Stigma. Dokument fotograficzny Adama Lacha, który zmieni nasze nastawienie do Romów? [wywiad]

Adam swoimi zdjęciami oddaje głos ludziom, którzy nie manifestują swoich praw krzykiem. Dzięki pracy, która trwa od prawie 2 lat, chce pokazać społeczność romską inaczej, niż sobie wyobrażamy. Inaczej, niż sam sobie wyobrażał, zanim do niej trafił.

Zobacz 2 zdjęcia

© Adam Lach/Napo Images

Co oznacza Stigma?

Stigma to piętno. Na romskie piętno składają się dwa elementy: wykluczenie społeczne, które otrzymują wraz z narodzinami, oraz ich własne, wewnętrzne piętno, którego często sami nie są świadomi.

W jednym z baraków mieszka 23-letnia Romka, ma trójkę dzieci. Mimo że na pierwszy rzut oka wydaje się tradycyjną cygańską matką, wyróżnia się na tle innych romskich kobiet. Jest bardziej współczesna, świadoma, niezależna, jakby z własnej woli wyłamywała się z tradycji. Pewnego dnia, kiedy siedzieliśmy sami w baraku, powiedziała mi szeptem: „Wiesz, Adam, ja chciałabym to wszystko rzucić, uciec stąd, i jak te małpy, które nie widzą, nie słyszą i nie mówią, schować się w lesie. Dopiero wtedy poczuję się wolna”. To, co powiedziała, dało mi niezwykle do myślenia.

Co według Ciebie chciała przez to powiedzieć?

Romowie są nomadami – od wieków idą własnymi drogami. Nie są osaczeni numerami kont bankowych, peselami, podatkami, kapitalistyczną codziennością. Żyją z dnia na dzień, w ciszy, przemieszczając się nieustannie. Zawsze razem.
Piętno, które mam na myśli, to piętno ich samych – własnej tradycji, ograniczeń, wciąż tych samych twarzy. Są skazani na życie w tych samych wieloletnich rodzinnych strukturach, a to generuje wewnętrzne międzypokoleniowe konflikty.

Są zmęczeni. I coraz bardziej świadomi otaczającego ich świata, który od lat ulega zmianom. I chociaż pozornie chcieliby być częścią współczesności, nie mogą zrezygnować z ciążącego na nich obowiązku bycia Romem. Ta 23-letnia kobieta próbuje podświadomie wyłamać się z tego nomadyzmu. To swego rodzaju walka dwóch postaw: ofiarności, oddania rodzinie oraz buntu i zdrowego egoizmu. Rodzina wygrywa.

Jak trafiłeś do romskiej osady we Wrocławiu? Co Cię w tym temacie zainteresowało?

Historia zaczęła się bardzo prosto. Przyjaciółka z agencji Napo Images Ewa Meissner podesłała mi link do jednej z lokalnych gazet. Pisano tam o problemie 60-osobowej rodziny rumuńskich Romów zamieszkujących slumsy na terenie Wrocławia. Skontaktowałem się wtedy ze swoim przyjacielem, dziennikarzem Darkiem Koźlenko, z którym współpracuję przy większości tematów fotograficznych.

Zobacz również: Dlaczego zdjęcia i filmy z miejsc konfliktu nie robią już na nas wrażenia? Mówi Wojciech Grzędziński

Zawsze przed rozpoczęciem reportażu staram się ustalić publikację materiału w konkretnym tytule. Dostaliśmy zielone światło z tygodnika „Polityka”, aby przygotować reportaż do rubryki „Na własne oczy”. Do publikacji doszło po trzech miesiącach przygotowań, ja jednak zostałem z Romami prawie dwa lata. Zrozumiałem, że problem romski ma dla mnie większe znaczenie, a przedstawienie tego za pomocą fotografii wymaga szczególnego zaufania, bliskości i przede wszystkim czasu. Tak zaczęła się moja kilkunastomiesięczna podróż do ich świata, która trwa nadal.

Romowie wydali mi się interesujący właściwie pod każdym względem: zaczynając od ich niedostępności, hermetycznego zamknięcia, które dla fotoreportera zawsze stanowi wielkie wyzwanie. Problem romski dokładnie wpisuje się w to, o czym zawsze opowiadam: wykluczenie, samotność, ludzie na krawędzi.

Co chciałeś przekazać, o czym opowiedzieć, jakie zadanie sobie postawiłeś?

W moim fotodokumentalnym działaniu zawsze staram się znaleźć takiego bohatera lub grupę społeczną, której warto dać prawo głosu. Na początku musiałem sam zmierzyć się z zakorzenionymi w polskich umysłach stereotypami Cyganów: żebraków, oszustów, złodziei. Już po kilku tygodniach okazało się, że mój sprzęt fotograficzny jest w najbezpieczniejszym miejscu, kiedy leży na tapczanie w romskim baraku (śmiech). Jednak proces zyskania pełnego zaufania to kilkanaście miesięcy przebywania w ich towarzystwie: 60% rozmów, 30% nudzenia się razem z nimi, 10% fotografowania. Łatwo jest przyjechać, sfotografować bawiące się dzieci i wyjechać, a później opublikować fałszywe relacje. Znacznie trudniej dostrzec ślady bliskości, tragedii i ciszy – i jeszcze to zobrazować.

W ciągu tych kilkunastu miesięcy nie tylko poznałem wspaniałych ludzi, bardzo zagubionych we współczesnej rzeczywistości, lecz także zrozumiałem, jak krzywdzące są ciążące na nich oskarżenia i stereotypy. Zdałem sobie sprawę, jak podobni są do nas, tych współczesnych, oczywiście w niektórych aspektach życia. Moim zadaniem stało się opowiedzenie o rodzinie Romów bez uprzedzeń i w nowym świetle.

Równie ważne było dla mnie znalezienie właściwego klucza przy wykonywaniu zdjęć i budowaniu narracji. Nie chciałem traktować tego tematu jak kolejnego materiału w estetyce klasycznego reportażu. Szukając nowych środków wyrazu, przemieściłem się od utrwalania zdarzeń do wyszukiwania prostych emocji.

Kiedy zacząłeś dokumentować ten temat i czy już skończyłeś?

Tę podróż zacząłem w lutym 2012 roku i jeszcze jej nie skończyłem.

Jakie masz plany co do tych zdjęć, kiedy je skończysz?

Od początku fotografowałem po to, by wydać album. Ta forma wydaje mi się najlepsza do przekazania mojej opowieści. W intymnym, cichym ujęciu. Z pewnością promocja albumu będzie wiązała się z wystawami, jednak forma książkowa jest priorytetem. Opublikowany na stronie agencji Napo Images materiał to zaledwie zapowiedź pełnej historii Romów.

Jak zdobyłeś zaufanie swoich bohaterów? Jak wyglądała współpraca z nimi?

Gdy wchodzimy do świata Romów, nasze zmysły atakowane są z każdej strony: przez kolory, odmienność zachowań, język, gwar, zaczepki, dotyk. Wszystkie te elementy stanowią jedynie powłokę innej kultury, przez którą trzeba przebrnąć, by dotrzeć do jej wnętrza. To najcięższa praca, z jaką dotąd się zmierzyłem. Pierwszy etap poznania ułatwiła mi fundacja Nomada, jednak jej rola ograniczyła się jedynie do przedstawienia mnie. Reszta zależała tylko ode mnie. Wiele miesięcy pracy i budowania zaufania, wiele trudnych momentów. Po dwóch latach (mimo że jako fotograf musiałem zachować dystans, pracując nad swoją opowieścią) myślę, że wracam do nich jak do grupy bliskich mi osób.

Co myślisz teraz o swoich bohaterach? Czy potwierdzają stereotypy o Romach, że kradną, żebrzą?

Moje własne wyobrażenie oczywiście się zmieniło. Nie ma tam śpiewów, czarów ani konnych taborów. Jest za to zbiorowisko baraków, brud i bardzo współczesne problemy. Nie oznacza to, że absolutnie wybielam ich codzienność. Ale zależy mi na tym, by wśród pięknych kolorowych opracowań o kulturze cygańskiej (która jest najczęściej utożsamiana z muzyką, tańcem i wróżbami) znalazło się miejsce na refleksję nad sytuacją niższej kasty Romów. A przede wszystkim chciałbym, byśmy na chwilę odrzucili znane nam stereotypy i potrafili dostrzec ich ludzkie cechy, emocje, relacje.

Czy Romowie żebrzą? Tak – właśnie z tego żyją, za 4 zł dziennie. Czy kradną? Niektórzy tak, jak w każdym społeczeństwie. Czy wszyscy Polacy kradną za granicą?

Czy ich zrozumiałeś? Czy pojmujesz, dlaczego żyją w takich warunkach, dlaczego nie próbują polepszyć swojego bytu?

Trochę ich rozumiem. Wybierają to, co w krótkiej perspektywie wydaje im się najwygodniejsze, czyli stan zawieszenia, niezdecydowania, życia z dnia na dzień. To właśnie stanowi istotę ich tajemnicy, której współczesny, wygodny człowiek nie potrafi zrozumieć. Czasem moment ciszy w romskim baraku jest mądrzejszy niż bieganie po galerii handlowej czy przerzucanie kanałów telewizyjnych. A nam, współczesnym Europejczykom, właśnie to wydaje się kwintesencją wolności. Romowie rozumieją ją inaczej, nawet jeśli wiąże się to z życiem, które w naszych oczach jest brudne, niepewne i kwalifikujące się do zmiany. Polepszenie bytu, czyli w konsekwencji zdecydowanie się na jedno konkretne miejsce, ograniczyłoby ich naturę.

Adam Lach urodził się w 1983 roku w Poznaniu, ukończył z wyróżnieniem Akademię Fotografii WSF AFA we Wrocławiu. Współzałożyciel agencji Napo Images i wiceprezes Fundacji Napo. Od 2006r. do 2013r. był związany z tygodnikiem Newsweek Polska. Publikuje swoje zdjęcia w wielu magazynach w Europie i USA, m.in. "The New York Times", "Le Monde", "L'espresso", "Die Zeit", "International Herald Tribune", "Solid Ground", "Newsweek", "Le'Magazine", "Svenska Dagebladet" oraz "Polityka", "Przekrój" i "Wprost". Laureat kilkunastu nagród konkursów fotografii prasowej. Jego prace były prezentowane na wielu prestiżowych wystawach na świecie, m.in. w Paryżu w HSBC GALLERY, na Biennale Sztuki w Pradze czy na wystawie dokumentu w Chinach. W latach 2010–2012 wykładał również dwa przedmioty ( „Fotografia Prasowa” i „Fotoreportaż i Nowe Media” ) w Instytucie Dziennikarstwa przy Uniwersytecie Warszawskim.

Więcej zdjęć Adama do obejrzenia na stronie www.lachadam.com
Więcej zdjęć członków Napo Images na stronie: www.napoimages.com

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Inspiracje:

Czy zgadniecie, co wydarzy się na fotografiach Lise Sarfati? Fotoreportaż Jakuba Kamińskiego ze Strefy Gazy z nagrodą PAP. Jak powstały jego zdjęcia? [wywiad] Leica Gallery - miejsce otwarte na współczesną fotografię Fotografia kostiumowa. Warszawa w 15 epokach od 1668 do 1983 r. Karczeby. Inscenizowany portret dokumentalny Adama Pańczuka Mike Brodie Kiedyś i dziś na jednym zdjęciu, czyli wehikuł czasu fotografów Piotr Idem – fotograf małego miasteczka Inspirujące konkursy fotograficzne, których jeszcze nie znacie Nick Veasey - mistrz rentgenowskich zdjęć W poszukiwaniu nocy - piękny film poklatkowy z historią w tle Zoomowanie nieba, czyli inspirujący sposób na nocne zdjęcia

Popularne w tym tygodniu:

Sonda Cassini jest w kosmosie już od 20 lat. Oto najlepsze zdjęcia Saturna, które zarejestrowała ”Słabe żarty i mocne zdjęcia” to specjalność Elżbiety Adamskiej vel "Nieśmigielskiej" Portretowanie z mocą natury. Fotografka wykonała zdjęcia obiektywem z... wody "Hello, Is This Planet Earth" - zachwycające zdjęcia z orbity Ziemi Kolorowa fotografia ma już 110 lat. Zobaczcie, jak wyglądały pierwsze autochromy Fotograf spędził 3 tygodnie z kłusownikami... mamutów Łukasz Bożycki jedynym Polakiem nagrodzonym na prestiżowym konkursie fotografii przyrodniczej ASFERICO 2017 Oto najbardziej urocze zdjęcia psów w konkursie The Kennel Club Dog Photographer of the Year Współczesna, pompatyczna architektura na terenie byłego ZSRR Jan Kempenaers sfotografował opuszczone obiekty w dawnej Jugosławii. Wyglądają jak statki obcej cywilizacji Czy rozwój technologii fotograficznej osiągnął już swój szczyt? Czy wymyślimy coś nowego? Najpiękniejsze sceny myśliwskie i zdjęcia przyrody w konkursie im. Włodzimierza Puchalskiego