Sony RX100 II – pierwsze wrażenia i przykładowe zdjęcia

Ten artykuł ma 2 strony:

Pierwsze wrażenia

Sony RX100 II — pierwsze wrażenia

Miałem przyjemność testować Sony RX100 prawie rok temu. Po kilku godzinach spędzonych z Sony RX100 II przypomniałem sobie, za co chwaliłem jego poprzednika. Aparat jest bardzo mały, zgrabny i lekki. Różnica w wadze jest minimalna i praktycznie niewyczuwalna. To nadal sprzęt, który bez problemu można schować do kieszeni czy damskiej torebki. Są też minusy tego rozwiązania. Aparat jest śliski, brakuje mu chociaż delikatnego gripu z przodu. Podczas konferencji prasowej powiedziano mi, że japoński producent wprowadzi do sprzedaży specjalny nakładany mały grip, dzięki któremu chwyt aparatu będzie pewniejszy. Dobre posunięcie.

Sony RX 100 II jest świetnie wykonany, producent postawił na materiały wysokiej jakości. Nic nie trzeszczy ani nie skrzypi. Układ przycisków jest taki sam jak w modelu RX100 – ze wszelkimi jego plusami oraz minusami. Główną część stanowi tarcza obrotowa z przyciskiem w środku oraz dodatkowymi przyciskami na 4 krawędziach. Jak na aparat Sony tarcza jest bardzo delikatna, można więc łatwo przeskoczyć o jeden-dwa kroki ustawienia za daleko.

Dookoła tarczy ulokowano 4 przyciski funkcyjne: Menu, Podgląd, ? oraz Fn, który uruchamia skrócone menu. Standardowo w podręcznym menu znajduje się tylko kilka parametrów: kompensacja ekspozycji, czułość ISO, balans bieli, DRO/HDR oraz Efekt wizualny. W głównym menu można ustawić funkcje uruchamiane tym przyciskiem i dodać kolejne. Jest to raczej niezbędne dla osób, które potrzebują manualnych ustawień. Na starcie pod ręką brakuje możliwości np. zmiany rodzaju autofokusu czy rozmiaru zdjęć.

Główna tarcza znajdująca się przy obiektywie służy nie tylko do zmiany zoomu. Jest też pomocna przy wielu innych czynnościach, np. ustawianiu czułości ISO, balansu bieli czy wartości ekspozycji. Parametry zmienianej funkcji są wyświetlane u góry wyświetlacza w przyjemnym łuku, którego kształt nawiązuje do tarczy. W menu pojawiła się funkcja skokowego regulowania ogniskowej. Po jej włączeniu pokrętło sterujące aparatu pozwala szybko wybrać najpopularniejsze ustawienia ogniskowej: 28 mm, 35 mm, 50 mm, 70 mm i 100 mm.

Zauważyłem, że główna tarcza przy obiektywie pracuje z większym oporem. Jest więc lepiej niż w RX100, w którym tarcza chodziła zbyt lekko. To rozwiązanie pozwala na bardziej precyzyjne ustawienie parametrów zdjęć.

Zobacz również: Sony A77 - test

Dużym plusem dla zaawansowanych użytkowników jest możliwość podłączenia różnych akcesoriów za pomocą gorącej stopki, np. zewnętrznego wizjera czy mikrofonu.

W teście Sony RX100 napisałem:

Od doskonałej oceny model Sony RX100 odrobinę oddala też brak mechanizmu wychylanego i obrotowego ekranu, który znajduje się np. w Canonach z serii G.


Do doskonałej oceny zdecydowanie bliżej modelowi Sony RX100 II, w którym zastosowano identyczny 3-calowy ekran Xtra Fine LCD o imponującej rozdzielczości 1 229 000 punktów, ale z mechanizmem odchylania. Regulacja kąta wynosi 84 stopnie w górę oraz 45 stopni w dół. Mechanizm wygląda na solidny i dobrze wykonany. Odchylany ekran jest mały i zgrabny, a nie toporny, jak w wielu kompaktach - tylko minimalnie wystaje ponad bryłę tylnej ścianki. Za to rozwiązanie należy się pochwała. Szkoda tylko, że nie jest to ekran dotykowy. Cóż – trzeba zostawić pole do udoskonaleń w kolejnej wersji.

Sprawdziłem też na szybko działanie funkcji Wi-Fi. Po sparowaniu aparatu i smartfona z aplikacją Sony Play Memories łączność bezprzewodowa działa szybko i sprawnie. Nie miałem problemów technicznych z włączeniem podglądu na żywo, jednak funkcja ta jest ukryta w menu. NFC niestety nie działało, ale może mieć to związek z tym, że otrzymałem aparat w wersji przedprodukcyjnej.

W Sony RX100 II zastosowano nową, wykonaną w technologii BSI matrycę CMOS Exmor R typu 1,0" o rozdzielczości 20,2 Mpix. To pierwsza tak duża matryca BSI na rynku. Producent zapewnia, że szumy są mniejsze aż o 1 EV względem poprzedniczki z RX100. W pełnym teście aparatu dokładnie sprawdzę, czy te zapewnienia są prawdziwe. Już teraz serdecznie na niego zapraszam.

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Zobacz więcej artykułów z serii: Testy aparatów kompaktowych

Podziel się:

Przeczytaj także: