Portret telefonem? Dlaczego nie! – prezentujemy fragment projektu „i like my i” Łukasza Gawrońskiego

„i like my i” jest humorystycznym paradokumentalnym zapisem konfrontacji autora z rzeczywistością. Prezentujemy Wam jego część z realizowaną podczas 35. Przeglądu Piosenki Aktorskiej. Forma, którą przybrał Gawroński podczas robienia portretów, nadała całości interesujący wydźwięk twórczy oraz społeczny.

Ten artykuł ma 7 stron:

Roboczy tytuł projektu realizowanego podczas 35. PPA to Przykłady Portretu Artystycznego. Artyści, którzy brali w nim udział, byli „łapani po kątach” – często przed wejściem na scenę, lub zaraz po zejściu. Byli zestresowani lub zrelaksowani – zależnie od sytuacji. Na wszystkich zdjęciach widać duży ładunek emocjonalny oraz szczerość portretowanych.
© Łukasz Gawroński / lukaszgawronski.com

Roboczy tytuł projektu realizowanego podczas 35. PPA to Przykłady Portretu Artystycznego. Artyści, którzy brali w nim udział, byli „łapani po kątach” – często przed wejściem na scenę, lub zaraz po zejściu. Byli zestresowani lub zrelaksowani – zależnie od sytuacji. Na wszystkich zdjęciach widać duży ładunek emocjonalny oraz szczerość portretowanych.

Gawroński wykonał swój projekt całkowicie telefonem – nadało to ciekawego wyglądu dla całości. Wiadomo – telefony nigdy nie dadzą jakości profesjonalnego aparatu, nie oddadzą jego plastyki ani kolorów. Na szczęście czarno-białe portrety nie potrzebują niczego więcej oprócz emocji i energii dostarczanych przez modela.
© Łukasz Gawroński / lukaszgawronski.com

Gawroński wykonał swój projekt całkowicie telefonem – nadało to ciekawego wyglądu dla całości. Wiadomo – telefony nigdy nie dadzą jakości profesjonalnego aparatu, nie oddadzą jego plastyki ani kolorów. Na szczęście czarno-białe portrety nie potrzebują niczego więcej oprócz emocji i energii dostarczanych przez modela.

Według autora są dwa obozy fotografów – pierwszy to ludzie, który interesują się tylko sprzętem i walczą o jak najlepszą jakość obrazka; drugi to fotografowie, dla których nie jest ważne, czym fotografują, a jak. Gawroński przyznaje, że należy po częsci do obu – lubi, gdy jego zdjęcia są dobre jakościowo, ale najważniejsza jest treść. Stąd też pomysł na wykonanie projektu w całości telefonem – jest to jego osobista walka z konwencją idealnego obrazka.
© Łukasz Gawroński / lukaszgawronski.com

Według autora są dwa obozy fotografów – pierwszy to ludzie, który interesują się tylko sprzętem i walczą o jak najlepszą jakość obrazka; drugi to fotografowie, dla których nie jest ważne, czym fotografują, a jak. Gawroński przyznaje, że należy po częsci do obu – lubi, gdy jego zdjęcia są dobre jakościowo, ale najważniejsza jest treść. Stąd też pomysł na wykonanie projektu w całości telefonem – jest to jego osobista walka z konwencją idealnego obrazka.

Od samego początku przygody z fotografią mobilną Łukasz używa iPhone 4s i aplikacji Hipstamatic. Był to bardzo świadomy wybór. Autora materiału urzekła prostota aplikacji, deformująca obrazek przez nadanie mu specyficznej analogowej struktury i ziarnistości. Zarejestrowanego obrazu nie da się mocno zmienić w postprodukcji, podobnie jak polaroida, gdzie w programach pokroju Instagrama lub VSCO zdjęcia mogą być prawie dowolnie przekształcane i dostosowywane do indywidualnych potrzeb fotografa. Twórca uważa to za jedną z największych zalet aplikacji, której używa.
© Łukasz Gawroński / lukaszgawronski.com

Od samego początku przygody z fotografią mobilną Łukasz używa iPhone 4s i aplikacji Hipstamatic. Był to bardzo świadomy wybór. Autora materiału urzekła prostota aplikacji, deformująca obrazek przez nadanie mu specyficznej analogowej struktury i ziarnistości. Zarejestrowanego obrazu nie da się mocno zmienić w postprodukcji, podobnie jak polaroida, gdzie w programach pokroju Instagrama lub VSCO zdjęcia mogą być prawie dowolnie przekształcane i dostosowywane do indywidualnych potrzeb fotografa. Twórca uważa to za jedną z największych zalet aplikacji, której używa.

Sama nazwa "i like my i" nawiązuje do sprzętu, którym fotografuje Gawroński. Jest to również sprytna gra słów, gdyż litera "i" czytana w języku angielskim brzmi tak samo jak słowo "eye" oznaczające "oko".
© Łukasz Gawroński / lukaszgawronski.com

Sama nazwa "i like my i" nawiązuje do sprzętu, którym fotografuje Gawroński. Jest to również sprytna gra słów, gdyż litera "i" czytana w języku angielskim brzmi tak samo jak słowo "eye" oznaczające "oko".

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł ma 1 komentarz

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Inspiracje:

Królewski retusz z Krakowa Najbardziej absurdalne prawa w USA zostały sfotografowane Współczesna, pompatyczna architektura na terenie byłego ZSRR Kreatywny przekręt: 6 fotografów, 1 model - zobacz zaskakujący rezultat sesji Portrety twardzieli z największego, nowozelandzkiego gangu Mroźny reportaż z najzimniejszego miejsca na świecie, gdzie temperatura sięga -71.2 C „Souvenir d’un Futur” - tajemnicze oblicze blokowisk Paryż, jakich nie znaliście Fotograf rzucił pracę, by podróżować ze swoim psem - poznaj przygody Henrika Vikse i Akiaka Nudne życie Darth Vadera - zobacz jak wygląda codzienność władcy Imperium Peter Stewart pokazuje, że wieżowce najlepiej fotografować z dołu Ansel Adams sfotografował amerykańskie obozy koncentracyjne w czasie II Wojny Światowej Zobacz jak Studio Furious pokonało nudę przy fotografowaniu jedzenia Suzie Blake zaprezentowała emocjonalne portrety karmiących mam Cięcie światłem, czyli cienie w fotografiach Jose Luisa Barcii Fernandeza Inspiracje dokumentalne #9 Rok z jedną modelką - prezentujemy Wam projekt Łukasza Kapy i Magdaleny Gradowskiej Portrety bez twarzy, czyli fotograficzna anonimowość w projekcie Maii Flore Fotografia w podczerwieni starym Nikonem D70s Rob Whitworth prezentuje nowy zdumiewający hyperlapse. Po Dubaju czas na Istambuł Już niedługo laureaci projektu DEBUTS zawitają do Warszawy „Metropolis"- 22 największe miast świata, długie czasy naświetlania i mnóstwo barwnej energii Piękne kobiety, analogowy średni format i niepowtarzalny styl w świecie Marcina Twardowskiego Prezentujemy Wam najlepsze zdjęcia na Wessing Photographic Portrait Prize 2015 "Świat według lensa" - niecodzienne portrety autorstwa Maury Ładosz z wykorzystaniem Lensbaby

Popularne w tym tygodniu:

Jak zmienia się nasze spojrzenie, gdy zaczniemy rozumieć fotografię? Polacy wyróżnieni w konkursie B&W Child 2017. Pokazali wspaniałe zdjęcia Przysłona f/240 i 6-godzinna ekspozycja, czyli jak Weston fotografował paprykę Piękne zdjęcia, piękne kobiety, piękne suknie i piękne miejsca – na tym opiera się twórczość Kristiny Makeevej Fotografowałem znanego amerykańskiego rapera 50-letnim aparatem z NRD Tomek Laskowski – ojciec, który dokumentuje dorastanie swoich pociech w wyjątkowy sposób Fotoreporterzy z całej Polski opowiedzieli nam, jak fotografowali The World Games 2017 Stolica Korei Północnej wygląda jak opuszczony plan kosmicznego filmu science fiction Tajemniczy artysta tworzy niesamowite zdjęcia, ale woli pozostać anonimowy. W jakim celu? Fotografia, geometria i ludzie, to sedno zdjęć Eriki Zolli Vincent Munier wytropił i sfotografował niezwykle rzadkiego irbisa śnieżnego. Zobaczcie, jak powstały jego zdjęcia Najnowsza kampania Gucci to uczta wizualna dla miłośników science fiction z lat 50. i 60.