3 w 1, czyli Olloclip - poręczny obiektyw do smartfonów [test]

Nie jest dla nikogo tajemnicą, że coraz więcej osób fotografuje smartfonami. Nic więc dziwnego, że producenci smartfonowych gadżetów podejmują kolejne próby zdobycia tego rynku. Tym razem do naszej redakcji trafił Olloclip – obiektyw do smartfona. Ollo mieści się w dłoni, jest poręczny i przede wszystkim dużo mniejszy od swoich "dużych" krewniaków. Ale nie tylko jego rozmiar podbił moje serce.

© Olloclip

© Olloclip

Fotografowanie Olloclip

Do moich rąk trafił model przeznaczony do czwartej generacji iPhone'ow, reklamowany niczym szampon do włosów oznaczeniem 3 in 1. Trzy w jednym to próba oddania w ręce mobilnego fotografa trzech obiektywów umieszczonych w jednym urządzeniu. Należą do nich: rybie oko, obiektyw szerokokątny oraz makro. Nie wkręca się ich w telefon ani nie ingeruje w jakikolwiek inny sposób w mechanikę iPhone'a. Olloclip to po prostu nakładka, której umieszczenie na telefonie zajmuje maksymalnie trzy sekundy.

© Olloclip

Olloclip został wykonany z o wiele większą precyzją i z lepszych materiałów niż wiele kitowych obiektywów do lustrzanek. Miłe w dotyku aluminium i zbity plastik od razu dają do zrozumienia, że nie jest to chińska tandeta. Nakładka zrobiona jest z tak mocnego plastiku, że pewnie trzyma się na iPhonie, ale jednocześnie można ją bez większych problemów na niego nałożyć. Ma ona dwie strony. Na jednej znajduje się rybie oko, na drugiej drugiej obiektyw szerokokątny. Aby zyskać dostęp do obiektywu makro, trzeba odkręcić szeroki kąt.

© Olloclip

Nie jest wymagane żadne oprogramowanie ani specjalistyczne aplikacje czy łączność Bluetooth lub Wi-Fi. Po nałożeniu szkła od razu można przystąpić do zabawy, odpalić iphone'owy aparat i rejestrować kolejne klatki. Trzeba mieć na uwadze, że to zabawka, gadżet, a nie prawdziwy obiektyw, więc powinniśmy być wyrozumiali dla jakości zdjęć. Nie zobaczymy na nich idealnej ostrości czy pełnoprawnego szerokiego kąta. Jednak jak na mobilny gadżet Ollo spisuje się bardzo dobrze. Zaskoczył mnie w wersji makro; nie spodziewałam się aż tak fajnych zdjęć. Właśnie – przymiotnik „fajny” idealnie pasuje do tego malucha i doskonale oddaje jego naturę. To po prostu fajny gadżet zarówno dla profesjonalisty, jak i amatora, mogący dać drugie życie mobilnej fotografii, wymęczonej filtrami z Instagrama lub programów graficznych.

© Olloclip

Wady? Tylko dwie. Olloclip nie należy do największych urządzeń, można więc przez przypadek zgubić obiektywowe dekle lub (w najgorszym razie) szerokokątny obiektyw, odkręcony tylko po to, aby skorzystać z funkcji makro. Wystarczy chwila nieuwagi lub włożenie urządzenia „na chwilę” do kieszeni i dekiel może po prostu wyparować. Szkoda więc, że producent nie dołączył zastępczych dekielków na wszelki wypadek. Zawsze można kupić dodatkowy komplet za jedyne 20 dolarów (wysyłka gratis). Są w nim dwa dekielki (jeden na obiektyw fisheye, drugi na obiektyw szerokokątny), woreczek oraz adapter pozwalający na założenie Olloclipa na iPhone'a 5 lub 5s. Chociaż tyle dobrego. Ciągłe nakładanie i zdejmowanie obiektywu może też naruszyć folię ochronną, z której korzysta przecież wielu użytkowników aparatu. I mnie, i znajomym właścicielom gadżetu przytrafiło się to już parę razy.

© Olloclip

Zobacz również: Wideotest Canon 1DX

Również fani iphone'owych case'ów i wszelkiej maści nakładek będą musieli obejść się smakiem i zdjąć ukochany gadżet z telefonu. W przeciwnym razie Olloclip się po prostu nie zmieści. Na otarcie łez producent nakładki oferuje specjalną obudowę na obiektyw, pozwalającą na korzystanie z Olloclipa przy jednoczesnym przechowywaniu iPhone'a w casie. Taka przyjemność kosztuje 99,99 dol. (wersja zaawansowana) lub 49,99 dol. (wersja podstawowa). Boli, ale jest to jakieś rozwiązanie. To oczywiście niejedyne bajery w sklepie producenta obiektywu. Na stronie można zamówić na przykład Olloclip 4 in 1 (szkło zawiera dwie wersje obiektywu makro) czy miniteleobiektyw. Dla każdego coś miłego.

Olloclip to doskonały pomysł na urozmaicenie naszych zdjęć.

Olloclip to tylko zabawka i daleko mu do pełnoprawnych obiektywów produkowanych przez Zeissa lub Nikona. Jeżeli jednak fotografia komórkowa stała się Waszą pasją, iPhone nie może odkleić się od Waszej reki i wciąż szukacie sposobów na uatrakcyjnienie zdjęć, Olloclip będzie świetnie pasował do gadżeciarskiej kolekcji każdego mobilnego fotografa. I wyróżniał się nie tylko wyglądem. Również zrobione za jego pomocą zdjęcia będą wyjątkowe. Poniżej przedstawiamy przykładowe zdjęcia zrobione nakładką.

Przykładowe zdjęcia

Zobacz więcej artykułów z serii: Testy obiektywów

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Nikon 1 AW1 - bezlusterkowy twardziel [test] Sony RX10 sprawi, że zapomnisz o wymiennych obiektywach [test] Sony Cyber-shot RX10 - zdjęcia testowe Sony Cybershot DSC QX-100 - jeszcze nie teraz [test] Nikon D5300 - solidny krok naprzód [test] Sony A7 - pełnoklatkowy bezlusterkowiec pełen kontrastów [test] Wacom Cintiq 13HD - dotyk jeszcze bliżej [test] Nikon D610 - ale to już było [test] Samsung Galaxy NX – test pierwszego bezlusterkowca z Androidem, Wi-Fi i LTE [test] Nikon D5300 - przykładowe zdjęcia Panasonic Lumix G 12-32 mm f/3,5-5,6 - nowy rozdział wśród obiektywów [test] Nikon Df - pierwsze wrażenia Sony A7 – pierwsze wrażenia i zdjęcia testowe Fujifilm X-E2 i XQ1 - pierwsze wrażenia i zdjęcia Fujifilm Instax mini 90 Neo Classic - natychmiastowa zabawa w stylu retro [test] Panasonic Lumix GX7 - mistrz personalizacji [test] Olympus OM-D E-M1 - profesjonalista w swojej klasie [test] „Fotografowanie ludzi – o tworzeniu prawdziwych portretów“ – recenzja książki Zalamo.com - internetowe narzędzie dla fotografów do pracy z klientami [recenzja]

Popularne w tym tygodniu:

Impossible I-1 – czy współczesny Polaroid jest chociaż zbliżony do oryginałów? [test] 2 miesiące z Fujifilm X100F. Zabrałem go do Chin i pokochałem [test] Voigtländer 40 mm F 2,8 Heliar - zadziwiający obiektyw! Laptop dla fotografa - jak sprawdzi się Microsoft Surface Pro 4? WD My Passport SSD - 256 GB pamięci na 41-gramowym dysku [test]