© Tomasz Kulbowski / kulbowski.com

Tomasz Kulbowski: "Lubię, gdy zdjęcia pozostawiają więcej pytań niż odpowiedzi"

Tomasz Kulbowski zajmuje się dokumentem i fotografią uliczną od ponad 10 lat. W ramach swojej pracy przygotowuje również liczne relacje z wydarzeń, jednak dzisiaj skoncentrujemy się na jego spojrzeniu na street. Tomek znalazł dla nas chwilę, by na spokojnie opowiedzieć, o co w tym wszystkim chodzi.

Tomasz Kulbowski

kulbowski.com

Tomasz Kulbowski od ponad 10 lat zajmuje się dokumentem i fotografią uliczną, a także fotograficzną dokumentacją wydarzeń i realizacji artystycznych. Jest stypendystą Prezydenta Miasta Lublin oraz pomysłodawcą projektu Eastreet, prezentującego fotografię uliczną krajów Europy Wschodniej, a także członkiem kolektywu Un-Posed, zrzeszającego polskich fotografów ulicznych. Popularyzuje fotografię uliczną, prowadząc autorskie warsztaty w różnych krajach.

Marcin Watemborski: Tomek, fotografia – dlaczego i jak?

Tomasz Kulbowski: Zawsze intrygowało mnie patrzenie na świat przez wizjer aparatu. Do dziś wydaje mi się, że to nadal jest ważniejsze dla mnie niż finalny efekt, czyli zdjęcia… Bardziej świadomie i kontrolowanie zacząłem fotografować, gdy bodajże 12 lat temu przeprowadziłem się do Londynu.

Dzięki fotografii poznawałeś tamtejszy świat?

Aparat stał się moim głównym narzędziem oswajania się z nową przestrzenią oraz wymówką do jej eksplorowania. Przez 5 lat fotografowałem niemalże codziennie, nie rozstawałem się z aparatem. Uczyłem się myśleć fotograficznie, dowiadywać się o tej dziedzinie więcej i więcej, aby nabrać lepszej kontroli nad procesem twórczym. To był bardzo intensywny i twórczy czas, mogę śmiało powiedzieć, że jeśli chodzi o praktyczną stronę fotografii, najwięcej nauczyłem się właśnie na ulicach Londynu i do dziś mam do tego miejsca ogromny sentyment.

Kto lub co nakręca Cię do chodzenia wszędzie z aparatem?

Zobacz również: Co jest kluczem do dobrego portretu? Opowiada Szymon Szcześniak

Inspiracji fotograficznych miałem bardzo wiele, zmieniały się z czasem. Oczywiście przeszedłem okres fascynacji twórczością wielu mistrzów, łącznie z (nieudolnymi) próbami naśladowania… Ale pierwszym autorem, który otworzył mi oczy na fotografię uliczną, był mój dobry znajomy Alek Nowak aka Alkos. Śledziłem początek i rozwój jego fotografowania i dobrze pamiętam swoje zaskoczenie rezultatami: jak można zauważać takie rzeczy? W tym momencie zacząłem inaczej myśleć o fotografii i inaczej robić zdjęcia. Dzisiaj najwięcej uczę się ze swoich własnych zdjęć. Bynajmniej nie dlatego, że uważam je za najlepsze – po prostu wracam do nich, często po latach, analizuję, staram się wyciągać wnioski – również z tych nieudanych. To dobra lekcja.

Oprócz ludzi i pracy jest coś jeszcze, co Ci pomaga?

Kupuję sporo książek fotograficznych – to medium mnie fascynuje, również z tego powodu, że przez szereg lat zawodowo zajmowałem się składem publikacji i mam do tego niełatwego fachu ogromny szacunek. Na tyle duży, że sporo czasu upłynie, aż opublikuję własną książkę.

Dlaczego dokument?

Od początku interesowała mnie dokumentacja przestrzeni publicznej, obserwacja ludzi w ich naturalnym otoczeniu, ich interakcji z tym otoczeniem. Do dziś to się nie zmieniło. Nadal wierzę, że tzw. codzienność ma w sobie ogrom treści i może powiedzieć o nas więcej niż spektakularne wydarzenia dokumentowane zazwyczaj przez media. Moją główną strategią jest poszukiwanie momentów, które te zwyczajne, codzienne sceny, są w stanie zamienić w ciekawe i oryginalne opowieści.

Jak wygląda Twoja praca w przestrzeni publicznej?

Esencja fotografii, nie tylko ulicznej, to po prostu bycie we właściwym miejscu, o właściwym czasie. Co wcale nie jest tożsame z przypadkiem i brakiem kontroli. Przeciwnie. Staram się być maksymalnie przygotowany, skupiony oraz wyczulony na sytuacje mające fotograficzny potencjał, tzw. „ciężarne” momenty, z których coś się może urodzić. Dlatego fotografuję samotnie, z wyjątkiem warsztatów, które prowadzę. Polegam głównie na refleksie i instynkcie, staram się nie myśleć za wiele i nie konceptualizować przesadnie.

Jak widzisz przyszłość fotografii ulicznej?

Szanuję fotografię uliczną, która wychodzi poza oklepane definicje i szuka swoich własnych granic. Tylko w ten sposób fotografia uliczna będzie się rozwijać i ewoluować. Nie jestem zwolennikiem postępującej gettoizacji tego nurtu, a nawet nie do końca uważam go za samodzielny gatunek – bardziej za rodzaj percepcji. Natomiast traktuję to hasło praktycznie, bo pomaga mi określić to, co robię i poszukiwać innych autorów, pracujących w podobny sposób w przestrzeni publicznej, a to bardzo ciekawa społeczność. Wiele z tych osób to oddani i bardzo utalentowani pasjonaci, tworzący dla siebie z wewnętrznej potrzeby.

Co przyciąga Twoją uwagę na ulicy?

Zawsze staram się obserwować wiele planów jednocześnie, łączyć elementy, szukać znaczeń i relacji między nimi. Mój wzrok przyciągają też detale, drobne i pozornie nieznaczące gesty oraz różne niedopasowania czy zgrzyty, których nie brakuje szczególnie w naszej polskiej, dosyć „swawolnej” przestrzeni publicznej. To jedne z wielu „strategii”, które stosuję – również, gdy nie mam ze sobą aparatu. Z tych skupionych obserwacji kompozycje i kadry wyłaniają się często samoistnie.

Jaki wpływ na Twoje postrzeganie świata miał projekt „Eastreet”?

Intensywna praca z takimi specjalistami, jak; Joanna Kinowska, ekipa WorkshopX czy George Georgiou, oraz poznanie setek utalentowanych autorów z całego świata, było dla mnie wielką szkołą fotografii jako narzędzia komunikacji. Cennym źródłem inspiracji jest dla mnie ostatnio współpraca z ekipą kolektywu Un-Posed – właśnie mija rok od reformacji składu grupy, wciąż się docieramy, ale to bardzo kreatywne zjawisko i mam wrażenie, że służy nam wszystkim.

Jest w fotografii jeszcze coś, co Cię pociąga, poza streetem i dokumentem?

Sporo podróżuję, głównie do krajów bałkańskich oraz Azji południowo-wschodniej. W dużej części moja fotografia wynika z tych podróży, ale nie powiedziałbym, że zajmuję się typową fotografią podróżniczą. Bardziej interesuje mnie obserwacja samej podróży oraz zjawisk związanych z turystyką i spotkaniami kultur, poprzez medium fotografii. Od lat głównym motorem napędowym mojej fotografii jest po prostu ciekawość. Intryguje mnie eksplorowanie nowych miejsc czy idei, albo szukanie czegoś nowego i zaskakującego w pozornie zwyczajnym i znajomym otoczeniu. Lubię, gdy zdjęcia pozostawiają więcej pytań niż odpowiedzi.

A co ze sprzętem? Przykładasz dużą wagę do tego, czym fotografujesz?

Jestem zdania, że sprzęt przede wszystkim nie powinien nam przeszkadzać w robieniu zdjęć. Cenię narzędzia proste w obsłudze i skuteczne w działaniu w różnych warunkach, dlatego od lat używam głównie pełnoklatkowych lustrzanek oraz stałoogniskowych obiektywów, najczęściej 35mm. W dużej mierze jest to też kwestia przyzwyczajenia i instynktownej obsługi. Korzystam czasem z aparatów analogowych, Polaroida, bardzo często smartfona – głównie do wizualnych notatek.

Zdjęcia wykorzystane za zgodą autora.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł ma 1 komentarz

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Inspiracje:

40 tygodni i lustro - piękna seria ciążowych selfie Nikon Small World 2017 - wspaniały mikroświat na zdjęciach z całego świata Poranki w miejscach z marzeń sfotografowane z namiotu Dzięki fotografii ta para artystów nadaje architekturze kompletnie nowe znaczenie Mathieu Stern chciał mieć unikatowy obiektyw, wydrukował go na drukarce 3D Dunaj zamarzł pierwszy raz od 5 lat. Na zdjęciach Tamasa Rizsavi wygląda zjawiskowo Francuska rewolucja, gra komputerowa i współczesny Paryż połączone na zdjęciach Tak powinna wyglądać fotografia rodzinna! Yurko Dyachyshyn ukazuje piękno i wolność koni z ukraińskich Karpat Niesamowite krajobrazy Hongkongu, wykonane z najwyższych budynków Zobacz najlepsze zdjęcia Wielkiego Konkursu Fotograficznego National Geographic Polska [galeria] Jak Carleton Watkins przekonał Lincolna do ochrony parku Yosemite?

Popularne w tym tygodniu:

Najlepszy film o COVID-19, jaki zobaczysz. Nagrało go 3 chłopaków z Wrocławia Odreagowywanie na kwarantannie. Polski duet odtwarza kultowe memy Zdjęcie globusa z maską stało się symbolem pandemii koronawirusa Fotograf z Dąbrowy Górniczej zachęca do zostania w domu. Pokazał pustki w mieście Stopklatka w prawdziwym życiu. Jezioro zamarzło w przedziwny sposób 12-latek z autyzmem zebrał ponad 43 tys. dolarów, by wydać książkę ze swoimi zdjęciami Hiszpanka - historia najbardziej śmiertelnej pandemii XX wieku Luksus podczas kwarantanny. Fotografka zrobiła sesję w wannie pełnej… papieru toaletowego! Elke Vogelsang robi genialne portrety psów, pokazujące ich prawdziwe emocje Koronawirus to nie pierwsza epidemia w Polsce. 57 lat temu szalała ospa Wzruszający projekt, czyli długie pożegnanie z rodzicami. Zdjęcia łapią za serce Pijane słonie z prowincji Junnan, delfiny w Wenecji i inne. Obalamy fake newsa