Panasonic Lumix LX5 ? test [część 1]

Panasonic Lumix LX-5 ? test [część 1]

Panasonic Lumix LX5 ma dobry, jasny obiektyw i niezły wyświetlacz. Jest solidnie zbudowany, oferuje wysoką czułość ISO i nagrywanie w HD. To profesjonalny kompakt z najwyższej półki. W końcu przekonałem się w testach, dlaczego rzeczywiście każdy zaawansowany fotograf powinien chcieć go mieć w swojej kieszeni.

__________

Panasonic Lumix LX5 ? test [część 2]

__________

Specyfikacja

Panasonic Lumix DMC-LX5 to następca modelu LX3, który jest bardzo ceniony głównie za wysoką jakość oferowanych zdjęć, porównując z innymi kompaktami. LX5 to interesujące rozwinięcie konstrukcji sprzed 2 lat.

Panasonic Lumix LX-5 ? test [część 1]

Sercem aparatu jest matryca CCD 1/1,63 cala z modelu LX3, o rozdzielczości 10,1 megapiksela. Producent chwali się, że sensor oferuje teraz szerszy zakres dynamiczny dzięki zwiększeniu jego czułości i nasycenia. Matryca współpracuje z nowym procesorem Venus Engine FHD. Taki zestaw pozwala na zastosowanie czułości w zakresie do ISO 12800 (przy rozdzielczości ograniczonej do 3 Mpix) oraz nagrywanie filmów HD 720p. Dużym plusem jest też bardzo małe opóźnienie zwolnienia migawki, które ma wynosić tylko 0,007 sekundy.

Bardzo ważnym elementem tego zgrabnego kompaktu jest obiektyw. Panasonic LX5 otrzymał szkło sygnowane marką LEICA ? DC VARIO-SUMMICRON o zakresie ogniskowych 5.1-19.2 mm, czyli 24-90 mm (odpowiednik w aparacie na klisze 35mm), co daje 3,8-krotny zoom optyczny oraz imponującej światłosile f/2.0-3.3. Jak w każdym Panasonicu, nie zabrakło też systemu stabilizacji obrazu Power O.I.S .

Obiektyw składa się z 10 elementów w 9 grupach, w tym 3 soczewki asferyczne z 5 powierzchniami asferycznymi. To duży krok naprzód w stosunku do modelu LX3, który oferował tylko 2,5-krotny zoom (60 mm). Panasonic podaje, że LX5 rejestruje obszar o około 213% większy w porównaniu z osiągami normalnego aparatu 35 mm i około 136% większy od tego, co może zaoferować obiektyw szerokokątny 28 mm.

Postęp powinien być też zauważalny w pracy autofokusa, który ma działać do 40% szybciej od zastosowanego w modelu LX3. Obiektyw jest zdecydowanie jednym z największych plusów nowego Lumixa. Z tyłu Lumixa LX5 znajdziemy przeprojektowany 3-calowy wyświetlacz Intelligent LED LCD o rozdzielczości 460 tys. punktów.

Pełna specyfikacja jest dostępna na stronie producenta.

Budowa i ergonomia

Wykonanie

Powiem krótko. Panasonic LX5 to jeden z najlepiej wykonanych kompaktów na rynku. Sprzęt z najwyższej półki na swoim regale. Obudowa Lumixa została zrobiona z kilku elementów metalu, które szczelnie spasowano do siebie. Przyciski są dopracowane, a ich skok odpowiednio dobrany.

Pokrętło i tarcza sterująca chodzą z właściwym oporem, ale nie za ciężko. Mechanizm dolnej klapki zamyka się bez jakichkolwiek luzów. Aparat nie trzeszczy, jak tania tandeta, ale dzięki świetnej jakościowo obudowie z gumowymi elementam na gripie trzyma się go jak profesjonalny sprzęt, ale w miniaturowej formie. Nagrane jakiś czas temu wideo powinno rozwiać ewentualne wątpliwości.

Ergonomia

Panasonic LX5 jest mały (110 x 65 x 25 mm) i lekki (269 g z bateriami i kartą pamięci), zatem powinien kiepsko leżeć w dłoni. Tymczasem dzięki delikatnie wyrzeźbionemu gripowi pokrytemu antypoślizgową gumą dobrej jakości aparat trzyma się w ręce całkiem dobrze. Lumix LX5 nie jest za lekki, zatem czuć, że trzymany w ręce aparat to nie plastikowa zabawka, ale poważny sprzęt.

Panasonic Lumix LX-5 ? test [część 1]

Warto też wspomnieć, że aparat powiększa swoje rozmiary o 2 cm po wysunięciu obiektywu oraz o 0,5 cm po nałożeniu dekla. Szkoda, bo bez wysuniętego obiektywu Panasonic LX5 prezentuje się pięknie.

Układ przycisków jest klasyczny dla Panasonica. U góry – zaczynając od lewej strony – znajduje się chowana lampa błyskowa, gniazdo ?gorąca stopka? (z zaślepką) i mikrofon. Później pokrętło do zmiany programów fotografowania, spust połączony z pokrętłem zoomu oraz dwa przyciski ? dedykowany do nagrywania filmów oraz power on/off.

Panasonic Lumix LX-5 ? test [część 1]

Tylna ścianka to królestwo 3-calowego wyświetlacza LCD. Ekran został obramowany delikatną, wypukłą ramką, która ma chronić wyświetlacz przed zarysowaniami, w momencie gdy położymy aparat tyłem. Po prawej stronie ulokowano przyciski sterujące menu oraz parametrami. To klasyczny, sprawdzony układ.

U góry uniwersalne pokrętło do zmiany między innymi wartości przysłony czy czasu naświetlania. Można narzekać, że nie ma dwóch osobnych pokręteł, ale twórcy znaleźli na to świetne rozwiązanie. Podobnie jak w innych Lumixach, także w LX5 wystarczy wcisnąć pokrętło, aby zmienić rodzaj ustawianego parametru. Tarcza dobrze sprawuje się także przy podglądzie zdjęć.

Panasonic Lumix LX-5 ? test [część 1]

Poniżej znajdziemy dwa srebrne przyciski funkcyjne AF/AE Lock oraz podgląd. Dalej ulokowano grupę pięciu przycisków ułożonych w okrągłym nawigatorze. Mimo że są małe, to twórcy zachowali odpowiedni odstęp między nimi. Dobra robota.

Kompaktowy superzoom Panasonic Lumix DMC-FZ100 ? test [część 1]

Na samym dole znajdują się kolejne dwa przyciski: Display (zarządzenie wyświetlaczem) oraz Q.Menu (dostęp do podręcznego menu i funkcji aparatu). Ten ostatni ulokowano zdecydowanie za nisko. Quick Menu to jedna z najpopularniejszych funkcji wykorzystywanych w aparatach serii Lumix.

Mamy tu jednak mały problem ? trzymając aparat w dłoni, trzeba mocno odgiąć kciuk, aby dosięgnąć do Q.Menu. Na przyszłość sugeruję małą zamianę – AF/AE Lock powinien powędrować tam, gdzie znajduje się Q,Menu. To drobiazg, ale przy dłuższym używaniu aparatu dosyć ważny.

Panasonic Lumix LX-5 ? test [część 1]

Na prawym boku znajdziemy komorę ze złączami USB 2.0 oraz HDMI. Na spodzie Panasonica LX5 schowano komorę z baterią oraz gniazdo na karty SD/SDHC/SDXC. Twórcy zastosowali tu akumulator o pojemności 1250 mAh, który starcza wykonanie ok. 350-400 zdjęć.

Na koniec trzeba zwrócić uwagę na jeszcze jeden przełącznik, ulokowany u góry obudowy obiektywu. Nawiązując do starych, analogowych konstrukcji, twórcy ulokowali na obudowie obiektywu suwak służący do zmiany proporcji obrazu. Dostępne są kadry o bokach 16:9, 3:2, 4:3 i 1:1. Obok, po lewej stornie, znajduje się drugi suwak, odpowiadający za obsługę trybów autofokusa ? AF, AF Marko oraz MF, czyli manualny. Z obu udogodnień korzystałem z wielką przyjemnością.

Panasonic Lumix LX-5 ? test [część 1]

Podsumowując: Panasonikiem Lumix LX5 fotografuje się z dużą przyjemnością. Aparat dobrze leży w dłoni, a ułożenie przycisków jest na tylko dobre, aby zapewnić dosyć komfortową pracę bez odwracania uwagi od tego, co najważniejsze, czyli zdjęć. Dużym plusem, jak w przypadku wszystkich Lumixów, jest także funkcja Quick Menu, czyli skrócone, podręczne menu, które zapewnia błyskawiczny dostęp do większości potrzebnych parametrów aparatu.

Z minusów mogę wymienić chyba tylko za nisko ulokowany przycisk Q.Menu. Konstruktorzy powinni ułożyć go zdecydowanie wyżej.

Wyświetlacz

Wyświetlacz to jeden z mocnych punktów testowanego Lumixa. 3-calowy monitor o rozdzielczości 420 tys. pikseli gwarantował duże kąty widzenia i niezłe oddanie barw. Dzięki podświetleniu w technologii LED obraz był dobrze widoczny również w słoneczny dzień. Kolor czarny rzeczywiście przypominał czarny, a nie mętny szary.

Ekran oferuje 11 poziomów jasności i sam dostosowuje jasność do warunków oświetleniowych otoczenia. Funkcje Power LCD i Auto Power LCD programowo podbijają jasność ekranu.

  • Jasny obiektyw LEICA ? DC VARIO-SUMMICRON
  • Matryca o rozsądnej rozdzielczości
  • Kompaktowe rozmiary i waga
  • Wysokiej jakości obudowa
  • Dobrze przemyślany układ przycisków
  • Duży, przejrzysty wyświetlacz
  • Za nisko ulokowany przycisk Q.Menu

Obsługa

Menu

Panasonic Lumix LX-5 ? test [część 1]

Panasonic Lumix LX5 otrzymał klasyczne menu znane z innych aparatów tej serii. Podzielono je trzy części: NAGR., FILM i KONF. Menu jest przejrzyste i proste, chociaż przeglądanie szóstej czy siódmej strony zakładki bywa wyjątkowo irytujące.

Jak w testowanym poprzednio Panasonicu FZ100, także tutaj przyznaję duży plus za Quick Menu, czyli skrócone menu z najważniejszymi parametrami wyświetlanymi na górnym i dolnym pasku w czasie podglądu Live View.

Podgląd zdjęć

Panasonic Lumix LX-5 ? test [część 1]

Podobnie jak w innych Lumixach, tryb podglądu uruchamiany jest przez dedykowany przycisk na tylnej ściance. Do wyboru jest kilka trybów przeglądania pojedynczego zdjęcia, przybliżenie 16x, 8x, 4x, 2x , widok na 12 lub 30 miniaturek oraz widok kalendarza.

Szybkość działania

Lumix LX5 uruchamia się dosyć szybko, chociaż potrzebuje chwili na wysunięcie obiektywu. Menu działa bez zarzutu. Żadnych opóźnień nie zauważyłem także przy przeglądaniu zdjęć w trybie podglądu.

  • Przejrzyste menu i tryb podglądu
  • Funkcja Quick Menu
  • Zbyt dużo podkategorii w menu

__________

Panasonic Lumix LX5 ? test [część 2]

__________

Więcej na ten temat: Panasonic Lumix LX5
  • Kramon

    Jak ten aparat wypada w porównaniu z Canonem G7/9 czy G11. Bardzo interesuje mnie opinia jako iż będę kupował nowy aparat właśnie tego typu.. i zastanawiam się nad G11, i ciekaw jestem czy może to jest dobra alternatywa?

  • imonfire

    Pierwasze zdanie i byk. Lumix LX55? Ludzie, macie fajne newsy ale bez korekty wychodzi brak profesjonalizmu.

  • http://fotoblogia.pl/author/krzysztof-basel Krzysztof Basel

    Brak profesjonalizmu to byłby gdybym napisał w całym teksćie LX55. To jest po prostu literówka, która zdaża się raz na jakiś czas. Mój bład, przepraszam.

  • Seńor

    Nie żebym się czepiał ale nie rozumiem: „Panasonic podaje, że LX5 rejestruje obszar o około 213% większy w porównaniu z osiągami normalnego aparatu 35 mm i około 136% większy od tego, co może zaoferować obiektyw szerokokątny 28 mm.”
    Pewnie chodzi o to, że przy ogniskowej – odpowiedniku 24 mm mamy 213% tego co pokazuje obiektyw 35mm (w tym przypadku 100%) w aparacie małoobrazkowym, a 136% w stosunku do obiektywu 28mm przyjętego jako 100%. Nie ma w matematyce czegoś większego o 213% , coś jedynie może stanowić 213% czegoś co właśnie przyjmiemy za 100%.
    Koniecznie trzeba trzymać dystans i mieć nieufność do bzdur wypisywanych przez speców od reklamy,
    często niechlujnie tłumaczonych przez technicznych i matematycznych dyletantów.
    Mam nadzieję, że wyłapując błąd, sam go nie zrobiłem jak biedny imonfire walący literówkę w pierwszym wyrazie a mający za złe autorowi, popełniającemu ją w pierwszym zdaniu raptem.
    Takie życie, pilnujmy najpierw siebie, potem miejmy pretensje do innych.

Panasonic Lumix GX1 – najlepszy w swojej rodzinie [test]
Panasonic Lumix GX1 – najlepszy w swojej rodzinie [test]

Zamknij