Polska historia jednego z najlepszych zdjęć w historii National Geographic

Polska historia jednego z najlepszych zdjęć w historii National Geographic

Fot. Tomasz Tomaszewski

To fotografia, która znalazła się na okładce magazynu National Geographic z 1996 r. oraz wśród 100 najlepszych zdjęć w historii NG. Fotografia ukazująca problem wiary w burzliwie zmieniającym się Meksyku. Jakie były powody jej wykonania, jak długo autor pracował nad realizacją tego tematu i czego się w tym czasie nauczył? O historii tego wyjątkowego zdjęcia opowiada jego autor – Tomasz Tomaszewski – jeden z najlepszych polskich fotografów.

Fotoreportaż, który przyprawił autora o depresję

Od pomysłu i motywów, przez trudności w realizacji, aż po osobiste uczucia twórcy - znani fotografowie opowiadają na Fotoblogii o tym, jak tworzyli swoje największe prace. Serię otworzył kontrowersyjny i nagradzany na najważniejszych polskich konkursach fotoreportaż Mikołaja Nowackiego, pokazujący dwa ostatnie miesiące życia 101-letniej Pani Wacławy Pindelskiej. Teraz czas na historię znanej fotografii autorstwa Tomasza Tomaszewskiego.

Tomasz Tomaszewski – dokumentalista ludzi

Bohater dzisiejszego odcinka cyklu zajmuje się fotografią prasową i należy do grona najlepszych polskich fotografów. Członek Związku Polskich Artystów Fotografików, agencji Visum Archiv (Niemcy), Image Collection (USA) oraz American Society of Magazine Photographers (USA).

Fotograf od 1986 roku współpracuje z magazynem National Geographic, w którym opublikował 18 esejów fotograficznych, a od roku 1999 jest głównym konsultantem jego polskiej edycji. Uczy fotografii w Polsce, USA, Niemczech i we Włoszech.

Jego prace można zobaczyć w najważniejszych pismach polskich i w największych magazynach zagranicznych, między innymi: Stern, Paris Match, GEO, New York Times, Time, Fortune, Vogue, Die Zeit, Elle. Tomaszewski ma na swoim koncie kilka książek autorskich: „OSTATNI – Współcześni Żydzi Polscy” (tekst: Małgorzata Niezabitowska), „W poszukiwaniu Ameryki” (tekst: Małgorzata Niezabitowska), „Cyganie polscy” (tekst: Jerzy Ficowski), „W Centrum”, „Niezwykła Hiszpania”, „Rzut beretem”.

Tomaszewski jest autorem wielu wystaw indywidualnych w USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Izraelu, Japonii, Holandii, Włoszech, Irlandii, Niemczech, Polsce i na Madagaskarze. Jego zdjęcia ilustrowały kilkanaście prac zbiorowych. Laureat polskich oraz międzynarodowych nagród fotograficznych. Juror konkursu World Press Photo. Więcej informacji o Tomaszu Tomaszewskim znajdziecie na jego stronie: www.tomasztomaszewski.com.

Fotografia z religią w tle

Paweł Łączny: Proszę powiedzieć, jak znalazł się Pan w Meksyku i na czyje zlecenie Pan pracował?

Tomasz Tomaszewski: Redakcja National Geographic wybrała czterech fotografów, aby stworzyć numer magazynu całkowicie poświęcony jednemu krajowi, Meksykowi. Byli to: David Alan Harvey, Alex Webb, Stuart Franklin i ja, Tomasz Tomaszewski. To wyjątkowa sytuacja, ponieważ magazyn w swojej historii chyba tylko dwukrotnie poświęcił cały numer jednemu zagadnieniu. Traktowałem to więc jako wyjątkowe, osobiste wyróżnienie. Fotografia, którą wykonałem, została wybrana ze wszystkich, które cała nasza czwórka zrobiła w Meksyku, i opublikowana później jako okładka magazynu z sierpnia 1996 r.

Album NG

Album NG z fotografią z Meksyku na okładce

Jaki miał być efekt końcowy Pana pracy i ile miał Pan na to czasu?

W wyniku rozmów z redakcją oraz przekonania edytorów o tym, że specjalnością moich fotografii są ludzie, otrzymałem za zadanie sfotografowanie dwóch meksykańskich prowincji: Chiapas oraz Yucatan. Jedna targana wojną partyzancką, a druga znana jako turystyczne Eldorado. Nad każdą miałem pracować przez trzy tygodnie.

Jak trafił Pan w to konkretne miejsce, będąc już w Meksyku?

Prezentowane zdjęcie zostało zrobione w mieście San Cristobal, które było moją bazą podczas pracy w prowincji Chiapas. Na głównym placu tego miasta uczestniczyłem w wielu wydarzeniach związanych z burzliwymi zmianami politycznymi, jakie zachodziły wtedy w tym stanie, oraz w wydarzeniach religijnych. Indianie zamieszkujący Chiapas są w większości katolikami.

Jak ta fotografia ustosunkowuje się do ówczesnej sytuacji panującej w Meksyku?

Wydawało mi się słuszne poszukiwanie sytuacji, która w sposób symboliczny mogłaby ukazywać problem wiary, szczególnie na przykładzie rodziny Indian, którzy przecież jeszcze nie tak dawno temu, często bardzo brutalnie, byli nawracani na chrześcijaństwo przez hiszpańskich kolonizatorów. Tego, mam nadzieję, dotyczy wybrana fotografia.

Jak wyglądał cały proces myślowy i decyzyjny przy budowaniu kadru? Jaka miała być wymowa oraz cel fotografii?

Wykonałem ją w popołudniowym świetle, tak aby cień krzyża był wystarczająco długi oraz mocny, aby w ten sposób zasugerować coś, a jednocześnie tego nie pokazywać. Wydawało mi się to bardziej intrygujące niż  dosłowność pokazanego wprost krzyża.

Album NG

Album NG - fotografia w środku

Jakie są pańskie wrażenia z pracy nad tym tematem?

Praca w obydwu prowincjach Meksyku była dla mnie nie tylko wielką przygodą fotograficzną, ale również wymusiła na mnie gruntowne, intelektualne przygotowania. Dzięki nim poznałem oraz po części zrozumiałem niewiarygodnie barwną, często tragiczną, ale zawsze fascynującą historię tego kraju.

Wiedza pozwala zobaczyć. Dzięki temu, że moja lektura w dużej części dotyczyła zagadnień związanych z religią, mogłem ze znacznie większą łatwością dostrzec symbolikę oraz merytoryczne znaczenie omawianej sytuacji.

_________

Większość zdjęć ludzi wykonywałem małym, dalmierzowym aparatem Leica M6, używając dwóch obiektywów: 28 mm oraz 35 mm. Prezentowane zdjęcie zostało zrobione na filmie Kodachrom 64 ASA, obiektywem 28 mm i aparatem Leica M6.

Więcej na ten temat: Leica M9
  • abc

    Mam wrażenie że bycie Żydem pomaga w karierze, a już szczególnie za oceanem…

  • HCB

    Więc zostań Żydem.

  • google

    Świetny artykuł! Fotoblogia rulez :)

  • psst

    nie rozumiem czym tu sie jarac zdjecie jak zdjecie niczym nie zachwyca…

  • http://fotoblogia.pl/author/jacek-siwko Jacek Siwko

    @psst – moim zdaniem siłą tego zdjęcia jest jego klimat, ten krzyż jest niesamowity.

  • warek

    ignorant :)

  • Tomasz

    Kto ma tę książkę – polecam stronę 96, moje ulubione zdjęcie :D

  • http://null JAZ

    Nie taki dobry. Mi brakuje informacji, czy zdjęcie jest zainscenizowane, czy to natchnienie chwilą, co nie wyklucza czekania na okazję.
    Czy autor zobaczył taki moment wczesniej, czy jest on w dużej części sprawą przypadku?
    I mówienie tu o przemyślanym cieniu krzyża nic nie wnosi.

  • http://www.henio.pl.com Henio

    Jeden wielki LANS, czyli lansowanie siebie i swojej pracy, która nie jest aż tak rewelacyjna. Wiekszość planów jakie pamiętam u T.T. na zdjęciach jest zainscenizowana. Były w internecie publiczne koleżeńskie rozmowy min. dotyczace Śląska. A te kursy fotograficzne Pana T.T, to już obiegło całą Polskę, jak są rewelacyjne. Nic nie powiedziałem! I już nie będę startować w konkursie NG, bo nie lubię się uczyć. Ja Henioptasiarz to mówię , lansowanie !

W Grand Press Photo 2012 zwyciężyło zdjęcie z ekshumacji polskich oficerów
W Grand Press Photo 2012 zwyciężyło zdjęcie z ekshumacji polskich oficerów

Zamknij