Wielka Pauza na fotografię

Fot. Krzysztof Basel

Fot. Krzysztof Basel

Centrum Krakowa, ul. Floriańska. Spory deptak, drogie sklepy, restauracje, kawiarnie. Pośród nich stoi niczym niewyróżniająca się, nieco przykurzona, stara kamienica. To miejsce, gdzie na kilku piętrach mieści się Pauza – klub oraz galeria i towarzyszące im nieduże Kino 18. I chociaż to ciekawe miejsce nie ma nawet szyldu, było w miniony weekend pełne dobrej fotografii.

Street Photography Now. Fotografia uliczna tu i teraz. W styczniu w Krakowie [galeria]

Sprzętologia dla sprzętologów

W ostatni weekend (21-22 stycznia 2012 r.) odwiedziłem Kraków, gdzie gościłem na Festiwalu Warsztaty Sztuki Fotografii, któremu patronowała Fotoblogia. Wydarzenie to odbywało się w kilku miejscach, jednak zdecydowane centrum stanowiła stara kamienica przy ul. Floriańskiej 18. I tak, w podziemiu, gdzie nocami rozbrzmiewają klubowe rytmy, można było przetestować najnowsze aparaty Canona, sprzęt studyjny firmy Bowens czy urządzenia takich marek, jak Apple, Wacom oraz Nec. W sali obok co chwilę wygłaszano wykłady dotyczące kalibracji monitorów, metod druku zdjęć czy pracy z tabletami. Byłem tylko na jednym z nich i chyba nie trafiłem najlepiej.

Fot. Piotr Dopart

Fot. Piotr Dopart

Wprawdzie treść mogła zainteresować, ale wykładowca nie potrafił w choćby najmniejszy sposób zaciekawić nią słuchaczy, kręcąc się w tę i we w tę, mówiąc sztywnym, akademickim językiem, a czasami nawet stojąc tyłem do słuchaczy. W efekcie kilka osób nieco przysnęło, a ja musiałem się szybko ewakuować, aby nie pójść w ich ślady.

Nie zauważyłem też należytego zainteresowania ze strony niektórych przedstawicieli prezentowanych w piwnicy marek, a dodatkowo nocna atmosfera klubu nie zachęcała do starania się o ich porady. Jak w  fotografii w ogóle, tak i na festiwalu to nie sprzęt był jednak najważniejszy, tylko wiedza o fotografowaniu oraz chęci. A tych zdecydowanie nie brakowało prowadzącym warsztaty.

Rozmowy o zdjęciach

Wojciech Grzędziński na Opolskim Festiwalu Fotografii [rozmowa]

Jedną z głównych atrakcji krakowskiego Festiwalu Warsztaty Sztuki Fotografii były warsztaty reportażu z Wojtkiem Grzędzińskim. Z „Grzędą” miałem przyjemność już wielokrotnie rozmawiać, ale nigdy nie byłem na jego zajęciach. Tym razem laureat World Press Photo pomagał w fotoedycji, czyli układaniu reportażów uczestników. Jak zawsze czynił to w sposób otwarty, serdeczny, nie wywierając na nikim presji ani nie wywyższając się.

- Zdjęcie otwierające ma być jak haczyk, zachęcać, ale nie ujawniać wszystkiego. Nie powinno być oczywiste, dosłowne. (…) O zdjęciach nie powinien zbyt mocno opowiadać opis, bo po co wtedy robić zdjęcia? Lepiej napisać. Niech zdjęcia mówią same za siebie – mówił Grzędziński.

W małej grupie udało się dobrze wyselekcjonować kilka cykli, omówić ich budowę, główny temat, zastanowić się, czego w nich brakuje, a co jest na dobrym poziomie. Według mnie to wzorcowy model tego typu warsztatów, który jednocześnie można sobie organizować we własnym gronie. Tu chodzi o pochylenie się nad zdjęciami, zastanowienie, czytanie ich, omawianie, dostrzeganie sensu i powodu tworzenia. O fotograficznych spotkaniach pisałem nieraz i jestem przekonany, że uczestnicy warsztatów zapalili się do takiej formy nauki fotografowania.

Wojciech Grzędziński, fot. Krzysztof Basel

Wojciech Grzędziński, fot. Krzysztof Basel

To właśnie z tych zajęć wyniosłem najwięcej. W swoim notesie zapisałem wiele rad. To jedna z ciekawszych:

- Przy układaniu fotoreportażu warto wywoływać zdjęcia i układać je na podłodze czy zawieszać na ścianie. W odbitkach jest pewna magia i widać, jak współgrają ze sobą. (…) Sam często wykonuję odbitki o rozmiarach 7×10, a nawet większe, co bardzo mi pomaga przy komponowaniu cykli – radził „Grzęda”.

Studio, 14 lamp, cały dzień i… jedno zdjęcie

Duże zaciekawienie wzbudzały warsztaty oświetlenia planów zdjęciowych z Grzegorzem Wełnickim – doświadczonym asystentem, który obecnie współpracuje z Łukaszem Ziętkiem (Shoot Me) oraz Radkiem Polakiem. Popularny „Wełna” jest też członkiem grupy Holograf, zajmującej się dokumentem i reportażem fotograficznym.

Fot. Krzysztof Basel

Fot. Krzysztof Basel

Głównym zadaniem w trakcie warsztatów w Diamonds Factory w Krakowie było wykonanie zdjęcia reklamowego symulującego reklamę telefonu komórkowego trzymanego przez modela w dłoni.

- W sumie korzystamy z 14 lamp i wielu dodatków oraz akcesoriów, a główne zdjęcie, czyli efekt naszej sesji, zostanie złożone z 4 fotografii – tłumaczył Grzegorz Wełnicki.

Fotograf pokazywał krok po kroku, jak ustawiać lampy, przygotować modela i ekipę, radził, jak rozmawiać z potencjalnym klientem. Wskazał też trochę trików oświetleniowych stosowanych w profesjonalnych sesjach. W planach była także delikatna postprodukcja, jednak nie wiem, czy uczestnicy się jej doczekali. Jak widać, jeden dzień na wykonanie dobrego, zaawansowanego zdjęcia reklamowego to czasami za mało. Szkoda, że podobnych warsztatów nie ma zbyt wiele, bo wiedza tam przekazywana może być bezcenna dla amatorów, którzy poważnie myślą o karierze fotografa studyjnego.

Żywa historia fotografii

Wieczne polowanie – Wojciech Plewiński o fotografii

Trzeci ważny punkt festiwalu to wykład oraz przegląd portfolio legendy polskiej fotografii – Wojciecha Plewińskiego. 83-letni autor ponad 500 okładek „Przekroju” przez godzinę przybliżał świat polskiej fotografii zupełnie nieznanej większości młodych fotografów. Świat, w którym trzeba było walczyć o zdobycie ubrań do sesji, samemu czesać modelki, wybierać kandydatki, a nawet uwzględniać słabą jakość papieru, który faworyzuje pewien typ urody.

Był to okres pełen wyśmienitych, ponadczasowych pomysłów, a nie bogatej techniki i efektów specjalnych, jak dzisiaj. Z pana Wojciecha promieniują wyjątkowy spokój, szacunek oraz ciekawość ludzi i pewnie między innymi te cechy pomogły mu wykonywać tak wyśmienite portrety gwiazd czy subtelne i przenikające akty. To była świetna lekcja polskiej historii fotografii na żywo.

For. Krzysztof Basel

Fot. Krzysztof Basel

Mocnym elementem festiwalu, jego kręgosłupem, była wystawa Street Photography Now. Fotografia uliczna tu i teraz. Wszystkie zdjęcia okrzykniętej przez wielu najlepszą wystawą 2011 r. w Polsce nie zmieściły się w Galerii Pauza, dlatego część z nich została powieszona w Centrum Obsługi Ruchu Turystycznego. W ich otoczeniu odbywały się w niedzielę przeglądy portfolio kolektywu Holograf, Wojciecha Grzędzińskiego, Grzegorza Ostręgi i Aleksandra Bochenka. Miejsce to było odrobinę oddalone od reszty wydarzeń i może dlatego frekwencja nie biła rekordów.

Fotograficzna weekendowa pauza

Festiwal Warsztaty Sztuki Fotografii charakteryzował się dużą różnorodnością. W zasadzie każdy mógł tam znaleźć coś dla siebie. Niektórzy mówią, że jeśli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. W tym wypadku większość wydarzeń stała na wysokim poziomie. I chociaż zdarzały się pewne drobne niedopatrzenia, to jednak debiut krakowskich organizatorów można uznać na bardzo udany. To była solidna weekendowa pauza dla fotografii. Z ciekawością czekam na kolejną odsłonę festiwalu, którego część ma się odbyć podobno już w czerwcu.

Festiwal Warsztaty Sztuki Fotografii – fotorelacja z Krakowa [galeria]

________

Wystawa „Street Photography Now. Fotografia uliczna tu i teraz” będzie otwarta dla zwiedzających do 29 lutego 2012 r. w Galerii Pauza (Kraków, ul. Floriańska 18, II piętro) i Centrum Obsługi Ruchu Turystycznego.

  • Adix5101

    http://chomikuj.pl/?page=484150 gry,filmy i inne! Pobierajcie dopóki możecie!!! STOP ACTA

  • Komikowo

    Jak widzę całkiem ciekawie wyglądały warsztaty, czy było coś na temat fotografii telefonami komórkowymi? Jest to chyba coraz popularniejsze, mówi się też o takim komórkowym dziennikarstwie, nagrywa się, robi zdjęcia pisze tekst na smartfonie i wrzuca do sieci. Powstaje debata, czy redakcje i dziennikarze będą potrzebni, czy może każdy z nas będzie taką jednosobową redakcją – fotografem, dziennikarzem, redaktorem, wydawcą jednocześnie. Sami widzimy, że komórki są coraz lepsze, że mają coraz lepsze aparaty, ostatnio chociażby, sony ogłosiło nowe matryce do aparatów wbudowanych w telefon, które będą miały od 8-13mpx i funkcje znacznie poprawiające jakość zdjęć. http://tech.pgs-soft.com/2012/01/25/nowa-matryca-cmos-od-sony-lepsze-zdjecia-telefonem/   Kolega, który był w Japonii przez chwilę mówił, że tam większość zdjęć młodych ludzi powstaje ze smartfonów. Gdy wyciągnął swojego canona, żadną lustrzankę, taki średniej klasy, to robili wielkie oczy, że ma super aparat (?!) Czy u nas będzie to samo? Już widać, że niektórym jest łatwiej robić zdjęcia po prostu komórką i przestało im zależeć na jakości. A może przyjdą takie czasy, że komórki będą dorównywały jakością obecnym aparatom? Jak się patrzy na tak szybki postęp, to chyba mimo wszystko nie można tego wykluczyć.

  • Mr8u

    Wiedziałem, że już nie długo zaczną na „acta” zarabiać

  • Mr8u

    Wygląda na to, że możesz mieć i rację. Jednak nie każdy chciałby fotografować za pomocą takiego maleństwa jakim jest telefon komórkowy. Chociaż ostatnio moda szaleje na zdjęcia wykonywane telefonami firmy apple’a. Ja niestety chyba się nie zaliczam do tych, co by lustro na telefon zamienili. Czytując wiele recenzji na temat telefonów komórkowych – wydzielonych sekcji zdjęć i video wydaje mi się, że kierunek ten objęty jest czysto marketingowo.

    Szmat czasu temu, na fotoblogii pojawiło się wspomnienie o możliwościach fotograficznych nokii n8, na swojej stronie fotograf Juza także o tej n8 wspomniał, a zdjęcia z niej wyglądały rewelacyjnie. Jednak rewelacja kończyła się na „tylko zdjęciach”. W przypadku kadrowania, znajdowaliśmy mydło, szum, zbędne rozmycia. To samo można zauważyć na iphonie.

    Problemem aparatu wbudowanego w telefon komórkowy, nie jest wielkość matrycy czy ilość megapikseli. Ważną sprawą jest kwestia stabilizacji. Ciężko jest utrzymać zestaw z zoomem na 1/15, a co dopiero utrzymać malutki, wyślizgujący się z jednej ręki telefon komórkowy. Era komórek zmierza bardziej w stronę „Shot to go” niżeli w stronę bardziej profesjonalnej reporterki. Natomiast era lustrzanek rozwinęła się na tyle, że nadal odstaje o kilkanaście lat w przód przed komórkami. Wyposażono je chociażby w kręcenie filmów, przy czym wykorzystujesz (tzn. możesz) skorzystać z porządnej optyki, którą wybierasz Ty, a nie producent.

Noc Muzeów 2012 - co oferuje fotografom?
Noc Muzeów 2012 - co oferuje fotografom?

Zamknij