Fujifilm X-Pro2 - test flagowca łączącego tradycję z nowoczesnością

Ten artykuł ma 6 stron:

Fotografowanie w praktyce

Spędziłem z X-Pro2 ponad tydzień i muszę przyznać, że jest to bardzo wdzięczy aparat, którym fotografuje się z dużą przyjemnością. Szybki autofokus, łatwy dostęp do punktów AF i czułości ISO, w tym ISO Auto, które dodatkowo występuje w trzech wersjach to elementy, dzięki którym X-Pro2 fotografuje się szybko i bezproblemowo.

Fujifilm X-Pro2

Uchwyt nie jest zbyt pokaźnych rozmiarów, jednak pozwala wygodnie zahaczyć palce. Z mniejszym obiektywem typu 35 mm f/2 w zupełności wystarcza, jednak z cięższym szkłem, jak chociażby 16 mm f/1.4, nie jest już tak wygodnie i na spacerze trzymałem aparat za obiektyw. Na plus uchwytu X-Pro2 przemawia wstawka z gumy, która pomaga utrzymać aparat nawet spoconą dłonią.

Optyczny wizjer był dla mnie źródłem radości przez cały czas użytkowania X-Pro2. Możliwość przełączania ramek do szerokiego kąta i węższych obiektywów czy wyświetlanie ramek, to funkcje, które urozmaicają fotografowanie.

Autofokus

Fujifilm X-Pro2 obiecuje szybki autofokus i rzeczywiście jest bardzo dobrze. Aparat właściwie ostrzy natychmiast, oczywiście pod warunkiem, że ostrzymy na jakiś kontrastowy element. Przy przeostrzaniu z nieskończoności na stoper Fujifilm X-Pro2 ostrzy w okolicach 0,3 s, jednak, gdy obiektyw ma mniej do przeostrzenia, schodzi nawet poniżej 0,1 s, co jest bardzo dobrym wynikiem.

Test trybu ciągłego wykonałem tradycyjnie na nadjeżdżających samochodach, korzystając z obiektywu Fujinon 35 mm f/2. Podczas zdjęć korzystałem z wizjera elektronicznego, który lepiej sprawdza się w takich zadaniach, ponieważ dokładnie wiemy, gdzie znajduje się punkt AF. Poza delikatnym opóźnieniem, które jest bardziej odczuwane, niż w lustrzankach, X-Pro2 poradził sobie z tym zadaniem bardzo dobrze, trafiając prawie wszystkie zdjęcia. W menu aparatu mamy możliwość dostosowania priorytetu zwolnienia migawki albo ostrości zarówno w trybie pojedynczym i ciągłym.

Szybkość i wydajność

X-Pro2 jest gotowy do wykonania zdjęcia momentalnie po włączeniu. W sprzyjających warunkach udało mi się wykonać zdjęcie w mniej niż 1 s, z włączonym autofokusem, co jest bardzo przyzwoitym rezultatem.

Element, który mógłby działać szybciej, to zmiana parametrów ekspozycji tarczami nastaw. Właściwie zmiana następuje natychmiast, ale jest wyświetlana z delikatnym, ale odczuwalnym opóźnieniem. Szybciej mogłoby także działać manualne ostrzenie, ponieważ skok pierścienia ostrości jest duży i czasami musimy się nakręcić, zanim dojdziemy do płaszczyzny ostrości. Pomaga wtedy przycisk AF-L, który umożliwia wyostrzenia za pomocą systemu AF.

Zdjęcia seryjne na poziomie ponad 8 kl./s to bardzo przyzwoity wynik. X-Pro2 trzyma deklarowaną prędkość, w formacie JPEG aparat właściwie nie złapał czkawki, po 20 s ciągłego fotografowania w równym tempie nie kontynuowałem. Przy zapisie RAW oraz RAW plus JPEG X-Pro2 złapał czkawkę po około 3 s.

Filmy

X-Pro2 umożliwia filmowanie w jakości Full HD 1080p z dźwiękiem stereo. Do dyspozycji mamy także złącze mini jack do mikrofonu. Gdy ustawimy autofokus na tryb ciągły, aparat ostrzy podczas filmowania. W dobrym oświetleniu autofokus działa bardzo sprawnie, ładnie ostrząc i nie szukając płaszczyzny ostrości. Szkoda że nie można go uruchomić w dowolnym momencie przyciskiem AF-L.

Funkcje dodatkowe

Wi-Fi

Fujifilm X-Pro2 oferuje łączność Wi-Fi, za pomocą której możemy przesyłać zdjęcia oraz zdalnie sterować aparatem, łącznie z podglądem na żywo. Za pomocą smartfona możemy zmieniać punkt AF, czułość ISO, balans bieli, korektę ekspozycji i inne parametry. Nie mamy jednak możliwości zmiany parametrów ekspozycji, fotografujemy w trybie P. Za pomocą smartfona możemy też rozpocząć filmowanie.

X-Pro2 umożliwia też geotagowanie zdjęć za pomocą informacji o lokalizacji ze synchronizowanego smartfona. Informacja o lokalizacji jest przesyłana raz, w momencie synchronizacji i wszystkie zdjęcia, które wykonamy w najbliższym czasie, będą przypisane do jednego miejsca.

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Zobacz więcej artykułów z serii: Testy bezlusterkowców

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Zeiss Batis 85 mm f/1,8 [test] Nikkor 24-70 mm f/2.8E ED VR - zoom na maksa? [recenzja] Zeiss Batis 85 mm f/1.8 - test portretówki do Sony A7 3 poradniki o fotografii portretowej M.Zuiko Digital ED 300 mm 1:4 PRO - moje pierwsze wrażenia z fotografowania w terenie Fujifilm X70, czyli kieszonkowe APS-C. Moje pierwsze wrażenia i zdjęcia Fujifilm X-Pro2 - współczesny dalmierz w naszych rękach Test Sony Xperia Z5 - sprawdzamy możliwości fotograficzne flagowca Pentax K-3 II - twardy zawodnik do fotografowania w plenerze [test] Test obiektywu Nikkor AF-S 85mm f/1.8G Zeiss ExoLens Mutar - pierwsze wrażenia i zdjęcia przykładowe DJI Osmo - jak sprawuje się kamera ze zintegrowanym gimbalem? Pierwsze wrażenia Sony Action Cam HDR-AS50 - pierwsze wrażenia o nowej kamerze sportowej Pentax-D FA 24-70 mm f/2.8 ED SDM WR - pierwsze wrażenia i przykładowe zdjęcia z nowego obiektywu Nikon D5 - pierwsze wrażenia z premiery Nikon D500 - pierwsze wrażenia z Las Vegas Leica 100-400 mm f/4.0-6.3 - kompaktowy superteleobiektyw do systemu Mikro 4/3 w naszych rękach Panasonic Lumix TZ100 i TZ80 - nowe, kieszonkowe kompakty klasy premium w naszych rękach Kilka miesięcy z Samsungiem Galaxy NX. Nowy "klasyk" ze smartfonem za plecami Canon EOS M10 - test poręcznej kostki dla początkujących fotografów Nowy wzorzec standardowego zooma? Test Nikkora 24-70 mm f/2.8E ED VR Thule Covert DSLR - plecak miejski z pięknym wzornictwem [recenzja] Vanguard Xcenior 36 – studio fotograficzne w jednej torbie Wpadł mi w ręce Zeiss, czyli teścik Distagona FE 35/1,4

Popularne w tym tygodniu:

Huion Inspiroy Q11K - obiecujący, duży i niedrogi tablet z dalekiego wschodu [test] Voigtländer 21 mm f/4 Color Skopar P-Typ, czyli małe zaskoczenie [test] SanDisk Extreme 510 Portable SSD 480 GB - test przenośnego dysku, który wytrzyma zalanie i upadki Olympus TG-5 - wakacyjny test. Twardziel na sterydach: z filmami 4K i zapisem RAW