Kąt ujemny pośladków, czyli jak powstało zdjęcie Wacława Wantucha?

Wacław Wantuch jest jednym z najbardziej znanych polskich fotografów aktu. Jego charakterystyczne geometryczne fotografie, zgromadzone dotychczas w trzech albumach, będzie można podziwiać na 3. Opolskim Festiwalu Fotografii. Fotograf opowiedział nam, jaka historia (dość zaskakująca) kryje się za wybranym przez niego zdjęciem.

Zobacz 3 zdjęcia

© Wacław Wantuch

Jaka historia stoi za wybranymi przez Pana zdjęciami?

To dwa zdjęcia, które pochodzą z jednej sesji. Po publikacji pierwszego albumu zgłosiła się do mnie pewna dziewczyna i poprosiła mnie o zdjęcie. Początkowo nie miałem na nią pomysłu, ale zaprosiłem ją na sesję. Spodobało mi się u niej to, że pośladki fotografowane do góry nogami mają bardzo ładny kąt ujemny.

Jeśli mogę zapytać: gdzie właściwie jest ten kąt ujemny?

Kiedy odwrócimy kształtne, wypukłe pośladki, często okazuje się, że odcinek, w którym się łączą, jest płaski. Ta dziewczyna miała ładne, ostre wcięcie, postanowiłem więc zrobić jej sesję do mojego albumu. Przyjechała ze swoim narzeczonym, ja cały czas eksploatowałem pośladki ustawione do góry nogami, a on siedział i się nudził. W końcu zaczęliśmy rozmawiać i opowiadać sobie głupie kawały. W tym czasie ja zmieniałem kąt naświetlenia, a dziewczyna podnosiła pośladki do góry.

Tu muszę dodać, że modelka świeżo wyleczyła się z anginy i była mocno osłabiona. Nie mam w sobie nic z sadysty, ale zauważyłem, że w pewnym momencie pojawiły się na jej ciele piękne kropelki potu. Ludzie często pytają mnie, czy na zdjęciach jest czarnoskóra modelka, czy popsikałem ją wodą ze spryskiwacza – nie, to osłabiona dziewczyna śmieje się z głupich dowcipów, próbując unieść pośladki do góry (śmiech).

Jakie Pana prace zobaczymy w Opolu?

Wystawa na festiwalu OFF to moje rozliczenie się i pożegnanie z fotografią studyjną. Po trzech wydanych albumach przekazuję moje prace muzeom (również w Opolu). Zdjęcia na wystawie pochodzą ze wszystkich trzech albumów z aktami.

Zobacz również: Dlaczego zdjęcia i filmy z miejsc konfliktu nie robią już na nas wrażenia? Mówi Wojciech Grzędziński

Mam nadzieję, że uda mi się przywieźć też większą pracę, 100 x 1300 cm (pozostałe mają wymiary 30 x 40 cm), zapowiedź moich dalszych działań.

Jeśli zatem nie fotografia studyjna, to co?

Drażniła mnie przewidywalność światła studyjnego, myślałem przez pewien czas, że dam sobie spokój z aktem. Na szczęście miałem okazję fotografować akrobatki przy świetle dziennym i odkryłem możliwości takiej naturalnej, pierwotnej fotografii. Cofam się teraz do początków fotografii, kiedy budowano specjalne pomieszczenia przypominające szklarnie. W tym celu dobudowałem piętro domu, uzyskując studio ze światłem dziennym górnym i południowym.

A czy tematycznie nadal pozostanie Pan przy akcie?

Tak, ale będzie nieco inny, bardziej ekstremalny. Moimi bohaterkami będą kobiety z ponadnormalną motoryką ciała – akrobatki, gimnastyczki, które potrafią robić rzeczy dla nas niewykonalne. To będzie hołd dla możliwości ciała i dla jego plastyczności.

Opolski Festiwal Fotografii trwa od 4 do 20 października. Wernisaż wystawy Wacława Wantucha odbędzie się 5 października w Muzeum Śląska Opolskiego o godzinie 17.00, spotkanie i przegląd portfolio – również w Muzeum Śląska Opolskiego o godzinie 13.00.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Popularne w tym tygodniu:

"Przekąska pod chmurami" - historia jednego z najbardziej popularnych zdjęć świata Historia fotograficznego symbolu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy