© Agnieszka Binkuńska

MindShift rotation180° Horizon to plecak dla każdego outdoorowca. Czy daje radę w terenie?

Prawie dwa pełne miesiące 2018 roku upłynęły mi na sprawdzaniu plecaka MindShift rotation180° Horizon o pojemności 34 litrów. Na początku nie byłem przekonany, lecz z czasem wszystko nabrało sensu. Kilka wycieczek później zdecydowałem się napisać kilka słów na temat tego plecaka i jego unikatowego systemu.

Zima to jedna z dwóch moich ulubionych pór roku. Uwielbiam wtedy wrzucić wygodny plecak, wziąć aparat, ubrać ciepłe buty i zagubić się na kilka godzin w leśnej głuszy. Plecak MindShift rotation180° Horizon 34L jest kierowany do fotografów, którzy uwielbiają przyrodę i długie piesze wędrówki, więc stwierdziłem, że może całkiem nieźle nadać się do moich wypraw.

Plecak występuje w dwóch wersjach kolorystycznych – szaro-zielonej oraz niebieskiej. Oczywiście wybrałem tę szarą, gdyby była czarna – pewnie bym taką wziął. Generalnie jak rzucicie na niego okiem po raz pierwszy – w ogóle nie pomyślicie o tym, że w środku może być sprzęt fotograficzny. A jednak! Zmieści się w nim naprawdę sporo rzeczy.

Pierwszym powodem, dlaczego wybrałem ten plecak jest jego pojemność – 34 litry to dużo i wiedziałem, że spokojnie będę mógł zapakować do środka nie tylko aparat i akcesoria, ale również inne rzeczy. Tym razem jednak skończyło się na samych aparatach, ale o tym za chwilę. MindShift Horizon jest wykonany z wodoodpornego materiału, który nie jest specjalnie podatny na uszkodzenia, ale oczywiście musiałem gdzieś zahaczyć i naderwać strukturę. Na zewnętrznej części znajduje się również specjalne mocowanie statywu, składające się z dwóch regulowanych pasków oraz kieszonki na nóżki.

Jak to każdy plecak dla piechurów – w Horizonie nie mogło zabraknąć dodatkowego pasa biodrowego oraz węższego na wysokości klatki piersiowej. W połączeniu z regulowanymi w dwóch miejscach paskami na ramiona, dodatkowe dwa poprawiają stabilność całej konstrukcji. Podczas wędrówki plecak praktycznie pozostawał w miejscu i był naprawdę wygodny.

Zobacz również: Test tabletu z Biedronki

Skoro już przy pasie biodrowym jesteśmy – tu przyszedł czas na unikatową konstrukcję rotation180°. Polega ona na tym, że na wysokości bioder z tyłu plecaka znajduje się wyciągana torba na aparat, którą możemy w łatwy sposób odbezpieczyć i obrócić tak, by znajdowała się na przodzie. W środku zmieściłem mój aparat Fujifilm X-T2 z obiektywami Fujinon XF 35 mm f/1.4 oraz Fujinon XF 90 mm f/2 WR. Spokojnie zmieściłyby się tam jeszcze dodatkowe akcesoria, ale te wolę nosić w innym miejscu.

Gdy zdejmiemy plecak, mamy dostęp do dwóch kieszeni – jednej mniejszej, odpinanej w ¾ jej wysokości. Jest ona według mnie idealna na akcesoria. Wrzuciłem tam zapasowe baterie do obu aparatów, znalazła się też ładowarka i… recepta na leki na alergię! A szukałem jej od kilku dobrych dni…

Druga, większa kieszeń może być przeznaczona na przykład na ciepłe ubranie, termos z herbatą, czekoladę lub inne rzeczy. Ja postanowiłem jednak wziąć w teren średnioformatowy aparat Fujifilm GFX 50s z trzema obiektywami: 32–64 mm f/4, 45 mm f/2.8 oraz 120 mm f/4. Uwierzcie mi – ten zestaw trochę waży, ale zupełnie poważnie – nie szło tego odczuć. Plecak jest świetnie wyważony.

To właściwie kolejny raz, gdy zabrałem sprzęt do tego plecaka. Zdarzało mi się w nim również przenosić lampę Quadralite DP-300 z akumulatorem, wyzwalacze oraz przypięty statyw studyjny. I wiecie co? Ze stabilnością zestawu nie było najmniejszego problemu. Szczerze mówiąc – sam się zdziwiłem.

Mój werdykt w przypadku MindShift Horizon jest jasny – to naprawdę świetny plecak. Co prawda – wolę sprzęt, który wygląda zupełnie inaczej – bardziej miejsko i ulicznie, ale patrząc przez pryzmat szeroko rozumianego outdooru – Horizon wpisuje się w panujące trendy.

Plecak jest częścią interesującej kolekcji MindShift, kierowanej bezpośrednio do fotografów terenowych. Na polskim rynku kosztuje około 1000 złotych.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Recenzja Nikona D5000 z obiektywem 18-55mm VR Używałem Leiki M10 od 8 miesięcy. Jak się sprawowała klasyczna konstrukcja z Wetzlar? Sony Cyber-shot RX10 - zdjęcia testowe Sony Handycam NEX-VG10E - pierwsze zdjęcia [galeria] Flycam Nano - testy taniej stabilizacji do lustrzanek filmowych [wideo] 3 w 1, czyli Olloclip - poręczny obiektyw do smartfonów [test] Panasonic Lumix LX5 ? test [część 1] Sony A77 II – nowoczesny aparat w klasycznej obudowie i ze starymi błędami [test] Canon 650D – hybrydowy przedsmak zmian? [test] Sony A6000 - solidny bezlusterkowiec w rozsądnej cenie [test] Panasonic Lumix FZ82 – jak Legoland długi i szeroki [test] Olympus OM-D E-M10 Mark II - dobry krok naprzód [test]

Popularne w tym tygodniu:

Fujifilm X-T2 i ja. Miało być na zawsze, ale rozum wygrał i kupiłem Sony A7 III