Twarda szkoła fotografii. Jędrzej Nowicki: "To zawód samotniczy"

Fotografia reportażowa, to jedna z najtrudniejszych dziedzin fotografii. Wiążą się z nią nie tylko duże umiejętności, jakie trzeba posiąść, ale też zdolność panowania nad emocjami, często w bardzo trudnych sytuacjach. Jędrzej Nowicki- młody, polski reportażysta - podzielił się z nami swoimi doświadczeniami.

Monika Homan: Co sprawiło, że zająłeś się fotografią reportażową?

Jędrzej Nowicki: Wychowałem się w dziennikarskiej rodzinie. Moi rodzice przez całe swoje życie opisywali świat na łamach poznańskich gazet. Kiedy w wieku 13 lat dostałem od nich swój pierwszy aparat wiedziałem, że chciałbym, tak jak oni, opowiadać o ludziach. 4 lata później trafiłem na staż do poznańskiego oddziału "Gazety Wyborczej". 

Któregoś dnia do mojego biurka przybiegł Piotr Żytnicki - mój ukochany przyjaciel i dziennikarz działu śledczego - i krzyknął: "Ty tu robisz zdjęcia? Jest temat, jedziemy!”. Mój szef był wtedy akurat na papierosie. Okazało się, że poznańska policja próbuje przejąć skłot zajęty przez anarchistów. 

Zaczęły się przepychanki, policjanci użyli gazu łzawiącego. W pewnym momencie na miejsce przyjechał Łukasz Cynalewski - mój szef. Zrobił kilka zdjęć i powiedział: "Młody, masz swój temat. Działaj”. Akcja trwała cały dzień. Po wielu godzinach wróciłem do redakcji i przejrzałem zdjęcia. Za moimi plecami stanął Marcin Kącki - wtedy szef działu śledczego - i powiedział: "Super foty”. I wszystko stało się jasne. 

Od tamtego momentu nie miałem żadnych wątpliwości, co do tego, co chcę robić w życiu.
© Jędrzej Nowicki / www.jnowicki.com

Monika Homan: Co sprawiło, że zająłeś się fotografią reportażową?

Jędrzej Nowicki: Wychowałem się w dziennikarskiej rodzinie. Moi rodzice przez całe swoje życie opisywali świat na łamach poznańskich gazet. Kiedy w wieku 13 lat dostałem od nich swój pierwszy aparat wiedziałem, że chciałbym, tak jak oni, opowiadać o ludziach. 4 lata później trafiłem na staż do poznańskiego oddziału "Gazety Wyborczej".

Któregoś dnia do mojego biurka przybiegł Piotr Żytnicki - mój ukochany przyjaciel i dziennikarz działu śledczego - i krzyknął: "Ty tu robisz zdjęcia? Jest temat, jedziemy!”. Mój szef był wtedy akurat na papierosie. Okazało się, że poznańska policja próbuje przejąć skłot zajęty przez anarchistów.

Zaczęły się przepychanki, policjanci użyli gazu łzawiącego. W pewnym momencie na miejsce przyjechał Łukasz Cynalewski - mój szef. Zrobił kilka zdjęć i powiedział: "Młody, masz swój temat. Działaj”. Akcja trwała cały dzień. Po wielu godzinach wróciłem do redakcji i przejrzałem zdjęcia. Za moimi plecami stanął Marcin Kącki - wtedy szef działu śledczego - i powiedział: "Super foty”. I wszystko stało się jasne.

Od tamtego momentu nie miałem żadnych wątpliwości, co do tego, co chcę robić w życiu.

Który z twoich reportaży jest dla Ciebie najważniejszy?

Nie chciałbym w ten sposób ich oceniać. Do każdego tematu staram podchodzić się starannie i rzetelnie. To nie zawsze się udaje, ale to ważne żeby każda historia, którą chcę opowiedzieć była dla mnie samego istotna. Jestem młodym fotografem dopiero na początku swojej drogi. Każdy temat to dla mnie ogromne emocje i masa nowych doświadczeń. 

Z każdymi swoimi zdjęciami jestem jakoś związany. Ich zrobienie zaangażowało przecież część mojego życia. Ale fotoreportaże to tylko mała część mojego fotograficznego życia. Na co dzień pracuję przecież nad materiałami do "Gazety Wyborczej". Czasem to mecz Lecha Poznań, czasem jakiś portret, a czasem dziura w drodze. Staram się przykładać do nich taką samą wagę, jak do fotoreportaży np. o uchodźcach.
© Jędrzej Nowicki / www.jnowicki.com

Który z twoich reportaży jest dla Ciebie najważniejszy?

Nie chciałbym w ten sposób ich oceniać. Do każdego tematu staram podchodzić się starannie i rzetelnie. To nie zawsze się udaje, ale to ważne żeby każda historia, którą chcę opowiedzieć była dla mnie samego istotna. Jestem młodym fotografem dopiero na początku swojej drogi. Każdy temat to dla mnie ogromne emocje i masa nowych doświadczeń.

Z każdymi swoimi zdjęciami jestem jakoś związany. Ich zrobienie zaangażowało przecież część mojego życia. Ale fotoreportaże to tylko mała część mojego fotograficznego życia. Na co dzień pracuję przecież nad materiałami do "Gazety Wyborczej". Czasem to mecz Lecha Poznań, czasem jakiś portret, a czasem dziura w drodze. Staram się przykładać do nich taką samą wagę, jak do fotoreportaży np. o uchodźcach.

Skoro mowa o uchodźcach - jak trafiłeś do obozu w Belgradzie?

O sytuacji w Belgradzie powiedziała mi moja koleżanka - Kasia Czarnota - poznańska aktywistka, która pojechała do Belgradu przede mną. Pomyślałem, że to ważny temat, że trzeba go zrobić. Wyszukałem loty, pożyczyłem od rodziców trochę pieniędzy i 2 tygodnie później działałem już na miejscu. 

Było tam mnóstwo dziennikarzy - fotoreporterzy, ekipy telewizyjne. Mieszkałem w hotelu blisko baraków, w których mieszkali uchodźcy. Wstawałem przed świtem i ruszałem na miejsce. W zasadzie żyłem z tymi ludźmi. Miałem jednak o wiele łatwiej - na noc wracałem do hotelu, mogłem wsiąść w samolot i być w domu. Oni domy zostawili daleko za sobą, nie mieli samolotów, noce spędzali skuleni wokół ognisk. Przeszli 4 tysiące kilometrów. Ciężko było opanować emocje.
© Jędrzej Nowicki / www.jnowicki.com

Skoro mowa o uchodźcach - jak trafiłeś do obozu w Belgradzie?

O sytuacji w Belgradzie powiedziała mi moja koleżanka - Kasia Czarnota - poznańska aktywistka, która pojechała do Belgradu przede mną. Pomyślałem, że to ważny temat, że trzeba go zrobić. Wyszukałem loty, pożyczyłem od rodziców trochę pieniędzy i 2 tygodnie później działałem już na miejscu.

Było tam mnóstwo dziennikarzy - fotoreporterzy, ekipy telewizyjne. Mieszkałem w hotelu blisko baraków, w których mieszkali uchodźcy. Wstawałem przed świtem i ruszałem na miejsce. W zasadzie żyłem z tymi ludźmi. Miałem jednak o wiele łatwiej - na noc wracałem do hotelu, mogłem wsiąść w samolot i być w domu. Oni domy zostawili daleko za sobą, nie mieli samolotów, noce spędzali skuleni wokół ognisk. Przeszli 4 tysiące kilometrów. Ciężko było opanować emocje.

Jakie to były emocje? Co czułeś, gdy wróciłeś tam po miesiącu?

Smutek i przygnębienie. Belgrad zostawiałem, kiedy był pełen ludzi. Tych, którzy mieli nadzieje i perspektywy. Kiedy wróciłem na miejsce zastałem morze ruin i pustkę. Zwyczajnie się popłakałem. Później byłem przez to na siebie zły, że to nieprofesjonalne, że trzeba wyłączyć emocje i zrobić swoją robotę. Ale czasem tak się nie da. 

W przyszłości bardzo chciałbym być fotografem wojennym. Boję się, że ta nieumiejętność opanowania emocji może być w tym zawodzie dyskwalifikująca. Zobaczymy. Robię swoje. Może kiedyś uda się wyjechać na wojnę.
© Jędrzej Nowicki / www.jnowicki.com

Jakie to były emocje? Co czułeś, gdy wróciłeś tam po miesiącu?

Smutek i przygnębienie. Belgrad zostawiałem, kiedy był pełen ludzi. Tych, którzy mieli nadzieje i perspektywy. Kiedy wróciłem na miejsce zastałem morze ruin i pustkę. Zwyczajnie się popłakałem. Później byłem przez to na siebie zły, że to nieprofesjonalne, że trzeba wyłączyć emocje i zrobić swoją robotę. Ale czasem tak się nie da.

W przyszłości bardzo chciałbym być fotografem wojennym. Boję się, że ta nieumiejętność opanowania emocji może być w tym zawodzie dyskwalifikująca. Zobaczymy. Robię swoje. Może kiedyś uda się wyjechać na wojnę.

Czy któreś zdjęcie z tamtego miejsca jest dla ciebie szczególnie ważne?

Jest jedno, które budzi we mnie duże emocje. Nie ze względu na to, jakim jest zdjęciem, ale przez to jakie emocje czułem, kiedy je robiłem. To zdjęcie mężczyzny - Yawedahtana z Pakistanu, który modli się w pustym magazynie. Za jego plecami zachodzi słońce, które rozświetla kłęby dymu, który szczelnie wypełniał magazyn. 

Pamiętam tę głuchą ciszę przecinaną słowami islamskiej modlitwy i to niesamowite światło. Mistyczna atmosfera.
© Jędrzej Nowicki / www.jnowicki.com

Czy któreś zdjęcie z tamtego miejsca jest dla ciebie szczególnie ważne?

Jest jedno, które budzi we mnie duże emocje. Nie ze względu na to, jakim jest zdjęciem, ale przez to jakie emocje czułem, kiedy je robiłem. To zdjęcie mężczyzny - Yawedahtana z Pakistanu, który modli się w pustym magazynie. Za jego plecami zachodzi słońce, które rozświetla kłęby dymu, który szczelnie wypełniał magazyn.

Pamiętam tę głuchą ciszę przecinaną słowami islamskiej modlitwy i to niesamowite światło. Mistyczna atmosfera.

Czy masz poczucie, że Twój reportaż w jakiś sposób pomógł tym ludziom?

Nie mam wątpliwości, że nie. Historia tych ludzi ma smutny koniec. Pewnego dnia spakowano ich do autobusów i wywieziono do zamkniętych obozów. Magazyny zburzono - powstaną tam biurowce. Cały czas mam nadzieję, że moje zdjęcia może kiedyś komuś pomogą. 

Ta naiwna nadzieja jest dla mnie ważna. Jest jednym z powodów, dla którego robię zdjęcia takich tematów. Tych powodów jest oczywiście mnóstwo - chęć zaistnienia, opowiadania o ważnych rzeczach, egoizm… Chciałbym mieć kiedyś poczucie, że ta nadzieja była przez ten cały czas dla mnie ważna.
© Jędrzej Nowicki / www.jnowicki.com

Czy masz poczucie, że Twój reportaż w jakiś sposób pomógł tym ludziom?

Nie mam wątpliwości, że nie. Historia tych ludzi ma smutny koniec. Pewnego dnia spakowano ich do autobusów i wywieziono do zamkniętych obozów. Magazyny zburzono - powstaną tam biurowce. Cały czas mam nadzieję, że moje zdjęcia może kiedyś komuś pomogą.

Ta naiwna nadzieja jest dla mnie ważna. Jest jednym z powodów, dla którego robię zdjęcia takich tematów. Tych powodów jest oczywiście mnóstwo - chęć zaistnienia, opowiadania o ważnych rzeczach, egoizm… Chciałbym mieć kiedyś poczucie, że ta nadzieja była przez ten cały czas dla mnie ważna.

Zobacz również: Podstawy fotografii: jak dobrze ustawić czas naświetlania zdjęć?

Opowiedz proszę o projekcie 240 sekund i zdjęciach nagrodzonych w Wielkopolska Press Photo.

Te zdjęcia powstały trochę przypadkowo i szczęśliwie. W Poznaniu odbywał się "Marsz przeciwko nacjonalizmowi”. Ze znajomymi postanowiliśmy, że na niego pójdziemy. Byliśmy po imprezie i bez śniadania. Ledwie zdążyliśmy. Najpierw marsz zaatakowała grupa poznańskich kiboli, a później zaczęły się przepychanki z policją. 

Kiedy dzieją się takie rzeczy głowa przechodzi w zupełnie inny tryb. Skupienie, pełna koncentracja na zdjęciach. Czasem trzeba się przepchnąć, zastawić, pokrzyczeć na policjanta (oni nie lubią dziennikarzy, często próbują przeszkadzać nam w pracy). 

Sytuacja była dynamiczna. Moment zrobienia pierwszego i ostatniego zdjęcia dzieliło 240 sekund. Na pomysł wpadł Piotr Skórnicki, kiedy przeglądaliśmy materiał. Chciał, żebyśmy zrobili zestaw kilku dynamicznych ujęć i dali tytuł, który określi czas, w jakim powstały.
© Jędrzej Nowicki / www.jnowicki.com

Opowiedz proszę o projekcie 240 sekund i zdjęciach nagrodzonych w Wielkopolska Press Photo.

Te zdjęcia powstały trochę przypadkowo i szczęśliwie. W Poznaniu odbywał się "Marsz przeciwko nacjonalizmowi”. Ze znajomymi postanowiliśmy, że na niego pójdziemy. Byliśmy po imprezie i bez śniadania. Ledwie zdążyliśmy. Najpierw marsz zaatakowała grupa poznańskich kiboli, a później zaczęły się przepychanki z policją.

Kiedy dzieją się takie rzeczy głowa przechodzi w zupełnie inny tryb. Skupienie, pełna koncentracja na zdjęciach. Czasem trzeba się przepchnąć, zastawić, pokrzyczeć na policjanta (oni nie lubią dziennikarzy, często próbują przeszkadzać nam w pracy).

Sytuacja była dynamiczna. Moment zrobienia pierwszego i ostatniego zdjęcia dzieliło 240 sekund. Na pomysł wpadł Piotr Skórnicki, kiedy przeglądaliśmy materiał. Chciał, żebyśmy zrobili zestaw kilku dynamicznych ujęć i dali tytuł, który określi czas, w jakim powstały.

Co zawdzięczasz Piotrowi Skórnickiemu?

Niemal wszystko, co wiem o fotografii i sporo tego co wiem o życiu. Piotr to wspaniały nauczyciel. Surowy i wymagający. Zawsze szczery. Jak zdjęcie jest do dupy, to jest do dupy i tyle. Do dziś, pomimo tego, że pracujemy razem już 6 lat, boję się do niego dzwonić. Kiedy robiłem materiały zagraniczne w czasie pracy wysyłałem mu zdjęcia. "Brakuje mi tego i tego. Dorób to” - to były niesamowicie ważne dla mnie wskazówki. Trafić na takiego mistrza i być jego uczniem to ogromne szczęście.
© Jędrzej Nowicki / www.jnowicki.com

Co zawdzięczasz Piotrowi Skórnickiemu?

Niemal wszystko, co wiem o fotografii i sporo tego co wiem o życiu. Piotr to wspaniały nauczyciel. Surowy i wymagający. Zawsze szczery. Jak zdjęcie jest do dupy, to jest do dupy i tyle. Do dziś, pomimo tego, że pracujemy razem już 6 lat, boję się do niego dzwonić. Kiedy robiłem materiały zagraniczne w czasie pracy wysyłałem mu zdjęcia. "Brakuje mi tego i tego. Dorób to” - to były niesamowicie ważne dla mnie wskazówki. Trafić na takiego mistrza i być jego uczniem to ogromne szczęście.

Co jest dla ciebie najważniejsze, kiedy pracujesz nad swoimi reportażami?

Staram się zostawić wszystko inne za sobą. W pełni skupić się na pracy jaka jest do wykonania. Wyciszyć. Jak mówił James Nachtwey w "Fotografie Wojennym”: "Nie chodzić zbyt szybko i nie mówić zbyt głośno”. To ważne, bo pozwala skoncentrować się na zdjęciach, ale też okazać szacunek bohaterom historii, których życie często potraktowało bardzo źle. Wydaje mi się, że fotografia to zawód samotniczy. Tę ciszę i samotność trzeba lubić.
© Jędrzej Nowicki / www.jnowicki.com

Co jest dla ciebie najważniejsze, kiedy pracujesz nad swoimi reportażami?

Staram się zostawić wszystko inne za sobą. W pełni skupić się na pracy jaka jest do wykonania. Wyciszyć. Jak mówił James Nachtwey w "Fotografie Wojennym”: "Nie chodzić zbyt szybko i nie mówić zbyt głośno”. To ważne, bo pozwala skoncentrować się na zdjęciach, ale też okazać szacunek bohaterom historii, których życie często potraktowało bardzo źle. Wydaje mi się, że fotografia to zawód samotniczy. Tę ciszę i samotność trzeba lubić.

Co będzie następne? Pracujesz obecnie nad jakimś projektem?

Obecnie pracuję nad materiałem w moim ukochanym Poznaniu. Jest tam osiedle domków socjalnych, które w czasie wojny wybudowali Niemcy dla przesiedlanych Polaków. Domki od tamtego czasu niewiele się zmieniły. Jest trochę brudno, nie ma nawet asfaltowej drogi - jakby czas zatrzymał się w miejscu. Taka wieś w środku miasta. I wspaniali, otwarci ludzie. Chciałbym opowiedzieć o ich życiu. Mam nadzieję, że się uda. A co dalej? Chciałbym pojechać na wojnę.

Zobaczymy…
© Jędrzej Nowicki / www.jnowicki.com

Co będzie następne? Pracujesz obecnie nad jakimś projektem?

Obecnie pracuję nad materiałem w moim ukochanym Poznaniu. Jest tam osiedle domków socjalnych, które w czasie wojny wybudowali Niemcy dla przesiedlanych Polaków. Domki od tamtego czasu niewiele się zmieniły. Jest trochę brudno, nie ma nawet asfaltowej drogi - jakby czas zatrzymał się w miejscu. Taka wieś w środku miasta. I wspaniali, otwarci ludzie. Chciałbym opowiedzieć o ich życiu. Mam nadzieję, że się uda. A co dalej? Chciałbym pojechać na wojnę.

Zobaczymy…

Jędrzej Nowicki

Jędrzej Nowicki urodził się w 1995 roku w Poznaniu. Ten młody fotograf w swojej pracy skupia się na problemach wykluczenia społecznego, praw człowieka, solidarności i niesprawiedliwości. Od 6 lat pracuje dla Gazety Wyborczej. W 2017 został nagrodzony za swoje prace przez Wielkopolska Press Photo.

Więcej zdjęć Jędrzeja Nowickiego możecie zobaczyć na jego Instagramie.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł ma 1 komentarz

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Inspiracje:

Fotografowie, którzy robią karierę dzięki Instagramowi Zwycięzcy Balkan Photo Award 2016 pokazali codzienność pięknego regionu świata Wszystkie barwy jesieni na Flickrze - galeria Grand Press Photo 2019: Poznaj zwycięzców kategorii Poznajcie Cheeto – kotkę, która stała się muzą fotografa, inspiruje go i zmieniła podejście do życia Jeźdźcy Semonkongu to projekt, który łączy sztukę, portret oraz dokument Czym jest „historia, która nigdy się nie wydarzyła” w zdjęciach Anny Niemiec? Życie poza systemem, ale w centrum Wrocławia [galeria] Flickr: subiektywny przegląd zdjęć tygodnia 07 Zdjęcia www Sieci #7, czyli subiektywny przegląd ciekawych zdjęć tygodnia Zobacz jak Seb Janiak zmienił skrzydła owadów w przepiękne kwiaty Fotografie kotów metodą na trudną przeszłość

Popularne w tym tygodniu:

Fotografka została mamą dzikich zwierząt. Ufają jej bezgranicznie Jaki pan, taki kram, czyli portrety psów i ich właścicieli autorstwa Alicji Zmysłowskiej Nie uwierzysz, że to widać z Ziemi. Oto najlepsze zdjęcia Drogi Mlecznej Drono-ptak nagrywał robo-żółwia składającego kamero-jaja. Mistrzowskie ujęcia PBS Janine Pendleton odwiedza opuszczone miejsca. Jej zdjęcia napawają grozą Seb Agnew stworzył hiperrealistyczne scenerie używając miniatur Japan Camera Hunter wchodzi na YouTube i ma dla was dawkę doskonałych testów Dyrektor zarządzający World Press Photo Foundation odchodzi ze stanowiska