Sportowe emocje to specjalność Michała Stańczyka. Ten facet jest zawsze tam, gdzie trzeba

Piłka nożna, hokej, siatkówka, koszykówka, żużel – te sporty gromadzą setki widzów na trybunach, którzy wraz z zawodnikami odczuwają skok adrenaliny. Michał Stańczyk jest fotografem, który wie jak ująć te emocje. Opowiedział nam trochę o tym oraz o sposobie swojej pracy.

Marcin Watemborski: Dlaczego wybrałeś sport?

Michał Stańczyk: Zawsze powtarzałem, że fotografia ma mi sprawiać przede wszystkim przyjemność i dawać możliwość spełniania marzeń z dzieciństwa, dlatego stwierdziłem, że może tylko sport? I tak zaczęła się moja przygoda życia, która trwa nadal i ciągle umożliwia mi spełnianie moich marzeń fotograficznych. 

Fotografia sportowa to nieprzewidywalna dziedzina. Nie jestem kibicem. Każdego dnia nie zaczynam od prasówki portali i serwisów, w czasie transmisji telewizyjnej skupiam się na tym, w jakim miejscu mógłbym powiesić aparat, by uzyskać nietypowe ujęcia albo wypatruję swoich kolegów. 

Jedno spotkanie to wiele godzin przygotowań planowania i wyboru odpowiedniego miejsca. Jeden mecz to nawet kilkanaście godzin przygotowań. Po spotkaniu często nie mam pojęcia,  jaki był wynik, bo byłem tak skupiony na pracy.
© Michał Stańczyk / michalstanczyk.pl

Marcin Watemborski: Dlaczego wybrałeś sport?

Michał Stańczyk: Zawsze powtarzałem, że fotografia ma mi sprawiać przede wszystkim przyjemność i dawać możliwość spełniania marzeń z dzieciństwa, dlatego stwierdziłem, że może tylko sport? I tak zaczęła się moja przygoda życia, która trwa nadal i ciągle umożliwia mi spełnianie moich marzeń fotograficznych.

Fotografia sportowa to nieprzewidywalna dziedzina. Nie jestem kibicem. Każdego dnia nie zaczynam od prasówki portali i serwisów, w czasie transmisji telewizyjnej skupiam się na tym, w jakim miejscu mógłbym powiesić aparat, by uzyskać nietypowe ujęcia albo wypatruję swoich kolegów.

Jedno spotkanie to wiele godzin przygotowań planowania i wyboru odpowiedniego miejsca. Jeden mecz to nawet kilkanaście godzin przygotowań. Po spotkaniu często nie mam pojęcia,  jaki był wynik, bo byłem tak skupiony na pracy.

Tak w ogóle długo fotografujesz sport? Pamiętasz swój pierwszy mecz?

Fotografowałem konferencje, koncerty, wydarzenia kulturalne czy patriotyczne. W pewnym momencie zrozumiałem, że konferencje prasowe, z których każdy przynosił takie same zdjęcia, nigdy nie dawały mi satysfakcji. 

Moja przygoda ze sportem zaczęła się kilkanaście lat temu. Pierwszy raz na mecz żużlowy zabrał mnie redakcyjny kolega Mateusz Śliwa. U nas w Tarnowie żużel to taki lokalny sport narodowy, dlatego Mateusz nie musiał mnie długo przekonywać.  Tak zacząłem fotografować każde zawody żużlowe w Tarnowie, a później inne dyscypliny w "Jaskółczym Gnieździe". Przez te lata zmienił się sposób mojego patrzenia na sport, wrażliwość na to, co dzieje się na sportowych arenach - ale frajda i radość fotografowania pozostaje taka sama!
© Michał Stańczyk / michalstanczyk.pl

Tak w ogóle długo fotografujesz sport? Pamiętasz swój pierwszy mecz?

Fotografowałem konferencje, koncerty, wydarzenia kulturalne czy patriotyczne. W pewnym momencie zrozumiałem, że konferencje prasowe, z których każdy przynosił takie same zdjęcia, nigdy nie dawały mi satysfakcji.

Moja przygoda ze sportem zaczęła się kilkanaście lat temu. Pierwszy raz na mecz żużlowy zabrał mnie redakcyjny kolega Mateusz Śliwa. U nas w Tarnowie żużel to taki lokalny sport narodowy, dlatego Mateusz nie musiał mnie długo przekonywać.  Tak zacząłem fotografować każde zawody żużlowe w Tarnowie, a później inne dyscypliny w "Jaskółczym Gnieździe". Przez te lata zmienił się sposób mojego patrzenia na sport, wrażliwość na to, co dzieje się na sportowych arenach - ale frajda i radość fotografowania pozostaje taka sama!

Co jest dla ciebie ważniejsze – chwila czy kompozycja? Jak łączysz jedno z drugim?

Dla mnie ważne jest, by oprócz decydującego momentu, zdjęcie zainteresowało odbiorcę swoją ciekawą kompozycją, czystością czy właśnie nietypowym ujęciem. Dlatego, żeby uzyskać "fotografię idealną" i zwiększyć szansę na uwiecznienie decydującego momentu, w swojej pracy korzystam ze zdalnych aparatów czy to postawionych za piłkarską bramką, czy podwieszonych na dachu hali/stadionu. 

Dzięki takiemu systemowi pracy jestem w stanie uzyskać ciekawe kompozycyjnie zdjęcia, w których nie ma żadnych "przeszkadzaczy". Przykładem może być zdjęcie nagrodzone w BZ WBK Press Photo 2017 przedstawiające bramkarza Reprezentacji Polski - Sławomira Szmala po udanej obronie rzutu Luki Karabaticia. Na tej fotografii widzimy tylko to, co najważniejsze w piłce ręcznej - zawodników, kawałek bramki i piłkę. Nic nie rozprasza nas w odbiorze fotografii.

"Zegarmistrzowska precyzja kadru" - jak określił to Juror Waldemar Kompała, sprawia, że zdjęcie zapada w pamięć.
© Michał Stańczyk / michalstanczyk.pl

Co jest dla ciebie ważniejsze – chwila czy kompozycja? Jak łączysz jedno z drugim?

Dla mnie ważne jest, by oprócz decydującego momentu, zdjęcie zainteresowało odbiorcę swoją ciekawą kompozycją, czystością czy właśnie nietypowym ujęciem. Dlatego, żeby uzyskać "fotografię idealną" i zwiększyć szansę na uwiecznienie decydującego momentu, w swojej pracy korzystam ze zdalnych aparatów czy to postawionych za piłkarską bramką, czy podwieszonych na dachu hali/stadionu.

Dzięki takiemu systemowi pracy jestem w stanie uzyskać ciekawe kompozycyjnie zdjęcia, w których nie ma żadnych "przeszkadzaczy". Przykładem może być zdjęcie nagrodzone w BZ WBK Press Photo 2017 przedstawiające bramkarza Reprezentacji Polski - Sławomira Szmala po udanej obronie rzutu Luki Karabaticia. Na tej fotografii widzimy tylko to, co najważniejsze w piłce ręcznej - zawodników, kawałek bramki i piłkę. Nic nie rozprasza nas w odbiorze fotografii.

"Zegarmistrzowska precyzja kadru" - jak określił to Juror Waldemar Kompała, sprawia, że zdjęcie zapada w pamięć.

Jakie ze swoich zdjęć zapamiętałeś najlepiej?

W swoich zbiorach posiadam unikalny kadr z aparatu zamontowanego na PGE Narodowym, na którym Robert Lewandowski strzela gola bramkarzowi Islandii. W tym samym momencie drugi z aparatów uchwycił ten moment z poziomu murawy, zza bramki. 

Jest to dla mnie szczególna fotografia, na której Robert snuje się niczym pająk. Jest to zdjęcie równie ważne, ponieważ, podczas wizyty w redakcji "Przeglądu Sportowego" kapitan reprezentacji zatrzymał się nad tym zdjęciem, zapytał: ”O, skąd macie to zdjęcie?”.

 Długo mu się przypatrywał. To było dla mnie bardzo miłe. Światowej sławy piłkarz, wybrał zdjęcie, które zrobiłem właśnie ja. Poczułem wtedy, że to, co robię ma sens. Moje wyczucie chwili, czystość ujęcia, nietypowe spojrzenie zostało docenione.
© Michał Stańczyk / michalstanczyk.pl

Jakie ze swoich zdjęć zapamiętałeś najlepiej?

W swoich zbiorach posiadam unikalny kadr z aparatu zamontowanego na PGE Narodowym, na którym Robert Lewandowski strzela gola bramkarzowi Islandii. W tym samym momencie drugi z aparatów uchwycił ten moment z poziomu murawy, zza bramki.

Jest to dla mnie szczególna fotografia, na której Robert snuje się niczym pająk. Jest to zdjęcie równie ważne, ponieważ, podczas wizyty w redakcji "Przeglądu Sportowego" kapitan reprezentacji zatrzymał się nad tym zdjęciem, zapytał: ”O, skąd macie to zdjęcie?”.

Długo mu się przypatrywał. To było dla mnie bardzo miłe. Światowej sławy piłkarz, wybrał zdjęcie, które zrobiłem właśnie ja. Poczułem wtedy, że to, co robię ma sens. Moje wyczucie chwili, czystość ujęcia, nietypowe spojrzenie zostało docenione.

Fotografujesz czasem jeszcze coś innego niż sport?

Jestem freelancerem, więc często zdarzy się, że wykonuję zlecenia odbiegające od tematyki sportowej. Wielu moich znajomych decyduje się wybrać jako mnie swojego osobistego fotografa podczas ślubu, fotografowałem też kilka operacji dla tarnowskiego szpitala. Jednak tym, co najbardziej sprawia mi radość i przyjemność, ciągle pozostaje sport. 

Uwielbiam planować wielkie wydarzenia pokroju EURO 2016 we Francji czy inne zawody, które rozgrywano w naszym kraju. Sam proces uzyskania zgody na powieszenie sprzętu podczas dużego wydarzenia jest czasochłonny. Wysłane e-maile, wykonane telefony - to wszystko ma pomóc w uzyskaniu zgody na bezpieczne powieszenie aparatu w miejscu, gdzie fotograf nie może przebywać w trakcie spotkania.
© Michał Stańczyk / michalstanczyk.pl

Fotografujesz czasem jeszcze coś innego niż sport?

Jestem freelancerem, więc często zdarzy się, że wykonuję zlecenia odbiegające od tematyki sportowej. Wielu moich znajomych decyduje się wybrać jako mnie swojego osobistego fotografa podczas ślubu, fotografowałem też kilka operacji dla tarnowskiego szpitala. Jednak tym, co najbardziej sprawia mi radość i przyjemność, ciągle pozostaje sport.

Uwielbiam planować wielkie wydarzenia pokroju EURO 2016 we Francji czy inne zawody, które rozgrywano w naszym kraju. Sam proces uzyskania zgody na powieszenie sprzętu podczas dużego wydarzenia jest czasochłonny. Wysłane e-maile, wykonane telefony - to wszystko ma pomóc w uzyskaniu zgody na bezpieczne powieszenie aparatu w miejscu, gdzie fotograf nie może przebywać w trakcie spotkania.

A jak jest z tymi aparatami? Czym fotografujesz?

Sprzęt nie jest najważniejszy. Ma nie przeszkadzać w procesie twórczym. Ma być niezawodny i zadbany, by nie zawiódł w momencie zdobywania zwycięskiego gola gwarantującego awans na Mundial. 

Nie chciałbym, żeby w takim momencie pojawił się na wyświetlaczu napis "Err". Używam sprzętu firmy Nikon. Idealnie wpasował się w moje potrzeby. Nikon D3s jako główny podręczny aparat, natomiast Nikony D750, uważam za idealne sprzęty do zdalnej zabawy. W małym korpusie drzemie ogromna moc,a dzięki niewielkiej wadze i rozmiarowi znacząco prościej zamontować taki sprzęt w dowolnym miejscu. Jest to sprzęt znacznie tańszy niż flagowy D5, dlatego w razie trafienia aparatu znajdującego się za bramką koszty naprawy będą znacząco niższe. No i nie zapominajmy o kręgosłupie. Zakup Nikonów D750 to była dobra decyzja, bo teraz to ”tylko” 20 kilogramów sprzętu fotograficznego.

Pamiętajmy - fotografie rodzą się w głowie sprzęt tylko pomaga w tym, by być zadowolonym ze swojej pracy. Zdalne aparaty powieszone czy postawione w nietypowych miejscach to zawsze coś, co sprawia ogromną radość, gdy zaplanowany kilka godzin wcześniej kadr siądzie. To nie jest takie proste, by zdalny aparat zrobił dokładnie to, co zaplanowaliśmy. Odpowiedni montaż, zabezpieczenie i kilkukrotne sprawdzenie, to podstawowa rzecz. Wystarczy, że jedna mała śrubka spadnie z góry i pojawia się problem, który może zagrozić piłkarzom wycenionym na miliony euro.
© Michał Stańczyk / michalstanczyk.pl

A jak jest z tymi aparatami? Czym fotografujesz?

Sprzęt nie jest najważniejszy. Ma nie przeszkadzać w procesie twórczym. Ma być niezawodny i zadbany, by nie zawiódł w momencie zdobywania zwycięskiego gola gwarantującego awans na Mundial.

Nie chciałbym, żeby w takim momencie pojawił się na wyświetlaczu napis "Err". Używam sprzętu firmy Nikon. Idealnie wpasował się w moje potrzeby. Nikon D3s jako główny podręczny aparat, natomiast Nikony D750, uważam za idealne sprzęty do zdalnej zabawy. W małym korpusie drzemie ogromna moc,a dzięki niewielkiej wadze i rozmiarowi znacząco prościej zamontować taki sprzęt w dowolnym miejscu. Jest to sprzęt znacznie tańszy niż flagowy D5, dlatego w razie trafienia aparatu znajdującego się za bramką koszty naprawy będą znacząco niższe. No i nie zapominajmy o kręgosłupie. Zakup Nikonów D750 to była dobra decyzja, bo teraz to ”tylko” 20 kilogramów sprzętu fotograficznego.

Pamiętajmy - fotografie rodzą się w głowie sprzęt tylko pomaga w tym, by być zadowolonym ze swojej pracy. Zdalne aparaty powieszone czy postawione w nietypowych miejscach to zawsze coś, co sprawia ogromną radość, gdy zaplanowany kilka godzin wcześniej kadr siądzie. To nie jest takie proste, by zdalny aparat zrobił dokładnie to, co zaplanowaliśmy. Odpowiedni montaż, zabezpieczenie i kilkukrotne sprawdzenie, to podstawowa rzecz. Wystarczy, że jedna mała śrubka spadnie z góry i pojawia się problem, który może zagrozić piłkarzom wycenionym na miliony euro.

Zobacz również: Polska z drona jest nie do poznania

Zdjęcia wykorzystane za zgodą autora.
© Michał Stańczyk / michalstanczyk.pl

Zdjęcia wykorzystane za zgodą autora.

© Michał Stańczyk / michalstanczyk.pl
© Michał Stańczyk / michalstanczyk.pl
© Michał Stańczyk / michalstanczyk.pl
© Michał Stańczyk / michalstanczyk.pl
© Michał Stańczyk / michalstanczyk.pl
© Michał Stańczyk / michalstanczyk.pl
© Michał Stańczyk / michalstanczyk.pl
© Michał Stańczyk / michalstanczyk.pl
© Michał Stańczyk / michalstanczyk.pl
© Michał Stańczyk / michalstanczyk.pl
Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł ma 1 komentarz

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Inspiracje:

Ślub na szczycie Mount Everest? Dlaczego nie! Zdjęcia są zachwycające Melika Dez podróżuje po całym świecie i fotografuje baleriny tańczące na tle ich miast Rosyjska fotografka tworzy bajkowe portrety z pomocą... niedźwiedzia International Wedding Photography Of The Year 2019. Polacy wśród wyróżnionych Mike Olbinski pokazał piękno tworzenia się burz we wspaniałym filmie poklatkowym Największa gigapanorama w Polsce powstanie na meczu Polska - Portugalia National Geographic: 9-latek robi zdjęcia dla słynnego magazynu Photoshop przełamuje granice. Groźni przywódcy z pluszakami DEBUTS, czyli świat oczami młodych polskich fotografów Abstrakcyjne formy z kolorów 20 fotografów lotniczych, których warto obserwować na Instagramie Mały słoń w płomieniach. Zdjęcie, które łamie serca, wygrało w konkursie Sanctuary Wildlife Photography Awards 2017

Popularne w tym tygodniu:

Koty i ludzie są bardziej podobni niż myślisz. Te zdjęcia to niezbity dowód Tygrys tulący drzewo to najlepsze zdjęcie dzikiej przyrody 2020 roku Koronawirus w Polsce. Strefa Zero, czyli Wojewódzki Szpital Specjalistyczny MEGREZ w Tychach okiem Wiktorii Kot Zdjęcie dnia. W Białymstoku głosili, że COVID to ściema – niektórzy w maseczkach Słonie na wysypisku śmieci. Zdjęcie podbiło serca jurorów Zdjęcie dnia. Targi "AntyCovid Expo" w Krakowie Jak wyglądają śluby podczas pandemii? Te zdjęcia mówią wszystko NASA zamieniła obrazy w dźwięk. Kosmos "brzmi" przepięknie Kim był Carl Gauss? Na pewno znasz jego nazwisko z Photoshopa Zdjęcie dnia. Setki samochodów stoją jak wojsko Jak wyglądałyby księżniczki Disneya, gdyby były prawdziwe? Zdradza to SI