Sony A6500 - topowy bezlusterkowiec pełen sprzeczności [test]

Ten artykuł ma 7 stron:

Fotografowanie i filmy w praktyce

Testy Sony A6500 przeprowadzałem głównie we Wrocławiu podczas zimowych spacerów. Niestety, nie zbiegły się one z żadnym dalszym wyjazdem. To jednak nie przeszkodziło dokładnie przetestować aparatu w różnych warunkach. Jako posiadacz Sony A7 II mam mocny punkt odniesienia w stosunku do innych modeli japońskiego producenta.

Fotografowanie Sony A6500 jest przyjemne, choć, jak wspomniałem w poprzednich rozdziałach testu, nadal jest sporo aspektów, które można byłoby poprawić. Firma Sony wie, jak to zrobić, co pokazują pozostałe modele. Należy jednak pamiętać, że do komfortowego używania aparatów Sony przyda się sporo praktyki i różnych konfiguracji poszczególnych przycisków. Kiedy aparat będzie skonfigurowany „pod nas”, odpłaci się sprawnym działaniem i wygodną obsługą.

Wydajność i szybkość

Aparaty Sony nigdy nie należały do najszybszych, szczególnie jeśli mówimy o włączaniu i wybudzaniu. Pierwsze zdjęcie po włączeniu aparatu zrobimy po około 2–4 sekundach. Jeśli aparat włączamy pierwszy raz po wymianie baterii, czas ten wydłuży się do 7–8 sekund. To naprawdę długo, a przez to może umknąć nam niejedna ciekawa sytuacja. Wybudzenie trwa około 2 sekundy. Poza tym aparat działa raczej płynnie. Przycięcia pojawiały się przy zmianie trybów filmowania, ale nie jest to funkcja, z której będziemy korzystali na co dzień. To, co jednak nieco drażniło, to dość długi czas po zrobieniu zdjęcia, wyświetleniu podglądu, kiedy wciskałem do połowy spust migawki, żeby ukryć podgląd i dalej fotografować.

85 mm, 1/2500 s, f/1.8, ISO 100

Za działanie aparatu i obróbkę obrazu odpowiada procesor BIONZ X z koprocesorem LSI, co miało przełożyć się na szybsze działanie. Rzeczywiście, w stosunku do poprzedników sprzed 2–3 lat, aparat działa naprawdę szybko. Po zrobieniu serii zdjęć, podczas ich zapisu na kartę pamięci możemy zmieniać funkcje aparatu, przeglądać zapisane dotąd zdjęcia i fotografować, ale nie możemy wejść do menu. Dobrze, że aparat nie zamiera na dłuższy czas, tak jak miało to miejsce np. w przypadku modelu A77 II.

Maksymalna szybkość zdjęć seryjnych to 11 kl./s z ciągłym autofokusem i pomiarem światła. Aparat zapisuje około 100 zdjęć w serii RAW+JPG, co jest świetnym wynikiem. Dla porównania, model A6300 zapisuje ich pięciokrotnie mniej. Opróżnienie bufora zajmuje niewiele ponad minutę, przy czym po opróżnieniu go np. do połowy, można dalej fotografować do jego pełnego zapełnienia. Niemniej jednak zgrywanie nieco ponad jednej klatki na sekundę jest już średnim wynikiem, choć mówimy tu o sporych 14-bitowych plikach RAW o rozdzielczości 24 megapikseli. Tu firma Sony zrobiła naprawdę duży postęp, głównie za sprawą dodania koprocesora LSI. Testy przeprowadzałem przy wykorzystaniu karty Lexar Professional SDHC UHS-II 300MB/s 32 GB.

35 mm, 1/80 s, f/2, ISO 100, 1

Zobacz również: Zdjęcia ze smakiem, czyli fotografia kulinarna - sprzęt, światło, dodatki i sztuczki

Aparat oferuje pracę z elektroniczną migawką, co pozwoli robić zdjęcia bezgłośnie, ale szkoda, że jej czas ograniczony jest do 1/4000 s. Konkurenci oferują nawet 1/32000 s, co jest przydatne szczególnie przy fotografowaniu z użyciem bardzo jasnych szkieł. Dodatkowo, fotografując z użyciem elektronicznej migawki, mocno widoczny jest efekt rolling shutter przy fotografowaniu poruszających się obiektów lub panoramowaniu. Czas synchronizacji z lampami błyskowymi to 1/160 s.

Autofokus

Autofokus w nowych aparatach Sony to obecnie jeden z najbardziej zaawansowanych układów na rynku. 4D focus pracuje na zasadzie synchronizacji detekcji kontrastu i 425 punktów detekcji fazy rozłożonych na całej powierzchni kadru. W trybie pojedynczym autofokus działa rzeczywiście szybko i dokładnie, czasem przejeżdżając delikatnie za fotografowany obiekt, po czym wraca i poprawnie potwierdza ostrość na obiekcie.

Prawdziwa magia zaczyna działać, kiedy przejdziemy do ustawień autofokusu ciągłego, który dobrze dobiera obiekty i na bieżąco podświetla wykorzystywane punkty detekcji fazy. Algorytm bardzo dobrze interpretuje scenę i śledzi na bieżąco obiekty. W trybie wykrywania twarzy lub samego oka ostrość ustawiana jest na bieżąco i fotografując nawet z maksymalną prędkością, nietrafione zdjęcia należą do rzadkości. W tym miejscu należą się naprawdę duże brawa dla producenta, bo w tym aspekcie A6500 nie ustępuje znacząco flagowym lustrzankom i przewyższa wielu konkurentów. Dobra robota!

Na minus, jako całości, należy policzyć trudności w zmianie punktu AF przy korzystaniu z przycisków, natomiast na plus — wybór punktów dotykiem, również podczas fotografowania z użyciem wizjera.

Łączność

Sony A6500 wyposażono w moduły Wi-Fi, Bluetooth i NFC. Poprzez Wi-Fi możemy zgrywać zdjęcia na smartfon jak i na komputer. Poprzez aplikację „inteligenty pilot” możemy sterować aparatem z poziomu smartfona. Niestety, zainstalowana w aparacie wersja aplikacji umożliwia jedynie zmianę parametrów korekty ekspozycji, pozostałe parametry musimy zmieniać ręcznie, na aparacie. Przed aktualizacją oprogramowania funkcjonalność appki Play Memories ogranicza się do wyzwalania migawki. Testy wykonywałem na smartfonie iPhone 7 Plus z aparatami Sony A6500 i A7 II.

Dodatkowo mamy możliwość pobrania aplikacji bezpośrednio ze sklepu Sony. Dzięki nim możemy np. robić Time-lapse’y, malować światłem z podglądem na żywo czy fotografować ruch gwiazd. Aplikacje są jednak płatne — od 22 do 42 zł.

Stabilizacja

Wreszcie do aparatów z matrycą APS-C trafiła stabilizacja matrycy znana z drugiej odsłony serii A7. To 5-osiowy układ stabilizujący sensor. Producent określa jej wydajność na 5 EV. Podczas korzystania z obiektywów wyposażonych w stabilizację, ma działać na zasadzie synchronizacji układów. Podczas testów miałem do dyspozycji jedynie stabilizowane szkła, więc na takich przeprowadziłem testy, a konkretnie na 35 mm f/1.8, który daje ekwiwalent ogniskowej ok. 50 mm. Podczas studyjnych testów robiłem serie 5 zdjęć, wydłużając za każdym razem czas naświetlania o 1 działkę. Test uważam za zaliczony, jeśli 3 na 5 zdjęć jest ostrych. 3 na 5 ostrych zdjęć udało mi się zrobić do czasu 1/6 sekundy, więc sprawność układu określam jako 3 EV.

35 mm, 1/0.3125 s, f/5.6, ISO 100, -0.7

Podczas filmowania w 4K drgania rąk są nieźle redukowane, choć obraz nie jest tak stabilny jak np. z aparatów Olympusa. Należy jednak pamiętać, że mniejsza matryca systemu Mikro Cztery Trzecie jest łatwiejsza to stabilizacji. Mimo stabilnego trzymania A6500 z podłączonym Zeissem Batis 85 mm f/1.8 ze stabilizacją optyczną, drgania są widoczne, ale układ nie zrywa obrazu w nieoczekiwany sposób. Efekt potęguje mocny efekt rolling shutter, który wyraźnie rozciąga części obrazu.

Filmy

Aparaty Sony, obok Panasonika, wprowadzają najbardziej zaawansowane funkcje filmowe do swoich korpusów. Przez wielu A6500 odbierany jest jako aparat filmowy ze względu na szereg funkcji oraz bogate możliwości. Więcej na temat funkcji filmowych w A6500 opowiada Amadeusz Andrzejewski z Videodslr, który niebawem opublikuje też test filmowy tego aparatu. Tymczasem ja również wtrącę swoje 3 grosze.

Aparat nagrywa w rozdzielczości 4K w kodeku XAVCS z bitrate na poziomie 100 lub 60 Mb/s. Liczba klatek na sekundę to odpowiednio: 30, 25 i 24. W rozdzielczości Full HD możemy filmować do 120 kl./s z bitrate 100 lub 60 Mb/s. To naprawdę świetne wyniki. Dodatkowo, aparat odczytuje obraz z całej matrycy, a następnie skaluje całość do rozdzielczości 4K, co przekłada się na wysoką szczegółowość i brak cropa.

W modelu A6500 zastosowano szereg profesjonalnych funkcji zaczerpniętych z drogich kamer. Między innymi dlatego wiele osób decyduje się na zakup A6300 lub A6500 typowo do filmowania. Nie zabrakło dobrego focus peakingu, zebry czy zaawansowanych trybów S-Log, które sprawiają, że obraz wygląda bardzo surowo, ale świetnie nadaje się do późniejszej postprodukcji. Co ważne, zastosowano tu również funkcję Gamma Assist, która sprawia, że po włączeniu profilu S-Log, aparat sztucznie generuje podgląd z odpowiednim kontrastem i nasyceniem, ale zapisany na karcie plik, pozostaje surowy. Mnogość opcji w dostosowywaniu profili potrafi przyprawić o zawrót głowy. Należy jednak pamiętać, że profile S-Log działają dopiero od ISO 800, więc po przełączeniu w tryb zdjęciowy, powinniśmy je wyłączyć. Jeśli nie mamy dobrze skonfigurowanego menu podręcznego lub przycisków funkcyjnych, za każdym razem będzie nas czekała długa droga przez menu.

Autofokus sprawnie działa podczas filmowania na bieżąco, przeostrzając plany. Mamy możliwość ustawienia jego czułości, choć według mnie w każdym z nich bywa nieco zbyt nerwowy, jednak nie zdarza mu się rozostrzać obrazu i wracać z ostrością na obiekt.

Warto wspomnieć o stabilizacji obrazu, która działa również podczas filmowania. Jej działanie jest najbardziej widoczne przy stabilnych ujęciach, choć obraz nie jest idealnie wystabilizowany. Najmocniej widać delikatne drgania, choć i tak jest lepiej niż bez stabilizacji. Stabilizacja raczej nie sprawdza się w momencie, gdy chodzimy z aparatem, a różnica między włączoną, a wyłączoną jest raczej znikoma. Aparat testowałem tylko z dość długimi obiektywami — 35 mm f/1.8 i 85 mm f/1.8, więc ciężko jest mi powiedzieć, jak wygląda sytuacja z szerszym obiektywem.

Największą bolączką A6500 jest bardzo widoczny efekt rolling shutter, który doskwierał niemal przy każdym ujęciu. Podczas chodu wyraźna była „galaretkowatość” obrazu, a przy przejazdach kamerą, linie wyraźnie się kładły. Ten efekt będzie znacznie mniej widoczny w rozdzielczości Full HD i z krótszymi szkłami, ale chcąc nagrywać dynamiczne akcje w 4K z dłuższym obiektywem, musimy pogodzić się z zepsutymi ujęciami. Widać, że odczyt danych z całej matrycy zajmuje zbyt dużo czasu i niestety przekłada się to na bardzo duży efekt rolling shutter, a szkoda.

Na zdecydowany plus należy policzyć jakość i szczegółowość. Nawet przy wyższych czułościach szum nie doskwiera, a raczej ma przyjemną, drobną fakturę. Obraz z profilami S-Log ma naprawdę szeroką rozpiętość tonalną i bardzo dobrze poddaje się postprodukcji. Co ważne, w internecie możemy znaleźć wiele gotowych LUT-ów do profili S-Log, więc nawet nie mając zbyt dużej wiedzy na temat postprodukcji, łatwo nadamy filmowy wygląd naszym klipom.

Co ważne, producent zadbał o czyste wyjście HDMI z próbkowaniem 4:2:2 i 8-bitową głębią. Z punktu widzenia wykorzystania A6500 jako aparatu do nagrywania np. krótkich wywiadów. Szkoda, że nie zastosowano gniazda słuchawek, a jedynie mikrofonu.

Obecnie firma Sony oferuje najbardziej zaawansowane rozwiązania w swoich aparatach pod kątem filmowania. Obraz jest naprawdę wysokiej jakości, ale wielka szkoda, że A6500 tak słabo radzi sobie z efektem rolling shutter.

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Zobacz więcej artykułów z serii: Testy bezlusterkowców

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Panasonic Lumix LX5 - test [część 2] Sony SLT-A57 - pierwsze zdjęcia nowej lustrzanki [galeria] Uchwyt Peak Design Capture Pro – część II. Tym razem turystycznie Sony A99 II - pierwsze wrażenia Tamron SP 35 mm f/1.8 Di VC USD - na rynku dzieje się coraz ciekawiej [recenzja] Fujifilm X-T10 - zdjęcia przykładowe i porównanie szumów Nikon Coolpix P500 - pierwsze zdjęcia [galeria] Wideotest nowych akcesoriów firmy Peak Design, która uzbierała już ponad 15 mln dolarów na Kickstarterze The Best Camera - fotografowanie iPhonem stało się przyjemnością Adobe Lightroom CC i Classic - recenzja nowych programów do obróbki zdjęć Profoto A1 - sprawdziłem tę lampę w terenie [wideotest] Niewielki może bardzo dużo! Voigtländer Nokton 50 mm f/1,5