SanDisk Extreme 510 Portable SSD 480 GB - test przenośnego dysku, który wytrzyma zalanie i upadki

Jest mały, lekki, szybki i pojemny. Do tego wytrzyma upadek z wysokości prawie 2 metrów czy zalanie wodą. Sprawdziłem przenośny dysk SSD SanDisk Extreme 510 Portable w czasie moich podróży z aparatem.

Opis i specyfikacja

SanDisk Extreme 510 SSD to następca serii Extreme 500. W odróżnieniu od poprzednika, nowy dysk jest oferowany tylko w jednej pojemności 480 GB (poprzednik oferuje także 120 i 240 GB). Oprócz tego ma złącze USB 3.0, a producent obiecuje prędkości odczytu/zapisu na poziomie 430/400 MB/s. Jego głównym wyróżnikiem na tle konkurencji są nieduże rozmiary (75.69 mm x 75.69 mm x 10.67 mm) i niska waga (78.9 g), ale także podwyższona odporność na zachlapania i (zgodność z normą IP55) odporność na wstrząsy czy upadki (do 800 G przy 0.5 m/s, do 1,8 m). Dysk ten jest też po prostu bardzo ładny i atrakcyjny wizualnie. W Polsce można go kupić za ok. 1000 zł.

SanDisk Extreme 510 Portable SSD 480 GB – specyfikacja
Dyski: SSD, brak szczegółów
Pojemność: 480 GB
Wymiary: 10.67 x 75.69 x 75.69 mm
Waga: 78 g
Porty: USB 3.0 kompatybilny z USB-C i USB 2.0
Technologie: SanDisk SecureAccess, IP55
Systemy:

Windows 7 (lub nowszy); Mac OS X 10.7 (lub nowszy)

Gwarancja: 2 lata
Data premiery: styczeń 2016 r.
Cena: ok. 1000 zł

Te cechy sprawiają, że SanDisk Extreme 510 Portable wydaje się być świetnym kandydatem na dysk dla fotografów, podróżników, osób, które potrzebują wytrzymałego i szybkiego nośnika danych. Postanowiłem sprawdzić, jak nowy dysk SSD sprawuje się właśnie w takich warunkach i zabrałem go w podróż do Portugalii oraz polskie Bieszczady. Przetestowałem także jego wydajność, jakość wykonania oraz realną odporność na wstrząsy i wodę.

Budowa i wykonanie: solidny i bezpieczny dysk na podróże

SanDisk Extreme 510 Portable 480 GB to niewielka kostka wielkości trzech pendrive'ów. To najlżejszy i zarazem najmniejszy dysk, z jakiego miałem okazję korzystać. Można go spokojnie zmieścić w kieszeni spodni, torby czy plecaka i nawet nie poczuć, że go tam mamy. Z własnego doświadczenia wiem jednak, że dyski przenośne łatwo się rysują, jeśli odpowiednio nie zadbamy o ich ochronę w trakcie transportu. Do dziś pamiętam sytuację, kiedy kupiłem upragniony, przenośny dysk HDD marki Seagate, który miał piękną, plastikową, błyszczącą obudowę.

Jak bardzo byłem zawiedziony, kiedy po zaledwie jednym dniu noszenia w torbie, dysk wyglądał jak małe lodowisko — jego powierzchnia była pełna rys. Nic podobnego nie ma miejsca z Extreme 510, który ma plastikową, matową obudowę z przyjemną fakturą. Brzegi dysku pokryto z kolei czerwoną, gumową opaską, która ugina się pod naciskiem i dodatkowo chroni przed uszkodzeniami. Spód wyścielono czarną gumą, dzięki czemu dysk nie ślizga się, leżąc na płaskich powierzchniach. To wszystko sprawia, że dysk spokojnie może być przenoszony, a nawet po prostu wrzucony do dużej kieszeni z innymi sprzętami. Mój egzemplarz ma już z 2 miesiące i pomimo że zabrałem go do Portugalii, w Bieszczady na warsztaty fotograficzne, jak i nosiłem w plecaku na co dzień, to nie ma nawet małej ryski.

Zobacz również: Oto fotografie natury, która nie przestaje zachwycać

Na dwóch rogach tego poręcznego nośnika danych ulokowano dwa istotne elementy. Pierwszy z nich to metalowa klamra, która umożliwia przypięcie dysku do smyczy, linki w plecaku czy nawet jako nieco większy brelok do kluczy, chociaż w tym ostatnim przypadku możemy się liczyć z możliwością szybszego porysowania obudowy. To proste, ale praktyczne rozwiązanie zabezpieczające ten nieduży dysk przed zgubieniem. Osobiście podpinam Extreme'a 510 do sakiewki na karty SD i razem przypinam je do linki w plecaku. Drugi element to złącze USB 3.0, kompatybilne z USB-C. Złącze jest chronione gumową zaślepką, która jest częścią gumy chroniącej rogi dysku. Zaślepka szczelnie przylega do komory złącza, chroniąc je przed pyłem, wilgocią czy piaskiem.

Dysk Sandisk Extreme 510 SSD jest tak mały, że nawet w niedużej torbie fotograficznej Tenba Switch 7 nie zajmuje wiele miejsca.

Szkoda, że dysk nie ma złącza USB 3.1 jako USB-C. Nie tylko mielibyśmy mniejszy kabel, ale także potencjalnie dwukrotnie wyższą szybkość transferu. Tyle że za tym powinna pójść także zmiana rodzaju dysku w środku. Zapewne taką zmianę zobaczymy w jego następcy.

Działanie w praktyce: szybko i bezpiecznie

Producent nie zdradza, jakiego rodzaju dysk został zastosowany w obudowie Extreme'a 510, jednak prostym testem mogłem sprawdzić, jakie osiągi oferuje. Według zapewnień nośnik ma osiągać prędkość odczytu/zapisu na poziomie 430/400 MB/s. Mniej więcej tyle też można z niego wyciągnąć w rzeczywistości. Pomiary w programie Blackmagic Disk Speed Test wskazują ok. 430/410 MB/s, czyli realnie patrząc maksimum, jakie możemy wyciągnąć z USB 3.0.

Wyniki testu dysku Sandisk Extreme 510 SSD 480 GB w programie Blackmagic Disk Speed Test

Wprawdzie dysk ten nie jest aż tak szybki, jak Sandisk Extreme 900 z interfejsem USB 3.1, ale trzeba pamiętać, że zdecydowana większość użytkowników nadal korzysta z popularnego złącza USB 3.0. Extreme 510 nie przyśpieszy podłączony do USB 3.1, zatem dla większości was oferuje maksimum szybkości tego interfejsu.

Tyle obliczeń. W praktyce dysk sprawuje się bardzo dobrze jako przenośna biblioteka zdjęć. Przekopiowanie 22 GB zdjęć z Canon EOS 6D Mark II na mojego MacBooka Pro Touch Bar 15" z dyskiem SSD zajmuje ok. 1:15. Miniaturki 40-megabajtowych zdjęć wczytują się sprawnie i szybko, jak na dysk przenośny. Możemy komfortowo pracować na tych zdjęciach bez ich zgrywania na dysk komputera.

480 GB pojemności starczy na całkiem sporo materiału fotograficznego czy nawet filmowego. Oczywiście, dysków przenośnych nie należy traktować jako backupu, zatem także w tym wypadku Extreme 510 powinien służyć raczej jako tymczasowe archiwum odciążające dysk laptopa lub jako jedna z kilku kopii. Sam w czasie swoich podróży zgrywałem zdjęcia na ten dysk, ale trzymałem też kopie na kartach pamięci SD. W ten sposób miałem podstawową formę backupu — fotografie były przechowywane na dwóch różnych nośnikach. Po powrocie do domu, zgrywam je jeszcze na domowego NAS-a i tam je kataloguję i obrabiam.

Zdjęcia przechowywane na dyskach SSD są o wiele bezpieczniejsze, niż fotografie trzymane na nośnikach talerzowych HDD. Extreme 510 idzie o krok dalej, oferując podwyższoną odporność. Dysk ma stopień ochrony zgodny z normą IP55. Producent określa to krótko i zwięźle, jak odporność przed wodą, kurzem, pyłem. Zaglądając do specyfikacji tego stopnia ochrony, można to lakoniczne określenie nieco rozwinąć: ochrona przed strugą wody (12,5 l/min) laną na obudowę z dowolnej strony, ochrona przed pyłem oraz ochrona przed dostępem do części niebezpiecznych drutem. A zatem, dysk powinien przetrwać zalania wodą, a nawet umycie go pod strumieniem wody w oszczędnym kranie, jednak nie powinien być zanurzany w wodzie.

Oprócz tego SanDisk Extreme 510 Portable SSD 480 GB ma wytrzymać upadki z wysokości do 1,8 m, wstrząsy do 800 G przy 0.5 m/s i bezpiecznie chronić wnętrze dysku przed kurzem i pyłem. Według producenta dysk pracuje w temperaturach w zakresie 0–45º C, ale może być przechowywany nawet przy -20º do 70º C.

Extreme 510 polewałem wodą, wrzuciłem go także pod bieżącą wodę w umywalce i przetrwał. Tarzał się też w piaskach Portugalii, przez co teraz ma jego drobinki w niektórych szparach. W ramach testów był także rzucany na blat stołu i wielokrotnie upuszczany z bezpiecznej dla niego wysokości. I co? I nic. Działa, co jest świetną rekomendacją.

Podsumowanie

Co mi się podoba

Niewielkie rozmiary, niska waga i przyjemne wzornictwo to bez wątpienia duże plusy dysku SanDisk Extreme 510 Portable SSD 480 GB. Najbardziej cenię go jednak za stosunkowo wysoką szybkość odczytu i zapisu zdjęć, a także wysoką odporność na upadki, wstrząsy, pył, kurz czy wodę. Oprócz tego jest mały, lekki i po prostu ładny.

Co mi się nie podoba

Testowany dysk kosztuje ok. 1000 zł — całkiem sporo, jak na nośnik bez najnowszego interfejsu USB 3.1. Za podobne pieniądze możemy kupić chociażby model Extreme 900 o tej samej pojemności, ale ze wspomnianym złączem, które gwarantuje dwukrotnie szybszy przesył danych, chociaż dysk ten jest o wiele większy i nie ma podwyższonej odporności. W ofercie nie ma też mniejszej pojemności Extreme"a 510. Wielu fotografom 256 GB na zewnętrznym dysku może wystarczyć, a oszczędność ok. 500 zł mogłaby być dużym plusem.

Werdykt

SanDisk Extreme 510 Portable SSD 480 GB to z pewnością produkt godny polecenia - szczególnie dla fotografów, artystów wizualnych, podróżników czy blogerów/vlogerów. Rynek przenośnych dysków SSD wciąż nie jest duży, a Extreme 510 się na nim pozytywnie wyróżnia. Jeśli dużo podróżujecie i chcecie połączyć wysoką wydajność pracy ze zdjęciami czy filmami, jak i ich wysokim bezpieczeństwem, to testowany dysk SSD może śmiało być waszym pierwszym wyborem. Dla wielu sensowną alternatywą może okazać się jego starsza wersja: Sandisk Extreme 500. W kwestii konstrukcji, wydajności oraz odporności dysk ten oferuje to samo (chociaż w nieco innym kolorze), ale jest dostępny w pojemnościach 120 i 240 GB oraz cenach niższych proporcjonalnie o ½ i ¼. Jeśli jednak cena nie jest przeszkodą, to śmiało sięgajcie po wersję Extreme 510 o pojemności 480 GB. Nie zawiedziecie się.

Zobacz więcej artykułów z serii: Testy akcesoriów

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Profoto B1X - test lampy błyskowej z systemem TTL i synchronizacją HSS Sony A6500: się ulepszamy, się cenimy i… [test] Huion Inspiroy Q11K - obiecujący, duży i niedrogi tablet z dalekiego wschodu [test] Voigtländer 21 mm f/4 Color Skopar P-Typ, czyli małe zaskoczenie [test] Olympus TG-5 - wakacyjny test. Twardziel na sterydach: z filmami 4K i zapisem RAW Voigtlander 10 mm f/5.6 Hyper Wide Heliar Aspherical - test spektakularnego hiperobiektywu Islandia, ja oraz pojedynek flagowców Fujifilm: X-Pro2 kontra X-T2 Peak Design Everyday Backpack to plecak fotograficzny, z którego chcę korzystać każdego dnia Więcej światła z Chin. Mitakon Speedmaster 85 mm f/1.2 Fujifilm Instax Square SQ10 - kwadratowo, cyfrowo i natychmiastowo [test] Sony A9 - test praktyczny okiem fotografów Olympus M.Zuiko Premium ED 30 mm f/3.5 Macro, czyli mikre makro do Micro 4/3 [test] Canon EOS 200D - najlżejsza lustrzanka z odchylanym ekranem w naszych rękach Canon EOS 6D Mark II - budżetowa pełna klatka powraca. Pierwsze wrażenia Laptop dla fotografa - jak sprawdzi się Microsoft Surface Pro 4? 2 miesiące z Fujifilm X100F. Zabrałem go do Chin i pokochałem [test] WD My Passport SSD - 256 GB pamięci na 41-gramowym dysku [test] Voigtländer 40 mm F 2,8 Heliar - zadziwiający obiektyw! Impossible I-1 – czy współczesny Polaroid jest chociaż zbliżony do oryginałów? [test] Canon EOS M6 - zdjęcia przykładowe z młodszego brata EOS-a M5 Trzydzieści pięć milimetrów najlepszej klasyki dla bezlusterkowców - Zeiss Biogon ZM 35 mm f/2 Panasonic Lumix GH5 - Mikro Cztery Trzecie z profesjonalnym zacięciem [test] Torba Cosyspeed Camslinger 160, czyli Wyatt Earp się kłania! (test) Instax Square SQ10 - byliśmy na imprezie Instaxa. Oto nasze pierwsze wrażenia

Popularne w tym tygodniu:

Nikon D7500 - przepustka do poważnej fotografii czy drogi gadżet? [test] Canon 6D Mark II zbadany przez DxO. Nie jest aż tak źle, jak myśleliśmy Samsung Galaxy S8+: praktyczny, fotograficzny test aparatu w podróży Fujifilm X-E3 - bezlusterkowiec dla zaawansowanych amatorów w naszych rękach