Ricoh Theta S - test kamerki 360 stopni

Kiedyś kamery 360 stopni mieściły się w plecaku i kosztowały fortunę. Dzisiaj mieszczą się w kieszeni i są w cenie dobrego smartfona. Jedną z ciekawszych na rynku jest Ricoh Theta S, którą sprawdziłem w praktyce.

Specyfikacja

Kamerka Ricoh Theta S została wyposażona w dwa obiektywy, które mają 180 stopni widzenia i światło f/2.0. Za rejestrację obrazu odpowiadają dwie matryce CMOS o wielkości ½.3 cala i rozdzielczości 12 megapikseli. W efekcie uzyskujemy obraz Full HD 1080/30p 360 stopni z różną przysłoną, dzięki czemu mamy do dyspozycji różne ekspozycje po każdej stronie. Obiektywy typu fix focus ostrzą od 10 cm do nieskończoności, przez co w praktyce wszystko jest ostre. Urządzenie daje też możliwość fotografowania — uzyskujemy zdjęcia o rozdzielczości 14 megapikseli. Materiały są zapisywane na wbudowanej pamięci o pojemności 8 GB i przysyłane do komputera przez USB lub do smartfona przez Wi-Fi.

Przykładowe zdjęcie z Ricoh Theta S

Wykonanie

Pamiętam, kiedy zaczynałem pracę na Fotoblogii w 2008 roku. Byłem wtedy zafascynowany nagraniami z koncertów z kamer 360 stopnii, które były wielkości dużego, podróżnego plecaka, a mimo to oferowały kiepską jakość obrazu. Teraz lepszą jakość możemy mieć z urządzenia mniejszego, niż telefon komórkowy z 2008 roku.

Ricoh Theta S waży 125 g, a jej rozmiary to 44 x 130 x 23 mm. Kamerka, razem z futerałem chroniącym przed uszkodzeniami, mieści się w kieszeni czy plecaku. Jest bardzo mobilna, lekka i nieduża. Jej obudowa jest wykonana i pokryta przyjemnym w dotyku, matowym tworzywem sztucznym, przypominającym gumę. Urządzenie ma gwint statyw, dzięki czemu możemy wkręcić do niego statyw czy selfie stick. To niezbędny dodatek, który umożliwia rejestrowanie filmów bez widocznej na filmach dłoni nagrywającego. Niestety, obudowa nie jest uszczelniona przed warunkami atmosferycznymi czy wstrząsami, przez co trzeba na nią uważać w czasie podróży. Szkoda, bo Theta S ma duży potencjał w rękach wprawnych podróżników.

Obsługa

Korzystanie z kamerki Ricoh Theta S jest niezwykle proste. To nieduże, podłużne urządzenie ma tylko 3 małe przyciski (ON/OFF, Wi-Fi i przełącznik filmy/zdjęcia) z boku oraz duży spust z przodu. Po włączeniu kamerki wystarczy wcisnąć spust, aby rozpocząć nagrywanie i wcisnąć go ponownie, aby zakończyć. Theta S nie ma wyświetlacza, więc aby zobaczyć efekt nagrywania, trzeba podłączyć urządzenie z komputerem przez kabel USB-microUSB lub przez sieć Wi-Fi ze smartfonem czy tabletem. Kamerką można sterować również zdalnie poprzez dedykowaną apliakcję Theta S na urządzenia mobilne. Warto to robić dosyć często, bo kamerka ma pojemność 8 GB bez możliwości rozszerzenia pamięci.

Po wciśnięciu drugiego przycisku, Ricoh Theta S tworzy własną sieć Wi-Fi, do której trzeba podłączyć smartfona. Kamerka nie ma funkcji NFC, zatem należy wybrać w menu smartfona odpowiednią nazwę sieci i ręcznie podać hasło sieci. Na początku wydawało mi się, że producent nie wysłał mi tego hasła, ale po chwili spędzonej w Google dowiedziałem się, że standardowe hasło jest zapisane na spodzie. Nie jest to wcale takie oczywiste — hasło powinno być wyraźnie oznaczone.

Zobacz również: Jak zrobić obrotową platformę do ciekawych zdjęć poklatkowych?

Producent umożliwia także pobranie dodatkowych, darmowych aplikacji Theta+ i Theta+ Video służących do dodawania filtrów, edycji czy wysyłania materiałów na Facebooka czy Instagram. Do tego mamy też programy do obróbki materiałów na komputerach PC i Mac. Swoje filmy możemy udostępniać poprzez stronę theta360.com lub po prostu na YouTube, a ostatnio także na Facebooku.

Ricoh Theta S ładuje się poprzez port microUSB. W zestawie otrzymałem tylko sam kabel USB, bez dedykowanej ładowarki. To spory minus, ponieważ brak ładowarki wymusza ładowanie przez inne urządzenie, jak notebook lub dokupienie samemu uniwersalnej ładowarki. W podróży wprawdzie można ładować kamerkę przez zewnętrzną baterię, ale w końcu trzeba będzie podpiąć sprzęt do sieci elektrycznej. Nie wiem, czym jest to rozwiązanie podyktowane — chyba tylko oszczędnością i chęcią obniżenia ceny zestawu. Do poprawy przy kolejnej wersji urządzenia.

Wydajność baterii też nie powala. Na jednym ładowaniu jesteśmy w stanie nagrać kilkadziesiąt minut bez przerwy lub kilka godzin, nagrywając od czasu do czasu.

Jakość obrazu

Ricoh Theta S nagrywa filmy w rozdzielczości Full HD 30 kl./s,, ale w praktyce tak różowo nie jest. Jakość finalnego filmu 360 stopni jest niestety bardzo słaba i wcale nie przypomina Full HD.

Odtwórz

Dzieje się tak dlatego, że kamera oryginalnie nagrywa dwa obrazy (po jednym z każdego obiektywu) w kształcie okręgu. Następnie, w aplikacji Ricoh Theta, jest on konwertowany do formy filmu 360 stopni, jak na zaprezentowanych tu przykładach. Taki materiał nie ma czarnych części widocznych w pliku źródłowym, a mimo to ma rozdzielczość Full HD. Coś za coś — w efekcie obraz jest rozciągany, aby w finalnej wersji nie było widać czarnych plam.

Do tego, po wgraniu filmu na YouTube czy Facebooka, jest dodatkowo konwertowany. Przeglądając taki materiał widzimy przecież tylko mały jego fragment w rozdzielczości Full HD, rozciągniętej z… Full HD. Obydwa zabiegi powodują mocne pogorszenie obrazu.

Filmy z Thety S wyglądają atrakcyjnie w aplikacji na ekranie smartfona, ale kiedy przerzucimy je do Internetu i odtworzymy przed znajomymi na ekranie komputera, to jakość jest drastycznie niższa. Jest po prostu bardzo kiepska, co też zdołali zauważyć nasi czytelnicy w relacji z targów Film Foto Video w Łodzi. Jestem przekonany, że następna wersja kamery będzie wyposażona w moduł nagrywający obrazy 4K, co może zdecydowanie poprawić sytuację.

Podsumowanie

Mam bardzo mieszane uczucia w ocenie kamerki Ricoh Theta S. Z jednej strony jestem ogromnym fanem technologii wideo 360 stopni od początku jej istnienia. Posiadanie w kieszeni urządzenia z możliwością nagrywania tego typu filmów jest fantastyczne. Szczególnie że materiały możemy bez problemu publikować w Sieci — nie tylko w serwisie Thety, ale także na YouTube, a ostatnio nawet na Facebooku. Widać, że świat chce rozwijać tę technologię i ją wspiera. A to przecież dopiero początek drogi. Jestem przekonany, że za kilka lat spotkamy kamery 360 stopni w topowych smartfonach. Poza tym, Ricoh Theta S jest bajecznie prosta w obsłudze i dobrze wykonana, ma dopracowane aplikacje mobilne.

Z drugiej strony jakość obrazu z Ricoh Theta S jest po prostu słaba. Obraz jest przyzwoitej jakości, kiedy oglądamy go na ekranie smartfona, ale po udostępnieniu w Sieci jest dwukrotnie kompresowany, rozciągany, przez co mocno traci na jakości. Filmy wprawdzie rzeczywiście są nagrywane w Full HD, ale potem w praktyce uzyskujemy podgląd zaledwie małego i w dodatku powiększonego fragmentu z Full HD. Przypuszczam, że dopiero od rozdzielczości 4K w górę obraz wgrany na YouTube czy Facebooka będzie w rozsądnej jakości. Brakuje mi też uszczelnionej obudowy, która poszerzyłaby możliwości kamerki do nagrań wymagających podróży.

Ricoh Theta S to urządzenia bardzo interesujące, które jednak polecałbym do filmowo-fotograficznej zabawy czy blogowania na Facebooku i YouTube lub ew. jako jedną z dodatkowych kamer do składania bardziej zaawansowanego materiału. Może się sprawdzić do tworzenia kreatywnych relacji z podróży (chociaż niezbyt ekstremalnych, bo nie jest uszczelniana), koncertów, różnych wydarzeń. Widzę też duży potencjał do wykorzystania przy prezentacji nieruchomości czy różnych obiektów, jak hotele, hale czy restauracje. Ze względu na swoją jakość obrazu raczej nie nada się do profesjonalnego zastosowania filmowego. Mnie osobiście kamerka Ricoh Theta S bardzo przypadła do gustu, ale z prywatnym zakupem zaczekam, aż jakość obrazu będzie jednak lepsza.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł ma 1 komentarz

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Testy:

ASUS Transformer T100HA w podróży fotografa Canon G7X Mark II - test kieszonkowego kompaktu premium Paryż z szerszej perspektywy - Voigtländer Super Wide Heliar 15 mm f/4.5 Aspherical III Nikon D500 - test profesjonalnej lustrzanki z matrycą APS-C Canon EOS-1D X Mark II - pierwsze zdjęcia przykładowe Asus ZenBook UX305 - czy mobilny laptop sprawdzi się jako jedyny komputer dla fotografa? Canon G7X Mark II - pierwsze zdjęcia przykładowe Leica X Vario - test kompaktu klasy premium Vanguard Havana 33 – recenzja wygodnej torby fotograficznej w miejskim stylu Tamron 15-30 mm f/2.8 – superszeroko i ze stabilizacją [test] Apoteoza czterdziestu milimetrów, czyli Voigtländer Nokton 40 mm f/1,4 Classic Lowepro Streetline BP 250 - stylowy plecak przeznaczony do miejskiej dżungli [recenzja] Canon EOS 80D - niewielkie zmiany, które zmieniły naprawdę wiele [test] Pentax K-1 - test plenerowej pełnej klatki, na którą czekaliśmy wiele lat Nikon D500 - pierwsze w Polsce zdjęcia testowe i porównanie szumów Sony RX10 III - nasze pierwsze zdjęcia testowe z premiery Sony FE 50 mm f/1.8 - zdjęcia przykładowe Sigma 30 mm f/1.4 DC DN - recenzja jasnego obiektywu stworzonego z myślą o bezlusterkowcach Canon EOS 1300D - lustrzanka dla każdego [test] Tamron SP 85 mm f/1.8 Di VC USD - dobra, stabilizowana portretówa [recenzja] Statyw Vanguard Alta Pro 263AGH (test) Panasonic 25 mm f/1,7 – tylko pochwalić! (test) Sony RX10 II – gotycki test wszystkomającego kompakta Czy można jaśniej? Sprawdzam obiektyw Voigtlander Nokton 35 mm f/1.2 Aspherical II

Popularne w tym tygodniu:

2 miesiące z Fujifilm X100F. Zabrałem go do Chin i pokochałem [test] Impossible I-1 – czy współczesny Polaroid jest chociaż zbliżony do oryginałów? [test] Voigtländer 40 mm F 2,8 Heliar - zadziwiający obiektyw! Laptop dla fotografa - jak sprawdzi się Microsoft Surface Pro 4? WD My Passport SSD - 256 GB pamięci na 41-gramowym dysku [test]