Feiyu Tech A2000 - wideotest nowego gimbala z dalekiego wschodu

Gimbale są coraz bardziej popularne na naszym rynku, a rynek filmowców ślubnych chłonie je jak gąbka. Czas zatem na pierwszy u nas test takiego urządzenia: Feiyu Tech A2000.

Opis i specyfikacja

Jeszcze do niedawna rolę stabilizatorów pełniły głównie rozwiązania typu steadycam, które opierają swoje działanie o łożyska i przeciwwagę podwieszoną pod aparatem. Jednak od pewnego czasu, wypierane są przez zautomatyzowane gimbale, takie jak testowany Feiyu Tech A2000. Tego typu rozwiązania zostały spopularyzowane głównie za sprawą firmy DJI i jej Ronina. Jednak duża popularność tego rozwiązania spowodowała, że wiele firm rozpoczęło produkcję podobnych produktów.

Firma Feiyu Tech jest jedną z nich, a w jej ofercie znajdziemy wiele modeli stabilizatorów, zarówno do kamer sportowych, smartfonów, jak również dwa modele do niewielkich lustrzanek i bezlusterkowców. Do mojego testu wybrałem flagowy model — A2000 wraz z podwójnym uchwytem.

Feyiu Tech A2000 — specyfikacja
Waga 1100 g z uchwytem jednoręcznym (bez akcesoriów), 1700 g z uchwytem dwuoręcznym (bez akcesoriów)  
Udźwig Do 2 kg  
Zakres obrotu na wszystkich osiach 360 stopni  
Tryby pracy 3 tryby pracy i dodatkowe funkcje  
Sterowanie 3 przyciskami i joystickiem oraz zdalne poprzez moduł Bluetooth  
Dodatkowe Wskaźnik trybu i poziomu energii  
Zasilanie 2 akumulatory IMR 18650  
Cena 2099 zł z pojedynczym uchwytem, 2800 zł z podwójnym uchwytem  

Wideorecenzja

Budowa i obsługa

Gimbal trafia do nas w eleganckim, czarnym pudełku wyłożonym gąbką. Podwójny uchwyt dostarczany jest w podobnym pudełku, więc całość wygląda naprawdę dobrze. Szkoda jednak, że producent nie przewidział jakiegoś sztywnego etui do transportu.

Nie ma tu śladu tandety, brzydkiego zapachu czy innych przykrych rzeczy, które mogą wiązać się z produktami z Chin. Samo urządzenie zrobione jest z dobrej jakości metalu, natomiast rączka pokryta jest przyjemną w dotyku gumą. W urządzeniu znajdziemy czerwone detale, które dobrze uzupełniają zestaw.

Podstawowy zestaw składa się w gimbala z uchwytem na jedną rękę, natomiast dopłacając około 500 zł, otrzymamy dodatkowy, wygodniejszy uchwyt na dwie ręce. Wtedy, całe sterowane przeniesione jest pod prawą rękę, a cały gimbal zasilany jest z wspomnianego, podwójnego uchwytu. Kupując elementy osobno, podwójny uchwyt kosztuje około 700 zł.

Zobacz również: Fotoblogia.pl - największy blog o fotografii w Polsce

Pierwszy zgrzyt pojawił się w momencie składania całości. Niestety w instrukcji nie ma opisu wystarczającej liczby kroków, które pozwoliłby na złożenie zestawu w całość. Znajdują się tam raptem 4 obrazki, ale na szczęście filmy na youtube pomogły.

Aparat montujemy na szybkozłączce, a do większych aparatów przewidziano dodatkową podpórkę pod obiektyw. To rozwiązanie jest wygodne i pozwala na łatwiejsze wyważenie gimbala, ale szybkozłączka wchodzi ze zbyt dużym oporem.

Gimbal pracuje z maksymalnym obciążenie 2 kilogramów, więc bez problemu poradzi sobie z bezlusterkowcami i nawet ciężkimi lustrzankami. Rzeczywiście, po podłączeniu Nikona D850 z obiektywem 85 mm f/1.8, bez problemu podniósł go i wyważył, więc zapewnienia producenta nie są rzucone na wiatr.

Do uchwtu (zarówno pojedycznego, jak i w podwójnym uchwycie) wkładamy dedykowane akumulatory, które wystarczają na nawet 10 godzin aktywnej pracy. Możemy je ładować zarówno przy użyciu zewnętrznej ładowarki, jak i przy użyciu kabla micro USB, podłączając całe urządzenie. W zestawie z pojedynczą rączką, znajdziemy dwa komplety, ale zabrakło zasilacza, więc ładowałem je ładowarką do iPhona. Zasilacz na pewno nie byłby wielkim wydatkiem dla producenta, a po wyciągnięciu zestawu z pudełka, de facto nie mamy jak naładować baterii.

Obsługa

Na uchwycie znajdziemy 3 przyciski oraz 4-kierunkowy joystick. Przycisk mode pozwala na przełączanie się między trybami — Pan i Follow. W pierwszym z nich aparat utrzymuje poziom niezależnie od kąta pochylenia uchwytu, ale podąża za ruchami w osi poziomej. Z tego trybu korzystałem najczęściej. Tryb Follow bierze pod uwagę również kąt pochylenia uchwytu i podąża za ruchami uchwytu we wszystkich osiach. Wciskając przycisk Mode trzykrotnie, urządzenie obróci aparat w stronę naszej twarzy.

Mamy również możliwość zablokowania gimbala w jednej pozycji, i w tym trybie aparat zostaje w jednym miejscu. Aby aktywować ten tryb, należy przytrzymać spust umieszczony pod palcem wskazującym. Naciskając go dwukrotnie, aparat wróci do pozycji wyjściowej.

Możemy również sterować aparatem joystickiem, co przydaje się w bardziej statycznych ujęciach, kiedy chcemy pokazać np. szerszy krajobraz. Mnie przydał się podczas jazdy samochodem, kiedy obracałem aparat aby utrzymać budynek Urzędu Miasta w środku kadru.

Z tego typu urządzeniem miałem do czynienia pierwszy raz, ale kiedy udało mi się go złożyć, dalsza obsługa nie była żadnym problemem. Zestaw wyważyłem po obejrzeniu filmu przygotowanego przez producenta. Całość zajęła nie dłużej niż 5 minut, a sama praca z gimbalem jest bardzo intuicyjna, bo urządzenie interpretuje nasze ruchy i przekłada je na ruchy kamery. Z pewnością nie ma potrzeby jakiegoś zaawansowanego szkolenia z obsługi tego typu urządzenia, bo po wyważeniu wszystko działa jak należy.

Dodatkowo, gimbal wyposażony jest w bluetooth, dzięki któremu komunikuje się ze smartfonem. Z poziomu aplikacji Feiyu On możemy sterować ruchami gimbala, a po podłączeniu kablem USB do aparatu, również wyzwalać migawkę i tworzyć timelapsy. Niestety ta funkcja nie jest kompatybilna z systemem Mikro Cztery Trzecie.

Użytkowanie w praktyce

Feiyu Tech A2000 testowałem przez kilka dni chodząc z nim czy jeżdżąc samochodem. To, co mi się spodobało, to bardzo naturalne interpretowanie ruchów naszych rąk. Wystarczy zaledwie kilka minut, żeby zaznajomić się z urządzeniem i sprawnie nim operować. Pracowałem zarówno z pojedynczym, jak i podwójnym uchwytem, ale już po pierwszym dniu byłem w stanie śmiało stwierdzić, że podwójny uchwyt to właściwie must have do tego typu urządzeń. Pozycja, w której filmujemy jest dość mało naturalna, przez co biceps po krótkim czasie zaczyna cierpieć. Nawet używając podwójnego uchwytu, po kilkudziesięciu minutach pracy, wyraźnie czuć zmęczenie rąk i pleców. Mimo że waga urządzenia nie jest duża, to jednak dłuższa praca w niewygodnej pozycji daje o sobie znać. Ciężko jednak traktować to jako wadę urządzenia, a cechę wszystkich tego typu gimbali na rynku. Feiyu Tech zadbał jednak o wygodny, gumowany uchwyt, przez co gimbala trzyma się pewnie i wygodnie.

Samo działanie gimbala jest naprawdę dobre i nieporównywalnie lepsze niż filmowanie z użyciem stabilizacji wbudowanej w korpusy lub optycznej. Za stabilizację odpowiadają bezszczotkowe i bezgłośne silniki utrzymujące aparat w odpowiedniej pozycji. Chodząc z A2000, bardzo dobrze radzi sobie z tłumieniem kroków, zarówno na krótszych, jak i dłuższych ogniskowych.

DJI Osmo+ - test poręcznego stabilizatora do filmowania w 4K

DJI Osmo+ to poręczny stabilizator wyposażony w kamerę 4K z zoomem i łączący się ze smartfonem. Z jego pomocą nagramy ujęcia dotychczas dostępne…

Porównując jednak ujęcia z DJI Osmo, Osmo radzi sobie jeszcze lepiej, choć to zdecydowanie mniejsze urządzenie. Podczas testów sporo filmowałem na dłuższych ogniskowych. O ile filmujemy bliższe obiekty, wszystko wygląda naprawdę dobrze. Gimbal gorzej radzi sobie z utrzymaniem pozycji kiedy filmujemy dalsze obiekty, co na przykładowym filmie dobrze widać na ujęciu wież katedry. Jednak w ogólnym rozrachunku, bardzo dobrze radzi sobie niemal w każdej sytuacji, dzięki czemu ujęcia są płynne, rzadko występuje efekt szarpania czy zrywania stabilizacji, a z tym często borykają się tańsze urządzenia.

Podsumowanie

Co mi się podoba

Gimbal przychodzi do nas w eleganckim pudełku, a sam wykonany jest z wysokiej jakości materiałów. Na plus należy policzyć łatwość wyważenia i bardzo intuicyjną obsługę. Jednak największym plusem gimbala jest możliwość nagrywania bardzo stabilinych ujęć, których nie moglibyśmy zrealizować korzystając ze stabilizacji sensora czy optycznej.
Cena całego zestawu również nie przyprawia o zawrót głowy - gimbal łącznie z podwójnym uchwytem to wydatek 2800 zł.

Co mi się nie podoba

Największy minus pojawił się tuż po zrobieniu dobrego wrażenia po otworzeniu pudełka. Złożenie gimbala jest dość problematyczne, a instrukcja nie pomaga. Na minus należy policzyć również zbyt ciężko wchodzącą szybkozłączkę. Szkoda również, że w zestawie nie znajdziemy żadnego hard case-a, ani zasilacza do ładowarki.

Werdykt

Feiyu Tech A2000 to bardzo dobre rozwiązanie dla wszystkich, którzy filmują. Podczas bardziej dynamicznych akcji, chodu czy biegu, niestabilizowane ujęcia właściwie do niczego się nie nadają. Właśnie w takich sytuacjach gimbal będzie niezastąpiony, a porównaniu do klasycznego steadycama jest znacznie wygodniejszy i łatwiejszy w wyważeniu. Korzystając z podwójnego uchwytu, możemy pracować znacznie dłużej niż przy użyciu pojedynczego - ciężar rozkłada się znacznie lepiej, a obsługa jest wygodniejsza, dlatego biorąc pod uwagę kupno tego urządzenia, bez wahania trzeba brać zestaw z podwójnym uchwytem. Należy jednak pamiętać, że podczas filmowania np. wesela czy innych eventów, jednorazowo będziemy mogli pracować z urządzeniem kilkanaście-kilkadziesiąt minut z uwagi na wagę całego zestawu i niewygodną pozycję podczas filmowania. To jednak powinno wystarczyć, żeby uzupełnić cały materiał o świetne i bardzo gładkie ujęcia. Cena 2800 zł za zestaw jest jak najbardziej do zaakceptowania, ale podczas pisania testu, cena zmieniła się trzykrotnie, za każdym razem spadając o kilkaset złotych. Polecam!

Zobacz więcej artykułów z serii: Testy akcesoriów

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Testy:

Sony A9 - test bezlusterkowca, który ma być zabójcą lustrzanek Canon 6D Mark II zbadany przez DxO. Nie jest aż tak źle, jak myśleliśmy Samsung Galaxy S8+: praktyczny, fotograficzny test aparatu w podróży Nikon D7500 - przepustka do poważnej fotografii czy drogi gadżet? [test] Fujifilm X-E3 - bezlusterkowiec dla zaawansowanych amatorów w naszych rękach Nikon D850 to najbardziej kompletna lustrzanka na rynku. Nasze pierwsze wrażenia z premiery DJI Mavic Pro - mały, zwinny, ale nie bez wad [recenzja] Profoto B1X - test lampy błyskowej z systemem TTL i synchronizacją HSS Sony A6500: się ulepszamy, się cenimy i… [test] SanDisk Extreme 510 Portable SSD 480 GB - test przenośnego dysku, który wytrzyma zalanie i upadki Huion Inspiroy Q11K - obiecujący, duży i niedrogi tablet z dalekiego wschodu [test] Voigtländer 21 mm f/4 Color Skopar P-Typ, czyli małe zaskoczenie [test] Olympus TG-5 - wakacyjny test. Twardziel na sterydach: z filmami 4K i zapisem RAW Voigtlander 10 mm f/5.6 Hyper Wide Heliar Aspherical - test spektakularnego hiperobiektywu Islandia, ja oraz pojedynek flagowców Fujifilm: X-Pro2 kontra X-T2 Peak Design Everyday Backpack to plecak fotograficzny, z którego chcę korzystać każdego dnia Więcej światła z Chin. Mitakon Speedmaster 85 mm f/1.2 Fujifilm Instax Square SQ10 - kwadratowo, cyfrowo i natychmiastowo [test] Sony A9 - test praktyczny okiem fotografów Olympus M.Zuiko Premium ED 30 mm f/3.5 Macro, czyli mikre makro do Micro 4/3 [test] Canon EOS 200D - najlżejsza lustrzanka z odchylanym ekranem w naszych rękach Canon EOS 6D Mark II - budżetowa pełna klatka powraca. Pierwsze wrażenia Laptop dla fotografa - jak sprawdzi się Microsoft Surface Pro 4? 2 miesiące z Fujifilm X100F. Zabrałem go do Chin i pokochałem [test]

Popularne w tym tygodniu:

Wideotest nowych akcesoriów firmy Peak Design, która uzbierała już ponad 15 mln dolarów na Kickstarterze Olympus OM-D E-M10 Mark III - test nowego bezlusterkowca dla amatorów Zabrałem Fujifilm X-E3 w podróż po Europie. Mój subiektywny i praktyczny test