Sony A6500 - topowy bezlusterkowiec pełen sprzeczności [test]

Ten artykuł ma 7 stron:

Budowa i wykonanie

Firma Sony idzie utartą ścieżką zaczerpniętą z flagowych modeli NEX, która została przeniesiona na modele serii A6. W porównaniu do poprzedników zmian jest jest niewiele i dostrzeżemy je dopiero przy bliższym zapoznaniu się z aparatem. Inżynierowie postawili na prosty, nowoczesny design. Korpus jest dość niski, a jego charakterystyczną cechą jest umiejscowienie wizjera w lewej części aparatu (podobnie jak w Panasoniku GX8 czy Olympusie PEN-F).

Całość wykonana jest ze stopu magnezu, który został pokryty matowym, eleganckim lakierem. Jak można przeczytać w informacjach producenta, korpus jest częściowo uszczelniony, ale nie jest odporny na zachlapania. Rzeczywiście - nie znajdziemy żadnych uszczelek przy zaślepce złączy czy klapce baterii, a szkoda. Na plus należy jednak policzyć bardzo solidne wykonanie i spasowanie elementów.

Na korpusie znajdziemy niewielkie zmiany w stosunku do poprzedników - nieco głębszy i rzeczywiście wygodniejszy grip pokryty przyjemną w dotyku gumą, lepszą muszlę oczną, która dobrze osłania oczodół przy fotografowaniu w słoneczne dni, a także dodatkowy przycisk funkcyjny, który został przeniesiony bliżej koła trybów.

Aparat dobrze leży w dłoni, a odpowiednie wyprofilowanie uchwytu sprawia, że nie ma problemu z fotografowaniem przy użyciu nieco większych i cięższych obiektywów. Na lewej ścianie aparatu umieszczono szereg złączy — mikrofonu, HDMI oraz micro-USB. Szkoda, że zabrakło złącza słuchawkowego, co miałoby spore uzasadnienie przy tak rozwiniętych możliwościach filmowych. Złącze HDMI oferuje jednak czysty sygnał 4K w próbkowaniu 4:2:2 i głębi 8 bitów. Na dole korpusu, wzorem poprzedników, umieszczono gniazdo baterii oraz slot kart pamięci SD. Jestem przyzwyczajony, że w wyższych modelach karty umieszcza się pod osobną klapką na prawej ścianie aparatu, ale tu Sony wychodzi obronną ręką — klapka nie zahacza nawet o sporą stopkę statywu.

Zobacz również: Canon 5D Mark III - test

Zastosowany akumulator to NP-FW50 znany m.in. z serii A7 i poprzedników serii A6. Jego pojemność to 1020 mAh, co przekłada się na możliwość zrobienia około 300 zdjęć. W praktyce, bardzo dużo zależy od tego, jak eksploatujemy aparat. Raz udało mi się zrobić 400 zdjęć, innym razem niespełna 200 (na mrozie). Według mnie producent powinien pomyśleć o przygotowaniu nowego ogniwa. Praktyka pokazuje (na przykładzie modelu A7 II), że tak wiele zaawansowanych funkcji przekłada się na duże zużycie energii, a tym samym małą wydajność baterii. Na plus należy jednak policzyć bardzo dokładny wskaźnik naładowania baterii. Z kolei na minus — brak normalnej ładowarki, w którą wkładamy akumulator. Producent dostarcza aparat z ładowarką USB, przez którą ładujemy cały aparat, a tym samym unieruchamiamy go na pewien czas. Z drugiej strony to rozwiązanie ma swoje zalety — w plenerze możemy naładować go z powerbanku. Tak czy inaczej uważam, że przy takiej cenie w pudełku powinniśmy znaleźć klasyczną ładowarkę.

Podobnie jak w pozostałych bezlusterkowcach umieszczono tu ekran w proporcjach 16:9, który dobrze licuje z całym korpusem i zamocowany jest na solidnym przegubie. Odchylany jest o około 100 stopni ku górze i 45 w dół. Jego innym aspektom przyjrzę się w dalszej części testu.

Aparat z akumulatorem i kartą pamięci waży 453 gramy, więc jak na tę klasę sprzętu to naprawdę niewiele.

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Zobacz więcej artykułów z serii: Testy bezlusterkowców

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Panasonic Lumix LX5 - test [część 2] Sony SLT-A57 - pierwsze zdjęcia nowej lustrzanki [galeria] Uchwyt Peak Design Capture Pro – część II. Tym razem turystycznie Sony A99 II - pierwsze wrażenia Tamron SP 35 mm f/1.8 Di VC USD - na rynku dzieje się coraz ciekawiej [recenzja] Fujifilm X-T10 - zdjęcia przykładowe i porównanie szumów Nikon Coolpix P500 - pierwsze zdjęcia [galeria] Wideotest nowych akcesoriów firmy Peak Design, która uzbierała już ponad 15 mln dolarów na Kickstarterze The Best Camera - fotografowanie iPhonem stało się przyjemnością Adobe Lightroom CC i Classic - recenzja nowych programów do obróbki zdjęć Profoto A1 - sprawdziłem tę lampę w terenie [wideotest] Niewielki może bardzo dużo! Voigtländer Nokton 50 mm f/1,5