Matthew Brown: „Z przyjemnością wpatrywałem się w sufit i pęknięcia w ścianach”. Z aparatem w zakamarkach uniwersytetu

Przestrzeń biurowa, która nas otacza w codziennej pracy często jest przygnębiająca. Oczywiście w każdym open space znajdą się detale, które sprawiają, że jest tam milej, lub po prostu zabawniej. W swoim najnowszym projekcie „Orientation", Matthew Brown przedstawił, jak wygląda rzeczywistość na uniwersytecie stanowym East Tennessee w USA. To ciekawa inspiracja między innymi dla tych, którzy mają ograniczone możliwości fotografowania, np. spędzając dużo czasu w swoim miejscu pracy.

Marcin Watemborski: Twój projekt jest dość nietypowy. Ale zanim opowiesz o samym przedsięwzięciu – może od początku. Kiedy i w jakich okolicznościach zacząłeś fotografować?

Matthew Brown: Wydaje mi się, że pierwsze poważne myśli o fotografii pojawiły się podczas tego, gdy przyjmowałem krytykę od nauczyciela fotografii z Guggenheima – Mike'a Smitha, trzy lata temu. 

Zrobiłem kilka przesłodkich portretów, jednym z nich było zdjęcie mojej babci. Mike zapytał mnie, o czym jest to zdjęcie. Powiedziałem tylko, że to moja babcia i zanim mogłem cokolwiek dopowiedzieć, Mike wywalił krytykę: „Wygląda na okropnie pokręconą!”, i odwrócił wydruk. „Nie powinna też wyglądać na tak chudą” - dodał. Zapytał mnie, czy to czuję, po czym przypiął zdjęcie na tablicę, usiadł i powiedział: „To nie jest twoja babcia”.
© Matthew Brown / www.matthewbrownphotographs.com

Marcin Watemborski: Twój projekt jest dość nietypowy. Ale zanim opowiesz o samym przedsięwzięciu – może od początku. Kiedy i w jakich okolicznościach zacząłeś fotografować?

Matthew Brown: Wydaje mi się, że pierwsze poważne myśli o fotografii pojawiły się podczas tego, gdy przyjmowałem krytykę od nauczyciela fotografii z Guggenheima – Mike'a Smitha, trzy lata temu.

Zrobiłem kilka przesłodkich portretów, jednym z nich było zdjęcie mojej babci. Mike zapytał mnie, o czym jest to zdjęcie. Powiedziałem tylko, że to moja babcia i zanim mogłem cokolwiek dopowiedzieć, Mike wywalił krytykę: „Wygląda na okropnie pokręconą!”, i odwrócił wydruk. „Nie powinna też wyglądać na tak chudą” - dodał. Zapytał mnie, czy to czuję, po czym przypiął zdjęcie na tablicę, usiadł i powiedział: „To nie jest twoja babcia”.

Dość ostro zareagował. Jak to przyjąłeś?

Rozumiałem koncepcję zadania przed tym dramatem, ale chyba nie do końca zaskoczyłęm – o co chodzi Mike'owi w fotografii. W kolejnym semestrze zacząłem zgłębiać to, czym jest „prawda” w fotografii. I zrozumiałem, że w moich zdjęciach jej nie ma. Studiowałem zdjęcia Roberta Franka, Cartier-Bressona i Winogranda. Wkrótce zacząłem widzieć więcej i rozumieć zdjęcia przez pryzmat ich treści, nie formy.

Nie zmienia to faktu, że szopka z krytyką była dla mnie niemiłym doświadczeniem jako dla początkującego artysty chociaż bardzo mi pomogła.
© Matthew Brown / www.matthewbrownphotographs.com

Dość ostro zareagował. Jak to przyjąłeś?

Rozumiałem koncepcję zadania przed tym dramatem, ale chyba nie do końca zaskoczyłęm – o co chodzi Mike'owi w fotografii. W kolejnym semestrze zacząłem zgłębiać to, czym jest „prawda” w fotografii. I zrozumiałem, że w moich zdjęciach jej nie ma. Studiowałem zdjęcia Roberta Franka, Cartier-Bressona i Winogranda. Wkrótce zacząłem widzieć więcej i rozumieć zdjęcia przez pryzmat ich treści, nie formy.

Nie zmienia to faktu, że szopka z krytyką była dla mnie niemiłym doświadczeniem jako dla początkującego artysty chociaż bardzo mi pomogła.

Robiłeś oprócz tego coś związanego z fotografią?

Tak, międzyczasie skończyłem East Tennessee State University w Johnson City i zacząłem pracować jako fotoreporter w lokalnej prasie, edytor i reżyser. Zajmowałem się tym przez blisko 3 lata. 

Ta praca wymagała dyspozycyjności ode mnie w stałych porach, co szybko mnie znudziło i wpędziło w przygnębienie – z przyjemnością wpatrywałem się w sufit i pęknięcia w ścianach. Nieświadoma obserwacja zaprowadziła mnie do rozważań na temat tego, jak wyglądają inne biura.

Rozpocząłem nawiązywanie kontaktów z administratorami budynków i podjąłem się fotografowania tego, jak wyglądają biura na uniwersytecie.
© Matthew Brown / www.matthewbrownphotographs.com

Robiłeś oprócz tego coś związanego z fotografią?

Tak, międzyczasie skończyłem East Tennessee State University w Johnson City i zacząłem pracować jako fotoreporter w lokalnej prasie, edytor i reżyser. Zajmowałem się tym przez blisko 3 lata.

Ta praca wymagała dyspozycyjności ode mnie w stałych porach, co szybko mnie znudziło i wpędziło w przygnębienie – z przyjemnością wpatrywałem się w sufit i pęknięcia w ścianach. Nieświadoma obserwacja zaprowadziła mnie do rozważań na temat tego, jak wyglądają inne biura.

Rozpocząłem nawiązywanie kontaktów z administratorami budynków i podjąłem się fotografowania tego, jak wyglądają biura na uniwersytecie.

Co Cię interesowało w tym projekcie?

Na początku byłem zainteresowany tym, jak wyglądają indywidualne przestrzenie i jak ich „gość” wpasowuje się w nie i zmienia. Szybko przerodziło się to w szerszy projekt dotyczący anonimowej eksploracji przestrzeni użytkowych jak: korytarze wydziałów, sale konferencyjne i placówki sportowe.
© Matthew Brown / www.matthewbrownphotographs.com

Co Cię interesowało w tym projekcie?

Na początku byłem zainteresowany tym, jak wyglądają indywidualne przestrzenie i jak ich „gość” wpasowuje się w nie i zmienia. Szybko przerodziło się to w szerszy projekt dotyczący anonimowej eksploracji przestrzeni użytkowych jak: korytarze wydziałów, sale konferencyjne i placówki sportowe.

Co było w tym tak wyjątkowego?

Byłem zafascynowany jak chwilowe są te środowiska i jak często zmieniają się pod wpływem wymagań wydziałów. Zacząłem fotografować wszystkie zakamarki szkoły, mając nadzieję, że uda mi się dzięki temu lepiej zrozumieć jak indywidualne części tworzą całość.
© Matthew Brown / www.matthewbrownphotographs.com

Co było w tym tak wyjątkowego?

Byłem zafascynowany jak chwilowe są te środowiska i jak często zmieniają się pod wpływem wymagań wydziałów. Zacząłem fotografować wszystkie zakamarki szkoły, mając nadzieję, że uda mi się dzięki temu lepiej zrozumieć jak indywidualne części tworzą całość.

Co zmienił ten projekt w Twoim życiu?

Przede wszystkim pozwolił mi na odkrycie uniwersytetu, na którym siedziałem od dwóch lat, na nowo. Drugą rzeczą jest możliwość stworzenia fotograficznego archiwum tego, jak wyglądała szkołą. Zaobserwowałem również specyficzne relacje, która zachodzą w konkretnych miejscach – między ludźmi, oraz między ludźmi, a różnymi obiektami. 

Pozwoliło mi to na przedstawienie charakteru wybranych przeze mnie miejsc. Cała seria jest próbą opisania absurdu i ironii, które odkryłem i obserwuję w ramach studiów.
© Matthew Brown / www.matthewbrownphotographs.com

Co zmienił ten projekt w Twoim życiu?

Przede wszystkim pozwolił mi na odkrycie uniwersytetu, na którym siedziałem od dwóch lat, na nowo. Drugą rzeczą jest możliwość stworzenia fotograficznego archiwum tego, jak wyglądała szkołą. Zaobserwowałem również specyficzne relacje, która zachodzą w konkretnych miejscach – między ludźmi, oraz między ludźmi, a różnymi obiektami.

Pozwoliło mi to na przedstawienie charakteru wybranych przeze mnie miejsc. Cała seria jest próbą opisania absurdu i ironii, które odkryłem i obserwuję w ramach studiów.

Zobacz również: 10 rzeczy, których fotograf nie powinien robić

Czy wybrałeś dla projektu jakąś specjalną formę? Konkretny aparat?

Pracowałem wieloma różnymi aparatami, wykorzystując różne techniki. Kiedy zaczynałem projekt byłem zainteresowany czarno-białymi zdjęciami z aparatu wiekoformatowego. Po semestrze przeszedłem na kolor w formacie 4 x 5 cala. 

Oprócz tego używam Fuji 6x7 cm oraz Canona EOS 5d Mark II. Niektóre zdjęcia zostały wykonane Nikonem D800, którego traktuję jak aparat wielkoformatowy, mimo tego, że to cyfrowy mały obrazek. Ustawiam go na statywie z niskim ISO w parametrach. Wyzwalam wężykiem spustowym. 

Z rozwojem projektu przyszedł czas na lampę błyskową, którą ustawiałem gdzieś z dala od aparatu. Radziła sobie całkiem nieźle. D800 to niesamowity i wszechstronny aparat.
© Matthew Brown / www.matthewbrownphotographs.com

Czy wybrałeś dla projektu jakąś specjalną formę? Konkretny aparat?

Pracowałem wieloma różnymi aparatami, wykorzystując różne techniki. Kiedy zaczynałem projekt byłem zainteresowany czarno-białymi zdjęciami z aparatu wiekoformatowego. Po semestrze przeszedłem na kolor w formacie 4 x 5 cala.

Oprócz tego używam Fuji 6x7 cm oraz Canona EOS 5d Mark II. Niektóre zdjęcia zostały wykonane Nikonem D800, którego traktuję jak aparat wielkoformatowy, mimo tego, że to cyfrowy mały obrazek. Ustawiam go na statywie z niskim ISO w parametrach. Wyzwalam wężykiem spustowym.

Z rozwojem projektu przyszedł czas na lampę błyskową, którą ustawiałem gdzieś z dala od aparatu. Radziła sobie całkiem nieźle. D800 to niesamowity i wszechstronny aparat.

Zdjęcia wykorzystane za zgodą autora.
© Matthew Brown / www.matthewbrownphotographs.com

Zdjęcia wykorzystane za zgodą autora.

© Matthew Brown / www.matthewbrownphotographs.com
© Matthew Brown / www.matthewbrownphotographs.com
© Matthew Brown / www.matthewbrownphotographs.com
© Matthew Brown / www.matthewbrownphotographs.com
© Matthew Brown / www.matthewbrownphotographs.com
© Matthew Brown / www.matthewbrownphotographs.com
© Matthew Brown / www.matthewbrownphotographs.com
© Matthew Brown / www.matthewbrownphotographs.com
© Matthew Brown / www.matthewbrownphotographs.com
© Matthew Brown / www.matthewbrownphotographs.com
© Matthew Brown / www.matthewbrownphotographs.com
© Matthew Brown / www.matthewbrownphotographs.com
© Matthew Brown / www.matthewbrownphotographs.com
© Matthew Brown / www.matthewbrownphotographs.com
Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł ma 1 komentarz

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Inspiracje:

Mroźny reportaż z najzimniejszego miejsca na świecie, gdzie temperatura sięga -71.2 C Portret telefonem? Dlaczego nie! – prezentujemy fragment projektu „i like my i” Łukasza Gawrońskiego Miłośnicy Gwiezdnych Wojen odnajdą raj w Belgradzie Podniebne akrobacje i studyjne błyski w kokpicie samolotu? Dlaczego nie! Nie straszna mu najczarniejsza noc – zdjęcia autorstwa Ivana Pedrettiego Według Andrew Tarnawczyka w fotografii „najważniejsza jest wyobraźnia” „Przeprowadziłem się do Nowego Jorku głównie dla streetu” - mówi Luc Kordas Według Piotra Stósa „fotografia podwodna to obszar z otwartą skalą rozwoju”. Zobaczcie, co kryją niezbadane głębiny Znamy zwycięzców pierwszego konkursu fotograficznego ZEISS Photography Award “Seeing Beyond” Wymarzony duet, czyli fotograf i modelka, którzy dokumentują swoje podróże w bajkowy sposób „Reminiscencje bielskie" - sentyment, przemijanie i fotomontaż na zdjęciach Mateusza Taranowskiego Podejrzane sceny, czyli Maroko po japońsku Marcin Urbanowicz: „Kocham fotografię za to, że jutro znów będzie wczoraj!” Czym jest „historia, która nigdy się nie wydarzyła” w zdjęciach Anny Niemiec? Sterylne zdjęcia architektury autorstwa Maika Lippa Pete Souza – historyczne spojrzenie fotografa prezydenta Obamy „Nigdy nie powinno się zapominać, że fotografia opublikowana raz może stać się kiedyś wizytówką” - rozmowa z Filipem Wolakiem, laureatem SWPA 2016 Timelapse Londynu pokazuje w jednym kadrze piękno miasta dniem i nocą „W życiu piękne są tylko chwile...” dewizą życiową Piotra Jamińskiego Obraz Stanów Zjednoczonych widziany oczami Davida Valery Narciarze zamienili niebo w płótno wykorzystując do tego pigment Osobiste portrety zwierząt w minimalistycznej odsłonie The Snap Shots: „Do działania nakręca nas fotografowanie prawdziwego życia i emocji” „Ilość obejrzanych zdjęć jest wprost proporcjonalna do jakości zrobionych własnoręcznie” - mówi Piotr Kaczmarek

Popularne w tym tygodniu:

Wzruszająca sesja noworodków, wykonana tuż przed odejściem jednego z nich Tafla lodu na Bajkale to kopalnia fotograficznych okazji dla śmiałków Student zrobił poruszającą do łez reklamę Adidasa. Firma ją zignorowała, ale pokochali ją ludzie Intymne podejście do portretowania kobiet w twórczości Stanisława Surmana Sesja stroju kąpielowego i 61-letnia modelka? Powstały szczere, naturalne i piękne zdjęcia Żona kupiła mężowi aparat, by fotografował ich dzieci. Efekt przerósł jej oczekiwania Czy uwierzycie, że te niesamowite zdjęcia w stylu renesansowych mistrzów, powstały zupełnym przypadkiem? Mroźny reportaż z najzimniejszego miejsca na świecie, gdzie temperatura sięga -71.2 C Artur Rogalski – fotograf, którego nie zatrzyma nic w podróży do świata kreatywności Minimalistyczne krajobrazy Magdy Chudzik na zimne dni Urocze zdjęcia Natalii Żyłowskiej, które pomogły w leczeniu chorego psa Najlepszy czarno-biały burzowy film poklatkowy 4K, jaki widzieliśmy