”Fotografie, które nie zmieniły świata” to najważniejsza książka fotograficzna tego roku

Pamiętam dzień, w którym poznałem twórczość Krzyśka Millera i później, jak czytałem ”13 wojen i jedna. Prawdziwa historia reportera wojennego”. Niedawno, przed rocznicą śmierci fotografa, Agora wydała album ”Fotografie, które nie zmieniły świata”. Długo nie mogłem się zebrać, by w spokoju przeczytać tę książkę i obejrzeć zdjęcia. Miller był, jest i będzie dla mnie wzorem fotografii wojennej. Jest jednym z najważniejszych fotografów w moim życiu.

Krzysztof Miller

Krzysztof Miller (1962–2016), fotoreporter wojenny, świadek niemal wszystkich wojen ostatniego 25-lecia. Robił zdjęcia w Afganistanie, Czeczenii, państwach afrykańskich, Gruzji, Bośni, podczas przewrotu w Rumunii i aksamitnej rewolucji w Czechosłowacji. Od 1989 roku był związany z „Gazetą Wyborczą”. W 2000 roku członek jury konkursu World Press Photo. W 2013 wydał książkę "13 wojen i jedna. Prawdziwa historia reportera wojennego”. W 2014 roku odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Wieczorem 9 września 2016 roku zadzwonił do mnie mój przyjaciel. Pamiętam, że właśnie wysiadałem z samochodu — wracałem ze zdjęć. Jedyne, co był w stanie wypowiedzieć, to: ”Kurwa, Krzysiek Miller nie żyje, nie wytrzymał”. Ta wiadomość uderzyła we mnie jak grom z jasnego nieba. Nagle dowiedziałem się, że jeden z najbardziej poważanych przeze mnie fotografów, wzór fotografii wojennej na równi z Nachtweyem, odszedł. Nie wygrał wojny z samym sobą.

Krzysiek Miller był dla mnie inspiracją, motywacją. To właśnie z jego powodu chciałem poświęcić się fotografii reportażowej – opowiadać historie ludzi, by nieść im pomoc. Pamiętam, jak w 2013 rozmawiałem z Bartkiem Buszem, by jechać na Ukrainę, fotografować Euromajdan. Chciałem tam być, załatwiałem papiery, kamizelkę, hełm. Nie pojechałem, nie mogłem, obiecałem komuś, że tego nie zrobię. Stchórzyłem. Teraz, gdy piszę te słowa, serce bije mi szybciej, ręce się trzęsą, bo pamiętam to, od czego uciekłem, a byłem przekonany, że to moja droga, że tak ma być. Wtedy zrozumiałem, że się do tego nie nadaję i uświadomiłem sobie, jak cholernie silnym psychicznie człowiekiem trzeba być, by zostawić wszystko i jechać.

Ok. Mam. Obejrzałem. Zacząłem czytać. Nie mam zupełnie dystansu, ponieważ znałem Krzyśka, wielokrotnie z nim rozmawiałem podczas wspólnych tematów, wystaw, festiwali itd. W Krakowie w czerwcu 2016 na Non Fiction, sam z siebie wziął za raczki moje dwie córki (wtedy 9 i 7 lat) i przez pół godziny oprowadzał po swojej wystawie tłumacząc tym małym dzieciom dlaczego ten człowiek leży w kałuży krwi, a ta pani przykrywa nagie męskie ciało czarna płachta. Moje dzieci nigdy nie oglądały moich wojennych zdjęć, bo unikałem tematu jak ognia. On, Miller, tłumaczył im świat, jego świat, w sposób, w który ja nigdy nie będę potrafił. Słuchały, zadawały pytania i przybiegały, aby mi pokazać zdjęcia i o nich opowiedzieć. Będę bronił tej książki. Jest jak czarno-biały niemy film, zakurzony klasyk, który nie spełnia żadnych sztandarów nowoczesnej książki fotograficznej. Jest także źle wydrukowany, wygląda trochę jak ślubny album zaprojektowany z darmowego szablonu. Ta książka nie jest dla nas, fotografów. Jest dla dużych, małych dzieci, które chcą usłyszeć autorską opowieść i wyobrazić sobie życie i pasję człowieka, który widział, doświadczał i przeżywał. Chcą poznać Krzysztofa Millera. Legendę.

Maksymilian Rigamonti o "Fotografiach…"

30 sierpnia 2017 roku, kilka dni przed rocznicą śmierci Millera, wydawnictwo Agora wypuściło album fotograficzny ”Fotografie, które nie zmieniły świata”. Ta książka, jak mówił sam Miller, miała być chaosem, miała być punkowa, chropowata jak jego zdjęcia. On sam często mówił, że jego obrazki niczego nie zmienią, a przecież to nieprawda. Wiele wzięło dzięki niemu do rąk aparat, chciało iść w jego ślady, chciało pomagać innym w taki sposób, w jaki tylko potrafili.

Krzysiek Miller niejednokrotnie mówił, że kolejnej książki nie napisze, że może wydać jeszcze album. Mówił i mówił. Pisał teksty do zdjęć – swoim językiem – nie wysilał się na akademicki ton, na podniosły styl. To nie było jego. W jego sercu zawsze grał punk. Punk fotografii. Mimo tego wszystkiego album ma odpowiedni rytm – jest poważnie, chwilami zabawnie, są wspomnienia i wyznania. Jest testament. Teraz, gdy Millera nie ma już ponad rok, do wszystkiego podchodzi się inaczej – nikt mu nie powie, że to i to jest słabe, że to należy poprawić. To nie ten typ albumu.

Ten album to zwieńczenie kariery fotograficznej Krzysztofa Millera, jego opus magnum. Tutaj nie można mówić o tym, że teksty są nie takie jak trzeba, że zdjęcia są źle dobrane. Jedyne co można zarzucić to niedociągnięcia wydawnicze – źle wydrukowane zdjęcia, widoczne rastry, papier, tania okładka. Wiem, że Miller nigdy by na to nie pozwolił – punk punkiem, ale nie niechlujstwo.

”Fotografie, które nie zmieniły świata” to trudna lektura. Czytając tę książkę, musiałem robić sobie przerwy – nie można jej pochłonąć na raz. Tu trzeba pomyśleć, obejrzeć wszystko na spokojnie. To nie są ładne obrazki, tylko zdjęcia pokazujące ludzką tragedię. Te, które na pewno wielu z nas widziało w gazetach, bo przecież Miller przez 26 lat fotografował dla Agory.

Jeśli chcecie zrozumieć, o co chodzi w fotografii wojennej, to jest to. Pozycja obowiązkowa.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł ma 1 komentarz

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Inspiracje:

Obrazy? Nie! Tak wygląda Ziemia widziana z Kosmosu Nocna panorama Toledo i 3 tysiące błysków z lamp. To się nazywa kreatywne oświetlenie! Soczewka obiektywu z lodu sprzed 10 000 lat! Ten fotograf to zrobił Kolorowe zdjęcia Vivian Maier opublikowane po raz pierwszy Zobacz najlepsze zdjęcie z Instagrama według Photobox Dubaj zmienia się piekielnie szybko. Te zdjęcia pokazują ogrom zjawiska Znalazł przeurocze myszki. Nie zabił ich, ale zbudował im dom Marzyły o nim tysiące. Artysta ożywił zdjęcie z prezentacji Malucha Hiroaki Hasumi połączył fotografię z japońską sztuką malowania złotem Fotograf kierował myśliwcami z rampy lecącego samolotu. Chciał zrobić doskonałe zdjęcie Jedno zdjęcie na każdy tydzień roku. Łukasz Rados ukończył projekt 52 Sergey Melnitchenko: "W powietrzu krąży więcej feromonów niż tlenu. Nie ma tam żadnej sztuczności"

Popularne w tym tygodniu:

To zdjęcie robi wrażenie. Tłumy Amerykanów na koncercie Polaka Tata krokodyl dorobił się setki dzieci. Urządził im przejażdżkę na grzbiecie Ogromny Księżyc nad teleskopem. Polak uchwycił go w obserwatorium pod Toruniem Babcia "Balenciaga" wymiata. Supermodelki mogą zbierać szczęki z podłogi Miliardy świetlików rozświetliły noc. Cały las jarzył się na żółto-zielono Genialne wynalazki Tesli. Naukowiec miał wkład w fotografię Miał robić zdjęcia paszportowe Ukraińcom. Fotograf świadomie podjął inną decyzję Srebrny Glob zakwitł na czerwono. Oto krwawe zaćmienie Księżyca Kwiatowego All About Photo 2022. Poruszający portret wojenny zdobywa I miejsce Byli naukowcami Hitlera. Po wojnie pracowali dla USA Fotograf polował na zorzę polarną. Uchwycił trzy zjawiska za jednym zamachem Świat filmu z klocków LEGO. Artysta odtworzył kultowe sceny przy użyciu figurek