Wolisz tworzyć czy Tworzyć?

Już sztuka czy jeszcze parę maźnięć pędzlem? / raven © Więcej zdjęć na Fotolia.pl

Już sztuka czy jeszcze parę maźnięć pędzlem? / raven © Więcej zdjęć na Fotolia.pl

W poniedziałek mieliśmy okazję się zastanowić kto lub co szkodzi jakości naszych zdjęć, a w podsumowaniu pytałem czy kultura zachodnioeuropejska ma fotografowi coś do zaoferowania, czy też raczej stanowi przeszkodę, zachętę dla przemądrzalców do bezzasadnej krytyki. Kwestia wciąż pozostaje otwarta, jednak dziś postaramy się zbliżyć nieco do rozwiązania – zastanówmy się jak tworzyć sztukę.

Nie idźmy tą drogą, czyli kto krzywdzi współczesną fotografię

Teza o pomieszaniu pojęć i nieuzasadnionego szafowania terminem „sztuka” wywołała sporych rozmiarów dyskusję w komentarzach. Argumentowaliście na przykład, że opisałem tylko jedną stronę medalu, podczas gdy prawdziwym winnym jest tu rynek „profesjonalnych” twórców. Streszczając meritum, ci ostatni, oferując wrażenia estetyczne odbiegające od prac „amatorskich” niewiele lub zgoła wcale, usiłują uzurpować sobie szacunek i zarobki, na które zwyczajnie nie zasługują.

Na poparcie powyższych zastrzeżeń przywołana została również zasada popytu i podaży; czyli póki jest popyt na prace na określonym poziomie, dopóty problemu nie ma – po prostu na sztukę nie ma popytu, jest za to popyt na dobre rzemiosło.

Czym jest ten cały „proces”?

We wszystkich Waszych spostrzeżeniach jest, rzecz jasna, wiele prawdy. Kij jednak ma dwa końce. Jak zaznaczyłem w poprzednim tekście, za sztukę uważam przede wszystkim proces jaki wiąże się z powstaniem danego dzieła. Zważcie, że nie mam na myśli spędzenia dwóch dni na obróbce RAW-a. Proces twórczy powinien zacząć się od rozważenia następujących spraw:

  • Co dokładnie chcę przekazać? – Objaśnienie punktu jest mocno tautologiczne: oparty jest on na założeniu, że dzieło sztuki musi komunikować jakąś ważną kwestię. Może chodzić zarówno o symboliczny przekaz filozoficznej idei, problemu społecznego, może też oprzeć się na próbie zaprezentowania nowej formy estetycznej. Słowem-kluczem tego etapu jest KONCEPT.
  • Czy ktoś zrobił to przede mną i jak? – Choć pastisz i inspiracja może stanowić jedno z narzędzi sztuki, to koncentracja na wyeksploatowanym temacie jest zazwyczaj niepożądana. Wtórność nie tylko skazuje naszą pracę na brak zainteresowania tych, którzy widzieli już setkę podobnych – wiąże się także z „rozmyciem” mocy przekazu prekursora. Z drugiej strony wspomniana inspiracja może posłużyć zaznaczeniu, że dany problem nie stracił na aktualności i potrzebuje świeżego spojrzenia – nie jest to w żadnym wypadku uzasadnienie dla bezczelnego „rżnięcia” cudzych pomysłów. Dlatego słowo-klucz brzmi PROPORCJA.
  • Jakimi środkami osiągnę swój cel? – Punkt dość istotny, ale jak widzicie wcale nie umiejscowiony najwyżej w hierarchii. Umieściłem go dopiero tu nie bez powodu – skupienie się na nim w pierwszej kolejnoścy przypomina próbę skrojenia garnituru bez poznania wymiarów klienta. Słowo-klucz to METODA.
  • Dopiero po przebyciu powyższej ścieżki możemy zabrać się za fazę ostatnią – jest nią REALIZACJA. Składa się na nią cykl fazy szkicowej i wykonania wersji ostatecznej, włącznie z oceną własnych dokonań i poprawek.

Czas przerwać dyktaturę „puszki” – „słoik” kontratakuje

Jestem pewien, że na usta ciśnie Wam się następująca uwaga: „Ależ nieprawda! Przecież fotografie wykonane przypadkiem, bez planowania, też mogą być bardzo ładne, nawet ładniejsze niż niejedno dzieło sztuki”. Osobiście zgadzam się w pewnym stopniu z tym spostrzeżeniem; czy jednak takie zdjęcie to sztuka? Bardzo rzadko, o ile w ogóle – są to po prostu szkice, rzemiosło, ładne zdjęcia, jakich wiele.

W przyszłym tygodniu spróbujemy zatrzymać się trochę dłużej nad punktem drugim przedstawionych powyżej etapów tworzenia. W międzyczasie zapraszam do dyskusji – czy zgadzacie się z taką wizją procesu twórczego?

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100002690421011 Kacper Jasiński

    Widzę, że ktoś tu lubi prowokować czytelników ;p
    Ale myślę, że ten artykuł będzie mniej kontrowersyjny niż poprzedni

  • Malinasierakowska

    To są chyba jakieś żarty jednak. Od kiedy ładne= sztuka?  i po co cała ta gadka o sztuce jeśli chodzi Ci tak naprawdę o pieniądze? Bo przecież artykuł jest o tym że amator zarabia mniej niż jakiś tam ‘artysta’
    Pogódźcie się, pogódźmy się, z tym że niestety nie jesteśmy artystami ( bo tak samo daleko nam do Rembrandta jak to Cartier Bressona). Ludzie, więcej pokory! (a że ktoś nie rozumie dzieł artystów to wcale nie znaczy że to jakaś hucpa i oszustwo, tylko że jeszcze się musimy sporo dowiedzieć o życiu  i sztuce)

  • Piotr Dopart

    Nie bardzo rozumiem zastrzeżenie, przecież napisałem niemal dokładnie to, co Pani, tylko innymi słowami. (: Poza tym tekst nie jest o zarabianiu, lecz o metodzie twórczej.

  • Piotr Dopart

    (;

    Mam taką cichą nadzieję, że cała seria stanie się przyczynkiem do dyskusji, może nawet da do myślenia wszelkiej maści self-proclaimed „artystom”.

  • kazimierz

    Bardzo ciekawy tekst. Dziękuję. Teraz trzeba się zastanowić jak zdefiniować sztukę… Tu nie ma miejsca na „ładne” i „nieładne” (albo drogie i tanie jak kto woli). Rzemieślnik niejednokrotnie był bogatszy od artysty… bo robił „ładne”! Ale w dłuższym przedziale czasu w pamięci pozostają tylko twórcy, i tym chyba się różnią od odtwórców.

  • Kasia

    Rzeczywiście, ciśnie mi się  „spontaniczność” na usta i pytanie, czy „spontanicznie” nie może równać się”dobrze”. Bo ile może być planowania w czymś, co zastajemy nagle? Sporo dobrych reportaży widziałam, gdzie na planowanie i koncept nie było zwyczajnie czasu. Marginesem – to cyfrówki przyzwyczaiły nas ciut do „bezplanu” – nie wyjdzie – się wyrzuci ;) Czas, kiedy trzeba było ważyć każde naciśnięcie spustu dla wielu skończył się z chwilą porzucenia analogów.

    Co do Twojej wizji procesu – na myśl przychodzi mi mokry kolodion.

    Pozdrawiam

  • unio

    artykuł dobry, to wszystko prawda, niepokojące jest to „jest popyt na dobrze rzemiosło”  ?
    w fotografii potrzeba czegoś więcej, niestety ostatnio powstaje sporo szkół, które uczą, fotografii, designu…    niestety tak jak inne szkoły nie nauczą myśleć (choć to jest akurat do pewnego stopnia możliwe) tak szkoły artystyczne nie nauczą… talentu. Wielu artystów w wywiadach mówi „sukces = 90% praca + 10% talentu”, tego nie da się tak zmierzyć,
    ja bym raczej napisał „50% praca + 50% ślepy los (lub szczęście – zależy od podejścia :) )”…  talent to rzecz oczywista. Napisałem „niestety” bo są to szkółki gdzie wbić może sie każdy,
    byleby płacić czesne i wpisowe, te szkółki to zwykły biznes, wśród ludzi którzy skończą tą szkołę największym ich branżowym wrogiem jest…  ”fotoamator” nic bardziej mylnego,
    bogaty fotoamator, ma tendencje do wydawania pieniędzy w sposób irracjonalny, 8 stałek w torbie gdzie używa 2 lub 3, do tego wykłóca sie na forach że zoomy są złe, 24-70 2.8 nikona
    okropny, w jego miejsce widzi 3 stałki Carla Zeissa, chociaz do jego zdjęć wystarczy 18-105 vr,
    i to całe zgrożenie ze strony fotoamatora, może popchnąć producentów sprzętu w dziwnym kierunku..  i tak już się dzieje, np. Sony Nex, niezłe obrazowanie – koszmarna obsługa.
    Większy zagrożeniem dla samej fotografii są kiepscy prof. po tzw. „szkółkach”. Oni dostali rzemiosło, ale trzeba czegoś więcej. Studiowałem w łódzkiej szkole filmowej, tam było 30 osób na roku mimo tego że egzamin to był przesiew z 250 osób. Z czego pod koniec ostaniego roku,
    widziałem na moim roku może 5-6 fotografów..  którzy będą robić Zdjęcia, reszta tylko ostrzyła noże które desperackim gestem wbije tym lepszym w plecy przy najbliżesz okazji…  bo nie będą mieli wyjścia.    

  • unio

    artykuł dobry, to wszystko prawda, niepokojące jest to „jest popyt na dobrze rzemiosło”  ?
    w fotografii potrzeba czegoś więcej, niestety ostatnio powstaje sporo szkół, które uczą, fotografii, designu…    niestety tak jak inne szkoły nie nauczą myśleć (choć to jest akurat do pewnego stopnia możliwe) tak szkoły artystyczne nie nauczą… talentu. Wielu artystów w wywiadach mówi „sukces = 90% praca + 10% talentu”, tego nie da się tak zmierzyć,
    ja bym raczej napisał „50% praca + 50% ślepy los (lub szczęście – zależy od podejścia :) )”…  talent to rzecz oczywista. Napisałem „niestety” bo są to szkółki gdzie wbić może sie każdy,
    byleby płacić czesne i wpisowe, te szkółki to zwykły biznes, wśród ludzi którzy skończą tą szkołę największym ich branżowym wrogiem jest…  ”fotoamator” nic bardziej mylnego,
    bogaty fotoamator, ma tendencje do wydawania pieniędzy w sposób irracjonalny, 8 stałek w torbie gdzie używa 2 lub 3, do tego wykłóca sie na forach że zoomy są złe, 24-70 2.8 nikona
    okropny, w jego miejsce widzi 3 stałki Carla Zeissa, chociaz do jego zdjęć wystarczy 18-105 vr,
    i to całe zgrożenie ze strony fotoamatora, może popchnąć producentów sprzętu w dziwnym kierunku..  i tak już się dzieje, np. Sony Nex, niezłe obrazowanie – koszmarna obsługa.
    Większy zagrożeniem dla samej fotografii są kiepscy prof. po tzw. „szkółkach”. Oni dostali rzemiosło, ale trzeba czegoś więcej. Studiowałem w łódzkiej szkole filmowej, tam było 30 osób na roku mimo tego że egzamin to był przesiew z 250 osób. Z czego pod koniec ostaniego roku,
    widziałem na moim roku może 5-6 fotografów..  którzy będą robić Zdjęcia, reszta tylko ostrzyła noże które desperackim gestem wbije tym lepszym w plecy przy najbliżesz okazji…  bo nie będą mieli wyjścia.    

  • Odlew

    A co ze street photo, w którym przypadek, ulotny moment stanowią istotny, jeśli nie najważniejszy element? Chociaż bez wątpienia warto wiedzieć czego się na ulicy szuka, to ostatecznie ślepy los i refleks decydują o ostatecznym efekcie.

    Chętnie poznam zdanie autora na ten temat.

    Gratuluję ciekawych i pobudzających do przemyśleń artykułów

  • Michalrumas

    tak już to ale nie do końca, searching, keep thinking :)

  • Abisiaks

    Hmm. To „brzmi” jak „święte zasady od coach’a” :D

  • Piotr Dopart

    Dzięki za miłe słowa! Street photo również może być bardzo przemyślane i rozplanowane, poruszyłem ten temat w kontynuacji tekstu, zapraszam do dyskusji tam: http://fotoblogia.pl/2011/09/02/wszyscy-jestesmy-ojcami-fotografii (:

  • Piotr Dopart

    Niestety, na mokry kolodion jestem za cienki w uszach… ): Ale skojarzenie jest adekwatne. (:

  • Piotr Dopart

    Niestety, na mokry kolodion jestem za cienki w uszach… ): Ale skojarzenie jest adekwatne. (:

Efektywna obróbka plików RAW [wideoporadnik]
Efektywna obróbka plików RAW [wideoporadnik]

Zamknij