Fot. Tomasz Woźny
Najpierw pojawiają się chmary much, chwilę później dociera do nas zapach. A potem nagle jesteśmy na miejscu, i musimy po raz kolejny wyłączyć emocje, skoncentrować się na zdjęciach. Mimo to zapach masowych mogił na przedmieściach Port-au-Prince, stolicy Haiti, ciągnie się za nami jeszcze przez wiele dni. W ubraniach, włosach i wspomnieniach.
