© Marcin Watemborski

Crumpler
The Base Park
Praktyczny plecak
cyfrowych nomadów
z aparatem

Przez ponad pół roku testowałem stylowy, ale i drogi plecak fotograficzny Crumpler The Base Park. W tym czasie nie tylko sprawdziłem go w codziennej pracy, ale zabrałem go też na wiele wyjazdów, w tym na wakacje. Na na dobry początek zalałem sokiem.

Budowa i wykonanie typowe dla Crumplera

Już na pierwszy rzut oka widać, że Crumpler The Base Park nie jest plecakiem typowo fotograficznym, do którego można zapakować masę ciężkiego sprzętu i zabrać np. na sesję do studia czy na zawody sportowe. The Base Park jest produktem z serii Utility, którą firma Crumpler stworzyła z myślą o nowoczesnych podróżnikach, czyli cyfrowych nomadach i osobach żyjących w dużych miastach. Ta pierwsza grupa to ludzie będący w ciągłym ruchu, którzy wędrują, wymieniają informacje, pracują lub porozumiewają się zdalnie, korzystając ze zdobyczy współczesnej techniki — głównie Internetu oraz smartfonów. Takie osoby mogą zazwyczaj pracować z każdego miejsca, są mobilne i niezależne. Takie osoby nie muszą wcale być fotografami, ale np. informatykami czy grafikami. Sam należę raczej do drugiej grupy niż pierwszej, jednak udało mi się sprawdzić plecak także w warunkach podróżniczych. Będąc na wakacjach we Włoszech, zapakowałem do plecaka wszystkie swoje rzeczy na wyjazd, a aparat powiesiłem na szyi.

Wzornictwo plecaka jest interesujące i w bezpośredni sposób nawiązuje do celu użytkowania. Mnie osobiście wygląd przypadł do gustu - przypomina raczej stylowy plecak podróżniczy niż fotograficzny. I tym tkwi jego siła. Testowany Crumpler nie rzuca się w oczy, nie zdradza, że w środku możemy przenosić sprzęt fotograficzny i komputerowy za tysiące złotych albo cały dobytek w podróży. Mój egzemplarz już w szczególności — jest pobrudzony, nieco wytarty. Plecak jest wykonany z woskowanego płótna, poliestru (300D) oraz wodoodpornego nylonu (210T). The Base Park waży 1,34 kg i ma pojemność 20 litrów. Jego zewnętrzne wymiary to 33.0 x 50.0 x 16.0 cm, zatem spokojnie mieści się w wymiarach bagażu podręcznego.

Do dyspozycji użytkownika na zewnątrz znajdziemy całkiem sporo różnych zamków, kieszonek i dodatków. Idąc od góry, znajduje się tam klapa głównej komory plecaka, w której osadzono sporej wielkości kieszeń zapinaną na zamek błyskawiczny. Drugą, dużą komorę ulokowano na samym dole, gdzie mieści się część przeznaczona na sprzęt fotograficzny. Oprócz tego mamy także trzy dodatkowe kieszenie zamykane na zamek — dwie mniejsze po bokach oraz jedną większą, z zamkiem skośnym, która znajduje się na środku plecaka. Dostęp do wszystkim kieszeni jest dobry, zamki pracują sprawnie, nie zacinają się, są wysokiej jakości. W teorii są chronione przed wilgocią, jednak w praktyce cały czas jest widoczna mała szpara pośrodku każdego z nich. Dodatkowo, po obu bokach mamy paski zapinane na plastikowe klamry, które mają pomóc w transportowaniu statywu. Na samym dole z kolei ulokowano przeszyty pięć razy pasek, do którego można coś doczepić, np. światełko rowerowe czy odblask. A gdyby była taka potrzeba, to nawet przywiązać buty na sznurówkach.

Tylne szelki są bardzo wygodne, chociaż nie są zbyt grube. Od strony wewnętrznej wyścielono je dziurkowanym materiałem z amortyzującym wnętrzem — zapewne pianką. Ten sam przyjemny w dotyku materiał zastosowano z tyłu na trzech oddzielonych od siebie częściach. Dzięki temu, plecak nie przywiera w całości do pleców, które są lepiej wentylowane. Sprawdzałem go w upalnych temperaturach powyżej 30 stopni — plecy oczywiście się pociły, ale wentylacja była wystarczająca, aby zachować komfort. Z ważnych, ale małych dodatków, warto wymienić niedużą rączkę u góry oraz sam spód plecaka, który pokryto czarnym tworzywem sztucznym przypominającym gumę. To rozwiązanie chroni sprzęt przed zamoknięciem, kiedy postawimy plecak na wilgotnej powierzchni.

Wnętrze: proste, uniwersalne i solidnie wykonane

Środek plecaka wyścielono klasycznymi materiałami, a jego układ jest praktyczny i naprawdę użyteczny. Wszystkie komory są zamykane na rzepy. Po stronie pleców znajduje się komora na 15-calowego laptopa oraz osobna kieszeń do przenoszenia tabletu. Po bokach ulokowano dwie małe kieszonki na drobiazgi, a z przodu jest siateczkowa komora na większe przedmioty. Oprócz tego zostaje jeszcze główna komora, która naprawdę wiele pomieści. A gdyby miejsca było mało, to możemy wyjąć dolną część na sprzęt fotograficzny, otworzyć przegrodę i dodatkowo powiększyć główną komorę.

Zobacz również: Fotoblogia.pl - największy blog o fotografii w Polsce

Korzystałem czasami z tego rozwiązania, np. w trakcie podróży do Włoch. Zmieściłem w ten sposób do plecaka ubrania na prawie 2 tygodnie wakacji, a aparat Olympus PEN-F podróżował zawieszony na moim ramieniu. Wyjmowana komora na sprzęt fotograficzny to świetne rozwiązanie. Będąc w podróży, możemy np. wyjąć sprzęt razem z komorą i zostawić całość w sejfie, w hotelu, a plecak wykorzystać do innego celu. Fotograficzna część jest też osobno zapinana, co chroni sprzęt w plecaku przed złodziejem, któremu udałoby się niepostrzeżenie otworzyć główny zamek.

Plecak w praktyce, czyli od zalania po zakupy

Plecak Crumpler The Base Park mam od kwietnia 2016 r. W tym czasie trochę z nim podróżowałem — zabrałem go do Londynu, na wakacyjny wyjazd do Włoch, na weekend do Berlina. Byłem też w górach, wiele razy podróżowałem z nim do Warszawy czy Krakowa. Służy mi również jako główny plecak do codziennych spraw — zabieram w nim laptopa oraz aparat do redakcji, chodzę po mieście, a nawet zabieram na zakupy czy na trening. Już sam ten opis pokazuje, że jest to plecak uniwersalny.

Mój Crumpler The Base Park niestety przeszedł wiele - od przypadkowego wylania soku pomarańczowego w Londynie, przez zalanie wodą z niedomkniętej butelki (i w konsekwencji podtopieniu i awarii mojego MacBooka Pro) po znoszenie trudów codziennych wypraw na plażę czy noszenia w nim ciężkich zakupów. Jak sobie poradził w tych przeróżnych sytuacjach? Ogólnie rzecz biorąc to całkiem nieźle, bo korzystam z niego do dzisiaj. Warto jednak zwrócić uwagę na kilka szczegółów.

Pierwsza przygoda spotkała mnie w Londynie, czyli już w czasie pierwszej wyprawy z nowym plecakiem. Spacerując z aparatem po mieście, wstąpiłem na chwilkę do sklepu, aby kupić moją ulubioną herbatę oraz kilka rzeczy do jedzenia i butelkę soku pomarańczowego. Plecak był wypchany już różnymi innymi zakupami, zatem sok powędrował na samą górę i spędził tam dobre 1,5 h. Niestety, dopiero w drodze powrotnej do hotelu spostrzegłem, że butelka mocno przecieka. Okazało się, że sok zalał całą główną komorę oraz sporą część komory fotograficznej. Sprzętowi na szczęście nic się nie stało, bo miałem go na ramieniu. W środku zakupy były zapakowane szczelnie, zatem też nic im się nie stało. Jedynie sam plecak mocno ucierpiał. W środku, jak i na zewnątrz, widoczne były duże plamy od zalania. Próbując je domyć gąbką w miejscach zalania, plecak nieco ucierpiał — starł się kolor i powstały białe paski. Co ciekawe, po kilku miesiącach różnice w kolorze mocno się wyrównały i obecnie przetarcia nie są już tak widoczne, jak na początku.

To uszkodzenie to oczywiście moja wina, ale kupując ten plecak trzeba pamiętać, z jakiego materiału został wykonany. Dosyć delikatnego i mało odpornego na zabrudzenia czy przetarcia, który od początku wygląda, jakby był trochę sprany. Po 7 miesiącach użytkowania plecak ogólnie wygląda na przybrudzony, ma też wyraźne ciemne zabrudzenia w kilku miejscach. W zwykłym, fotograficznym plecaku z nylonu, nie miałoby to miejsca.

Crumpler słynie z wysokiej jakości zastosowanych materiałów i nie inaczej jest tym razem. Zamki, klamry czy wewnętrzna część plecaka jest w świetnym stanie i w zasadzie nie ma do czego się przyczepić. Plecak The Base Park jest bardzo pojemny, chociaż sama część na sprzęt fotograficzny nie jest największa. Przy odpowiednim ułożeniu możemy tam umieścić lustrzankę wielkości Canona EOS 5D Mark IV z zoomem typu 24–70 mm, drugim obiektywem np. 100 mm f/2.8, lampą błyskową i akcesoriami. Jeśli korzystamy z bezlusterkowca, to w naturalny sposób miejsca robi się więcej. Dodatkowo, w środku, zmieścimy też laptopa o wielkości do 15 cali oraz tablet. Także całkiem sporo, jak na plecak, w którym część fotograficzna jest dodatkiem.

Werdykt — świetny plecak, ale nie dla każdego

Testowałem ten plecak naprawdę długo, zatem mam o nim solidnie wyrobioną opinię. Crumpler The Base Park to sprzęt typowy dla tego producenta. Jest wykonany z materiałów wysokiej jakości, dobrze przemyślany, praktyczny i drogi - przynajmniej jak na nasze warunki. To plecak nie tylko dla podróżników, ale także dla osób, które aktywnie żyją w miastach i oprócz sprzętu fotograficznego chcą mieć miejsce na wiele innych rzeczy, jak laptop, tablet czy kurtka lub mieć po prostu zapas miejsca na zakupy. A przy tym wszystkim nie rzucać się w oczy, ale być stylowym. Testowany Crumpler te wszystkie wymogi w pełni spełnia, ale musicie być świadomi rodzaju zastosowanego materiału płóciennego, który może się szybko brudzić i nie jest łatwo go potem wyczyścić.

Plecak do najtańszych nie należy i co więcej, raczej trudno go kupić w Polsce. Można go dostać bezpośrednio na stronie crumpler.eu. Wtedy kosztuje on 199 euro (ok. 900 zł). Do ceny należy doliczyć 10 euro za wysyłkę (ok. 45 zł), razem wychodzi nam prawie 1000 zł. Czas dostawy to ok. 6 dni roboczych, zatem na przesyłkę możemy czekać nawet ponad tydzień. Jeśli to Wam nie przeszkadza i szukacie świetnie wykonanego, uniwersalnego i ładnego plecaka w tym stylu, to Crumpler The Base Park nie powinien Was zawieść.

PARTNER TESTU:

Zdjęcia aparatu wykonałem zestawem lamp studyjnych Quadralite Move wraz z wyzwalaczem radiowym Quadralite Navigator.

Zobacz więcej artykułów z serii: Testy akcesoriów

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł ma 1 komentarz

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Testy:

Olympus M. Zuiko Digital 25 mm f/1.2 PRO - prawdziwa portretówka [recenzja] Nowoczesny ekosystem fotograficzny Canona. Sprawdzamy, jak działa w praktyce Wkłady Fujifilm instax mini Monochrome to gratka dla sentymentalnego minimalisty Canon EOS 5D Mark IV - test lustrzanki dla profesjonalistów Peak Design Everyday Backpack 30L – codzienny plecak do profesjonalnego użytku [recenzja] Vanguard VEO 235AB - statyw na lekko [test] Nikon D3400 - test lustrzanki dla każdego DJI Mavic Pro - pierwsze wrażenia, zdjęcia i filmy z polskiej premiery „kieszonkowego” drona Karty SD UHS-II kontra UHS-I. Czy warto dopłacić? [test] Thule Covert DSLR Rolltop - plecak fotograficzny dla aktywnych mieszczuchów [test] Olympus OM-D E-M1 Mark II - pierwsze zdjęcia przykładowe Leica S (Typ 007) - królowa średniego formatu w akcji [test] Sigma 50-100 mm F1.8 DC HSM Art. Jasno – jaśniej – Sigma [test] Canon EOS 5D Mark IV - jak sprawuje się w terenie? Oto zdjęcia przykładowe Leica X-U (Typ 113) - subiektywny test podróżniczego all-roundera DJI Osmo+ - test poręcznego stabilizatora do filmowania w 4K Fujifilm X-T2 - test bezlusterkowego profesjonalisty Sony RX100 Mark V - pierwsze wrażenia i zdjęcia przykładowe Voigtländer Ultron 21 mm f/1,8 ASPHERICAL - czarny koń ze stajni Cosina [recenzja] Samyang AF 14 mm f/2.8 FE - ultraszeroko, jasno i w przystępnej cenie [recenzja] Sony A68 - test aparatu pełnego kontrastów QNAP TS-451A - domowy NAS dedykowany fotografom [test] Fujifilm GFX 50S - nasze pierwsze wrażenia Yi M1 – tani, chiński bezlusterkowiec w naszych rękach [wideo]

Popularne w tym tygodniu:

Nikon D7500 - przepustka do poważnej fotografii czy drogi gadżet? [test] Canon 6D Mark II zbadany przez DxO. Nie jest aż tak źle, jak myśleliśmy Samsung Galaxy S8+: praktyczny, fotograficzny test aparatu w podróży Fujifilm X-E3 - bezlusterkowiec dla zaawansowanych amatorów w naszych rękach