Intymne podejście do portretowania kobiet w twórczości Stanisława Surmana

Stanisław Surman od urodzenia mieszka w Krakowie. Sam dokładnie nie pamięta, kiedy zaczął fotografować, lecz weszło mu to tak głęboko w krew, że nie wyobraża sobie życia bez robienia zdjęć. Jego charakterystyczne portrety ukazują prawdziwe piękno modelek.

Na początku swojej fotograficznej drogi Stanisław Surman korzystał z małego kompaktu – Samsunga L110. Miał być to niewielki aparat do dokumentowania codzienności i imprez rodzinnych. Zamiast tego stał się dla niego oknem na świat – Surman zaczął fotografować wszystko.
© Stanisław Surman / Facebook

Na początku swojej fotograficznej drogi Stanisław Surman korzystał z małego kompaktu – Samsunga L110. Miał być to niewielki aparat do dokumentowania codzienności i imprez rodzinnych. Zamiast tego stał się dla niego oknem na świat – Surman zaczął fotografować wszystko.

Z czasem Samsunga zastąpił Sony H50, lecz nie był to jeszcze czas, gdy Staszek myślał o zajęciu się fotografią zawodowo. A tym bardziej o robieniu zdjęć ludziom. Nawet po zakupie pierwszej lustrzanki – Nikona D90, długo żaden człowiek nie pojawił się przed obiektywem Surmana.
© Stanisław Surman / Facebook

Z czasem Samsunga zastąpił Sony H50, lecz nie był to jeszcze czas, gdy Staszek myślał o zajęciu się fotografią zawodowo. A tym bardziej o robieniu zdjęć ludziom. Nawet po zakupie pierwszej lustrzanki – Nikona D90, długo żaden człowiek nie pojawił się przed obiektywem Surmana.

- Moja pierwsza sesja wyglądał trochę na zasadzie: „Weź kilka ubrań, ja mam aparat, coś się wymyśli”. Najzabawniejsze jest to, że tą zasadą kieruję się do dziś. Uwielbiam prostotę i emocje na zdjęciach. Nigdy nie potrafię opisać pomysłu na zdjęcia mojej przyszłej modelce lub modelowi – mówi o swoim stylu pracy Stanisław Surman.
© Stanisław Surman / Facebook

- Moja pierwsza sesja wyglądał trochę na zasadzie: „Weź kilka ubrań, ja mam aparat, coś się wymyśli”. Najzabawniejsze jest to, że tą zasadą kieruję się do dziś. Uwielbiam prostotę i emocje na zdjęciach. Nigdy nie potrafię opisać pomysłu na zdjęcia mojej przyszłej modelce lub modelowi – mówi o swoim stylu pracy Stanisław Surman.

Największą fotograficzną inspiracją Surmana są prace Gregora Laubscha, które ceni za minimalizm. - Modelka, aparat i ja. Żadnych udziwnień” – tak komentuje to sam fotograf. Tym, co się liczy w fotografii dla Staszka, są emocje, reszta, według niego, nie ma znaczenia.
© Stanisław Surman / Facebook

Największą fotograficzną inspiracją Surmana są prace Gregora Laubscha, które ceni za minimalizm. - Modelka, aparat i ja. Żadnych udziwnień” – tak komentuje to sam fotograf. Tym, co się liczy w fotografii dla Staszka, są emocje, reszta, według niego, nie ma znaczenia.

- Uwielbiam moment, kiedy modelka zapomina, że jest na zdjęciach. Po prostu jest, a ja mam czas, by robić zdjęcia. Mam tę chwilę, gdzie udaje mi się zamknąć jej emocje. Też nigdy nie narzucam, jakie emocje chcę widzieć. To już zostawiam jej. Niech sama się otworzy. Często powtarzam, że ja tylko wciskam guziki na aparacie, reszta zależy od modelki. To, co ona jest w stanie pokazać, ja postaram się zatrzymać – wyznaje Surman.
© Stanisław Surman / Facebook

- Uwielbiam moment, kiedy modelka zapomina, że jest na zdjęciach. Po prostu jest, a ja mam czas, by robić zdjęcia. Mam tę chwilę, gdzie udaje mi się zamknąć jej emocje. Też nigdy nie narzucam, jakie emocje chcę widzieć. To już zostawiam jej. Niech sama się otworzy. Często powtarzam, że ja tylko wciskam guziki na aparacie, reszta zależy od modelki. To, co ona jest w stanie pokazać, ja postaram się zatrzymać – wyznaje Surman.

Wiele swoich portretów Staszek wykonał przy użyciu różnych Nikonów. Obecnie pracuje na aparacie Olympus E-M10 z obiektywem 45 mm f/1.8. Ten sprzęt jest, według niego, szybki i ostry, chociaż wciąż pozostał sentyment do manualnego Heliosa 58 mm f/2.
© Stanisław Surman / Facebook

Wiele swoich portretów Staszek wykonał przy użyciu różnych Nikonów. Obecnie pracuje na aparacie Olympus E-M10 z obiektywem 45 mm f/1.8. Ten sprzęt jest, według niego, szybki i ostry, chociaż wciąż pozostał sentyment do manualnego Heliosa 58 mm f/2.

Zobacz również: Fotoblogia.pl - największy blog o fotografii w Polsce

Zdjęcia wykorzystane za zgodą autora.
© Stanisław Surman / Facebook

Zdjęcia wykorzystane za zgodą autora.

© Stanisław Surman / Facebook
© Stanisław Surman / Facebook
© Stanisław Surman / Facebook
Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Inspiracje:

LensCulture Street Photography Awards 2017 - wspaniała różnorodność fotografii ulicznej Architekt i fotograf tworzy perfekcyjne zdjęcia w przestrzeni miejskiej Są cztery i są identyczne. Piękna zdjęcia czworaczek z Kanady 15 genialnych dzieł sztuki Henri Cartier-Bressona Toy Story 3 w prawdziwym życiu. Dwóch braci przez 8 lat odtwarzało film Rob Whitworth prezentuje nowy zdumiewający hyperlapse. Po Dubaju czas na Istambuł Wymarzony duet, czyli fotograf i modelka, którzy dokumentują swoje podróże w bajkowy sposób Dennis Calvert - mistrz malowania światłem Damian Milczarek – objawienie polskiej fotografii ulicznej Potraficie dostrzec coś wyjątkowego w portretach autorstwa Yigala Ozeriego? Historyczne zdjęcia pokazują, jak wyglądały slumsy Nowego Jorku w XIX wieku Te zdjęcia naprawdę nie są fotomontażami. Uwierzysz? [galeria]

Popularne w tym tygodniu:

Zdjęcie dnia. Sejm zablokowany przez Strajk Kobiet. Policja zatrzymuje protestujących Paweł Barański: "Status relacji z moim krajem: to skomplikowane" Niesamowite formacje utworzone z tysięcy szpaków. Niebo było czarne Zapomniany skarb Mazowsza: opuszczony skansen w Petrykozach Ptaki, jakich nie znacie. Ich piękno ukazał Tim Flach Listopad "Miesiącem adopcji starszych zwierząt". Te zdjęcia zachęcaja do działania! Najzabawniejsze zdjęcia zwierzaków domowych. Konkurs wygrał ten "pies stróżujący" Najpiękniejsze opuszczone kościoły Europy na zdjęciach Francisa Mesleta Angelina Jolie wyreżyseruje film o legendzie fotografii wojennej Donie McCullinie Francuski fotograf stworzył mapę Marsa. Wszystko wykonał z Ziemi Gigantyczna kula ognia rozświetliła niebo nad oceanem Kodak Aerochrome: Wojna, LSD i fotografia dokumentalna