Przygody z kliszą: po co mi analog? [odc. 1]

Fot. na lic. CC BY-ND 2.0; Flickr/by Érre Ortega

Fot. na lic. CC BY-ND 2.0; Flickr/by Érre Ortega

W czasach, gdy niepodzielnie króluje fotografia cyfrowa, zwrot ku lustrzankom analogowym może wydawać się przerostem formy nad treścią. Wbrew pozorom nie zawsze tak jest – spróbujmy się zastanowić komu właściwie klisza potrzebna jest do szczęścia.

Przed panem dużo pracy, panie Cartier-Bresson

Utopia is now?

Nie da się zaprzeczyć, że fotografia cyfrowa przeszła długą drogę od aparatów potrafiących rejestrować obrazy w rozdzielczości 0,01 megapiksela. Trudno sobie obecnie wyobrazić profesjonalnego fotografa zupełnie rezygnującego z fotografii cyfrowej i z charakteryzującej ją możliwości natychmiastowego zobaczenia efektów na ekranie aparatu, szybkiej wstępnej selekcji zdjęć, ułatwionej obróbki dzięki brakowi konieczności skanowania filmu, a także wielu innych zalet.

Lustrzanka cyfrowa pozwala nam również na filmowanie, zapewnia stabilizację obrazu w matrycy i często umożliwia wstępną obróbkę zdjęć już w aparacie. Wszystkie te właściwości, wraz z możliwością zapisu wręcz niesłychanych ilości fotografii przed koniecznością wymiany nośnika stawiają poczciwego analoga w sytuacji, w której ten ostatni wypada dość biednie.

Na osłodę dla kliszy, wciąż pewnym problemem pozostaje kwestia widoczności pikseli w dużych powiększeniach. Jednak trzeba też pamiętać, że rozdzielczości osiągane przez najbardziej zaawansowane z obecnie sprzedawanych aparatów w zupełności wystarczają nawet gdy potrzebujemy wykonać wydruki w naprawdę dużym formacie. Wprawdzie cyfrowa średnioformatówka to wciąż wydatek minimum na poziomie znośnego samochodu, jednak osoby które potrzebują tego typu możliwości zazwyczaj są w stanie bez problemu sobie na nie pozwolić.

DSLR to również marzenie każdej osoby, która dopiero rozpoczyna przygodę z fotografią. Możliwość uzyskania niemal natychmiastowej informacji zwrotnej nt. jakości zdjęcia to cecha nie do przecenienia dla tego, kogo zwyczajnie nie stać na stosowanie metody prób i błędów w cenie rolki filmu, wywołania i kompletu odbitek. Używane „lustro” cyfrowe, nawet niekoniecznie o jakichś imponujących parametrach technicznych, pozwala w tej sytuacji na pielęgnowanie pasji, bez narażania się na koszty i straty czasu na kursowanie do fotolabu/ciemni i z powrotem.

Kulisy powstawania zdjęć do najnowszego wydania magazynu Lounge [wideo]

Czarno-biała eminencja

Trudno uwierzyć aby po takiej serii ciosów analog w ogóle był w stanie się podnieść, prawda? A jednak są kwestie, w których cyfra wciąż jeszcze musi schylić głowę z zawstydzeniem. Matryce bowiem beznadziejnie radzą sobie z fotografią monochromatyczną. Żeby wyjaśnić dlaczego tak się dzieje, można posłużyć się analogią do ludzkiego oka.

Wspomniany organ umożliwia nam widzenie dzięki dwóm rodzajom komórek nerwowych, rejestrujących różne rodzaje bodźców. Są to tzw. czopki i pręciki. Te pierwsze występują w trzech rodzajach, pozwalając na widzenie barw na zasadzie analogicznej do matrycy – składającej się z pikseli rejestrującej światło w trzech barwach. Jednak czopki tracą swoje właściwości w słabym oświetleniu. Ich rolę przejmują wtedy pręciki – komórki potrafiące rozróżniać jasność obiektów w otoczeniu, jednak pozbawione zdolności różnicowania kolorów. Mówiąc najprościej, matryca cyfrówki – jako pozbawiona tego drugiego typu „komórek” – musi radzić sobie z rejestrowaniem czerni i bieli mało przystosowaną do tego metodą.

W efekcie, wszystkie rzekomo monochromatyczne obrazy z matrycy to w istocie obrazy kolorowe, przekonwertowane do B&W przez oprogramowanie sprzętu. Dlatego też fotografie z dobrej jakości czarno-białej kliszy wsadzonej do aparatu analogowego zawsze będą wyglądały lepiej – oferowały lepsze kontrasty i przejścia tonalne – niż z nawet najbardziej zaawansowanego aparatu cyfrowego.

fot. Piotr Dopart

fot. Piotr Dopart

Nie cel, a droga

Paradoksalnie, jedna z największych zalet sprzętu cyfrowego stała się jednocześnie jego przekleństwem. Szybkość i łatwość „produkowania” kolejnych zdjęć sprawiły, że możemy oglądać dużo więcej wspaniałych fotografii, ale też i o wiele więcej prac marnych i nudnych. Znaczenie jakości zdewaluowało się, co znajduje przejaw w podejściu wielu zleceniodawców, którzy są święcie przekonani, że skoro fotograf dostaje gotowe zdjęcie już w odstępie sekund od wciśnięcia spustu migawki, to znaczy, że w proces nie trzeba wkładać żadnego wysiłku. Jestem zresztą pewien, że każdy z Was trafił w sieci przynajmniej na jedną „ofertę pracy”, której wynagrodzenie nie pokrywało nawet kosztów dojazdu na miejsce (przyuważony przeze mnie rekordzista oferował 2,7 zł za *zaakceptowane* zdjęcie).

Tymczasem fotografia analogowa wymusza na nas pewną dyscyplinę, sprawia, że odczuwamy pewien przymus związany z koniecznością zmieszczenia się w 36 klatkach. Dlatego fotografie analogowe częściej są przemyślane i zaplanowane w najdrobniejszych szczegółach zanim w ogóle założymy kliszę. Idąc na sesję ze starym Zenitem musimy dokładnie się zastanowić czego chcemy i jak to zamierzamy osiągnąć. Nagrodą za to „wyrzeczenie” jest niesamowita satysfakcja z każdej udanej klatki – nieporównywalnie większa niż z jednego zdjęcia, które akurat wyszło wskutek pojechania długą serią i wykasowania wszystkich poruszonych.

Choć nowsze aparaty analogowe oferują często opcje spotykane w tych nowoczesnych, dobrze gdy początkujący fotograf wybiera specjalnie totalnego starocia, oferującego co najwyżej pomiar TTL dla wbudowanego światłomierza. Rezygnacja z ułatwień pozwala nam nie tylko cieszyć się każdym sukcesem, ale także w stu procentach zrozumieć funkcjonowanie aparatu, co zaowocuje później, gdy wrócimy do DSLR.

Fotograf prezydenta Gruzji szpiegował dla Rosji

Światłoczuły śrubokręt

Warto pamiętać, że technika fotograficzna, którą zdecydujemy się wykorzystywać to tylko narzędzie, które ma nam ułatwić dotarcie do celu – nigdy cel sam w sobie. Fotografia analogowa to nie uniwersalne panaceum, które sprawi że przeciętne zdjęcia nabiorą wartości artystycznej, tak jak wysokiej klasy sprzęt nie sprawi, że nasze zdjęcia staną się profesjonalnymi – przechwalanie się zarówno takim aparatem, jak i lustrzanką pamiętającą okupację nazistowską to drogi sposób na tani lans. Przed rozpoczęciem zabawy warto jest więc zastanowić się: czy fotografia analogowa jest dla mnie? Czy mam czas i chęci do zagłębienia się w świat kliszy? Jeśli tak, to zapraszam do dalszej podróży już niedługo.

  • MBM

    chyba pobudziłeś we mnie to co drzemie od dawna a splot okoliczności (podyktowanych często komercją) coraz  bardziej mnie od tego oddala. Spróbuję to zmienić wyciągam  „trójkę” i do dzieła … dzięki!.

  • Pablo

    36 klatek – to dla współczesnego człowieka jakieś chore ograniczenie, gdyż produkuje ich pewnie sto razy tyle. Większość tych zdjęć to jakiś chaotyczny chłam, który powstał w momencie naciśnięcia spustu migawki w jakimś tam aparacie. Gromadzimy ich gigabajty praktycznie nawet ich nie oglądamy bo po co ważne aby wolna przestrzeń dyskowa nie zarosła pajęczyną. Później te zacne twory lądują na serwerach różnych portali i hostingów – wiadomo, że każdy chce się komunikować i pokazywać gdzie był i z kim pił mojito na rynku w Krakowie. Dopiero po jakimś czasie część ludzi włączy myślenie – fajnie , że jeszcze pamiętają o tym :) Poznają nowe techniki a ich karty pamięci nie są zapełniane po brzegi różnym imprezowym badziewiem. Ich kadry nabierają często wyrazu i pojawia się wreszcie forma, która powinna wyniknąć z chęci poszukiwania samego siebie – to jest piękne. Gdy już wywalimy tony gniotów z HDD to mamy jakiś spokój. Rejestrujemy otaczająca nas rzeczywistość od nowa tak aby nam się podobała i nie była tak zwyczajna jak na co dzień. Warto wtedy czasem sięgnąć po klasyczny aparat i stworzyć jakąś serię zdjęć bądź też kolekcję. Po wywołaniu będziemy miło zaskoczeni nowym spojrzeniem na świat :) Warto mieć te zdjęcia na papierze aby pokazać innym a potem skrzętnie schować do albumu – w końcu tworzymy historię :) drugiej okazji już nie będzie w życiu!

  • Adam Duraj

    myślę, że nie każdy ma tak samo – dla przykładu ja z całej nocy w Krakowie mam 37 zdjęć, duży plus nie trzeba wybierać spośród tysiąca tych samych ujęć. Swoją drogą możecie mi polecić jakiś analog pentaxa? przymierzam się już od dłuższego czasu – najlepiej z jakąś stałką w komplecie, by mi ładnie się zgrało z K-R :)

  • Mat

    Dokładnie tworzymy masę niepotrzebnych zdjęć na które szkoda było by nam kliszy dlatego nie zgadzam się ze zdaniem „(…)jakości zdjęcia to cecha nie do przecenienia dla tego, kogo zwyczajnie nie stać na stosowanie metody prób i błędów w cenie rolki filmu, wywołania i kompletu odbitek.(…)”
    Oczywiście jakość zdjęcia jest ważna ale nie najważniejsza. Najważniejsze jest to w jaki sposób nasze zdjęcie przedstawia coś. Cokolwiek. A droga zabawa z kliszą może nam pomóc w tym abyśmy nie tworzyli zdjęć nie godnych uwagi, może nas dużo szybciej nauczyć myśleć niż cyfra która nas zwalnia z myślenia.

  • dern

    Adam, Pentax ma naprawdę duużo różnych analogów w swojej stajni. Wszystko zależy od tego czego oczekujesz od aparatu. Jeśli nie potrzebujesz AF i tym podobnych niepotrzebnych gadżetów ;) to z czystym sumieniem mogę polecić Ci MEsupera z jego niezawodnościa, wizjerem wielkości drzwi od stodoły i miodną obsługą. Z resztą zajrzyj na polskie forum pentaxian: pentax.org.pl tam znajdziesz odpowiedzi na wszelkie możliwe pytania.

  • Nindustrialny

    Najbardziej widac ta „produktywnosc” na portalach spolecznosciowych gdzie fotografuja sie jurne nastolatkki zakoffane w swoim wizerunku.

  • http://www.grzybecki.com Grzybecki

    Cieszę się że na najbardziej cyfrowym blogu na świecie przeczytałem wpis o tradycyjnej fotografii :-) Zachęcam! Szacunek dla obrazka!

  • ten gość

    zachęcam do filmu 120 tam jest jeszcze mniej klatek, a zdjęcia przemyślane bardziej cieszą :)

  • Witoldsson

    Rozpoczne od cytatu;….Wprawdzie cyfrowa średnioformatówka to wciąż wydatek minimum na poziomie
    znośnego samochodu, jednak osoby które potrzebują tego typu możliwości
    zazwyczaj są w stanie bez problemu sobie na nie pozwolić…… Gratuluje zarobkow Autorowi bo dla mnie na przyklad auto w przedziale 100 000 – 150 000 pln to jest wypasiona fura a nie znosny samochod. Pomijam tutaj Pentaxa 645D ktory z wielkoscia matrycy 33x44mm chyba nie powinien byc nazywany srednioformatowym bo raczej daleko mu do deklarowanego w nazwie aparatu formatu 6×4,5cm !!! Pozdrawiam wszystkich posiadaczy znosnych samochodow :-)

  • http://www.facebook.com/puszczyk Piotr Dopart

    Eee, bez przesady – z tego co się orientuję, tańsze Mamiye można kupić od 40 tys. (czyli dobry, lub znośny samochód), używane nawet taniej. Za Hasselblada to już się dostanie auto w klasie luksusowej. (;

  • http://www.facebook.com/puszczyk Piotr Dopart

    @a844c2e2f6703c2fc8486333740c1310:disqus @d43bcae950f365f81f9cb1d14d953d76:disqus Cieszę się, że tekst wzbudził takie emocje. W ogóle to niebywale cieszy, że ludzie wciąż robią analogami. Wystarczy zresztą, że raz spróbują i wsiąkają; jak moja siostra, rocznik ’97, która odziedziczyła po mnie Zenita i naprawdę niezłe rzeczy z tym wyczynia. (:

    @72dc08fe81a82a218c88a0de98b0ebb1:disqus Niestety, mało Pentaksów miałem w rękach (chyba tylko testowy egzemplarz k-7, zresztą świetnie się nim robiło zdjęcia), więc wolę się nie wypowiadać – dern Ci zresztą ładnie odpisał w temacie. BTW, pozdrawiam praktycznie spod Rynku G. (:

  • http://www.facebook.com/puszczyk Piotr Dopart

    Hm, tak, to prawda, ale bez pierwszej fali jakiegoś takiego zachwytu często ludzie o niesamowitym potencjale poprzestają na popstrykaniu sobie przy świętach rodzinnych. A o to łatwo kiedy dostajesz właśnie tę informację zwrotną o której mówiłem – to często daje kopa do dalszych poszukiwań, szczególnie ludziom bardziej temperamentnym. Wiem, bo to przerabiałem, zresztą moje pierwsze zetknięcie z fotografią wcale nie było miłością od pierwszego wejrzenia.

  • http://www.facebook.com/puszczyk Piotr Dopart

    Polać temu Panu! :D

  • Ja

    zawsze można kupować rolki co mają 12 klatek 35mm ;) 

  • Analogmamznowu

    niedawno pozbyłem się przestarzałej lustrzanki cyfrowej i kupiłem najnowszy cyfrowy model…nie nie żarcik :) kupiłem Nikona f100 w doskonałym stanie i gromadzę filmy w lodówce…znowu jestem szczęśliwy, cudowna jest niepewność…dźwięk przewijanego filmu

  • canoniak

    ten gość, Ja, format 6×6 lub 6×9 daje niezwykłe możliwości, mała ilość klatek jest akurat wadą

  • Światłowid

    W życiu nic nas z myślenia nie zwalnia, chyba, że my sami. A wtedy marnujemy życie, które przecież przemija bezpowrotnie. Kilkanaście nowych matryc to jak kilkanaście rodzajów filmów – każdy ma jakieś możliwości i jakieś ograniczenia.
    Trzeba tylko je widzieć i umieć zastosować. Cyfra dostarcza szybciej i taniej informację zwrotną, co przyspiesza naukę. Kto nie odbiera informacji zwrotnej i nie wyciąga wniosków, ten się i tak niczego nie nauczy. Cyfra daje większą suwerenność autorowi zdjęcia. Pozwala dosłownie i bezpośrednio kształtować krzywą odwzorowania tonalnego. Fotograf „chemiczny” niekoniecznie nawet wiedział co to takiego i stosował bardziej magicznie niż świadomie kombinacje gotowych schematów dostarczonych przez przemysł w postaci filmu i wywoływacza, przy czym czynnik losowy nawet u perfekcjonistów odgrywał istotną rolę.
    Z czasem mamy coraz lepszy wybór środków technicznych. Warto przejrzeć swoje stare obrazki i pomyśleć, czym dzisiaj byśmy je chcieli zrobić, gdyby można było powtórzyć. A będą takie, które się prosiły, żeby użyć kompaktu typu „wszystko ostre”, będą takie, które by uzdrowił balans bieli z próbki, będą i takie, w których negatyw B&W 6×6 nadal nie ustąpi żadnemu dzisiejszemu wynalazkowi.
    Kiedyś pstryknąłem w ciekawej klatce schodowej fotkę bardzo dobrym i bardzo szerokim obiektywem. Jak oglądałem odbitkę z minilabu – uleciał mi pomysł i zdjęcie jako nijakie spoczęło w szufladzie. Dziesięć lat później ożyło jako wydruk atramentowy z Epsona. Techniki nie są dobre ani złe – pasują albo nie pasują.
    Czy warto sobie zaśmiecać (i tak przepełnioną) głowę wiedzą technologiczną?
    (te niekończące się dyskusje o wyższości Rodinalu nad Metolem lub Rokkora nad Nikkorem)
    - Zależy od charakteru człowieka. Jntuicja też z próżnego nie naleje – musi mieć w czym przebierać.

  • Światłowid

    W życiu nic nas z myślenia nie zwalnia, chyba, że my sami. A wtedy marnujemy życie, które przecież przemija bezpowrotnie. Kilkanaście nowych matryc to jak kilkanaście rodzajów filmów – każdy ma jakieś możliwości i jakieś ograniczenia.
    Trzeba tylko je widzieć i umieć zastosować. Cyfra dostarcza szybciej i taniej informację zwrotną, co przyspiesza naukę. Kto nie odbiera informacji zwrotnej i nie wyciąga wniosków, ten się i tak niczego nie nauczy. Cyfra daje większą suwerenność autorowi zdjęcia. Pozwala dosłownie i bezpośrednio kształtować krzywą odwzorowania tonalnego. Fotograf „chemiczny” niekoniecznie nawet wiedział co to takiego i stosował bardziej magicznie niż świadomie kombinacje gotowych schematów dostarczonych przez przemysł w postaci filmu i wywoływacza, przy czym czynnik losowy nawet u perfekcjonistów odgrywał istotną rolę.
    Z czasem mamy coraz lepszy wybór środków technicznych. Warto przejrzeć swoje stare obrazki i pomyśleć, czym dzisiaj byśmy je chcieli zrobić, gdyby można było powtórzyć. A będą takie, które się prosiły, żeby użyć kompaktu typu „wszystko ostre”, będą takie, które by uzdrowił balans bieli z próbki, będą i takie, w których negatyw B&W 6×6 nadal nie ustąpi żadnemu dzisiejszemu wynalazkowi.
    Kiedyś pstryknąłem w ciekawej klatce schodowej fotkę bardzo dobrym i bardzo szerokim obiektywem. Jak oglądałem odbitkę z minilabu – uleciał mi pomysł i zdjęcie jako nijakie spoczęło w szufladzie. Dziesięć lat później ożyło jako wydruk atramentowy z Epsona. Techniki nie są dobre ani złe – pasują albo nie pasują.
    Czy warto sobie zaśmiecać (i tak przepełnioną) głowę wiedzą technologiczną?
    (te niekończące się dyskusje o wyższości Rodinalu nad Metolem lub Rokkora nad Nikkorem)
    - Zależy od charakteru człowieka. Jntuicja też z próżnego nie naleje – musi mieć w czym przebierać.

  • BigZ

    ME Super + jakieś 35mm/50mm (zależnie od tego, co wolisz). Ewentualnie Chinon/Revue AC-3s – odrobinę większy od MES’a, ale z większymi możliwościami.

Zrób to sam - fotografowanie wody [wideoporadnik]
Zrób to sam - fotografowanie wody [wideoporadnik]

Zamknij