© Tomasz Wolski

Czym żyje film dokumentalny? Jak do niego podejść? - opowiada Tomasz Wolski

Tomasz Wolski jest uznanym reżyserem, operatorem, montażystą, a przede wszystkim pasjonatem filmów dokumentalnych. Jego twórczość została doceniona na licznych festiwalach filmowych oraz ma on w swoim dorobku stypendium Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jest autorem takich filmów, jak: ”H20”, ”Złota rybka” oraz ”Klinika”. Tomasz opowiedział nam o tym, jak wygląda jego świat.

Tomasz Wolski

Urodził się w 25 listopada 1977 roku w Gdyni. Zawodowo zajmuje się reżyserią, operatorstwem, dźwiękiem oraz montowaniem filmów dokumentalnych. Tomasz Wolski jest absolwentem Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Mistrzowskiej Szkoły Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy.

W swojej twórczości porusza różne tematy – od życia lekarzy przez artystów oraz zwykłych ludzi. Wie, że aby zrealizować materiał, musi się jak najbardziej zbliżyć do zagadnienia. Według Wolskiego do realizacji zdjęć można przystąpić wtedy, gdy bohaterowie się niecierpliwią i pytają: ”Kiedy w końcu przyjdziesz z kamerą?”.

Panie Tomaszu, zanim opowie pan o swojej twórczości, mógłby wspomnieć pan o tym, gdzie jest początek pańskiej drogi?

W Gdyni, gdzie się urodziłem; w Grudziądzu, gdzie chodziłem do kina; w Sternalicach, gdzie znalazłem miłość; w Krakowie, gdzie urodziły się moje dzieci; w Warszawie, gdzie teraz mieszkam. Cały czas jest początek jakiejś drogi.

Jest pan absolwentem nie tylko Mistrzowskiej Szkoły Reżyserii, ale również ukończył pan dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Czy te szkoły pomogły ukierunkować się na dokument?

Studia, a potem praca w "Przekroju”, uświadomiły mi, że nie nadaję się do wykonywania zawodu dziennikarza. Dodatkowo przeniesienie się redakcji z Krakowa do Warszawy spowodowało, że musiałem zastanowić się, co robić dalej ze swoim życiem. Szkoły filmowe w Łodzi i Katowicach odrzuciły mnie siedmiokrotnie na egzaminach wstępnych.

Zlitowała się Szkoła Wajdy, gdzie ukończyłem kurs dokumentalny pod okiem świetnych fachowców, m.in. Jacka Bławuta, Marcela Łozińskiego oraz Katarzyny Maciejko-Kowalczyk. Niemniej szkoła ta i osobowości filmowe, które w niej spotkałem, nie nakierowały mnie na film dokumentalny — już wcześniej połknąłem bakcyla.

Złożyłem swoje prace na kurs dokumentalny, bo niezwykle interesował mnie ten gatunek filmowy. Wydawał mi się dużo bardziej dostępny niż fabuła.

Pańskie zamiłowanie do dokumentu oraz liczne osiągnięcia sugerują, że film nie jest dla pana tylko pracą, lecz czymś więcej. Jak pan to określi – powołaniem, misją, drogą życiową?

Po prostu wykonuję swoją pracę, która sprawia mi niezwykłą przyjemność i daje satysfakcję. Żadna misja ani powołanie. Mógłbym spokojnie wykonywać inne zawody, ale nie wiem, czy tak chętnie bym wstawał rano, jak to ma miejsce w przypadku zdjęć filmowych lub spędzania w montażowni 16 godzin.

Jak przygotowuje się pan do tworzenia nowego przedsięwzięcia?

Za każdym razem jest inaczej. Czasem trzeba przez rok dokumentować temat, spotykać ludzi, spędzać z nimi czas, przyglądać się im, pić z nimi herbatę lub obalić kieliszek. Generalnie chodzi o to, żeby przyzwyczaić do siebie bohaterów. Ja się z nimi nie zaprzyjaźniam, lecz oswajam moją obecność w ich fragmencie życia. A innym razem wystarczy po prostu wziąć kamerę i filmować oraz cierpliwie kolekcjonować materiały.

Pańskie najnowsze przedsięwzięcie będzie miało premierę w tym roku. Chodzi mi o film ”Festiwal”. Ukazał pan muzyków i dyrygentów od strony, której nikt z widzów nie zna. Czy praca za kulisami przygotowań była dla pana trudna? Jakie były największe problemy?

Film ten, który współreżyserowałem z Anną Gawlitą, będzie miał premierę na Krakowskim Festiwalu Filmowym na początku czerwca. Praca nad tym projektem była niezwykłą przyjemnością. Kontakt z niezwykłymi osobistościami muzycznymi, takimi jak: Janusz Olejniczak, Tobias Koch czy Fabio Biondi — ich wrażliwością, poczuciem humoru — to doświadczenia, które warto było zapisać w postaci materiału filmowego.

Po to robię filmy, żeby spotykać innych ludzi, z którymi w innych okolicznościach nie miałbym możliwości zetknięcia się choćby przez sekundę. Mam tu na myśli niezwykle miłe panie w Urzędzie Stanu Cywilnego, wyjątkowych kardiochirurgów, pracowników Pałacu Kultury i Nauki czy też rodzinę, która mieszka na uboczu. Wybieram takie tematy, miejsca i takich bohaterów, żeby się potem nie męczyć.

Co jest ważniejsze w pracy dokumentalisty — podejście do tematu czy dokładny plan działania? Pozwala pan sobie podczas realizacji materiałów na ”wolną rękę” czy idzie pan zgodnie z planem?

W pracy dokumentalisty ważna jest empatia, dobre intencje, spostrzegawczość, umiejętność dostrzegania świata tak, jak inni go nie widzą. Potem trzeba tylko spędzić co najmniej rok, filmując swoich bohaterów i kolejny rok, montując materiał.

Scenariusz filmu dokumentalnego piszę wyłącznie po to, żeby zachęcić producenta i różne instytucje, by sfinansowały mój projekt. Przydaje się to też, aby przed zdjęciami poukładać sobie w głowie pomysł, przemyśleć go. Potem zapominam o tym, co napisałem i jestem czujny na to, co przynosi rzeczywistość. A ona potrafi zaskoczyć i pokazać sprawę z zupełnie innej perspektywy, niż początkowo zakładałem. Trzeba się na to otworzyć i pójść nowym tropem, nierzadko innym niż w scenariuszu.

Kręci pan różnym sprzętem – aparatami i kamerami. Czy stanowi to jakąś przeszkodę – odgradza pana od bohaterów?

Wszyscy wiedzą, że w aparacie jest funkcja rejestrowania filmu, tak jak i w telefonie komórkowym. Niemniej muszę przyznać, że ani kamera, ani inne urządzenie do nagrywania nigdy nie stanowiły przeszkody, nie odgradzały mnie od bohaterów. Jeśli tak się dzieje, to znaczy, że nie wykonało się wystarczającej pracy przed zdjęciami. Zanim wszedłem do szpitala z aparatem, spędziłem tam 4 miesiące bez żadnego urządzenia do nagrywania. Kiedy bohater pyta z niecierpliwością o to, kiedy w końcu przyniosę kamerę, jest to sygnał, że grunt do pracy został należycie przygotowany.

Co znajduje się w pańskiej torbie, gdy idzie pan realizować materiał?

Jeśli jadę na zlecenie, to w torbie często mam dwie kamery Sony FS7 i cztery obiektywy: szeroką stałkę np. Samyang Xeen 16mm (podpinam ją do Metabonesa Speedboostera, wówczas mam niezwykle szeroki kadr bez zniekształceń), długą lufę ze stabilizacją — Canona 70–200 mm, a także dwa jasne zoomy Sigma -16–35 mm oraz 50–100mm — oba ze światłem f/1.8. Tym zestawem jestem w stanie sfilmować praktycznie wszystko.

Z filmem dokumentalnym jest tylko trochę inaczej. Podczas realizacji filmu ”Festiwal” w torbie miałem kamerę Sony FS7, obiektyw Sigma 50–100, którym sfilmowałem 90 proc. zdjęć. Dodatkowo zabierałem małego gimbala Pilotfly oraz aparat Sony A7s II, do którego podpinałem trzy małe obiektywy — Samyang 12 mm oraz dwa szkiełka z autofocusem Sony 20mm oraz 35mm.

Co ciekawe, całość mojego sprzętu wchodzi do jednej torby Tenba Cinelux Shoulder Bag 24. To zaskakująco pojemna i wygodna torba. Nie lubię tarabanić się z wieloma walizkami. Trzymanie całego niezbędnego sprzętu filmowego w jednym miejscu jest niezwykle wygodne.

Czy ma pan rady dla początkujących dokumentalistów? Na co powinni zwrócić uwagę w pierwszej kolejności? Jak podejść do tematu – na chłodno czy zaangażować się emocjonalnie?

Nie ma dobrych rad. Każdy temat, każdy bohater wymaga innego podejścia. Czasem trzeba pracować na chłodno, a czasem trzeba się zaangażować. Czasem trzeba filmować blisko z ręki, a czasem z daleka, ze statywu. Albo się ma w sobie chęć poznawania innych ludzi, umiejętność rozmowy z nimi oraz potrafi dostrzec to, czego inni nie widzą i potem przełożyć na obrazy filmowe, albo nie.

Można nauczyć się obsługiwać kamerę i obiektywy, ale empatii, otwartości oraz umiejętności myślenia o rzeczywistości jako dramaturgicznej całości, z której potem ułoży się film, już raczej nie da się wytrenować. Wszyscy używamy długopisu czy klawiatury, ale tylko spod palców nielicznych wychodzi dobra poezja. Tak samo jest z kamerą.

Jedyne, co mogę poradzić rozpoczynającym przygodę z filmem dokumentalnym to, żeby oglądali dużo filmów zrealizowanych przez doświadczonych twórców oraz dużo filmowali, reżyserowali, próbowali składać ujęcia ze sobą, aby opowiadały historię.

Próbować, kombinować, myśleć pod prąd i dużo pracować.

Te rady na pewno pomogą się ukierunkować tym, którzy chcą opowiadać historie obrazem. Dziękuję serdecznie za rozmowę.

#wtorbęTenba
Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Inspiracje:

Arne Svenson podglądał z aparatem sąsiadów z bloku naprzeciwko. Uchwycił zaskakujące chwile Oliwia Papatanasis i jej pełne pasji do życia fotografie podróżnicze Oto co się dzieje, kiedy świetny fotograf krajobrazu zabiera się za zdjęcia ślubne Powstanie, jego ludzie i Warszawa - o tym opowiada projekt "Teraz '44" Fotografia mody i ochrona środowiska, czyli afrykańskie portrety modelek ubranych w śmieci Królewski retusz z Krakowa Tak wyglądają nowoczesne zdjęcia rodzinne! Ojciec wkleja zdjęcie swojego syna w bajkowe scenerie Najbardziej absurdalne prawa w USA zostały sfotografowane Daniel Kordan i jego bajeczna gwiezdna tęcza, którą sfotografował na odludnych terenach Boliwii Zdjęcia sypialni baletnic pokazują wrażliwość, która towarzyszy artystkom poza sceną ”Słabe żarty i mocne zdjęcia” to specjalność Elżbiety Adamskiej vel "Nieśmigielskiej" Fotograf spędził 3 tygodnie z kłusownikami... mamutów Współczesna, pompatyczna architektura na terenie byłego ZSRR Artysta łączy obiekty codziennego użytku w zabawnych kolażach 100 urodziny i fantastyczne kolorowe zdjęcia - te staruszki na pewno nie zapomną tego dnia Porzuciła sport, by fotografować urocze niemowlaki. Jej zdjęcia są wspaniałe! Tajemniczy świat kreacji “Anonimowych kobiet” autorstwa Patty Caroll Takiego Chicago jeszcze nie widzieliście. Razvan Sera to prawdziwy mistrz fotografii lotniczej Pete Souza, fotograf Obamy, oficjalnie odpowiada za zdjęcia prezydenta Underwooda z „House of Cards” Moje, nie dotykaj! Czyli o zmianach w utworze i prawie do jego integralności Spojrzenie kreatywnej fotografki na dziką przyrodę zapiera dech w piersi Magazyn "Junebug" zaprezentował 50 najlepszych zdjęć zaręczynowych 2017 roku Brian Tomlinson tworzy kolorowe eksplozje przy pomocy tajemniczych mikstur Jak widział świat Karol Kallay? Recenzja albumu ”Photoreporting”

Popularne w tym tygodniu:

Miesięczna podróż statkiem towarowym z przymocowanym aparatem. Zobacz 80 000 zdjęć w 10 minut Spotkanie z płonącymi wieżami w tle. Historia kontrowersyjnej fotografii Thomasa Hoepkera, która stała się symbolem MonoVisions Photography Awards 2017. Polacy nagrodzeni wśród mistrzów fotografii czarno-białej Fake photos atakują, czyli jak media podchwyciły temat podniebnych selfie Zdjęcia finalistów Wildlife Photographer of the Year 2017 to mistrzostwo fotografii przyrody Szymon Barylski przez miesiąc fotografował obóz dla uchodźców między Grecją, a Macedonią Pierwszy na świecie film poklatkowy 8K nagrany Nikonem D850 Najnowsze okładki TIME zostały wykonane iPhonem. Czy to naprawdę ma dziś znaczenie? Mistrzostwa Świata Bród i Wąsów 2017 – portrety posiadaczy najlepszego zarostu na świecie Oliwia Papatanasis i jej pełne pasji do życia fotografie podróżnicze Zobacz najlepsze zdjęcia nocnego nieba w konkursie Insight Astronomy Photographer of the Year 2017 Kiedyś zamiast robić selfie, ludzie korzystali z budek fotograficznych. Zobacz historyczne zdjęcia znanych osób