Nikon Coolpix P900 - podręczny superzoom z ogniskową 2000 mm [test]

Nikon Coolpix P900 to ultrazoom, który wytycza nowe standardy, oferując jako pierwszy aż 83-krotne przybliżenie optyczne.

Ten artykuł ma 5 stron:


Doskonale pamiętam moment, gdy ponad 10 lat temu kupowałem swój drugi aparat cyfrowy - Olympusa Camedia 720UZ, który wyposażony był w 8-krotny zoom (ekw. 40–320 mm). W tamtych czasach robiło to niemałe wrażenie, natomiast niedawno Nikon pokazał swoje miejsce w szeregu, jeśli chodzi o maksymalną ogniskową — 2000 mm. Mimo że raczej nie testujemy aparatów z matrycami wielkości ½.3 cala, dla P900 zrobiliśmy wyjątek. Głównie z względu właśnie na jego obiektyw o ponadprzeciętnej ogniskowej.

Pentax K-1 — test plenerowej pełnej klatki, na którą czekaliśmy wiele lat

Pentax K-1 to aparat, na który fani marki czekali od wielu lat i dopiero po przejęciu przez koncern Ricoh, ich marzenia się urzeczywistniły. Na rynku…

Budowa i obsługa

Aparat wykonany jest z niezłej jakości plastiku, choć sam korpus wydaje się być dość pusty w środku. Spory, głęboki, gumowany grip sprawia, że aparat dobrze leży w dłoni. W przypadku tak dużej ogniskowej nie mogło być mowy o niewidocznym, ledwo zarysowanym gripie. Ten w P900 przypomina mi uchwyt z D5500 - niezbyt masywny, ale bardzo wygodny.

Wielki obiektyw dominuje nad całym aparatem, zarówno wielkością jak i ciężarem. Trzymając aparat w dłoni wyraźnie czuć, jak rozkłada się ciężar. Zwiększając ogniskową, środek ciężkości przenosi się jeszcze bardziej na przód aparatu, więc niezbędne jest trzymanie aparatu oburącz, podtrzymując jedną ręką obiektyw od spodu. Sam obiektyw wielkością bardzo przypomina Sigmę 35/1.4 Art.

Z tyłu korpusu znajdziemy 3-calowy odchylany ekran o rozdzielczości 921 tys. punktów. Pracuje on na przegubie podobnym do tego, który znajdziemy w serii D5***. Nie jest jednak wyposażony w funkcję dotyku, choć w tym przypadku i tak nie korzystalibyśmy z niej zbyt często. Po jego prawej stronie znajdziemy nawigator połączony z kołem nastaw oraz zestaw standardowych przycisków. Nie zabrakło również wizjera, natomiast jemu przyjrzę się w dalszej części testu. Na górnej ścianie znajdziemy włącznik, koło trybów, koło nastaw (tu również widać analogie do D5500), przycisk funkcyjny oraz spust migawki opleciony dźwignią zoomu. Prócz tego nie zabrakło lampy błyskowej, mikrofonu stereo i odbiornika GPS. Co ciekawe, podnosząc lampę błyskową, automatycznie podnosimy mikrofony, co może być przydatne w momencie, gdy do filmu dodajemy nasz komentarz.

Elementy sterujące znalazły się również na obiektywie. Mamy tu kolejną dźwignię zoomu oraz przycisk chwilowego oddalenia, który pomaga w znalezieniu w kadrze interesującego nas obiektu. Na dolnej ścianie znajdziemy klapkę baterii i kart SD/SDHC/SDXC oraz gniazdo statywowe. Po otwarciu klapki spotkała mnie niespodzianka, bo spodziewałem się dużego akumulatora mieszczącego się w gripie. W tym modelu zastosowano jednak mały akumulator EL23, który ma całkiem sporą pojemność: 1850 mAh. Producent deklaruje 360 zdjęć na jednym ładowaniu, natomiast zależy to głównie od tego, jak bardzo będziemy regulować zoom. Silniki, które przesuwają ciężkie soczewki, potrzebują sporo energii, przez co może się okazać, że już po 200 zdjęciach nadlatujących samolotów aparat się rozładuje. W zestawie znajdziemy niestety tylko ładowarkę, którą ładujemy cały aparat, a nie tylko akumulator, więc mając nawet kilka akumulatorów, musimy czekać prawie 4 godziny na naładowanie każdego z nich.

Obsługa

Praca z Nikonem P900 jest naprawdę przyjemna, a rozmieszczenie elementów sterujących przemyślane. Drugie koło nastaw zostało przeniesione na nawigator, co zazwyczaj utrudnia pracę, natomiast w tym przypadku sprawdza się naprawdę dobrze. Widać, że inżynierowie projektowali aparat do pracy z dużymi ogniskowymi. Wszystkie koła mają odpowiedni skok, a przyciski są dobrze wyczuwalne.

Menu

W porównaniu do lustrzanek Nikona, menu wygląda nieco inaczej. Składa się z 5 zakładek, z czego pierwsza odpowiada za zmianę ustawień wybranego trybu, natomiast kolejne odpowiadają za ustawienia filmowania, Wi-Fi, GPS oraz ustawień aparatu. Menu jest łatwe w obsłudze, choć nie wiem, czemu „user settings” nie zostało przetłumaczone. Szkoda również, że zabrakło klasycznego menu podręcznego. Tu na szczęście sytuację ratują przyciski nawigatora z przypisanymi funkcjami oraz przycisk „Fn”.

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Zobacz więcej artykułów z serii: Testy aparatów kompaktowych

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Kilka miesięcy z Samsungiem Galaxy NX. Nowy "klasyk" ze smartfonem za plecami Fujinon XF 16-55 mm f/2.8 - zdjęcia przykładowe Wacom Companion 2 - wszystkomający tablet [test] Ładna para od Manfrotto, czyli głowica XPRO-3WG na najnowszym statywie 055 [test] Rzekomy następca Noct Nikkora jako mistrz sztuki i Sigma z serii artystycznej jako mistrz techniki. Testuje Jarosław Brzeziński Canon EOS M3 - zdjęcia przykładowe Canon EOS 760D - przykładowe zdjęcia testowe z ulic Warszawy Sony HX90 – pierwsze wrażenia z premiery Adobe Lightroom 6 - sprawdzamy nowe funkcje [wideorecenzja] Najbardziej wszystkomający kompakt pod słońcem, czyli test Panasonica FZ1000 Projektowanie albumów w Zalamo [cz. 3] Canon EF-S 24mm f/2.8 STM - zdjęcia przykładowe Fujifilm X-A2 - bezluzusterkowiec z matrycą APS-C w przyzwoitej cenie [test] Zdjęcia - jak sprawuje się nowa aplikacja, która zastąpiła iPhoto? [recenzja] Poszerzmy nasze horyzonty, czyli Canon EF 11-24 mm f/4L USM [test] Nikon D7200 - ewolucja w klasie średniej [wideotest] Sony A6000 - stary, ale jary [test] Pojedynek tytanów Olympus OM-D E-M5 Mark II – dojrzały rozwój w dobrym stylu [test] Nikon D7200 - zdjęcia przykładowe Zalamo jako galeria zdjęć i narzędzie do selekcji [test cz. 2] Olympus 40-150 mm f/2,8 (+ TC 1,4×), czyli super małe super tele Zalamo - narzędzie wspierające fotografów ślubnych [cz.1] Fujifilm X-A2 - pierwsze wrażenia i przykładowe zdjęcia

Popularne w tym tygodniu:

2 miesiące z Fujifilm X100F. Zabrałem go do Chin i pokochałem [test] Voigtländer 40 mm F 2,8 Heliar - zadziwiający obiektyw! Laptop dla fotografa - jak sprawdzi się Microsoft Surface Pro 4? WD My Passport SSD - 256 GB pamięci na 41-gramowym dysku [test]