Obiektyw z historią. Nasz Czytelnik na tropie bogatej przeszłości swojego sprzętu

Paweł Bułat, Czytelnik Fotoblogii, opowiedział nam niezwykłą historię, którą skrywał zakupiony przez niego obiektyw.

Obiektyw Nikkor 85mm 1.4 AI-S z wyrytym napisem Darchinger.

Obiektyw Nikkor 85mm 1.4 AI-S z wyrytym napisem Darchinger. (© Paweł Bułat)

Paweł jest miłośnikiem manualnych obiektywów. Choć sam korzysta z systemu Nikona, nie stroni od obiektywów Biotar czy Helios. Nasz czytelnik przez rok polował na Nikkora 85mm 1.4 AI-S. Jest to bardzo solidnie zbudowany obiektyw z lat 80. o bardzo dobrej optyce. Ci, którzy są jego posiadaczami chwalą go przede wszystkim za piękny bokeh przy wykonywaniu portretów. Światło f/1,4 daje też bardzo małą głębię ostrości. Obiektyw był produkowany przez 25 lat do 2006 roku. Łącznie wykonano 70 tysięcy egzemplarzy. W momencie zakończenia produkcji, jego cena wynosiła 1000 dolarów. Dziś za używane na internetowych serwisach aukcyjnych trzeba zapłacić około 800 dolarów.

W sumie Paweł długo polował na zakup takiego cacka w dobrej cenie. W końcu znalazł dobry egzemplarz w Krakowie za 1300 zł.

"Wreszcie upolowałem w Krakowie ładny egzemplarz w dobrej cenie, co już w pełni mnie satysfakcjonowało. Przy zakupie skupiłem się na soczewkach, pierścieniach i przysłonie, kwestia obudowy była drugorzędna.
Obiektyw w komplecie wraz z osłoną był w bardzo dobrym stanie, jak na swoje lata i spodobał mi się od początku."

Sygnatura na obiektywie

Dopiero po powrocie do domu Paweł przyjrzał się obudowie, na której widniała sygnatura "Darchinger". Krótkie śledztwo nakierowało naszego Czytelnika na Josefa Heinricha Darchingera, fotoreportera pracującego między innymi dla Der Spiegel, który w wieku 88 lat zmarł w ubiegłym roku. Jednak Paweł szukał innych, poza sygnaturą na obudowie, dowodów na posiadanie obiektywu z ciekawą historią. W internecie znalazł zdjęcie samego fotografa z Nikonem w ręce z podpiętym bliźniaczo podobnym obiektywem, z podobnymi otarciami na osłonie.

Josep Darchinger w akcji z Nikonem F2 i prawdopodobnie z podpiętym do niego obiektywem Nikkor 85mm f/1.4 AI-S.

"Zacząłem się zastanawiać skąd napis "Darchinger" na osłonie. Jedyne co przyszło mi do głowy to, że ponieważ człowiek ten często podróżował, podpisywał swój ekwipunek, a być może taki nawyk był w redakcji Spiegela. Skontaktowałem się z Nikon Germany z prośbą o informację na temat szkła o wskazanym numerze seryjnym, jednak bez odzewu."

Zobacz również: Jak korygować wady obiektywu w Adobe Lightroom?

Nikon Polska było bardziej zainteresowane sprawą, ale okazało się, że nie mogą oni dotrzeć do danych serwisowych tego obiektywu, co ułatwiłoby potwierdzenie, że właścicielem był rzeczywiście Darchinger.

J.H. Darchinger

W końcu trzeba było cofnąć się o krok i wrócić do sprzedawcy obiektywu.

"Jakby nigdy nic, bez wahania odpowiedział on, że nabył ten obiektyw razem z Nikonem F2 od wnuka Josepa Darchingera i faktycznie było to jego narzędzie pracy!"

Dlaczego sprzedawca nie poinformował o tym wcześniej? Normalnie sprzedawcy wykorzystują tego typu wiadomości do podbijania ceny sprzętu. Tutaj tego nie było. Paweł mówi, że sprzedawca nie afiszował się z pochodzeniem sprzętu, a miał, być może wciąż ma, tego więcej. Na pewno Nikon F2, który sprzedawał wnuk Darchingera razem z obiektywem. Poza tym przekazanie obiektywu między Pawłem, a sprzedawcą w Krakowie odbyło się za pośrednictwem jego żony, może gdyby nie to, poruszono by kwestię pochodzenia. A może sprzedawca bał się, że potencjalny kupujący taką "wydrapaną" sygnaturę potraktuje, jak wadę? Tym nie mniej Paweł może cieszyć się zakupu świetnego obiektywu, który ma swoją historią i jeszcze długo może być używany.

"Dla mnie to zachęta do dalszych poszukiwań, kolejnych ciekawych, starych szkieł, które pomimo swojego wieku nadal potrafią doskonale spełniać swoją rolę razem z nowoczesnymi lustrzankami."

Gratulujemy zakupu i dociekliwości. Czy Wy znacie podobne historie?


"Najpierw treść, potem forma. Najpierw człowiek, potem aparaty". Będę starał się, by moje teksty były odpowiedzią na pytania, które do tej pory bałem się zadać…

WIĘCEJ: www.piotrkala.pl | Facebook
Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Historia fotografii:

Kolorowy świat Imprerium Rosyjskiego sprzed stu lat Fotografowanie w czasach, gdy za posiadanie aparatu groziła śmierć Jumpology - filozofia fotografii skoku według Philippa Halsmana Co z tą fotografią dokumentalną? Rozwój polskiego dokumentu i reportażu Co z tą fotografią dokumentalną? Problemy fotoreportażu [cz. 6] Co z tą fotografią dokumentalną? Dokument fotograficzny na świecie. Ulotne chwile [cz.5] Co z tą fotografią dokumentalną? Dokument fotograficzny na świecie. Początki reportażu i fotografii prasowej [cz. 4] Co z tą fotografią dokumentalną? Dokument fotograficzny na świecie. Fotografia i propaganda [cz. 3]