Sprawdzamy książki fotograficzne z drukarni KrukBook

W ramach przygotowań do sezonu ślubnego warto przyjrzeć się bliżej, co proponują producenci albumów i fotoksiążek. Dziś sprawdzamy ofertę KrukBook.

Osoby zajmujące się fotografią ślubną jeszcze przez pełnią sezonu powinny zorientować się w ofercie producentów albumów lub fotoksiążek. Wiele firm umożliwia zamówienie próbnej fotoksiążki w znacznie niższej cenie, abyśmy mogli sprawdzić jej jakość na przykładzie własnych zdjęć.

Oferta firmy KrukBook zawiera głównie fotoksiążki, ale są również m.in. pudełka na płyty czy na albumy. Portfolio nie jest może szczególnie bogate, ale moim zdaniem to dobrze — zdecydowanie łatwiej wybrać to, czego chcemy.

Do recenzji otrzymałem aż 5 gotowych fotoksiążek, ale skupiłem się na dwóch, zawierających zdjęcia ślubne. Obydwie w formacie 33 x 28. 
Pierwsza z nich ma fotograficzną okładkę i jest to książka typu flatbook, czyli rozkładająca się na płasko. Zdjęcia są wydrukowane na papierze niepowlekanym. Druga została opatrzona ciemnoszarym płótnem powlekanym z tłoczeniem, a zdjęcia wydrukowano na papierze powlekanym, błyszczącym. Dodatkowo jedną z książek dostarczono w płóciennym pudełku.

Proces zamawiania książki zaczynamy od rejestracji na stronie producenta. Należy przy tym pamiętać, że nie jest to firma, w której zamówimy książkę na ostatnią chwilę, bo proces weryfikacji konta może trwać nawet do tygodnia. Po prostu musimy poczekać na akceptację. Cenę książki poznamy dopiero po zarejestrowaniu. To w Polsce niezbyt popularne, ale według mnie ma sens. Dzięki temu produkt staje się bardziej premium, a firma decyduje się na obsługę bardziej zdecydowanych klientów, dzięki czemu może się na nich maksymalnie skupić.

Kolejnym krokiem jest pobranie programu Album maker i stworzenie projektu książki. Oczywiście uprzednio musimy wybrać odpowiedni format; do wyboru jest 12 w 5 proporcjach boków — od 1:1 do 3:2. Projekt można przygotować również w aplikacjach Adobe: InDesign, Photoshop, Lightroom. Okładka może być wykonana z płótna w 16 kolorach, fotograficzna lub w formie płótna z nałożoną obwolutą. Taki wybór powinien zadowolić każdego fotografa.

Po zaakceptowaniu projektu pozostaje czekać na przesyłkę. Dociera ona do nas owinięta czarną folią stretch, pod którą znajduje się gruby karton. Książki owinięte są kilkoma warstwami folii bąbelkowej i dodatkowo przezroczystą folią stretch. Żeby uszkodzić przesyłkę podczas transportu, trzeba byłoby ją podpalić albo przejechać po niej walcem. Poza tym wygląda estetycznie, a w przypadku zamawiania produktów, które mają ładnie się prezentować, nawet pierwsze wrażenie jest ważne. Szczególnie jeśli książki trafiają bezpośrednio do klienta. Miłym akcentem jest dołączony list podpisany własnoręcznie przez pana Zbigniewa Kruka. Niby mała rzecz, a cieszy.

Zobacz również: Canon 5D Mark III - test

Jakość produktów nie budzi żadnych zastrzeżeń. Wszystkie, które otrzymałem, są dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. Okładka fotograficzna i płócienna nie pozostawiają złudzeń — to topowy produkt, który będzie dobrze wyglądał przez długie lata. Płótno jest odpowiednio naciągnięte, bardzo sztywne, a okładka fotograficzna specyficzna w dotyku, jej faktura przypomina gumę. Kontakt mailowy z KrukBook jest bardzo dobry, ale kilkakrotnie nie udało mi się dodzwonić do firmy, mimo że dzwoniłem w godzinach pracy. Może warto pomyśleć o sekretarce?

Co mi się spodobało

Podobają mi się przede wszystkim produkty — są zaprojektowane ze smakiem i wykonane z najwyższą starannością. Do gustu przypadła mi również oferta — nie przytłacza, ale każdy znajdzie coś dla siebie.

Co ważne, na stronie producenta (prawie) wszystko jest dokładnie wytłumaczone. Kreator tworzenia książek opisany jest krok po kroku. Wszystkie opcje są jasno opisane, kolory dokładnie pokazane, a książki dobrze sfotografowane. Dzięki temu połączeniu możemy bardzo łatwo zaprojektować książkę, bo dostajemy wszystkie opcje niemal na tacy. Podoba mi się również selekcja klientów przez autoryzowaną rejestrację. Podejście do klienta jest na bardzo wysokim poziomie, a to bardzo ważne.

Co mi się nie spodobało

Mimo wszystkich zalet strony internetowej, która jest bardzo czytelna, nie odnalazłem niektórych opcji. Dla przykładu, personalizowane wklejki czy poradnik tworzenia stempli ukryte są w aktualnościach i krukbook.tv. Moim zdaniem powinny być integralnymi elementami strony. Obecnie te elementy ułożone są chaotycznie. Byłoby miło, gdyby zadbano też o kontakt telefoniczny.

Podsumowanie

KrukBook robi kawał dobrej roboty. Książki są naprawdę wysokiej jakości - czuć to od pierwszego kontaktu z produktami tej firmy. Indywidualne podejście do klienta cieszy, szczególnie jeśli planujemy korzystać z usług tej firmy regularnie. Jeśli jednak potrzebujemy książki na wczoraj, bo zapomnieliśmy ją zamówić dla klienta, to zdecydowanie nie jest opcja dla nas. Z mojego doświadczenia z firmą wnioskuję, że KrukBook nastawione jest na długotrwałą relację z klientem, a nie epizodyczne zlecenia. Dla jednych może być to plus, dla innych minus. Tak czy inaczej produkty tej łódzkiej firmy są jak najbardziej godne polecenia.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Olympus OM-D E-M10 - pierwsze zdjęcia Sony RX1R - subiektywny test Olympus OM-D E-M10 - pierwsze wrażenia Fujifilm X-T1 – pierwsze wrażenia i zdjęcia Statyw Manfrotto Compact - przyjaciel tanich linii lotniczych [test] 3 w 1, czyli Olloclip - poręczny obiektyw do smartfonów [test] Nikon 1 AW1 - bezlusterkowy twardziel [test] Sony RX10 sprawi, że zapomnisz o wymiennych obiektywach [test] Sony Cyber-shot RX10 - zdjęcia testowe Sony Cybershot DSC QX-100 - jeszcze nie teraz [test] Nikon D5300 - solidny krok naprzód [test] Sony A7 - pełnoklatkowy bezlusterkowiec pełen kontrastów [test] Wacom Cintiq 13HD - dotyk jeszcze bliżej [test] Nikon D610 - ale to już było [test] Samsung Galaxy NX – test pierwszego bezlusterkowca z Androidem, Wi-Fi i LTE [test] Nikon D5300 - przykładowe zdjęcia Panasonic Lumix G 12-32 mm f/3,5-5,6 - nowy rozdział wśród obiektywów [test] Nikon Df - pierwsze wrażenia Sony A7 – pierwsze wrażenia i zdjęcia testowe Fujifilm X-E2 i XQ1 - pierwsze wrażenia i zdjęcia Fujifilm Instax mini 90 Neo Classic - natychmiastowa zabawa w stylu retro [test] Panasonic Lumix GX7 - mistrz personalizacji [test] Olympus OM-D E-M1 - profesjonalista w swojej klasie [test] „Fotografowanie ludzi – o tworzeniu prawdziwych portretów“ – recenzja książki

Popularne w tym tygodniu:

Nikon D7500 - przepustka do poważnej fotografii czy drogi gadżet? [test] Canon 6D Mark II zbadany przez DxO. Nie jest aż tak źle, jak myśleliśmy Samsung Galaxy S8+: praktyczny, fotograficzny test aparatu w podróży Fujifilm X-E3 - bezlusterkowiec dla zaawansowanych amatorów w naszych rękach