Fotografia uliczna to "umiejętność machania młotkiem". Wywiad z Maciejem Jeziorkiem [cz.2]

O tym czym jest fotografia uliczna, jak robi się zdjęcia w Warszawie i półrocznym projekcie fotografii drogi na miarę Polski opowiada Maciej Jeziorek - jeden z najciekawszych fotografów dokumentalistów w Polsce. Zapraszamy do drugiej części wywiadu.

© Maciej Jeziorek / Napo Images

Jeśli nie cztaliście 1 części, zapraszam.

Wojtek Gadomski: Dla mnie problem ze streetem jest taki, że powstaje mnóstwo zdjęć ulicznych, tylko ulicznych fotografów jest jak na lekarstwo.

Maciej Jeziorek: No tak. Czy Cartier Bresson był “ulicznym”? Nie wiem. Czy Martin Parr robi dobre zdjęcia streetowe? Robi, ale czy Parr jest ulicznym fotografem? Niekoniecznie. Jest kłopot z tym określeniem. A Gilden jest fotografem ulicznym?

z projektu: "Fragmenty - fotograficzna podróż dookoła Polski w 2012"•© Maciej Jeziorek / Napo Images

Tak! On o tym krzyczy. Chce być pierwszym fotografem ulicznym na ziemi.

Ale on robi klasyczną typologię. Przegląd i kolekcję twarzy. Nie robi streetu! Jego “Facing New York” ogląda się prawie jak projekty Becherów.

To filozofia (teoria), a w praktyce czym jest street?

Moim zdaniem to może być narzędzie. To jest umiejętność “machania młotkiem”. Pozostaje pytanie, co z tym zrobisz, co zbudujesz. Street to fantastyczna okazja, żeby ćwiczyć oko i technikę, a potem wykorzystać te zdobycze w fotografii, która będzie miała “coś”, która zajmie się “czymś”. Fotografia uliczna to fantastyczny trening. Potem jednak musi być miejsce na opowieść.

z projektu: "Fragmenty - fotograficzna podróż dookoła Polski w 2012" © Maciej Jeziorek / Napo Images

Czy w ogóle jesteś fotografem ulicznym?

Jako osoba fotografująca na ulicy — jestem. Nazwałbym siebie raczej fotografem miejskim. To miasto mnie pociąga i inspiruje. Zresztą na wsi zawsze mam problem natury estetycznej, np. co zrobić z linią horyzontu (śmiech). Jestem fotografem, którego interesuje to, co dzieje się dookoła, ale interesuje mnie też sama fotografia jako medium. Interesuje mnie szukanie nowych form, eksperymentowanie.

Masz jakąś specjalizację?

Chyba tak. W gazetach i agencjach zawsze robiłem tzw. boki. Kiedy planowaliśmy pracę przy dużych wydarzeniach, zawsze było jasne, że Jeziorek robi boki. Owe boki to pół godziny przed i pół godziny po — według mnie najciekawsze momenty, kiedy z pozoru nic się nie dzieje. Teraz moje boki to także miejsca, które zazwyczaj mija się w pośpiechu. Trzeba je wypatrzyć, wejść w nie, przyjrzeć się im w skupieniu.

Zobacz również: Szybki sposób na opanowanie skrótów klawiszowych w Adobe Lightroom

z projektu: "Fragmenty - fotograficzna podróż dookoła Polski w 2012" © Maciej Jeziorek / Napo Images

Jak teraz fotografujesz w Warszawie?

Nad "Disorder" pracowałem trzy miesiące. Mała lustrzanka, jeden obiektyw – standard. Używałem klisz, podobnie zresztą jak przy "Fragmentach". Zwłaszcza w tym drugim przypadku zależało mi na tym, żeby odejść od reporterskiego sposobu pracy ; to było fotograficzne zen, rozstawianie statywu, klisza, efekty za trzy miesiące itp. Fotografowałem różnymi aparatami (stara Mamiya Universal i małe obrazki mju, Pentax, Contax). Kilka tych małych aparatów zajechałem. Teraz w nowym projekcie przymierzam się do przemieszania analogowego średniego obrazka z cyfrakiem.

Używasz różnych aparatów. Czy nie boisz się, że zdjęcia będą nierówne?

Nie, nie boję się. Wszystko jest przefiltrowane przez Jeziorka.

z projektu: "Fragmenty - fotograficzna podróż dookoła Polski w 2012" © Maciej Jeziorek / Napo Images

W 2012 roku fotografując, objechałeś dookoła Polskę.

Tak. Było to w ramach stypendium Ministerstwa Kultury, tzn. z grantu objechałem tylko połowę, ale w przerwie zrobiłem jakiś ślub, parę chałtur, zarobiłem i ruszyłem dalej. Zrobiłem kółeczko. Takie zdziwione Polską “O”.

Jaka idea towarzyszyła ci przy tym projekcie?

Fotografia drogi, klasyczna amerykańska, Robert Frank, Stephen Shore i paru innych.

Podróżowałeś sam?

Tak.

Jak to jest: całe tygodnie, ty i temat?

Ktoś, kto nie realizował tematu dłużej niż trzy tygodnie, nie wie, o czym mowa. Po pewnym czasie nadchodzi taki moment zmęczenia, transu fotograficznego, zlewają ci się dni. Łapiesz coraz cięższe klimaty. Myślę, że przelało się to na zdjęcia.

Czy wchodziłeś ludziom w życie w jakiś sposób?

Unikałem tego, ponieważ to był zapis przejazdu od punktu A do B. Takie analityczne chłonięcie tego, co znajdowało się dookoła mnie.

z projektu: "Fragmenty - fotograficzna podróż dookoła Polski w 2012" © Maciej Jeziorek / Napo Images

Ale po drodze spotykałeś ludzi?

I tak, i nie. Ponoć Robert Frank o "The Americans" powiedział, że podczas robienia tego projektu rozmawiał może z jedną osobą, i to chyba słuszna koncepcja. Samotność była mi potrzebna.

Jeździłeś nie samochodem, tylko komunikacją publiczną?

To był amerykański projekt skrojony na Polskę (śmiech); pociągi, busy, "marszrutki". Zrobiłem koło: zacząłem w Trójmieście i tam skończyłem. Raz przejechałem przez Warszawę, w święta. Do niej też wracałem. Polak w Polsce — taki miał być ten projekt. We "Fragmentach" zaglądałem w głąb siebie. Obserwowałem, jak reaguję na ten kraj. Zachwyt, zdenerwowanie, złość, czasem jakaś bliżej nieokreślona “smuta”. W tych zdjęciach jest też dużo czysto dokumentalnego zapisu. Wiele miejsc, które sfotografowałem, dziś już wygląda inaczej. Ledwo zdążyłem.

Jakiś czas temu odbyła się streetowa wystawa "Czas wolny. Fotografie".

W Zachęcie. Wnerwiła mnie ta wystawa. Byłeś wtedy w DSH? Mówię o zdjęciach Geralda Howsona. To było ciekawe zestawienie. Howson jest pisarzem, historykiem, pasjonatem fotografii, zrobił w Polsce świetne zdjęcia! W Zachęcie też było wiele doskonałych fotografii… Ale…

Ale co Cię w tych zdjęciach z Zachęty denerwuje?

To taka moja alergia… Nie chodzi o same zdjęcia, bardziej o ogólny wydźwięk wystawy. Sporo z prezentowanych fotografii miało żartobliwy charakter. Taki styl. Musiał być paradoks, greps, jakaś sytuacja, ktoś dupę pokazuje w trzecim planie. Takie odgrywanie się na komunie. Wystawa z Zachęty się w to wpisała. A Anglik przyjechał, interesował go dokument, klimat, fotografia. W Zachęcie było tego “uśmiechu” za dużo. Po tej wystawie zaproponowałem jednej pani, żeby policzyła, ile “śmiesznych” zdjęć zrobił Cartier Bresson. Moim zdaniem niewiele. Nie jest tak, że "Czas wolny…" to marne zdjęcia, jest kilka klatek powalających. Polscy fotografowie byli piekielnie zdolni i pracowali w nienormalnych czasach, ale robili też "nieśmieszne" zdjęcia. Chciałbym zobaczyć ich więcej w tej Zachęcie! W ogólnym odbiorze pozostał taki "wesoły" postkomunistyczny styl, "polska fotografia prasowa". Nie polska, czeska! Dopóki "Opavy" nie otwarto w Czechach, było tylko śmiesznie. Ten problem odbił się na postrzeganiu fotografii w Polsce. Gdy tylko podniesiesz na ulicy aparat, ludzie natychmiast sprawdzają, czy coś im u gęby nie wisi. Myślą, że robisz kolejne śmieszne zdjęcie, że się z czegoś albo kogoś nabijasz. Cały czas trzeba uświadamiać, że fotografia jest czymś ważnym i poważnym.

z projektu: "Fragmenty - fotograficzna podróż dookoła Polski w 2012" © Maciej Jeziorek / Napo Images

Moim zdaniem nie ma dobrego modelu promocji fotografii dokumentalnej.

Fotografia dokumentalna nie przebiła się do mainstreamu, niewielu ludzi wie, co to jest. Filmowy dokument dochrapał się odbiorców, fotografia nie. Nie jest publikowana przez prasę, nie wydaje się dobrych albumów w dużych nakładach. Na szczęście są festiwale fotograficzne, Internet i self-publishing, ale to ciągle za mało. Wracając do nieszczęsnego streetu: miejmy nadzieję, że jego popularność przyniesie coś dobrego dokumentowi.

Wysyłasz zdjęcia na konkursy?

Tak, czasem tak. Chociaż od paru lat mniej chętnie.

Jest w Polsce konkurs, który cię interesuje?

W Polsce nie ma. Za granicą? WPP, Sony… Ale dziwnie się czuję, jeśli projekt, który robię w zamyśle książkowym, muszę ograniczyć do 8–12 zdjęć. Co mam wybrać z opowieści składającej się z kilkudziesięciu fotografii? To trochę tak, jakby przed przyznaniem Oscarów akademicy oglądali nie filmy, tylko trailery. Lekki absurd. Najważniejsze jest, żeby o konkursach nie myśleć jak o igrzyskach olimpijskich. W fotografii nie ma żadnych mistrzostw Polski, Europy czy świata, a sporo osób tak właśnie myśli. Konkursy to czasem miła forma promocji.

z projektu: "Fragmenty - fotograficzna podróż dookoła Polski w 2012" © Maciej Jeziorek / Napo Images

A co słychać w Napo?

Jest dobrze. Agencja skończyła pięć lat. Wszyscy pracujemy nad swoimi projektami, z tyłu głowy mamy jakieś wspólne plany. Jedno jest pewne: jeszcze namieszamy w polskiej fotografii. Uroczyście obiecuję!

Warszawa 2013

Maciej Jeziorek

Fotograf dokumentalista urodzony w 1973 w Warszawie. Współzałożyciel i członek agencji Napo Images, specjalizującej się w fotografii dokumentalnej. Stypendysta Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego (2012). Członek Press Club Polska. Realizował własne projekty fotograficzne i zlecenia w Polsce, Indiach, Rosji, Rumunii, Bułgarii, Turcji, Niemczech, Belgii i na Ukrainie. Uczestnik Credit Suisse Masterclass for photojournalists from East-Central Europe, Budapeszt 2004. Pracował dla „Tygodnika Solidarność”, „Życia Warszawy”, dziennika „Życie” i „Polska". Od roku 2002 współpracuje z Polską Agencją Fotografów Forum. Wielokrotnie nagradzany na konkursach fotografii prasowej. Od 2002 specjalizuje się także w fotografii lotniczej. Prowadził i organizował warsztaty fotograficzne w Polsce i w Indiach. W latach 2010–2012 prowadził zajęcia z fotografii prasowej w Instytucie Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego.

www.maciejjeziorek.com

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Inspiracje:

Urok fotografii analogowej, czyli kto jeszcze powiększa zdjęcia w ciemni? "Polska to fascynujący i fotogeniczny kraj podobny do Indii". Wywiad z Maciejem Jeziorkiem [cz.1] "Frymografia" - w złym jest dużo dobrego Extra bokeh, czyli freelensing doprowadzony do perfekcji? 5 analogowych aparatów fotograficznych, które chciałbym mieć Ty fotografujesz mnie, ja fotografuję ciebie "Frymografia": W sekundę dookoła świata Stigma. Dokument fotograficzny Adama Lacha, który zmieni nasze nastawienie do Romów? [wywiad] Czy zgadniecie, co wydarzy się na fotografiach Lise Sarfati? Fotoreportaż Jakuba Kamińskiego ze Strefy Gazy z nagrodą PAP. Jak powstały jego zdjęcia? [wywiad] Leica Gallery - miejsce otwarte na współczesną fotografię Fotografia kostiumowa. Warszawa w 15 epokach od 1668 do 1983 r. Karczeby. Inscenizowany portret dokumentalny Adama Pańczuka Mike Brodie Kiedyś i dziś na jednym zdjęciu, czyli wehikuł czasu fotografów Piotr Idem – fotograf małego miasteczka Inspirujące konkursy fotograficzne, których jeszcze nie znacie Nick Veasey - mistrz rentgenowskich zdjęć W poszukiwaniu nocy - piękny film poklatkowy z historią w tle Zoomowanie nieba, czyli inspirujący sposób na nocne zdjęcia

Popularne w tym tygodniu:

Oto co się dzieje, kiedy świetny fotograf krajobrazu zabiera się za zdjęcia ślubne Fotografowałem znanego amerykańskiego rapera 50-letnim aparatem z NRD Jak zmienia się nasze spojrzenie, gdy zaczniemy rozumieć fotografię? Polacy wyróżnieni w konkursie B&W Child 2017. Pokazali wspaniałe zdjęcia Przysłona f/240 i 6-godzinna ekspozycja, czyli jak Weston fotografował paprykę Piękne zdjęcia, piękne kobiety, piękne suknie i piękne miejsca – na tym opiera się twórczość Kristiny Makeevej Tomek Laskowski – ojciec, który dokumentuje dorastanie swoich pociech w wyjątkowy sposób Stolica Korei Północnej wygląda jak opuszczony plan kosmicznego filmu science fiction Fotoreporterzy z całej Polski opowiedzieli nam, jak fotografowali The World Games 2017 Tajemniczy artysta tworzy niesamowite zdjęcia, ale woli pozostać anonimowy. W jakim celu? Vincent Munier wytropił i sfotografował niezwykle rzadkiego irbisa śnieżnego. Zobaczcie, jak powstały jego zdjęcia Czterech świetnych fotografów z Nowego Jorku robiło zdjęcia jednej modelce. Jesteście ciekawi jak im poszło?