6 starych aparatów, które są wciąż warte uwagi

Wasz budżet nie urósł równie szybko, co ceny sprzętu fotograficznego w ciągu ostatnich kilku lat? Spokojnie, wciąż możecie kupić niezły aparat w cenie niższej, niż nowy iPhone. W tym technologicznym gąszczu wyszperałem kilka nieco starszych modeli, które nadal są warte uwagi, ale nie kosztują fortuny i są dużo tańsze od swoich następców.

Sony A7

Cena: ok. 4000 zł

Pamiętam zachwyt nad nowymi pełnoklatkowymi bezlusterkowcami Sony A7, które testowałem jesienią 2012 roku w Kotlinie Kłodzkiej, fotografując wypasione samochody sportowe pędzące górskimi, krętymi szlakami. Tak, A7 ma aż 5 lat, a w tym czasie nie tylko doczekał się następcy, ale też otrzymał całą rodzinę z profesjonalnym modelem A9 na czele. I mocno potaniał. Obecnie Sony A7 można jeszcze kupić w cenie ok 3500–4000 zł za sam korpus. To koszt flagowego smartona.

Sony A7 — pełnoklatkowy bezlusterkowiec pełen kontrastów [test]

Sony A7 ze swoją pełnoklatkową matrycą o rozdzielczości 24 megapikseli mieści się na dłoni, ale czy jest pełnoprawnym rywalem zagrażającym…

Mocnym punktem Sony A7 jest jego pełnoklatkowa matryca EXMOR CMOS o rozdzielczości 24 megapikseli. To zaktualizowana matryca znana z Sony A99. Oba aparaty wykorzystują nowy procesor BIONX X, który umożliwia robienie zdjęć seryjnych na poziomie do 5 kl./s, pracę z czułością w zakresie ISO 100–25600 (rozszerzalne do ISO 50 i 51200), nagrywanie filmów Full HD (1920 × 1080 50p/25pi). Sensor gwarantuje naprawdę piękny obrazek i dobrze radzi z oddaniem szumów czy detali, nawet jak na standardy z 2017 roku.

Z drugiej strony, już 5 lat temu, w czasie pierwszych testów, na jaw wyszły wady aparatu. Autofokus jest dosyć wolny, nie zawsze skuteczny. Ergonomia wymaga dopracowania, wizjer elektroniczny smuży, a bateria starcza na wykonanie ledwie ok. 200–250 zdjęć. Jeśli jednak nie potrzebujecie szybkiego sprzętu i zainwestujecie w kilka dodatkowych akumulatorów to Sony A7 może okazać się świetną inwestycją. A7 polecam do statycznych zdjęć, portretów czy fotografii krajobrazowej, a także do eksperymentowania ze starymi obiektywami. Po podłączeniu przejściówki możecie otwiera się przed wami zupełnie nowy świat — tanich, często pięknych optycznie obiektywów sprzed lat. W tej cenie trudno o lepszy pełnoklatkowy aparat.

Canon EOS 6D

Cena: ok. 5500 zł

Dość powiedzieć, że według niektórych testów, Canon EOS 6D oferuje jakość obrazka na poziomie porównywalnym lub nawet odrobinę wyższym, niż jego następca - Canon EOS 6D Mark II. Ma praktycznie identyczne wymiary, wagę, baterię, wizjer, Wi-Fi, GPS i świetną ergonomię, której nie znajdziecie w bezlusterkowcach. No i do tego pełna klatka. EOS 6D ma matrycę CMOS o rozdzielczości 20,2 megapikseli oraz procesor obrazu Digic 5+. Wprawdzie oba aparaty mają inne matryce, ale w praktyce naprawdę dużych różnice w jakości obrazu nie ma. Może nie jest to jakość gwarantująca wysokie pozycje w rankingu DxO, ale trudno powiedzieć, że aparat robi zdjęcia kiepskiej jakości. Wciąż można z niego wycisnąć całkiem sporo. A to wszystko tylko za ok. 5500 zł, czyli ponad 2500 zł taniej, niż jego następca.

Oczywiście, EOS 6D ma też swoje wady — głównie przecięty 11-punktowy AF z zaledwie jedenastoma punktami (jeden krzyżowy), praktycznie nieużyteczny AF w trybie Live View, dużo gorszy ekran. Jeśli jednak potrzebujecie pełnoklatkowej lustrzanki z bogatym systemem obiektywów w cenie nowego iPhone'a X to Canon EOS 6D powinien być ciekawą propozycją.

Zobacz również: 13 aparatów cyfrowych, które pamięta każdy fotograf

Canon EOS 6D — test budżetowej lustrzanki z pełną klatką i Wi-Fi

Canon EOS 6D to najtańsza, nowa pełnoklatkowa lustrzanka tego producenta. Jak aparat poradzi sobie z konkurencją: Nikonem D600/D610 czy droższym Canonem…

Nikon D610

Cena: ok. 5500 zł

Jeszcze bardziej interesującą ofertą może być Nikon D610 - bezpośredni rywal Canona EOS 6D. Lustrzanka w niedużym korpusie oferuje pełnoklatkową matrycę CMOS w formacie FX o rozdzielczości 24,3 mln pikseli oraz wydajny procesor EXPEED 3, znany z modelu Nikon D4. Takie połączenie pozwala na pracę z czułością w zakresie ISO 100 do 6400, z możliwością rozszerzenia do zakresu ISO 50 – 25 600, a także prędkość zdjęć seryjnych do 6 kl./s.

Nikon D610 to w zasadzie kopia modelu D600, tylko z ulepszonym zespołem migawki i delikatnie zwiększoną wydajnością. W praktyce mamy tu aparat z technologią sprzed ponad 5 lat. Mimo to lustrzanka oferuje nadal bardzo dobrą jakość obrazu — wyższą niż Canon EOS 6D. Ma też przyjemny, uszczelniony korpus z przemyślaną ergonomią, wysokiej jakości ekran LCD, podwójne gniazdo kart pamięci SD. To wciąż sensowny sprzęt w tej cenie. Szczególnie, że nie ma bezpośredniego następcy, a model D750 jest od niego droższy o dobre 2000 zł. Jeśli szukamy względnie taniej pełnej klatki w stajni Nikona to praktycznie nie mamy innego wyboru.

Nikon D610 — ale to już było [test]

Nikon, wypuszczając po mniej więcej roku następcę awaryjnego D600, po cichu przyznaje się do błędu i… chce za to 900 zł. Może jednak D610 to…

Nikon D7200/D7100

Cena: 3700 / 3100 zł

Przejdźmy do nieco niższej klasy aparatów. Zaprezentowany niedawno Nikon D7500 kosztuje nieco ponad 5100 zł, jednak z obiektywem 18–105 mm to już wydatek ponad 7000 zł. To naprawdę dużo, jak na amatorską lustrzankę z matrycą APS-C. Oczywiście D7500 oferuje naprawdę sporo — ma wszystkie nowe technologie Nikona i wiele elementów bazujących na profesjonalnym D500, w tym matrycę i procesor. Jeśli jednak masz ograniczony budżet, nie możesz sobie pozwolić na D7500 i zależy ci na lustrzance APS-C Nikona to modele D7200 i D7100 mogą być interesującą alternatywą.

Przy założeniu, że oszczędzamy to myślę, że lepszym rozwiązaniem będzie wybór Nikona D7100, który kosztuje ok. 3100 zł za sam korpus. Jego następca jest wyceniany na ok. 800 zł więcej, a oferuje niewiele więcej — nieco usprawniony AF, szybszy o 30 proc. procesor, nieco większą pojemność bufora pamięci aparatu czy Wi-Fi oraz NFC. Poza tym oba aparaty mają świetny, dopracowany korpus, bardzo dobrą 24,2-megapikselową matrycę APS-C, bez filtra dolnoprzepustowego, 51-polowy system AF (w tym 15 pół krzyżowych), osiąga szybkość 6 kl./s,

Nikon D7200 — ewolucja w klasie średniej [wideotest]

Nikon D7200 to najnowsza lustrzanka najwyższej serii Nikona, z matrycą w formacie DX. Czy niewielkie zmiany w stosunku do poprzednika to sprawdzona metoda,…

Nikon D7100 — nowa jakość średniej klasy [test]

Nikon D7100 to ciekawy aparat, który łączy w sobie wiele elementów z profesjonalnych i o wiele droższych lustrzanek Nikona z nową, 24-megapikselową…

Sony A6000

Cena: ok. 2000 zł

Sony ma w swojej ofercie aż trzy bezlusterkowce w tej serii: A6500, A6300 oraz najstarszy A6000. Ten ostatni to sprzęt już nieco leciwy, ale wciąż oferujący naprawdę sporo. Szczególnie za ok. 2000 zł lub ok. 2400 z obiektywem kitowym.

Sony A6000 wyróżnia się dopracowanym wykonaniem, niedużym korpusem, wygodną obsługą i bardzo szybkim autofokusem. Mocnym punktem jest też 24-megapikselowa matryca Exmor APS HD CMOS w rozmiarze APS-C, która gwarantuje wysoką jakość zdjęć. Szkoda, że tryb seryjny jest tłumiony przez powolny bufor, który unieruchamia aparat. A6000 nie ma rozwiniętych funkcji filmowych i nie oferuje filmów 4K, a jedynie Full HD. Jest to zatem raczej propozycja dla fotografów, a nie osób zajmujących się filmami. Jeśli spełniasz ten warunek, a potrzebujesz niedużego aparatu w niedużym budżecie i matrycą APS-C to Sony A6000 jest świetnym kandydatem.

Sony A6000 — solidny bezlusterkowiec w rozsądnej cenie [test]

Sony po cichu zabiło nazwę NEX, ale nie przestało produkować bezlusterkowców. Czy Sony A6000, czyli następca modelu NEX-6 będzie równie udany?

Fujifilm X-T10

Cena: ok. 2500 zł

Jest nieduży, stylowy, ma niezłą ergonomię, dobry AF i przede wszystkim świetną matrycę APS-C i kosztuje o dobre 1500–2000 zł mniej, niż jego następca X-T20. Tak, różnica jest prawie dwukrotna. Fujifilm X-T10 można obecnie kupić za ok. 2500 zł za sam korpus lub za ok. 3000 zł za zestaw z obiektywem 16–50 mm. Fujifilm X-T10 to również leciwy sprzęt, ale zarazem sensowna alternatywa dla Nikona D7100 czy Canon EOS 70D - dużo większych, cięższych lustrzanek.

Cechą wyróżniającą Fujifilm X-T10, jak i inne aparaty serii X, jest matryca. 16-megapikselowy sensor APS-C X-Trans CMOS II gwarantuje zdjęcia o wysokiej jakości, ze stosunkowo małą ilością szumów, dobrym oddaniem detali i przede wszystkim piękną plastyką i barwami. Świetnie sprawuje się też nowy hybrydowy autofokus, który działa szybko i skutecznie nie tylko w statycznych sytuacjach, ale dobrze radzi sobie również ze śledzeniem szybko poruszających się obiektów czy ustawieniem ostrości na twarzy i oku fotografowanej osoby. Z drugiej strony X-T10 nie radzi sobie z szybkim wybudzaniem, a tryb filmowy raczej nie przypadnie do gustu bardziej zaawansowanym użytkownikom. No i wydajność na akumulatorze, jak w każdym bezlusterkowcu, jest dosyć słaba w porównaniu do lustrzanek.

Fujifilm X-T10 – nowoczesny kompromis w dobrym stylu [test]

Fujifilm X-T10 łączy w sobie elementy z flagowego X-T1 z małą, zgrabną i modną obudową oraz rozsądną ceną. Sprawdzamy z co wyjdzie z takiego…

Jeśli zatem masz ograniczony budżet, w okolicach wartości flagowego smartfona dwa lata temu, a potrzebujesz stylowego, niedużego aparatu, który oferuje świetną jakość zdjęć to Fujifilm X-T10 jest naprawdę sensownym wyborem.

Uważacie, że do tej listy należy dopisać więcej aparatów? Dajcie znać i stworzymy kolejną.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Poradniki:

Tryby P, A, S, M - czym są i kiedy ich używać w praktyce? [poradnik] Jak sfotografować Superksiężyc? [poradnik] Popularne miejsca na świecie, w których nie można fotografować Pełna klatka, APS-C, a może coś jeszcze? Jaki format matrycy wybierasz i dlaczego? Pogotowie Lightroom - premierowy odcinek programu, w którym obrabiam wasze zdjęcia Zdjęcia z domeny publicznej i zdjęcia osierocone – sztuka niczyja? Jakub Kaźmierczyk w ogniu pytań, czyli fotograficzne Q&A [wideo] Podstawy fotografii. Tłumaczymy czym jest czas naświetlania zdjęć [wideoporadnik] Fotografowanie w Norwegii cz. 1 – Kjeragbolten Ostre zdjęcie to za mało… Z głową w chmurach - rzecz o trudach fotografii spotterskiej Zorza polarna do zobaczenia już dzisiaj w Polsce. Radzimy, jak zrobić jej dobre zdjęcia Pogotowie Lightroom - pilot nowego programu, w którym będę obrabiać wasze zdjęcia Prosty horyzont, czyli rzecz o zasadach w fotografii i powodach, aby je łamać [część I] Profesor z Uniwersytetu Stanforda udostępnił swoje podręczniki fotograficzne kompletnie za darmo 10 powodów, dla których nie warto wiązać się z fotografem górskim Fotografia z cenzurą Jak fotografować Perseidy, czyli spadające gwiazdy? [poradnik] ”3, 2, 1... Photoshop!” to nowa seria przydatnych samouczków Adobe Ćwierć morgi błota, czyli o fotografowaniu ptaków Co jest ważniejsze - sprzęt czy umiejętności? Maciej Galas radzi: Nie rób zbyt wielu zdjęć! 33 darmowe filmiki, dzięki którym staniesz się mistrzem Photoshopa Czym jest cytat i gdzie leży granica naruszenia prawa autorskiego?

Popularne w tym tygodniu:

Jak sfotografować Superksiężyc? [poradnik] Tryby P, A, S, M - czym są i kiedy ich używać w praktyce? [poradnik] Jak się przygotować do zimowego sezonu górskiego z aparatem? Podstawy fotografii - czułość ISO. Jak działa i dlaczego zdjęcia bywają zaszumione? [wideoporadnik] Idealne zdjęcie. Niesamowite fotografie jesiennych liści Nagość w fotografii. To nie zawsze jest tak, jak myślisz