Nikon Df - klasyczny korpus z potężnym, nowoczesnym wnętrzem

Nikon Df to połączenie sprawdzonego, tradycyjnego wzornictwa sprzed lat z nowoczesną technologią. Nie jest to jednak bezlusterkowiec, tylko pełnoprawna lustrzanka z 16-megapikselową matrycą z D4 oraz 39-polowym AF z D610.

Jeszcze do niedawna tylko trzech producentów miało w swojej ofercie jeden lub dwa aparaty z pełną klatką. Dziś Sony ma już trzy takie modele, a Nikon właśnie zaprezentował piąty w ofercie sprzęt z matrycą 35 mm. Jak widać, popyt na aparaty charakteryzujące się piękną plastyką i wysoką jakością obrazu nie słabnie.

Nikon Df, bo taka jest jego oficjalna nazwa, łączy w sobie styl i zaawansowaną technologię. Nowy aparat japońskiego producenta wygląda jak stare analogi z serii F. Nikon wyraźnie czerpie ze sprawdzonego wzornictwa sprzed lat, a świadczy o tym szczególnie przód i górna ściana aparatu.

Nikon Df zrobiony jest oczywiście ze stopu magnezowego. Na górnej ścianie są aż 4 tarcze, ale bez trybów tematycznych. Umieszczono jedynie to, co jest niezbędne, czyli tarcze zmiany parametrów czasu naświetlania, kompensacji ekspozycji, czułości oraz koło trybów. Nie zapomniano również o niewielkim górnym wyświetlaczu pokazującym parametry ekspozycji. Moim zdaniem aparat wygląda nieziemsko.

Tylna ściana to już nowoczesna klasyka Nikona - nie da się go pomylić z żadnym innym aparatem. Po lewej stronie 3,2-calowego wyświetlacza o rozdzielczości 920 tys. punktów znajduje się 5 przycisków znanych choćby z Nikona D610 czy D5300. Na prawej stronie tylnej ściany ulokowano klasyczny nawigator, tarczę nastaw i pozostałe przyciski, które dokładniej opisze Krzysiek w pierwszych wrażeniach.

Wnętrze aparatu skrywa sprawdzone podzespoły, czyli matrycę CMOS z Nikona D4 o rozdzielczości 16 Mpix, pracującą w zakresie czułości ISO 100–12800 (rozszerzane do ISO 204 800). Za przetwarzanie obrazu odpowiada procesor Expeed 3, a za ustawianie ostrości moduł AF z 39 punktami znany z Nikona D610.
Jestem przekonany, że taka kombinacja podzespołów zapewni świetne osiągi i wysoką jakość obrazu.

Zobacz również: Używanie X-Rite Color Checker do kalibracji aparatu

Nikon zastosował również delikatnie zmodyfikowany bagnet umożliwiający podłączenie starszych obiektów Nikkor, innych niż Al, co na pewno docenią fotografowie mający system Nikona sprzed lat.

Co ciekawe, producent nie wyposażył Df w funkcję filmowania. Idąc tropem "pure photography", którą lansuje japoński producent, to dobre posunięcie.

Df będzie sprzedawany jako sam korpus lub w połączeniu z przestylizowanym obiektywem 50 mm f/1.8. Jego cena w Polsce nie jest jeszcze ustalona, ale w USA sam korpus kosztuje 2749 dol., a zestaw z obiektywem (50/1.8) 2999 dol. Można przypuszczać, że cena w Polsce będzie oscylowała w granicach 10 000 zł.

Jeszcze dziś na Fotobologii pojawią się pierwsze wrażenia z używania tego aparatu, więc bądźcie czujni!

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Aktualności:

Robert Capa przemówił w swoje 100. urodziny Niezwykłe panoramy 360 stopni z Korei Północnej i z kokpitu wojskowego odrzutowca

Popularne w tym tygodniu:

Z okładki National Geographic trafiła do aresztu. Oto historia „Afgańskiej dziewczyny” Koniec Digart.pl. Onet zamyka legendarny polski serwis dla artystów Znamy ceny i dostępność obiektywów Sigma Art 24-70 mm f/2.8 oraz Sigma Art 14 mm f/1.8 Zostań fotoedytorem serwisów Grupy Wirtualna Polska Legendy w Berlinie – przed nami wystawa zdjęć Helmuta Newtona, Mario Testino oraz Jeana Pigozzi Eastreet 4 – rozpoczął się nabór do czwartej edycji projektu o fotografii dokumentalnej i ulicznej VSCO Mobile Presets 01 (MP1) - 58 mobilnych filtrów symulujących analogowy efekt Ruszył konkurs na najlepsze zdjęcie natychmiastowe wykonane aparatem instax Pokaż swoje zdjęcia w ramach 7. Opolskiego Festiwalu Fotografii