© Marcin Watemborski / Watemborski

Jakie są „Kobiety” w albumie Andrzeja „Fetisha” Frankowskiego?

„Fetish" jest fotografem, którego można poznać po charakterystycznym stylu, prezentowanym w jego twórczości. Toksyczne kolory lub zmysłowa czarnobiel, wszystko zamknięte w starannych kompozycjach o prostej, a zarazem skomplikowanej tematyce. Jego fotografia to studium kobiecego piękna – nie wulgarnego, lecz wysmakowanego.

Andrzej Frankowski

Od lat związany z Kętrzynem gdzie się wychował i pracuje. Magiczny klimat Mazur i malowniczość tych terenów odnajduje również w innych rejonach Polski, w których zdarza mu się pracować. Dzień zaczyna od kawy, w której diabeł przez noc macza nogi, a pracę rozpoczyna popołudniem gdy słońce kłania mu się w pas.

Każde jego ujęcie jest wyważone i przygotowane w szczegółach. Nie ma bezmyślnych kadrów czy wykonywania zdjęć dla zasady. Jego praca dzieli się na kilka etapów: pierwszy Photoshop na żywo, czyli przygotowanie kadru i planu. Drugi etap doczekanie momentu, w którym kadr będzie można zamknąć na kliszy. Trzeci najtrudniejszy etap to oczekiwanie na to, aby emulsja światłoczuła osiągnęła pełnoletniość w swoim wyrazie. Czasem wydaje się, że to On, a nie klisza, dorasta do pokazania swoich obrazów.

Album „Kobiety” został w wydany w 2013 roku w ograniczonym nakładzie 1500 sztuk – szczęśliwie udało mi się zdobyć jeden egzemplarz i postanowiłem podzielić się z wami subiektywnym odczuciem.

W albumie znajdują się 123 fotografie (78 kolorowe, 45 czarno-białe), zamknięte na 144 stronach. Całość jest zamknięta w twardej oprawie, z delikatnym zdjęciem. Tytuł mówi krótko: „Kobiety”, pod spodem znajduje się nazwisko autora. Nie potrzeba tu mówić niczego więcej.

Po otworzeniu książki trafiłem na krótki, lecz rzetelny opis tego, co mnie czeka w dalszej podróży. Jest bardzo rzeczowy, a jednocześnie ładnie ubrany w słowa. Fotografia aktowa jest trudnym tematem, w którym łatwo popaść w kicz lub wulgarność – zarówno w opisie jak i samych dziełach. U Frankowskiego jednak nie ma się czego bać. Jest tak, jak powinno być. W dalszej części albumu tekst został pominięty jako zbędny. Według mnie jest to sedno tego typu prezentacji swojej twórczości – zdjęcia mówią same za siebie.

Jeśli chodzi o twórczość Fetisha – jest to nawiązanie do klasycznego aktu, który oddaje cześć kobiecemu pięknu w otoczeniu natury. Większość zdjęć jest wykonana w świeżym powietrzu, gdzie modelka może pokazać swoje prawdziwe oblicze – nic jej nie ogranicza. Dominuje tu wolność i spokój, a kształty podkreślone przez światło nadają całości życia.

Podczas pobytu na Targach w Łodzi kilka miesięcy temu, miałem okazję posłuchać rozmowy z Andrzejem Frankowskim oraz zamienić z nim kilka słów. Zapytany o estetykę swoich prac odpowiedział po prostu: „Tak widzę świat”. To szczere wyznanie sprawiło, że spojrzałem na jego zdjęcia nie tylko technicznie (akt nie jest moją dziedziną), a ideologicznie. Skoncentrowałem się na innej percepcji.

Zobacz również: Korzystanie z przekształcania swobodnego w fotografii mody

Bez względu na to, czy zdjęcia są kolorowe, czy czarno-białe – ich poziom jest wysoki. Są to dojrzałe prace. Osobiście jednak skłaniam się ku tym, zamkniętym w tonach szarości, ze względu na moją percepcję. Uważam, że czarnobiel cudownie podkreśla wyraz każdej fotografii, zwłaszcza w przypadku Frankowskiego, u którego doszukuję się gry tonacji oraz starannej kompozycji i wyczucia światła. Znałem jego prace wcześniej, stąd oczekiwania.

Na stronach „Kobiet” nie doświadczymy oklepanych obrazków, rodem z czasopism dla mężczyzn, chociaż wiele z nich ma wydźwięk erotyczny. Jednakowoż silne spojrzenia i malownicze kadry niejako tuszują seksualność. Kobiecość ukazywana przez Andrzeja nie jest rozumiana jako sprowadzenie płci pięknej do obiektów pożądania – jest ona metaforą, która skłania do refleksji przez przekaz wizualny krążący wokół osobowości każdej z modelek. Niektóre z nich znam osobiście i wiem, że Frankowski pokazał je takimi, jakimi są.

Oglądając album Fetisha – trudno mi właściwie powiedzieć coś negatywnego. Jest to staranne wydawnictwo, którego skład można by ewentualnie ulepszyć. Papier jest wysokiej jakości, a zapach farby drukarskiej nie przeszkadza w podziwianiu prac. Książka jest świetną prezentacją twórczości Andrzeja Frankowskiego i bez najmniejszej wątpliwości może być rozumiana jako jego portfolio.

Album możecie zakupić w cenie 130 złotych za pośrednictwem strony internetowej fotografa.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Inspiracje:

Współczesna, pompatyczna architektura na terenie byłego ZSRR Niepokojące wizje paraliżu sennego na zdjęciach Nicolasa Bruno Surrealistyczne autoportrety Flory Borsi, czyli zwierzęcy zew i kobieca delikatność w jednym Dziewczyna Mikaela wciąż ucieka przed aparatem, ale mimo to wygląda świetnie Sebastian Janicki tłumaczy, jak dostrzec niedostrzegalne Turecka incepcja Aydina Büyüktasa Kreatywny przekręt: 6 fotografów, 1 model - zobacz zaskakujący rezultat sesji Uroczy dziecięcy świat w oczach Iwony Podlasińskiej Portrety twardzieli z największego, nowozelandzkiego gangu Mroźny reportaż z najzimniejszego miejsca na świecie, gdzie temperatura sięga -71.2 C Portret telefonem? Dlaczego nie! – prezentujemy fragment projektu „i like my i” Łukasza Gawrońskiego Tajwańska para sparodiowała projekt #FollowMeTo Pełne radości zdjęcia dokumentujące dorastanie dzieci w projekcie Tomasza Laskowskiego Julia Kaczorowska pokazuje, jak wyglądają „WZORY” na ciele osób z bielactwem Lorenzo Grifantini pokazuje jak wygląda „włoskie lato” Jak sprawdza się Hasselblad H5D z lampami Broncolor Siros L w kraju kwitnącej wiśni? Fotografia uliczna pozbawiona twarzy w projekcie Diego Bardone Czym jest "zapach życia" w architektonicznym ujęciu Bruno Candiotto? Artur Stanisz rejestruje niesamowite chwile, dodając do nich szczyptę swoich przeżyć Dwie artystki tworzą miniaturowe postapokaliptyczne światy Jens Lennartsson stworzył najmniejsze mobilne biuro fotograficzne na świecie Jak powstają magiczne obrazy według Konrada Bąka? Nydia Lilian opowiada na czym polega magia fotografii przyrody Oliwia Papatanasis opowiada o fotografii podróżniczej i krajobrazowej

Popularne w tym tygodniu:

Sonda Cassini jest w kosmosie już od 20 lat. Oto najlepsze zdjęcia Saturna, które zarejestrowała ”Słabe żarty i mocne zdjęcia” to specjalność Elżbiety Adamskiej vel "Nieśmigielskiej" Portretowanie z mocą natury. Fotografka wykonała zdjęcia obiektywem z... wody "Hello, Is This Planet Earth" - zachwycające zdjęcia z orbity Ziemi Kolorowa fotografia ma już 110 lat. Zobaczcie, jak wyglądały pierwsze autochromy Fotograf spędził 3 tygodnie z kłusownikami... mamutów Oto najbardziej urocze zdjęcia psów w konkursie The Kennel Club Dog Photographer of the Year Łukasz Bożycki jedynym Polakiem nagrodzonym na prestiżowym konkursie fotografii przyrodniczej ASFERICO 2017 Współczesna, pompatyczna architektura na terenie byłego ZSRR Malarskie prace Pawła Klareckiego przeniosą was w nowy wymiar fotografii krajobrazowej Jan Kempenaers sfotografował opuszczone obiekty w dawnej Jugosławii. Wyglądają jak statki obcej cywilizacji Czy rozwój technologii fotograficznej osiągnął już swój szczyt? Czy wymyślimy coś nowego?