Zatrzymaj ruch, czyli aparat kompaktowy w studio

Chcesz wiedzieć, jak najprościej przenieść się do świata fotografii high speed? Tak, tak, na pewno chcesz. Pokażę Ci, jak to zrobić.

Czasy, w których wszyscy fotografowali aparatami kompaktowymi, a tylko nieliczni mogli sobie pozwolić na sprzęt z wymienną optyką, dawno minęły. Ale czy aparaty kompaktowe od tamtego czasu się popsuły i są gorsze niż kiedyś? Zdecydowanie nie! Jednak w momencie wprowadzania pierwszych bardziej konsumenckich lustrzanek cyfrowych rynek zaawansowanych kompaktów dostał po głowie.

Bardzo dawno temu byłem pod wielkim wrażeniem fotografii high speed. Niemal wszystko, co wpadło mi w ręce, wrzucałem do akwarium, rozbijałem bombki czy jajka. Mój pokój w pewnym momencie wyglądał jak pobojowisko, ale z efektów byłem bardzo zadowolony. Fotografowałem kompaktem i nigdy nie musiałem przejmować się czasem synchronizacji, ale po kolei…

Wiele osób twierdzi, że jeśli nie ma się aparatu z wymienną optyką, niemożliwe jest zrobienie dobrego zdjęcia. Owszem, w fotografii portretowej duża matryca w połączeniu z jasnym obiektywem pozwala na większe rozmycie tła, ale w innych sytuacjach właśnie to może nas zgubić.

Na dzisiejszy poradnik zaplanowałem zdjęcia farb, które zrobiłem przy wykorzystaniu popularnego oświetlenia studyjnego marki Quantuum oraz aparatu Olympus Stylus XZ-2.

Trochę teorii

W zdjęciach typu high speed kluczowym elementem jest zatrzymanie ruchu. To, czy ruch zostanie idealnie zatrzymany czy też np. spadające krople będą delikatnie rozmazane, zależy od trzech czynników.

Pierwszym jest czas błysku. W zależności od modelu lamp, ich maksymalnej mocy i procentu wykorzystywanej przez nas mocy błysk trwa od ok. 1/500 s do 1/10000 s. Oczywiście, nie są to sztywne ramy, ale czas błysku większości lamp mieści się w tym zakresie. Z im mniejszej mocy lampy skorzystamy, tym czas błysku będzie krótszy, tj. jeśli lampa ma moc 300 Ws, to najkrótszy czas błysku uzyskamy, korzystając z minimalnej mocy lampy. Na przykład dla lampy o regulacji do 1/32 mocy moc błysku wyniesie niespełna 10 Ws.

Drugim czynnikiem jest ilość światła zastanego w pomieszczeniu. Jeśli w pomieszczeniu, w którym fotografujemy, jest dużo światła zastanego, czy to dziennego, czy sztucznego, szansa na zrobienie ostrego zdjęcia płynu w ruchu jest bardzo mała. Dlaczego? Jeśli aparat prócz samego błysku rejestruje światło zastane, będzie się to odbijało na zamrożeniu ruchu. Mimo że błysk o czasie np. 1/1000 s zamrozi ruch, to przez pozostały czas otwarcia migawki rozpryskująca się woda lub farba będzie nadal rejestrowana przez matrycę, przez co nie będzie idealnie ostra.

Zobacz również: Prawidłowe naświetlanie zdjęć

Trzecim, ostatnim czynnikiem jest czas otwarcia migawki.Jak wiadomo, im krótszy czas otwarcia migawki, tym zamrożenie ruchu pewniejsze. W aparatach z wymienną optyką, które mają migawkę szczelinową, powstaje jednak problem czasu synchronizacji, określany jako x-sync. Nie wgłębiając się w szczegóły konstrukcji migawki, aparaty w nią wyposażone mają określony minimalny czas otwarcia migawki, w którym cały błysk jest widoczny na zdjęciu. Po przekroczeniu tej magicznej granicy na zdjęciu pojawiają się czarne pasy. Im bardziej ten czas skrócimy, tym czarny pas będzie zasłaniał większą część zdjęcia, aż stanie się ono całkowicie czarne. Poniżej prezentuję zdjęcie zrobione aparatem z migawką szczelinową i minimalnym czasem synchronizacji 1/320s.

Gdzie pojawia się problem?

Do fotografii high speed najczęściej używamy dość dużej wartości przysłony i dużej ogniskowej. Głębia ostrości musi być dość duża, aby rozpryskujący się płyn był w zasięgu głębi ostrości. Duża ogniskowa sprawi, że perspektywa będzie ciaśniejsza, a na zdjęciu nie znajdzie się całe studio.

Problem pojawia się w momencie, gdy przymykamy przysłonę do wartości f/11 czy f/16, a lampy zamiast na minimum mocy muszą pracować blisko maksimum, wydłużając błysk. Do tego ogranicza nas czas synchronizacji wynoszący od ok. 1/125 do 1/320 s. To z kolei może być zbyt długi czas naświetlania, aby uzyskać zupełnie ostre zdjęcia bez poruszonego płynu. W tym momencie spotykają się wszystkie czynniki negatywnie wpływające na udane zdjęcie.

Owszem, możemy sobie z tym poradzić, stosując dedykowane lampy błyskowe umożliwiające pracę w trybie szybkiej synchronizacji, które pozwalają na synchronizację z dowolnym czasem otwarcia migawki. Ich minusem jest jednak cena. Kosztują dużo więcej od podstawowych lamp studyjnych, które kupimy już za niecałe 300 zł/szt.

Jak sobie z tym poradzić i uzyskać świetne efekty?

Moja odpowiedź na to pytanie brzmi: używać aparatu kompaktowego z migawką elektroniczną. Na szczęście aparaty kompaktowe, szczególnie te z wyższej półki, wracają do łask. Oferują świetną jakość obrazu, jasne obiektywy, dobrą ergonomię i nie kosztują majątku.

Konstrukcja aparatu kompaktowego nie ma migawki szczelinowej, tylko elektroniczną. Oznacza to tyle, że migawka jest aktywowana w całości na ułamek sekundy, a nie jak w przypadku migawki szczelinowej nierównomiernie. Dzięki temu nie występuje coś takiego jak minimalny czas synchronizacji z lampami błyskowymi, bo możemy korzystać z nich w całym spektrum, które oferuje aparat z migawką elektroniczną. Używany przeze mnie Olympus Stylus XZ-2 ma minimalny czas otwarcia migawki na poziomie 1/2000s i bez żadnych kombinacji z takim czasem synchronizuje się z wszelkimi lampami błyskowymi.

Poza tym aparaty kompaktowe najczęściej mają matryce mniejsze od aparatów z wymienną optyką. Oczywiście znajdzie się kilka wyjątków, ale one tylko potwierdzają regułę. Większość aparatów kompaktowych jest wyposażona w matrycę o wielkości od ½.3” do 2/3”, przy czym najpopularniejszym formatem dla zaawansowanych kompaktów jest 1/1.7”. Ta wielkość sensora pozwoli uzyskać przyjemne rozmycie przy maksymalnej jasności obiektywu, ale wystarczy przymknąć go do wartości f/4 lub f/5.6, aby większość kadru była ostra, nawet przy dość dużych zbliżeniach.

Dzięki takiemu aparatowi, czyli wyposażonemu w średniej wielkości matrycę, gorącą stopkę i migawkę elektroniczną, jestem w stanie uzyskać bardzo ciekawe efekty niewielkim kosztem, bo nie potrzebuję ani drogich lamp błyskowych z opcją szybkiej synchronizacji, ani bardzo mocnych lamp, które mają regulację czasu błysku (np. Broncolor).

Jak wykonywałem poradnikowe zdjęcia?

Kiedyś natknąłem się w Internecie na fotografie, które pokazywały różnokolorowe rozbryzgi farb. Po dokładnych poszukiwaniach okazało się, że takie efekty można uzyskać w bardzo prosty sposób. Wystarczy głośnik i membrana. Taki zestaw pozwoli na wprowadzenie nałożonych na membranę kolorowych kropli w taniec, który uwiecznimy na zdjęciu.

Ja wykorzystałem subwoofer z kina domowego, na którego otwór bass reflex nałożyłem folię stretch, która po naciągnięciu na posłużyła za membranę.

Do oświetlenia planu posłużyły mi dwie lampy Quantuum Pulse 300 z softboxami 120 x 30 cm, które pracowały na 1/16 mocy. Ustawiłem je pod kątem około 45 stopni w stosunku do membrany, co zapewniło równomiernie oświetlony plan zdjęciowy. Jako tło wykorzystałem czarny karton.

Zdjęcia wykonywałem aparatem Olympus Stylus XZ-2, który jest świetny do tego typu fotografii. Za pomocą zwykłej kostki podłączyłem go do lamp błyskowych, a następnie robiłem zdjęcia w trybie manualnym. Ustawiłem parametry 1/2000s, f/5, ISO 200, dzięki czemu cały interesujący mnie plan był ostry. Bardzo krótki czas naświetlania umożliwił całkowite zamrożenie ruchu bez względu na długość błysku czy fakt, że w studiu wcale nie było ciemno. Zdjęcia wykonywałem w trybie RAW, więc ich obróbka była prostsza i bardziej efektywna.

Na koniec…

Aparaty kompaktowe, w szczególności te bardziej zaawansowane, prócz bardzo dobrej jakości zdjęć oferują bardzo bogate możliwości przy fotografowaniu w studiu. Dzięki migawce elektronicznej nie występuje pojęcie minimalnego czasu synchronizacji i w efekcie zamrożenie ruchu będzie odbywać się zupełnie bezkompromisowo.

Musimy liczyć się jedynie z tym, że jeśli czas otwarcia migawki będzie krótszy od czasu błysku, zdjęcie będzie nieco ciemniejsze, ale na pewno nie będzie na nim czarnych pasów, jak w przypadku aparatów z migawką szczelinową.

Olympus XZ-2 świetnie sprawdził się w swojej roli; bardzo wygodnie się go obsługuje, ma fantastyczny odchylany wyświetlacz i pozwala na precyzyjne ostrzenie manualne. Jest też wyposażony w gorącą stopkę, więc synchronizacja z lampami studyjnymi była banalnie prosta.

Każdemu z Was polecam podobne eksperymenty. Jak widać, wcale nie trzeba mieć sprzętu z najwyższej półki, aby efekty były rewelacyjne!


Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Poradniki:

Jak fotografować sztuczne ognie, czyli fajerwerki? [poradnik] Backup... czyli archiwizowanie fotografii Jak zrobić smaczne naleśniki, czyli małe fotograficzne oszustwa Fotografia analogowa – jak zacząć? [cz. 1] Dodaj słońca zimowym zdjęciom w Adobe Photoshop [wideoporadnik] Pytamy fotografów, jak fotografować krajobrazy [poradnik] Jak w prosty sposób wykonać efektowne zdjęcie auta? Fotografia w liczbach Kurtyna w dół, czyli fotografowanie z lampą Fotografia rajdów i wyścigów - kilka prostych rad dla początkujących 5 najczęstszych błędów przy pracy z Photoshopem [wideoporadnik] Jak się przygotować do przeglądu portfolio? Czytelnicy pytają - bloger odpowiada Nowości w Photoshop CC w praktyce: narzędzie wypaczania perspektywy Uchwyć prędkość z niezawodną precyzją Kupujemy sprzęt fotograficzny - gdzie szukać okazji? [poradnik] GPS w fotografii podróżniczej - jak go dobrze wykorzystać? [poradnik] Jak uratować niedoświetlone zdjęcia? [wideoporadnik] Gdzie się podziały pliki XMP po obróbce w Lightroomie? [wideoporadnik] 5 najczęstszych błędów przy pracy z Lightroomem [wideoporadnik] Czy warto kupować używany cyfrowy średni format? [poradnik] Aplikacje na smartfony, które ułatwiają życie fotografom Smart Previews w Adobe Lightroom 5 [wideoporadnik] Obróbka na życzenie, czyli babeczki cynamonowe w Photoshopie [wideoporadnik]

Popularne w tym tygodniu:

Jak fotografować Perseidy, czyli spadające gwiazdy? [poradnik] ”3, 2, 1... Photoshop!” to nowa seria przydatnych samouczków Adobe Fotografia z cenzurą