [poradnik] Powody, dlaczego warto nagrywać w 4K już teraz Dlaczego czasami fotografuję za darmo? Jak dodać kilka kilogramów na zdjęciu, czyli czemu smartfon to nie jest dobry aparat do portretów

Popularne w tym tygodniu:

Jak wybrać najlepsze akumulatorki do lamp błyskowych? Zdjęcie ze stocka - jakimi prawami się rządzą i skąd wziąć je za darmo?