Canon EOS M6

Canon EOS M6

Canon EOS M6, czyli bezlusterkowiec z opcjonalnym wizjerem w naszych rękach

Canon EOS M6 to zaawansowany bezlusterkowiec, który nie jest wyposażony w wizjer, umożliwia jednak zastosowanie wizjera zewnętrznego, który mocujemy w miejscu gorącej stopki. Zapraszamy na garść pierwszych wrażeń z premiery.

Canon EOS M6 ma bardzo podobną specyfikację do bardziej zaawansowanego EOS-a M5. Na pokładzie najnowszego bezlusterkowca Canona znajdziemy 24-megapikselową martycę APS-C z technologią Dual Pixel, procesor Digic 7, 3-calowy, dotykowy ekran, Wi-Fi, NFC oraz filmy Full HD. Canon EOS M6 będzie dostępny w cenie 3569,99 zł w dwóch kolorach — srebrnym oraz czarnym.

Canon EOS M6

Główną różnicą między EOS-em M5 i M6 jest brak u tego drugiego wbudowanego wizjera. Jednak razem z EOS-em M6 Canon zaprezentował nowy wizjer elektroniczny, dedykowany do tego modelu — EVF DC2 (2,36 miliona punktów), który na naszym rynku będzie dostępny w cenie 1199,99 zł. Wizjer, podobnie jak korpus, będzie dostępny w dwóch kolorach.

Canon EOS M6

Wizjer jest nieruchomy, więc nie możemy go odchylić do góry, jak miało to miejsce z EVF DC2, który debiutował z EOS-em M3. Korekty dioptrażu dokonujemy za pomocą pierścienia, który znajduje się wokół wizjera przy muszli ocznej. Na jego prawej ściance znajduje się przycisk do przełączania wyświetlania między ekranem a wizjerem, natomiast na lewej — przycisk zwalniający. Poza tym jest on też wyposażony w czujnik oka, więc po zbliżeniu do niego czegokolwiek, ekran gaśnie, a wizjer automatycznie się włącza.

Pierwsze wrażenie z działania wizjera jest pozytywne. Pod względem wielkości jest on porównywalny z wizjerem zastosowanym w najnowszych lustrzankach Canona EOS-ie 77D i EOS-ie 800D.

Zobacz również: Wideotest Nikona D4

Wykonanie, obsługa i działanie

Canon EOS M6 oferuje nieduży grip, jednak z lekkim kitem pozwala on na bezpieczny uchwyt. Aparat jest dobrze wykonany, chociaż przyznam, że bardziej do gustu przypadała mi wersja czarna. Srebrny M6 ma przednią tarczę w trochę innym odcieniu, bardziej szampańskim, co moim zdaniem nie do końca pasuje do oszczędnego wzornictwa.

Canon ESO M6

Pod względem ergonomii bardzo ciekawie zapowiada się dodatkowa tarcza funkcyjna, umieszczona pod tarczą korekty ekspozycji. Domyślnie odpowiada ona za czułość ISO, w tym pozawala także na włączenie i wyłączenie ISO Auto, co jest bardzo wygodnym rozwiązaniem. EOS M6 oferuje także dotykowy ekran z funkcją wyzwalania migawki i zmiany punktu AF dotykiem. M6 umożliwia odchylenie ekranu do autoportretów. Jednak z zamontowanym wizjerem jest to utrudnione.

Canon EOS M6

Pierwsze wrażenie z działania autofokusu jest bardzo dobre. EOS M6 ostrzy bardzo szybko, nie ustępując lustrzankom, a gubi się jedynie na jednolitych fakturach. Oczywiście mówię tu o dobrze oświetlonym pomieszczeniu biurowym w słoneczny dzień. Jak wygląda działanie autofokusu w słabszych warunkach oświetleniowych, sprawdzimy w teście.

Canon ESO M6 z obiektywem do lustrzanek 40 mm f/2.8

Canon EOS M6 wydaje się logicznym uzupełnieniem oferty Canona w segmencie zaawansowanych bezlusterkowców z matrycą APS-C. Brak wbudowanego wizjera nie przekreśla możliwości korzystania z wizjera opcjonalnego, który jednak dość sporo podnosi cenę zestawu. Trzeba jednak przyznać, że prezentuje się i działa bardzo dobrze. EOS M6 będzie konkurował w najbardziej obleganej kategorii, zaawansowanych aparatów z matrycą APS-C i Mikro Cztery Trzecie. Ma jednak wiele atutów, które za nim przemawiają, jak chociażby Dual Pixel czy możliwość podpięcia szklarni Canona.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

QNAP TS-451A - domowy NAS dedykowany fotografom [test] LUMU - gadżet czy pełnowartościowy światłomierz? Olympus Stylus Tough TG2 – twardy zawodnik [test] Nikon Coolpix L110 - test IFA 2010 ? kamera Panasonic SDT750 z bardzo bliska Torba Cosyspeed Camslinger 160, czyli Wyatt Earp się kłania! (test) Feiyu Tech A2000 - wideotest nowego gimbala z dalekiego wschodu Leica M Typ 240 - klasyczne połączenie elegancji z nowoczesną technologią Fujifilm X-T2 i ja. Miało być na zawsze, ale rozum wygrał i kupiłem Sony A7 III Ściągamy lampę z sanek, czyli studio na lampach systemowych [poradnik cz. II] Sony ZV-1, czyli kompakt dla wlogerów w naszych rękach Sony A77 II – nowoczesny aparat w klasycznej obudowie i ze starymi błędami [test]