Nie idźmy tą drogą, czyli kto krzywdzi współczesną fotografię

George Mayer © Więcej zdjęć na Fotolia.pl

George Mayer © Więcej zdjęć na Fotolia.pl

Cyfrowa ewolucja sprawiła, że fotografia stała się dostępna praktycznie dla każdego. Niestety, w parze z tym nie poszła tendencja do korzystania z globalnego dorobku kultury. Co w tym właściwie złego? – pytacie. Kiedyś godnymi miana artysty byli ludzie wszechstronni, tworzący w sposób przemyślany, przełamujący kolejne bariery, nowatorscy  i walczący ze stereotypami. Często łączący niebywały talent i ciężką pracę z zamiłowaniem do nauk ścisłych. Słowem, prawdziwi humaniści. Dzisiaj niestety bywa zupełnie inaczej.

Czas przerwać dyktaturę „puszki” – „słoik” kontratakuje

Prawdziwych artystów już nie ma?

Niestety, zmiany w zbiorowej świadomości potoczyły się w XX wieku w kierunku, który wyrządził sztuce i samym artystom olbrzymią krzywdę. Obecnie sztandarowe hasło humanizmu uległo zasadniczej transformacji i w miejsce „nic, co ludzkie, nie jest mi obce” dostaliśmy: „wszystko, co ścisłe i logiczne do bólu, jest mi obce”. Zrodziło to mylne przekonanie, że prawdziwa esencja artysty to osoba tworząca od czasu do czasu, pod wpływem natchnienia, długie przerwy pomiędzy kolejnymi arcydziełami wypełniająca sobie ekscentrycznymi zachowaniami i bujnym życiem towarzyskim.

Zdzisław Beksiński, AE80, 1980 r. / (c) Muzeum Historyczne w Sanoku

Zdzisław Beksiński, AE80, 1980 r. / (c) Muzeum Historyczne w Sanoku

W jak jawnej opozycji stoi to z rzeczywistością, świadczyć może chociażby przykład Zdzisława Beksińskiego. Jego niepokojące, turpistyczne obrazy powstawały nie podczas zakrapianych i wypełnionych innymi używkami sesji, lecz w zaciszu ascetycznego mieszkania, codziennie, w określonych godzinach pracy. Jedynym uzależnieniem Beksińskiego była dietetyczna cola. W tak odbiegającym od stereotypów nastroju powstawały niesamowite dzieła, które jeszcze długo stanowić będą inspirację dla kolejnych pokoleń.

Dlaczego aplikacje mogą (ale nie muszą) zrodzić przełom w fotografii?

Kurt Schwitters zapewne wiruje w grobie z prędkością prądnicy i pluje sobie w brodę, że wypowiedział kiedyś słowa: „Sztuką jest to, co wypluje artysta”. Potomni potraktowali tę frazę bardzo dosłownie, wykorzystując fakt, że słynny dadaista zapomniał już tak wyraziście zdefiniować, czym ten artysta właściwie jest. Efekt? Zalew kiczu najgorszego sortu – tandety traktowanej niemiłosiernie serioznie, z usilnym dorabianiem ideologii tam, gdzie nie ma jej za grosz.

Zdzisław Beksiński, XXX, 1954-56 r. / (c) Muzeum Historyczne w Sanoku

Zdzisław Beksiński, XXX, 1954-56 r. / (c) Muzeum Historyczne w Sanoku

Co za dużo, to niezdrowo

Ze wszystkich dziedzin artystycznego rzemiosła fotografia na te zawirowania zareagowała najgorzej. Przy ułatwionym dostępie do narzędzi i pozornej łatwości wykonania dobrego zdjęcia stała się ona przerysowanym przykładem wszystkiego, co jest nie tak ze sztuką w XXI wieku.

Fotografią parać się mogą obecnie także osoby, które uważają tę dziedzinę za sprowadzającą się do wycelowania i naciśnięcia guzika, a jednocześnie przejawiają bezkrytyczne uwielbienie względem swoich koszmarków. Na przejawy konstruktywnej krytyki reagują zazwyczaj subtelną sugestią, aby krytyk sp…iesznie się wycofał, bo przecież „wszystko jest względne i każdemu podoba się co innego, poza tym to tak miało być„.

Powiew świeżości w cyfrowym albumie?

Internetowe galerie zdjęć przestały być wyrazem poszukiwań własnej drogi przez poszczególnych fotografów, a stały się raczej miernikiem tego, jaki filtr w Photoshopie jest modny w danym kwartale.

W tym miejscu można zapytać: a może problemem nie są wcale fotografowie, lecz sam dorobek kultury zachodnioeuropejskiej, który przeciętnemu fotografowi nie ma nic do zaoferowania? O tym napiszę w następnym odcinku, a Was zachęcam do podzielenia się swoim zdaniem w komentarzach.

  • http://www.facebook.com/kamil.wasniowski Kamil Waśniowski

    trochę bardziej dosłownie o tym, o czym pisze autor przedstawia filmik (z wulgaryzmami) http://www.youtube.com/watch?v=O_p3lepFmCU

  • Kasia

    Piotrze.

    Zapominasz być może o prawie, które tę machinę napędza. Bo prócz dostępności narzędzi, o której piszesz, jest jeszcze – jak świat stara – zasada popytu i podaży. Ktoś te pseudsztukę tworzy ALE i klienta wciąż nie brakuje. Trudno tu szukać winnego. Możemy dyskutować o jakości, wysiłku, prawdzie, wreszcie – cenie i reszcie. Niczego to jednak nie zmieni, poza plusem do wciąż rosnącej antypatii między miłośnikiem sztuki a wielbicielem łatwizny.

    Jak to mówią? Psy (bez urazy oczywiście !!) szczekają a karawana idzie dalej?  Życie.

    Marginesem: przyznaję, że w kontekście tematu i ja – jako wciąż kształcący się i poszukujący (jednak i na pewno) miłośnik tego, co prawdziwie dobre i podparte jak należy – często czuję się zaszczuta przez Lepszych, którzy rozpychając się łokciami zapominają, że rynek jest wielki a prawo o zdobycie i utrzymanie jego części nie jest niczyje i wyłączne.

    Co zostaje – wciąż mówić o tym, co dobre i DLACZEGO dobre.

    Pozdrawiam, Kasia

  • Kasia

    Piotrze.

    Zapominasz być może o prawie, które tę machinę napędza. Bo prócz dostępności narzędzi, o której piszesz, jest jeszcze – jak świat stara – zasada popytu i podaży. Ktoś te pseudsztukę tworzy ALE i klienta wciąż nie brakuje. Trudno tu szukać winnego. Możemy dyskutować o jakości, wysiłku, prawdzie, wreszcie – cenie i reszcie. Niczego to jednak nie zmieni, poza plusem do wciąż rosnącej antypatii między miłośnikiem sztuki a wielbicielem łatwizny.

    Jak to mówią? Psy (bez urazy oczywiście !!) szczekają a karawana idzie dalej?  Życie.

    Marginesem: przyznaję, że w kontekście tematu i ja – jako wciąż kształcący się i poszukujący (jednak i na pewno) miłośnik tego, co prawdziwie dobre i podparte jak należy – często czuję się zaszczuta przez Lepszych, którzy rozpychając się łokciami zapominają, że rynek jest wielki a prawo o zdobycie i utrzymanie jego części nie jest niczyje i wyłączne.

    Co zostaje – wciąż mówić o tym, co dobre i DLACZEGO dobre.

    Pozdrawiam, Kasia

  • Kasia

    Się uśmiałam :) Dzięki !:)

  • Kasia

    Się uśmiałam :) Dzięki !:)

  • Piotr Dopart

    Nie zapominam i w pełni się zgadzam z tym co piszesz – oczywiście zamierzam drążyć temat z tej bardziej konstruktywnej strony, ale bez podania co dokładnie jest nie tak jest to trochę trudne. (:

    Paradoksalnie to właśnie wspomniane przez Ciebie zachowanie „koncesjonowanych” twórców szkodzi rynkowi najbardziej, bo kreują wrażenie elitarności sztuki i podziału na jakąś klasę artystów i całej reszty. Stąd ten pęd do fotografii, będący w rzeczywistości zawoalowaną pogonią za poprawą statusu społecznego – i niczym więcej. Ludziom się pomerdały priorytety, ot co.

  • Piotrek

    dobre :D

  • Piotr Dopart

    Na wspomnienie o stópkach prawie splułem się herbatą. xD

  • Piotr Dopart

    Na wspomnienie o stópkach prawie splułem się herbatą. xD

  • Piotr Dopart

    Na wspomnienie o stópkach prawie splułem się herbatą. xD

  • Kasia

    Życzyłabym sobie jeszcze, by ci „koncesjonowani twórcy” byli tak stuprocentowi , jak sądzą. Bo spora z nich część – nie jest.

  • http://www.facebook.com/people/Marcin-Stępień/100000177810461 Marcin Stępień

    Dobre, czekam na kolejny odcinek:)

  • Barbuk

    Tak jest! Prawdziwych cyklistów i automobilistów też już nie ma. Co więcej, prawdziwych morfinistów też już nie ma!!!

  • Piotr Dopart

    I masonów, pamiętajmy o masonach.

  • Gosciniec

    koleiny artykuł z serii trzeba coś napisać ale co

    na gadżetomani artykuł nie ma już wyjątkowych gadżetów wymyślają caraz głupsze
    na vbeta artykuł nie ma już wyjątkowych programistów każdy może już coś w javie napisać
    itd
    wszystkiego juz nie ma mamy XXi wiek
    takimi artykułami chcecie przegonić dostępność sprzętu a może ludzi którzy zapracowali se i kupili aparat. Ja jestem w tym gronie. Ja robię zdjęcia i moja sprawa jakie filtry używam.
    Bronicie ludziom robić zdjęć ?? 
    Trochę nie rozumiem tematu i treści. Kim są Ci co niszczą współczesną fotografię?
    Zwykli użytkownicy co próbują robić dobre zdjęcia i naśladują innych, (odniesienie do filtrów)
    czy to ci co na swoich zdjęciach niebo mają przepalone a trawę niebieską. 
    Fotografia jest dla każdego, jak moda, jak technologia. To tak jakbyś mówił o współczesnych projektantach. Ktoś z nazwiskiem zrobi strój ufoludka da cenę 100000 USD i dla niektórych to będzie kicz a niektórym prawdziwy artyzm. 
    Nie lubię takich artykułów o niczym sensownym żeby tylko pojechać świat. Ciekawy jestem jaką autor grafik/kreator artystyczny i fotograf sztukę preferuję i jaką to świeżością błyska

  • Auto

    Ale chuj łatwiej brziąść na auto

  • Piotr Dopart

    Kicz będzie kiczem niezależnie czy tandetę odstawi ktoś znany, czy totalnie anonimowy. Sednem problemu jednak jest właśnie postawa, która promuje wśród ludzi strzelanie „modnych foci”, a następnie nazywanie tego sztuką czy kreatywnością – tymczasem kreatywność (jak sama nazwa wskazuje!) polega na kreowaniu, a nie bezmyślnym odtwarzaniu. A że to ostatnie jest powszechne, to i mamy zalew zdjęć poprawnych technicznie, względnie „grzecznie nonkonformistycznych”, ale tak niemiłosiernie wtórnych, że od samego patrzenia zęby bolą. Lubi Pan oglądać nieustannie to samo na setkach różnych „fotoblogasków” i jeszcze być karmionym falami samozachwytu i towarzystwem wzajemnej adoracji?

    Za sztuką kryje się długotrwały proces, opracowywanie koncepcji, szukanie nowych środków wyrazu, a nie jakieś cel-pstryk lustrzanką za 20 tysięcy złotych. Proszę jednocześnie zważyć, że nikt nie krytykuje drogiego sprzętu – krytyce podlegają ludzkie postawy.

  • TomaszP

    NO cóż wydaje mi się że autor niestety ma dużo racji .. artysta tworzy, a tworzenie to proces który musi toczyć się w czasie .. ciągła pogoń za doskonałością i ciągłe próby .. czasami to ból tworzenia.. teraz żyjemy w okresie ogólnie który bym nazwał „No problem”  wszystko musi być łatwe i przyjemne a trudności generalnie odstęczają …. jeśli coś nie wychodzi to winny jest sprzęt, krytycy, itd…Teraz modni i sławni nie są ci którzy coś robią, ale ci którzy mówią że robią, że tworzą , że się znają, Ci którzy si e pokazują i dostarczają rozrywkę. Celebryci to ludzie którzy często nic szczególnego sobą nie reprezentują ale się pokazują, media kreują ich jako produkty łatwo przyswajalne.. taki ludzki odpowiednik fastfood…tani, łatwo dostępny, czasami smaczny ale często nie ma żadnych wartości odżywczych tylko pusta energia,  .. i chyba nie potrzeba bardziej rozwijać tego tematu bo to zupełnie inny temat…
    Moim skromnym zdaniem sztuka to coś nieopisanego .. to rezultat dążenia za doskonałością, doskonałością w pięknie, prostocie, skomplikowaniu a czasami brzydocie jest to efekt dojrzałości idei a nie produkt  w swej istocie.
    Pytanie czy należy się obrażać na tych co próbują coś robić, choćby amatorsko, czy w sumie to coś złego? To, że istnieje popyt na ich pseudo dzieła to efekt niedojrzałości odbiorcy a nie twórcy. Jak świat światem byli artyści i rzemieślnicy. Zmienił się warsztat i dostęp do odbiorcy ale mechanizm jest taki sam. Można się zżymać i mieć za złe odbiorcą że nie rozróżniają „ziarna od plew” ale po co .. tworzy się w pierwszej kolejności  dla siebie a nie dla innych, ale to też historia znana od wieków… tych których teraz podziwiamy i na  widok ich prac czujemy ekscytację , za swojego życia przymierali głodem i umierali w nędzy , to następne pokolenia potrafiły ich docenić a nie pokolenie w którym żyli i tworzyli … więc czy warto język strzępić na utyskiwania … ??

  • Axis Mundi

    No ok zgodzę się w dużej części z autorem ale wchodząc tutaj oczekiwałem czegoś innego..  drugie ale jak już zaczepiamy ten temat to trochę w ograniczonym stopniu autor go rozwija. Suma jest taka, że upadek, smutno i tyle. Zachodnia kultura? No ok upadek i tak dalej ale co więcej z czego to wynika?
    1. naprodukowało się magistrów to teraz każdy chce być wielkim marketingiem lemingiem czy innym administratorem  -wniosek – ludzie nie robią tego do czego mają talenty , predyspozycję.. nie widzą takich możliwości (nie daje to maks $$ co jest nie prawdą z resztą).
    2. reformy szkolnictwa tworzą powyższe i oczywiście hamówę głupotę, ścisk gimnazjalstów z licealistami w jednej szkole a nawet z podstawówką, etc.
    3. humanizm – a proszę . trend lewicowy  – bezstresowe wychowanie, dziecko nie należy do rodzica. ( ostation w W.B. to widać po zamieszkach – brak tożsamości ale o tym dalej).Taki to humanizm , humaicznie pozbawiają społeczeństwa tożsamości + takie rzeczy jak eutanazja aborcja, geytrend, yeah wszystko wolno – zatacanie odpowiedzialności w stosunku do wolności
    4.tożsamość – jedno państwo jedna europa, wszyscy równi każdy każdych a i tak trzęsą elity tym majdanem. Masowa produkcja młodzieży nie mającej zajęcia etc. etc.
    5. lewicowy trend- czy tu trzeba dużo wyjaśniać? jesli tak to chętnie to zrobię tylko bez agresji i głupich dopieprzanek. Na marginesieTo jest tę przyczyną utraty zasad, kultury, tradycji, pewnej dozy konserwatyzmu który ujmował w takie ramy coś takiego jak np. branie ucznia przez mistrza na warszat
    6. Nie zgodze się że fotografia dostaje najbardziej po tyłku ze sztuk.

    Tyle na razie, pozdrawiam

  • http://www.facebook.com/kamil.wasniowski Kamil Waśniowski

    filmik był żeby było śmiesznie, ale teraz coś bardziej serio.
    Zarzucamy fotografom brak artystycznego podejscia… czym jest to podejscie? Kiedy coś jest tandetnym kiczem a kiedy sztuką? Co wyróżnia sztuke od reszty prac? Konkrety proszę!
    Żartobliwie – moja Pani z plastyki w liceum (a dawno temu to było) na pytanie czym się różni artysta od amatora odpowiedziała, że amator maluje obrazy farbami za 50 zł a artysta za 5 tys. zł. O ile faktycznie nie chciałbym odbierać talentu takim twórcom jak Michał Anioł czy DaVinci o tyle nie umiem dostrzec sztuki u artystów abstrakcyjnych. To samo tyczy się mody… oglądając FashionTV spotykam fajne kiecki, świetne kreacje, ale są też takie, że nie da się na to patrzeć a kosztuje to mnóstwo pieniędzy i są na to chętni.
    Piotrze piszesz w komentarzu, że kicz jest zawsze kiczem… ale to co dla Ciebie jest kiczem dla innych jest czymś fajnym. Umówmy się, że sztukę rozumie i czuje niewielki procent ludzi.

    Ja na przykład staram się rozwijać w dziedzinie fotografii ślubnej. Ogladam tysiące zdjęć fotografów z mniejszym lub wiekszym dorobkiem. Wchodzę więc na forum profesjonalnych fotografów ślubnych gdzie odnajduję listę owych fotografów z przybliżoną ich gażą oraz linkiem do portfolio. Znajduje tam fotografów, którzy ‘kasują’ ponad 7k zł za usługę… a gdy oglądam ich zdjęcia… nie mogę powiedzieć że są słabe… ale tego typu ujęć w internecie jest dużo… to już niczym nie powala, nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Pytanie więc – mam do czynienia z drogim rzemieślnikiem czy jednak z artystą?

    Piszesz, że dobre technicznie zdjęcie nie jest sztuką, więc co jest? Pytam ponownie – gdzie jest granica? Czy coś co dla Ciebie jest sztuką, może dla mnie nią nie być? Czy jest jakaś definicja sztuki i artysty?

    Weźmy takie granie na gitarze… sam gram na gitarze od podstawówki, ale traktuje to jako hobby, więc gram kiedy mogę. Mam pewne umiejętności ale daleko mi do doskonałości. Oglądam więc filmiki na youtube i spotykam tam ogrom zdolnych, technicznie doskonałych gitarzystów. Grają oni niebywale trudne pasaże, sweepingi, legato, tapping… i cokolwiek jeszcze. Dla mnie to młodzi artyści, bo wiem, że dla mnie ich skill jest nieosiągalny. Jednak dużo ludzi mówi, że to rzemieślnicy, że jakbym grał od 4 roku życia i poświęcał gitarze po 8h dziennie to też bym tak grał. Czy oni mają więc talent, czy wyuczone umiejętności? To samo tyczy się fotografa – czy ktoś kto od młodości robi zdjęcia i w końcu dochodzi do momentu gdy te zdjęcia są już doskonałe technicznie – jest nadal rzemieślnikiem? Tworzy sztukę czy rzemiosło?

    Czasami mam wrażenie, że osoby, które rozpoczynały przygodę z aparatem od fotografii analogowej po prostu nie mogą znieść tego, że dziś fotografii można się nauczyć ‘na czuja’ z dostępem do narzędzi cyfrowych. Do dziś spotykam się z powiedziem, że zeby fotografia była artystyczna musi być czarnobiała, wywołana z błony i koniecznie w dużym formacie…

    Reasumując wszystko – sztuka imho jest pojęciem względnym, dla każdego jest czymś innym. Nie jestem artystą… może dlatego mi wystarcza gdy zdjęcie jest po prostu dobre technicznie…   

  • Piotr Strozik

    Masoni są!

  • Kasia

    Moglibyśmy tak chyba w nieskończoność.
    Piotrze, proces procesem i praca pracą ale powiedz mi, uczciwie, oglądając to, co dziś się określa w środowisku jako Dobre – ile w tym KREATYWNOŚCI (w znaczeniu, którym tu wszyscy myślimy chyba) a ile opanowanego po prostu PS-a, chwały dla sprzętu i samouwielbienia (u niektórych, niekoniecznie najlepszych, to składnik dość znaczący).

    Ile widzisz dziś naprawdę NOWEGO, DOBREGO, naprawdę kreatywnego, zupełnie autorskiego? Ja niewiele.
    Widzę za to pościg za PS-em i prześciganie się w tym, co też można nim wymyślić. I tu zaczyna się temat, który mnie łaskocze od dawna. Ile dziś prawdy w tych zdjęciach a ile „sztuki”. Ale to, zdaje się, na inne rozmowy.

    Kij jak zawsze z dwoma końcami.

  • Maciek

    Bardzo dobry artykuł, dziękuje, za mozliwosc przeczytania;)
    Okej, ja rozumiem, niby mamy wolność wyrazu itd.
    Ale nie podoba mi się to, że posiadając aparat i fotografię jako hobby, pasję, miłośc utożsamiany jestem z jakimś pustym k*sem, który biega i fotografuje znak(tak jak na filmiku) i dorabia do tego ideologie. Albo zaprasza znajome na ‘profesjonalne’ sesje, po których one nazywają się ‘modelkami’. W efekcie wychodzą takie obrzydliwie tragikomiczne zdjęcia, że mam ochote zostawić aparat raz na zawsze. Źle mi z tym, że jakas osoba pozbawiona jakiekogokolwiek poczucia estetyki, pomyslu, czegokolwiek k*wa trzyma aparat fotograficzny, tak wspaniałe narzędzie i ja też je trzymam… Ludzie uwielbiają używać tych dużych słów – fotograf, sesja, modeling. A wychodzi z tego… .Niech sobie ludzie robią zdjęcia z wakacji, niech sobie pstrykają koleżanki, swoje buty, jak srają w swojej łazience, prosze bardzo. Ale niech nie nazywają tego sztuką i przede wszystkim – niech nie wychodzą z tym do ludzi, w świat, niech nie prezentują tego nigdzie.Dla mnie najgorszą rzeczą współczesności jest ta swoboda ekspresji i pokazywania. Kazdy ma dostep do internetu, jest facebook, myspace, blogi – kazdy moze prezentować swoje ‘fotki z kibla’ jak i gdzie tylko chce. A odbiorca, jak ja, który poszukuje inspiracji, ciekawych porad, wskazówek wertuje internet wzdłuż i wszerz i trafia na takie miejsca, ktore raczej napawają obrzydzeniem do fotografii niż inspiracją.
    To jest straszne. I przestańcie gadać o wolności. Ja też chce mieć wolność przeglądając internet, nie chce być ‘gwałcony’ przez złe fotografie.

    Pozdrawiam
    Maciek

  • Kasia

    1. W którym miejscu jesteś  „utożsamiany z jakimś pustym k*sem, który biega i fotografuje” ?
    2. Skoro już tak się trzymamy zasad i form, wolności i swobody, docierając w końcu do „gwałcenia” to może warto też zachować choć odrobinę Sztuki w tym, jak się mówi.

    Pozdrawiam 

  • unio

    sam u siebie zauważyłem „nadpstrykalność”, złapałem się również na próbach zrobienia za pomocą photoshopa dobrego zdjęcia ze zdecydowanie przeciętnego, jedyny ratunek to powrót do analoga, to ogrniczenie może okazać sie twórcze, mniej zdjęć – więcej Zdjęć!

  • Maciek

    Sugeruję pójść na spacer ;)

  • Kasia

    Serdecznie Ci dziękuję ale nieproszone sugestie zwykle nie są mile widziane;) 

  • Piotr Dopart

    Hm, może tak – w zdjęciu szukam nietypowego tematu, ciekawie zaserwowanego. Dlatego moim zdaniem fotoreportaż to najważniejsza dziedzina fotografii, może dlatego, że wymaga bardzo całościowego podejścia. Nie wystarczy szkiełko i oko, trzeba jeszcze znać całą otoczkę, poznać tematykę i fotografowane osoby. Często fotoreportaż musi współgrać z tekstem. Dlatego w tej dziedzinie widzę sporo kreatywności – i jest ona niejako wymuszona przez okoliczności, ale też najlepiej odwzorowuje co siedzi twórcy w głowie.

    Za to jak widzę ente zdjęcie „laseczki” ponaciąganej, ponaprawianej i wyairbrushowanej, albo wręcz z doklejonymi włosami, bo prawdziwe były za krótkie i nie falowały na wietrze, to mam ochotę znaleźć autora i go poważnie skrzywdzić, najlepiej w sposób wykluczający rozmnażanie…

    Sądzę więc, że różnica pomiędzy kreatywnością i wtórnością jest naprawdę łatwa do dostrzeżenia. Tacy fotografowie z National Geographic nie mają problemów z rozróżnieniem i stosowaniem w praktyce. (;

  • Piotr Dopart

    http://fotoblogia.pl/2011/08/22/nie-idzmy-ta-droga-czyli-kto-krzywdzi-wspolczesna-fotografie#comment-293599595 W celu odpowiedzi na pytanie odsyłam tutaj (;

    Nie zamierzam również podważać znaczenia świetnego rzemiosła, bo i ono jest potrzebne – za to robienie zeń sztuki to nadużycie i robienie mętliku w głowach kolejnym pokoleniom. Nie ma przecież co ukrywać – młodzi twórcy wszelkiej maści od kogoś się uczyć podejścia muszą.

  • Piotr Dopart

    Ale nie prawdziwi, tak jak cykliści. (((;

  • Kasia

    A jasne, że łatwa tyle, że wielu dziś dobrych się od wtórności nie uchroniło ;) Długo by gadać pewnie. Co do reszty – zasłużone amen;)

  • Roof
  • Gusciniec

    no konkretnie, mam identyczne zdanie 

    Autorze napisałeś o Beksińskim … dla mnie jego prace to pomyłka dla znawców sztuki to rarytas …
    chcąc umieć robić fotografie czy rzeźbić tego artyste nigdy nie brał bym pod uwagę jako wzór naśladowania … on miał taki widzimiś i tak zrobił zdjęcie i to sztuka.
    Jest taka reklama samochodu która świetnie pokazuje czym jest sztuka jak ludzie stoja pod wieszakiem i powidziaja jaka piękna sztuka aż okazało się że to nie jest twór artysty tylko zwykły wieszak tym właśnie jest sztuka… Jak milion innych „fotografów” dążę do tego co się podoba a nie do artyzmu który jest dla mnie niczym

  • MatC

    Panie Piotrze, zgadzam się , mnie również irytuje ta cała kulturowa pauperyzacja, to umiłowanie tandety, dominacja pogoni za kasą nad artystyczną wrażliwością…
    Z drugiej strony- bardzo łatwo można od kwestionowania kultury masowej przejść do niejakiego poczucia wyższości nad fotografami-amatorami, do mówienia o nich tonem wręcz protekcjonalnym.
    Liczą się właśnie intencje. A nie środki, którymi dysponujemy.

  • Piotr Dopart

    Dzięki uprzejmości i za zgodą Muzeum Historycznego w Sanoku (http://www.muzeum.sanok.pl/) mogłem uzupełnić tekst reprodukcjami prac wspomnianego w artykule Zdzisława Beksińskiego – powyższe i wiele innych obrazów znaleźć można w kolekcji Muzeum, więc gorąco polecam wizytę. (:

  • Ja

    Hmm… a może by nakręcić filmik o pseudointeligentach ? którzy nic jeszcze nie pokazali na wszystkich napluli ? którzy to operują jakże literackim językiem. A może ten język to ze względu na odbiorców ?

  • Ja

    NIE NIE NIE i chyba jeszcze raz nie !
    Cały problem z artystami jest taki że rozbija się o definicje artyzmu. Więc pytanie brzmi kim jest artysta? Może to człowiek z dyplomem  ASP ?  a może nie?…… Trudno jedno znacznie powiedzieć kim jest artysta, pewnie łatwiej określić kto nim nie jest.
    -Nietypowy temat:
    To znaczy że pierwsi fotografowie byli artystami każdy z nich sfotografował coś nie typowego (w ich czasach). Myślę że nie tędy droga oryginalność i nietypowość. Może pozwala się odciąć od tego całego zgiełku pozwala na bycie łatwiej zauważonym itp itd ale myślę że ma z  artyzmem wspólnego prawie nic.

    -Zdjęcia kolejnych lasek no cóż….. mogą być artystyczne dlaczego nie ? Jeżeli seria takich zdjęć o odpowiednim poziomie powstanie z artystycznej potrzeby……. NIE BRONIĘ w tym miejscu wszechobecnych plastikowych zdjęć lasek NIENAWIDZĘ strobistów.

    -Chłopaki i dziewczyny z Nationala to artyści ? Robią najlepsze zdjęcia bo płacą za najlepsze. Na pewno nie można im zarzucić braku warsztatu itp, temat zwykle mają oryginalny bo niedostępny dla większości z nas. Ale to są RZEMIEŚLNICY. Smutne jest że tego typu fotografia jako nie liczna jest ostro promowana (idą za tym pieniądze wiadomo) i podnoszona do rangi sztuki.

    Myślę że to co pojmujemy za sztukę zależy indywidualnie od poziomu percepcji itp itd…

  • MatC

    …Najlepiej, żeby internetu nie było, telewizji, radia…

    Problem leży w pojmowaniu sztuki, a nie w internecie jako takim.

  • http://www.facebook.com/marcinkolaczek Marcin Kołaczek

    Jako komentarz pozwolę sobie zacytować pewien wpis z mojego bloga.

    Czytałem felieton Stanisława Janeckiego „Rząd pod prąd“ i pewne fragmenty wyjątkowo mnie zaciekawiły… Jako, że bliżej mi do fotografii niż polityki, zinterpretowałem je zupełnie inaczej niż spodziewałby się tego autor.

    „…chodzi więc o to, by robić cokolwiek, byle dużo, płytko i głośno a przedstawiać to jako wielką pracę intelektualną oraz faktyczną dla dobra narodu i jako wielkie poświęcenie. Strategia “dużo, płytko, głośno” jest ze wszech miar słuszna. Mało i głęboko to droga do wyborczej porażki i niepotrzebnych stresów … Jeżeli więc robi się mało a głęboko skutki będą, niestety, widoczne. … Ktoś ucierpiał z powodu głupoty i niefrasobliwości? Nikt. A z nadgorliwości – owszem. Zatem: dużo, płytko, głośno!”

    Czy w dzisiejszym światku cyfrowych fotografów nie spotykamy się z podobną strategią “dużo, płytko, głośno”? Komentarze, oceny, szał pał i świst pizd, takie prace niestety “dominują”, ale tak było zawsze i pewnie będzie. Przykre to jest.Ludzi, którzy chcą zrobić coś ambitnego, innego, często są pouczani “konstruktywną krytyką” przez pstrykaczy. Najczęściej nie dlatego, że coś im się nie podoba ale dlatego, że nie rozumieją pewnych rzeczy? Dookoła nas jest masa syfu, gówno i bezguście się szerzy, dlatego warto czasami zwolnić i zastanowić się nad tym wszystkim. Może by tak wprowadzić licencje na aparaty? :D Nie mam prawa nikogo oceniać ani krytykować, wyrażam tylko moją subiektywną opinie. Mimo wszystko ludziom propagującym tę strategie pokazuje środkowy palec. Ot tak, bo mi wolno.

  • dryp

    Tekst jest żałosny, w stylu typowego hejtera, pewnie fotoreportera strzelającego czarno-białe zdjęcia babci na ulicy, albo bezdomnego pod mostem i dumnego ze swej twórczej i głębokiej wyższej sztuki. Nie wiem czemu, ale właśnie ta grupa fotografów jest najbardziej ziejąca nienawiścią, może to ten ich smutny i wiecznie ponury sposób patrzenia na rzeczywistość. Takich właśnie ludzi drażnią kolorowe laseczki z fotoszopa ;) Wiem, że niektórzy lubują się w narzekaniu, a zwłaszcza w przytakiwaniu tym narzekaczom, ale mnie naprawdę nie drażni zalew tysięć idenytycznych fotek bez walorów estetycznych i przekazu. Ja skupiam się na własnej pracy i inspirowaniu się ciekawymi twórcami, a nie przeglądaniu fotoblogów czy digarta by mieć okazję do narzekania i krytykowania. Lepiej skupiać się na pozytywach, a tych jest jeszcze całkiem sporo :)

  • Radek

    Witam! Nie każdy jest artystą, i nie będzie. Można fotografować, wystawiać, chwalić się swoimi zdjęciami. Część z nich traktuje to jako zarobek, udało się zrobić kilka zdjęć portretowych podrasować w programie graficznych i kilkunastu klientów się zgłosi. Fotografia artystyczna zdaje się że to inna dziedzina, bo jest jeszcze fotografia komercyjna, którą tu sie opisuje, oraz hobbystyczna. Technicznie dobra, lecz można rzec kiczowata. Oglądam wiele fotoblogów,galeri i większość to te same pomysły kadrów tylko inne twarze, i obraz pojechany programem graficznym. Nie mam nic przeciwko obróbce graficznej tak samo analogowe w ciemni się przetwarzało. Co niektórzy to przesadzają, oczywiście dla wielu są to ochy i achy, ale wiele spraw można zrobic na poziomie aparatu, po prostu brak znajomości podstaw. Odniosłem się do portretów ponieważ są ostatnio popularne, według mnie najprostsze do fotografowania. Resztę dorobi się w np PS.

  • Kasia

    Przykro mi rozczarować ale żaden ze mnie „hejter”, żaden „fotoreporter strzelający czarno-białe” ani też żaden „dumny ze swej twórczej i głębokiej wyższej sztuki” inny, przychodzący Ci na język. Nie drażnią mnie też „laseczki z fotoszopa” i nie „lubuję się w narzekaniu”. Ocena rzeczywistości to prawo moje jak i Twoje. A Twoje szukanie pozytywów zamiast narzekania (choć przekonana nie jestem?) – doceniam.

     

  • marecki

    To niestety prawda, smutna, ponura i rzeczywista. „Świat idzie do przodu i…” niestety ale poziom inteligencji spada wprost proporcjonalnie do poziomu ambicji, której wśród dzisiejszej młodzieży po prostu jest brak. Każdy woli kupić mydelniczkę, teraz są takie wypasione, wodoodporne wstrząsoodporne, ale nie idiotoodporne. Nie aparat daje Ci możliwości, tylko jego szklane oko – to hasło zostało gdzieś zatarte po drodze, bo lepiej kupić aparat z matrycą biliona pikseli, chociaż formatu większego niż 15×18 nigdy nikt nie wywoła. A świat jak na złość podąża za tym i produkuje coraz to większe dziadostwa, a kupić film czarno-biały dobrej jakości i za dobre pieniądze – CUD.

Fotografia samochodowa - odkrywamy sekrety profesjonalistów
Fotografia samochodowa - odkrywamy sekrety profesjonalistów

Zamknij