Peak Design Everyday Backpack to plecak fotograficzny, z którego chcę korzystać każdego dnia

Firma Peak Design twierdzi, że produkują zarówno "najlepsze torby czy plecaki do noszenia sprzętu fotograficznego, jak też do codziennego użytku". Postanowiłem to sprawdzić na przykładzie Peak Design Everyday Backpack, którego zabrałem na miesięczną, fotograficzną podróż do Chin.

Jeszcze kilka lat temu, kiedy przymierzałem się do kupna plecaka fotograficznego, do wyboru miałem głównie czarne, prostokątne kostki z logiem kilku dobrze rozpoznawalnych firm

Takie plecaki z pewnością są niezwykle praktyczne, solidne i skuteczne w ochronie aparatu czy obiektywów, jednak patrząc na nie, nikt nie ma wątpliwości, że w środku znajduje się obrzydliwie drogi sprzęt fotograficzny. I to nawet jeśli trzymałbym tam 6-letniego Nikona D300 z używanym obiektywem wartym kilkaset złotych, a takim właśnie sprzętem wtedy dysponowałem. Oprócz tego, mój budżet był mocno ograniczony, co sprawiło, że nie zdecydowałem się na zakup żadnego fotograficznego plecaka. Po prostu korzystałem z toreb, które miałem.

Thule Perspektiv — recenzja plecaka dla aktywnych fotografów

Przez 5 miesięcy testowałem fotograficzny plecak wysokiej jakości — Thule Perspektiv.

Do tematu przymierzyłem się w kwietniu tego roku, przygotowując się na miesięczny wyjazd do Chin. Na szczęście czasy, w których wszystkie plecaki fotograficzne wyglądały z grubsza identycznie, już bezpowrotnie minęły. Dożyliśmy czasów, kiedy wybierając plecak czy torbę fotograficzną, naprawdę jest w czym wybierać. Oprócz wspomnianych wcześniej czarnych kostek, na rynku pojawiło się sporo plecaków zaprojektowanych tak, aby łączyć użyteczność, wysoką jakość wykonania oraz piękne wzornictwo.

Opis i specyfikacja: dwie wersje, dwa kolory

Plecak Peak Design Everyday Backpack jest dostępny w Polsce w dwóch wariantach — 20 litrów w cenie ok. 1000 zł i wersja 30-litrowa za ok. 1100 zł. Wersja 20-litrowa waży 1350 g, a jej rozmiary to 46 x 30 x 17 cm, tymczasem wersja o pojemności 30 litrów waży 1542 g, a wymiary to 51 x 33 x 20 cm. Długo zastanawiałem się, który wybrać. Mniejsza wersja jest lżejsza, ale mój 15-calowy MacBook Pro TouchBar ledwo się tam mieścił. W dodatku, wersja o pojemności 30-litrów jest tylko o 100 zł droższa. Decyzja zapadła. Peak Design Everyday Backpack jest dostępny w dwóch kolorach – grafitowym oraz popielatym. Wybrałem ten drugi. Lubię jego jasny odcień, który świetnie komponuje się z brązową skórą rączek oraz jasnoniebieskim wnętrzem.

Wygląd i wykonanie: stylowo, z klasą, na najwyższym poziomie

Producent zastosował tu materiały bardzo wysokiej jakości. I mówię to z perspektywy praktycznie codziennego użytku, gdy przez miesiąc targałem go na plecach w niezbyt sprzyjających warunkach brudnych, chińskich miast. Po powrocie plecak wygląda praktycznie jak nowy. To duża zasługa użytego tu bardzo lekkiego, nieprzemakalnego materiału Kodra 500D z powłoką DWR. Spód wyścielono czarnym tworzywem sztucznym, które chroni przed wilgocią. Klamra oraz zaczepy to z kolei anodyzowane aluminium z piaskowanym wykończeniem, które pokryto powłoką ochronną.

Zobacz również: Wideotest Canon EOS M

Warto także zwrócić uwagę na dobrze dobrane kolorystycznie wstawki ze skóry. Pokryto nią rączki (plecak ma trzy rączki — jedną u góry i dwie po bokach) oraz drobne wstawki. Producent zastosował tu także wodoodporne zamki błyskawiczne, które pracują z dużą kulturą i są bardzo solidne. Jeden z suwaków znajduje się u góry, a drugi na dole, zatem boczną komorę możemy otwierać z dwóch stron. Niestety, dolny suwak łatwo się rysuje. Zadrapania na tych zamkach to w zasadzie jedyny elementów, po którym widać ślady podróży. Wyściółki w środku wykonano z pianki EVA o wysokiej gęstości i paneli ochronnych. Plecak ma także dedykowane mocowanie na statyw z tyłu, a także kilka różnych "uszek" do przypięcia przeróżnych dodatków. Pod względem wykonania naprawdę trudno się tu do czegoś przyczepić.

Skórzane rączki, detale z aluminium oraz dyskretne logo "Peak Design" nadają charakteru premium.

Wyposażenie i funkcjonalność: plecak stworzony na wszystkie okazje

Idea tego plecaka zakłada nie tylko pełny dostęp do głównej komory - z góry poprzez otwieraną na zaczep klapę i po bokach na rozpinane zamkami błyskawicznymi klapy. Ściągając jedno ramię plecaka, możemy przesunąć go do przodu i na bok, otrzymując łatwy dostęp do bocznych klapek. W dodatku, mamy także swobodną możliwość modyfikowania głównej komory.

W odróżnieniu od wielu innych plecaków fotograficznych, Everyday Backpack nie korzysta z systemu indywidualnych wyściełanych przegródek oddzielających poszczególne strefy. Producent oferuje w tym plecaku coś, co nazywa "przegródkami FlexFold". To nic innego, jak dobrze przemyślany system półek na rzepy, które zajmują całą szerokość plecaka. Półki nie są do końca sztywne — mają jakby skrzydełka, czyli możliwość składania bocznych części, tworząc w ten sposób osobne przestrzenie na sprzęt. System "FlexFold" umożliwia wiele różnych kombinacji pakowania sprzętu — większy sprzęt możemy wkładać pionowo lub poziomo, a mniejszy separować w niedużych komorach. Oprócz tego przegródki można też wyjąć z plecaka, uzyskując pełną przestrzeń np. na zakupy. Szczerze mówiąc, trochę trudno jest mi to opisać słowami, zatem zobaczycie sami:

Sam najczęściej dzieliłem plecak na trzy komory: dwie mniejsze u dołu, gdzie trzymałem sprzęt fotograficzny oraz większą u góry, gdzie pakowałem bluzę, czapkę czy różne lekkie, ale duże przedmioty, jak mały statyw/selfie-stick.

Jestem zaskoczony, jak dobrze to rozwiązanie sprawdza się w praktyce. W czasie testów korzystałem z niego na kilka różnych sposobów: w podróży, codziennym miejskim życiu oraz jako plecak na siłownię. Plecak można szybko i w prosty sposób dostosować do swoich potrzeb — czysto fotograficznych, lifestylowych lub mieszając oba style. System ten ma jednak także swoje wady.

Plecak nie daje pełnego dostępu do wszystkich komór i przegródek ze sprzętem naraz, jak w wielu popularnych plecakach fotograficznych, które mają odpinane np. plecy. Mnie to absolutnie nie przeszkadzało, ale niektórym może. Warto także zauważyć, że trudno jest bezpiecznie przenosić małe elementy w głównej komorze. W odróżnieniu od klasycznych systemów dzielenia przestrzeni w plecakach fotograficznych, składane komory mają ograniczenia co do wielkości. Malutkie obiektywy, typu Olympus M.Zuiko 17 mm f/1.8 czy Canon EF 40 mm f/2.8 pancacke, będą "latać" w komorach. W dodatku, małe komory nie są idealnie szczelne, zatem jeszcze mniejsze przedmioty, jak np. małe dekielki do obiektywów, mogą przedostać się do innych komór.

Z drugiej strony, główna komora to nie jest miejsce do przechowywania takich rzeczy. Do tego służą boczne kieszonki skrywające się na bocznych klapach. Kieszonki są zamykane od wewnątrz niedużym zamkiem błyskawicznym. Ułożenie każdej z nich jest nieco inne — jedna ma więcej małych kieszonek na drobnicę, jak karty, przejściówki, nieduże kable czy szmatki, a druga ma większe kieszonki, w których mieściłem zewnętrzny dysk 2,5", power bank czy dokumenty. Dostęp do tych akcesoriów nie jest aż tak prosty — trzeba najpierw odpiąć dwa zamki, ale dzięki temu wzrasta bezpieczeństwo. W dodatku, suwaki wózków mają skórzane, odpinane "uszka", które można zaczepić o drugie "uszko" wszyte u góry i na dole plecaka. W ten sprytny sposób dodatkowo chronimy boczne komory przez złodziejami.

Everyday Backpack ma też dosyć sporą kieszeń oferującą szybki dostęp, która mieści się w górnej części plecaka. Wystarczy odpiąć zamek, aby dostać się do dodatkowej komory oferującej bezpieczne miejsce na transport laptopa oraz/i tabletu, a także osobną kieszeń na różne podręczne dodatki, jak okulary czy chusteczki. To nie koniec, bo plecak Peak Design ma także malutką, zamykaną na magnes kieszonkę, ulokowaną w środku głównej komory, z przedniej części. Często nosiłem tam nieduży portfel, ponieważ kieszonka ta jest niemal niezauważalna, a dostęp do niej nie jest łatwy dla złodzieja.

Warto także wymienić boczne, zewnętrzne, obszerne kieszenie, gdzie możemy włożyć np. wodę. W środku znajdziemy z kolei paski dedykowane do zapięcia np. statywu, a także mocowanie do wpinania kluczy. Osobiście wpinałem tam swoją sakiewkę na karty pamięci, dzięki czemu były cały czas bezpieczne, a zaraz miałem do nich szybki dostęp.

Z kolei na spodzie skrywa się malutka kieszeń, gdzie są dwa paski umożliwiające zapięcie do plecaka czegoś dodatkowego w sposób poziomy lub pionowy. Od razu pomyślałem tu np. o śpiworze. No i jak już tak mocno wypakujemy nasz plecak, to możemy go wpiąć w mocowanie wysuwanej rączki walizki i nie nosić cały czas na plecach.

Sprawdzony w praktyce, czyli miesiąc w Chinach i miesiąc w domu

W czasie podróży do Chin plecak Peak Design Everyday Backpack najpierw służył mi jako bagaż podręczny, do którego upchałem całą elektronikę: trzy aparaty (Olympus PEN-F, Fujifilm X100F, Fujifilm instax mini 8 + kilka wkładów), dwa smartfony (iPhone 7 Plus i Samsung Galaxy S8+), DJI Osmo+, kamerkę Samsung Galaxy Gear 360, MacBooka Pro 15" TouchBar, zestaw kilku kart SD, okulary przeciwsłoneczne, chusteczki, małą butelkę wody, a do tego masę ładowarek, kabli, kluczy i różnych drobiazgów. Plecak był wypchany, ale spokojnie zmieścił cały zestaw. I nie miałem żadnych problemów, aby ulokować go pod fotelem w samolocie jako bagaż podręczny.

Potem, już na miejscu, korzystałem z niego codziennie do podróżowania po mieście już bez dużego obciążenia — miałem głównie jeden lub dwa aparaty, dużą butelkę wody, akcesoria i bluzę. Od czasu do czasu wkładałem tam zakupy. Korzystałem z niego codziennie. Po kilku dniach już nawet nie czułem go na plecach. Everyday Backpack dawał mi ogromną swobodę - trzymając tam tylko kilka podstawowych rzeczy, miałem możliwość w każdej chwili dopakowania go lokalnymi zakupami, ubraniami czy wodą, co zdarzało się bardzo często. Z drugiej strony, jadąc na plenery, zabierałem sporo sprzętu i nie miałem w tym zakresie ograniczeń.

Plecak Peak Design Everyday Backpack powarzyszły mi codziennie w czasie podróży po Chinach. Na zdjęciu - w trakcie zdjęć przy "The Grand Theater" w Harbinie.

Po powrocie Peak Design Everyday Backpack służył już do codziennego użytku we Wrocławiu. Nosiłem w nim MacBooka Pro, tablet, aparat, różne dodatki. Często ładowałem do niego codzienne zakupy. Tu wydawał mi się czasami aż nieco zbyt duży — wolałbym mieć mniejszą wersję. Jednak plecak 20-litrowy nie pomieściłby wszystkich rzeczy, które wkładałem do niego, idąc na siłownię. Raz na jakiś czas wrzucałem też parę butów do biegania, ręcznik, spodenki, koszulkę i klapki. To wszystko się mieściło, ale gdy chciałem dołożyć tablet, notatnik czy choćby małe zakupy, to plecak był naprawdę mocno wypchany.

Wrażenia i werdykt

Co mi się podobało

Piękne wzornictwo, wysoka jakość materiałów, duża pojemność, wiele przemyślanych i praktycznych rozwiązań i drobnych schowków — to główne cechy wyróżniające Peak Design Everyday Backpack. Przekonałem się, że plecak ten jest bardzo uniwersalny i przestronny- testowałem go zarówno w długiej podróży, jak w codziennym miejskim życiu. W obu wypadkach bardzo dobrze się sprawdził. Doceniam także, że nie wygląda jak typowy plecak fotograficzny, dzięki czemu nie rzuca się w oczy potencjalnym złodziejom. Jest też niezwykle wygodny, trwały i po prostu piękny.

Co mi się nie podobało

Plecak jest drogi, co może być przeszkodą dla wielu potencjalnych użytkowników. Z drugiej strony to inwestycja — powinien przetrwać wiele, wiele lat, a jeśli się zepsuje, to mamy dożywotnią gwarancję. Oprócz tego trzeba mieć świadomość, że wewnętrzna komora nie sprawdzi się do przechowywania drobiazgów, a malutkie obiektywy mogą tam mieć więcej wolnego miejsca niż w klasycznym plecaku fotograficznym. Trochę też szkoda, że suwaki umieszczone na dole bocznych komór mają ciągły kontakt z podłożem, przez co szybko się rysują.

Werdykt

Peak Design Everyday Backpack to był najlepszy wybór, jaki mogłem sobie wymarzyć. Już po miesiącu testów wiedziałem, że to mój wybór plecaka na co dzień i do podróżowania. Niebawem szykuję się na kolejny wyjazd i nie wyobrażam sobie, abym mógł zabrać inny plecak. Skąd te wszystkie superlatywy? Twórcy naprawdę przemyśleli projekt plecaka, a w reklamach po prostu nie kłamią. To rzadkie połączenie plecaka, który nie tylko genialnie wygląda, ale jest też świetnie wykonany, pojemny, uniwersalny i wytrzymały. Tylko tyle i aż tyle.

Zobacz więcej artykułów z serii: Testy akcesoriów

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Islandia, ja oraz pojedynek flagowców Fujifilm: X-Pro2 kontra X-T2 Więcej światła z Chin. Mitakon Speedmaster 85 mm f/1.2 Fujifilm Instax Square SQ10 - kwadratowo, cyfrowo i natychmiastowo [test] Sony A9 - test praktyczny okiem fotografów Olympus M.Zuiko Premium ED 30 mm f/3.5 Macro, czyli mikre makro do Micro 4/3 [test] Canon EOS 200D - najlżejsza lustrzanka z odchylanym ekranem w naszych rękach Canon EOS 6D Mark II - budżetowa pełna klatka powraca. Pierwsze wrażenia Laptop dla fotografa - jak sprawdzi się Microsoft Surface Pro 4? 2 miesiące z Fujifilm X100F. Zabrałem go do Chin i pokochałem [test] WD My Passport SSD - 256 GB pamięci na 41-gramowym dysku [test] Voigtländer 40 mm F 2,8 Heliar - zadziwiający obiektyw! Impossible I-1 – czy współczesny Polaroid jest chociaż zbliżony do oryginałów? [test] Canon EOS M6 - zdjęcia przykładowe z młodszego brata EOS-a M5 Trzydzieści pięć milimetrów najlepszej klasyki dla bezlusterkowców - Zeiss Biogon ZM 35 mm f/2 Panasonic Lumix GH5 - Mikro Cztery Trzecie z profesjonalnym zacięciem [test] Torba Cosyspeed Camslinger 160, czyli Wyatt Earp się kłania! (test) Instax Square SQ10 - byliśmy na imprezie Instaxa. Oto nasze pierwsze wrażenia Sony FE 16-35 mm f/2.8 GM oraz Sony FE 12-24 mm f/4 G - zdjęcia przykładowe wykonane A9 i pierwsze wrażenia Eizo CG2420 - świetne parametry i rewelacyjne wyniki [test] Panasonic Lumix FZ82 – jak Legoland długi i szeroki [test] Canon EOS 77D - zaawansowana lustrzanka dla pasjonatów [test] Torba i plecak Benro Cool Walker - pojemnosć i wygoda w przystępnej cenie [test] Tamron SP 70-200 mm f/2.8 Di VC USD G2 – obiecanki, wcale nie cacanki! [test] Panasonic Lumix GH5 - pierwsze zdjęcia przykładowe

Popularne w tym tygodniu:

Huion Inspiroy Q11K - obiecujący, duży i niedrogi tablet z dalekiego wschodu [test] Voigtlander 10 mm f/5.6 Hyper Wide Heliar Aspherical - test spektakularnego hiperobiektywu Voigtländer 21 mm f/4 Color Skopar P-Typ, czyli małe zaskoczenie [test] Olympus TG-5 - wakacyjny test. Twardziel na sterydach: z filmami 4K i zapisem RAW