QNAP TS-451A - domowy NAS dedykowany fotografom [test]

Ten artykuł ma 5 stron:

Obsługa

QNAP TS-451A obok swojego większego brata QNAP TS-453A

Samo połączenie komputera z NAS-em odbywa się przez program QFinder Pro, w którym wystarczy wybrać znaleziony dysk w sieci lokalnej i dodać go do listy. Następnie po dwukrotnym kliknięciu przechodzimy do okna logowania i wchodzimy do systemu.

Tak wygląda interfejs obsługi QNAP TS-451A - to system QTS 4.2.2

NAS-y QNAP wyposażone są w system operacyjny QTS oparty na Linuxie. Swoim wyglądem przypomina klasyczny pulpit. Z jego poziomu dokonujemy zmiany ustawień, natomiast ze sklepu z aplikacjami możemy pobrać interesujące nas dodatkowe funkcjonalności.

To, co zajęło mi najwięcej czasu, jako użytkownikowi Apple, było przyzwyczajenie się do faktu, że z poziomu przeglądarki właściwie obsługuję osobny komputer. Wszystkie zmiany, których dokonuję, zapisywane są w 100% w pamięci QNAP, a nie w żaden sposób na moim komputerze. Przyzwyczajenie się do tego faktu, jako osoby zupełnie niezwiązanej z komputerami, zajęło trochę czasu, ale po kilku dniach zrozumiałem, o co w tym wszystkim chodzi.

QTS może być obsługiwany również bez zewnętrznego komputera. Wystarczy, że do QNAP TS-451A dołączymy klawiaturę z myszką i podłączymy go do telewizora lub monitora.

W pierwszym momencie może zdziwić mnogość aplikacji, które de facto służą do tego samego. Mamy kilka przeglądarek zdjęć, wiele narzędzi do robienia kopii zapasowej czy kilka programów do strumieniowego przesyłania obrazu. Z jednej strony to dobrze, bo mamy wybór, ale z drugiej - chyba wolałbym mieć po jednej aplikacji do konkretnych rzeczy. To już oczywiście kwestia gustu. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że do podstawowej konfiguracji musimy zainstalować kilka aplikacji, które będą niezbędne do pełnej obsługi urządzenia. W tym, Qsirch, czyli porządną wyszukiwarkę plików czy Cloud Link do zdalnej obsługi z urządzeń mobilnych. Po wyciągnięciu z pudełka, QNAP potrzebuje nieco uwagi.

Dysk, widziany jest oczywiście z poziomu Findera w Mac OS jako sieciowy, a z poziomu ustawień QFinder Pro możemy ustalić, które woluminy mają być automatycznie montowane. Nie miałem żadnych problemów z obsługą, wszystko działało za każdym razem tak, jak trzeba.

Seria TS-x51A po raz pierwszy została wyposażona w złącze USB 3.0 z przodu obudowy. Jednak po takim podłączeniu dysk nie jest wykrywany, jak podłączony przez USB, a nadal jako sieciowy. Po podłączeniu, system pyta nas, który wolumin ma zostać zamontowany. W uproszczeniu pisząc, złącze USB na dysku, to swego rodzaju przejściówka Ethernet->USB, bo dysk zachowuje się identycznie jak po wpięciu kablem sieciowym. To jednak bardzo wygodne, szczególnie, jeśli pracujemy na Macbooku, który złącza Ethernet nie ma. Wtedy po wpięciu dysku uzyskujemy pełną prędkość transferów.

Katy SD mogą być automatycznie zgrywane dzięki czytnikowi i przyciskowi szybkiego kopiowania.

Na urządzeniu zainstalowano także czytnik kart SD i złącze USB do podłączenia zewnętrznych urządzeń — np. aparatu czy pendrive. Po naciśnięciu przycisku szybkiego kopiowanie, dane automatycznie zgrywane są do wcześniej wybranego foldera. Dodatkowo, urządzenia pojawiają się jako kolejne woluminy w Finderze, więc możemy przeglądać ich zawartość przed skopiowaniem.

Do przeglądania plików możemy użyć aplikacji File Station. Stąd, możemy wygenerować również linki do udostępniania plików.

Jeśli pracujemy poza siecią lokalną, możemy zalogować się do dysku zdalnie. Wtedy zawartość przeglądamy z poziomu interfejsu QTS, przy pomocy systemowej przeglądarki File Station. Układ przeglądarki jest bardzo podobny do eksploratora plików w Windowsie czy Findera w Maku. Z jego poziomu mamy możliwość udostępniania plików. To bardzo wygodne, jeśli mamy potrzebę wysłania np. kilkugigabajtowego projektu. Podczas robienia testu dostałem zlecenie na przemontowanie długiego filmu, który finalnie zajął prawie 5GB. Moje konto na Dropboksie ma 2.8 GB, wetransfer w darmowej opcji obsługuje pliki do 2GB, więc nie pozostało mi zbyt wiele opcji. Ewentualnie jest jeszcze chmura Adobe, za którą jednak nie przepadam. W tym wypadku po prostu załadowałem film na QNAP, udostępniłem link i już po kilku godzinach film był u klienta. Tu jednak kluczowe znaczenie ma szybkość wysyłania naszego łącza internetowego. W moim przypadku to 333/333 Mb/s, więc wszystko działa naprawdę szybko. Niestety, File Station w TS- 451A jeszcze nie odczytuje plików RAW, więc będąc poza domem, musimy je najpierw pobrać na lokalny dysk. Liczę jednak, że to zmieni się z kolejną aktualizacją, bo File Station w modelu TS-453A radził sobie z tym bez problemu.

Qsirch wyposażony jest w podobne narzędzia wyszukiwania jak Lightroom. Szkoda, że poprawnie działa tylko z plikami JPG.

Do sprawnego wyszukiwania plików przydaje się też wyszukiwarka Qsirch, która pozwala na dokładne filtrowanie wyników. Z punktu widzenia fotografa będzie to przydatne, ale znów tylko dla plików JPG (w TS-453A Qsirch również wczytuje tylko JPGi). Zdjęcia możemy wyszukiwać zaznaczając konkretny model aparatu, przysłonę, czas naświetlania czy ISO. Filtrów jest naprawdę dużo, ale szkoda że efektywnie możemy pracować tylko z plikami JPG.

Qsync pozwala na szybkie dzielenie się plikami bez konieczności włączania kolejnych aplikacji.

Niezwykle przydatną opcją jest funkcja Qsync, która tworzy folder w Finderze i synchronizuje go między komputerami. To wygodne, jeśli mamy więcej, niż jeden komputer, ale część plików chcemy mieć na jednym i drugim. Folder synchronizuje się w czasie rzeczywistym, bardzo podobnie do Dropboxa. Z poziomu foldera Qsync możemy wysyłać linki do plików, ale co równie ważne — np. z komputera wyposażonego w mniejszy dysk, możemy skasować pliki, ale zachować je na serwerze.

Aplikacja Qfile jest bardzo intuicyjna i ma naprawdę bogate możliwości.

Jeśli chodzi o aplikacje mobilne, to mamy ich naprawdę dużo. Z punktu widzenia fotografa najpotrzebniejsza będzie Qfile, która działa tak samo jak File Station. Z jej poziomu przeglądamy pliki, pobieramy je na urządzenia mobilne czy udostępniamy dalej. Apka również wczytuje tylko pliki JPG, nie generuje miniatur RAWów. Do zarządzania samym urządzeniem przeznaczona jest aplikacja Qmanager, z której poziomu zobaczymy aktualny status urządzenia, jego obciążenie czy nawet temperaturę poszczególnych dysków.

Qmanager pozwala na sprawdzenie co dzieje się z naszym NASem.

Kolejną, ciekawą opcją, jest podłączenie QNAP do telewizora lub monitora przez HDMI. Po włączeniu z poziomu QTS, obsługi systemu HD Station, urządzenie staje się samodzielnym komputerem, czymś na kształt Smart TV. Po podłączeniu myszki i klawiatury, możemy korzystać np. z Chrome, Firefixa, odtwarzaczy muzyki, Facebooka, serwera Plex czy nawet Libre Office. Nie zabrakło także Youtube, Spotify czy Skype. Prócz tego, możemy zalogować się do systemu QTS i z jego poziomu dokonywać tych samych zmian, jak w przypadku obsługi z zewnętrznego komputera. Co ważne, wszystko działa szybko, bez dłuższych przycięć. Z pewnością znacznie szybciej, niż aplikacje Smart TV na moim niezbyt nowym telewizorze Toshiby.

Na urządzeniu QNAP TS-451A bez problemu możemy przeglądać internet (Firefox, Chrome), sprawdzać Facebooka czy oglądać filmy na Youtube. Możliwości jest jednak znacznie więcej.

Okiem fotografa i redaktora

Testując tego typu urządzenia, zawsze staram się sprawdzać je pod kątem pracy fotografa i w jaki sposób mogą usprawnić pracę redakcji. Obecnie nie wyobrażam sobie pracy bez tego typu urządzenia. W redakcji wykorzystujemy nieco skromniejsze rozwiązanie NAS, ale bardzo ułatwia to pracę w zespole, szczególnie że redaktorzy pracują zarówno w biurze, jak i zdalnie z domu, a także na licznych wyjazdach. Często wymieniamy się plikami, ale niejednokrotnie zdarzyła się sytuacja, że potrzebny plik był na komputerze, do którego aktualnie nikt nie miał dostępu. Akurat taka sytuacja najczęściej przytrafiała się mnie, kiedy byłem poza domem, a potrzebne dane leżały na…wyłączonym iMaku. Od momentu, kiedy zacząłem korzystać z rozwiązań NAS-owych, takie sytuacje to rzadkość. To, co bardzo doceniłem w QNAP, to wcześniej opisywana funkcja Qsync, która po prostu synchronizuje dany folder w sieci i pozostałymi komputerami.

Te wszystkie funkcje są niezwykle przydatne w codziennej pracy, ale nie możemy zapominać o bezpieczeństwie danych, która w tym przypadku jest kluczowa. NAS pracował w RAID 5, więc dzięki niemu nie martwiłem się o utratę danych. Tak, jak pisałem na początku testu — RAID 5 sprawia, że macierz jest odporna na awarię jednego z dysków. RAID 1, czy 6 byłyby jeszcze bezpieczniejsze, bo odporne byłyby na awarię 3 lub 2 dysków, ale w przypadku macierzy 4- dyskowych, poziom 5 daje najlepszy stosunek utraty pojemności do bezpieczeństwa. Musiałbym mieć bardzo dużego pecha, żeby dwa dyski dokładnie w tym samym momencie uległy awarii.

W Time Machine wystarczy wybrać odpowiedni dysk, a cała archiwizacja będzie przebiegała automatycznie, w tle.

QNAP TS-451A umożliwia także robienie kopii zapasowej przez Time Machine. Dla użytkowników Maków to bardzo wygodne. Wystarczy włączyć obsługę TM w panelu sterowania, wybrać odpowiedni wolumin, a reszta zrobi się sama. Trzeba jednak pamiętać, żeby włączyć automatyczne montowanie woluminu TM. Pierwsza archiwizacja będzie robiła się kilka godzin, dlatego robię ją przez kabel, ale kolejne realizowane są przez Wi-Fi, w tle.

Możliwości archiwizowania są naprawdę ogromne. Wystarczy spojrzeć na Backup Hybrid Station.

Możliwości archiwizowania danych jest naprawdę mnóstwo, w tym archiwizowania NAS-a na innym NAS-ie, zewnętrznym dysku czy serwisach takich, jak Amazon, Azure czy Google. Nie sposób wszystkiego opisać, ale najprościej mówiąc - możemy archiwizować niemal wszystko, w każdy możliwy sposób. Zależy to tylko od naszych potrzeb i budżetu.

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Zobacz więcej artykułów z serii: Testy akcesoriów

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Voigtländer Ultron 21 mm f/1,8 ASPHERICAL - czarny koń ze stajni Cosina [recenzja] Thule Perspektiv - recenzja plecaka dla aktywnych fotografów Tamron 16-300 mm f/3.5-6.3 Di II VC PZD Macro, czyli superzoom nie do pobicia [test] Leica 35 mm f/1.4 Summilux-M ASPH - w poszukiwaniu mitycznej jakości obrazu [recenzja] Eizo CS2420 - sprawdzamy monitor dla fotografów w rozsądnej cenie [test] Testy pary reporterskich szkieł f/2.8 Panasonica - 12-35 mm i 35-100 mm Canon EOS 5D Mark IV - pierwsze wrażenia Olympus E-M10 II – co nowego, co fajnego? Wrażenia ze współpracy [test] Voigtländer Heliar 75mm f/1.8 Classic - niedoceniany mistrz portretów WD My Cloud Pro Series PR4100 – dysk NAS dla profesjonalistów, którzy cenią sobie wygodę [test] Samsung Galaxy S7 - test aparatu w wakacyjnej podróży Samyang AF 50 mm f/1.4 FE - wreszcie z autofokusem! [recenzja] Leica M Typ 240 - klasyczne połączenie elegancji z nowoczesną technologią Panasonic TZ100 – maleństwo z klasą [test] Huawei P9 - obiecujący smartfon z rysą w życiorysie [test] Panasonic Lumix GX80 - subiektywny test aparatu Zeiss Batis 85 mm f/1.8 za 5000 zł kontra Jupiter 9 85 mm f/2 za 400 zł - sprawdzamy czy 40-letni obiektyw pokaże magię sprzed lat Sony FE 70–200 mm f/2.8 GM OSS - zdjęcia przykładowe z ZOO w Berlinie Zeiss Planar T* FE 50 mm f/1.4 ZA - nasze przykładowe zdjęcia Voigtländer Ultra Wide Heliar Aspherical II 12 mm f/5.6 - Ultra szeroka maszyna do kreowania równoległej rzeczywistości Premiera Fujifilm X-T2 - zdjęcia przykładowe i pierwsze wrażenia ASUS ZenFone Zoom – fotograficzny test smartfona z 3-krotnym zoomem optycznym Canon G3X – mały aparat, spora matryca… i co więcej? WD My Passport Wireless Pro - mobilny backup, zawsze i wszędzie [test]

Popularne w tym tygodniu:

Voigtlander 10 mm f/5.6 Hyper Wide Heliar Aspherical - test spektakularnego hiperobiektywu Olympus TG-5 - wakacyjny test. Twardziel na sterydach: z filmami 4K i zapisem RAW