Wrocław Tattoo Konwent 2018. Zrobiłem portrety uczestników

Tatuuję się od lat i chodzę na imprezy z tym związane. To niesamowite wydarzenia, na których spotykają się ludzie i pokazują prawdziwe dzieła sztuki. Byłem na Wrocław Tattoo Konwent 2018 z moim mobilnym studiem, żeby zobaczyć, jak wyglądają inni miłośnicy tej formy ekspresji. Przekrój publiczności jest ogromny! Zobaczcie sami.

Ten artykuł ma 6 stron:

Bez względu na to, czy tatuaże wam się podobają, czy nie – są one obecne w naszej kulturze. Nie są one zarezerwowane tylko dla członków jakichś grup. Każdy może przyozdobić swoje ciało w ten sposób, jeśli tylko ma na to ochotę. Mój pierwszy tatuaż był prezentem od rodziców na 17 urodziny, czyli ponad 10 lat temu. Od tego czasu pojawiło się kilka innych obrazków i podejrzewam, że jeszcze wiele przede mną.
© Marcin Watemborski / Watemborski

Bez względu na to, czy tatuaże wam się podobają, czy nie – są one obecne w naszej kulturze. Nie są one zarezerwowane tylko dla członków jakichś grup. Każdy może przyozdobić swoje ciało w ten sposób, jeśli tylko ma na to ochotę. Mój pierwszy tatuaż był prezentem od rodziców na 17 urodziny, czyli ponad 10 lat temu. Od tego czasu pojawiło się kilka innych obrazków i podejrzewam, że jeszcze wiele przede mną.

Co roku odwiedzam zloty tatuażu, na których wystawiają się różni artyści. Tak, bo tatuaż to forma sztuki wizualnej! Wrocławskie wydarzenie od kilku lat odbywa się w Zaklętych Rewirach przy ulicy Krakowskiej 100. Na dwa dni miejsce zmienia się nie do poznania. W każdym zakamarku słychać charakterystyczne bzyczenie, czuć zapach środków antyseptycznych, a całą przestrzeń wypełnia muzyka. Najważniejsze jest jednak to, kto się tam znalazł. Przekrój jest ogromny, zobaczycie tutaj zatwardziałych zawodników starej szkoły oraz rodziny z dziećmi. Wszystkich łączy jedno – miłość do sztuki i formy ekspresji, jaką jest tatuaż.
© Marcin Watemborski / Watemborski

Co roku odwiedzam zloty tatuażu, na których wystawiają się różni artyści. Tak, bo tatuaż to forma sztuki wizualnej! Wrocławskie wydarzenie od kilku lat odbywa się w Zaklętych Rewirach przy ulicy Krakowskiej 100. Na dwa dni miejsce zmienia się nie do poznania. W każdym zakamarku słychać charakterystyczne bzyczenie, czuć zapach środków antyseptycznych, a całą przestrzeń wypełnia muzyka. Najważniejsze jest jednak to, kto się tam znalazł. Przekrój jest ogromny, zobaczycie tutaj zatwardziałych zawodników starej szkoły oraz rodziny z dziećmi. Wszystkich łączy jedno – miłość do sztuki i formy ekspresji, jaką jest tatuaż.

Podczas Tattoo Konwentów dzieje się wiele – oprócz konkursów oraz różnych mniejszych atrakcji, są również występy artystyczne. W tym roku większość z nich musiałem przegapić. Czemu? Bo robiłem zdjęcia! I o tym właśnie chciałem wam opowiedzieć.
© Marcin Watemborski / Watemborski

Podczas Tattoo Konwentów dzieje się wiele – oprócz konkursów oraz różnych mniejszych atrakcji, są również występy artystyczne. W tym roku większość z nich musiałem przegapić. Czemu? Bo robiłem zdjęcia! I o tym właśnie chciałem wam opowiedzieć.

Z organizatorami znamy się od lat. Jak co roku złożyłem wniosek akredytacyjny, nie było z nim problemu. Ale na ostatnią chwilę przyszedł mi do głowy szalony pomysł – rozstawić mobilne studio fotograficzne i zrobić trochę portretów uczestników w ramach osobistego projektu. Szalony, bo nigdy nie robiłem takich spontanicznych akcji – niespecjalnie przepadam za dużymi skupiskami ludzi, ponieważ piekielnie mnie stresują. W przeciągu 15 minut dogadałem to z organizatorami i wiedziałem, że znajdzie się miejsce.
© Marcin Watemborski / Watemborski

Z organizatorami znamy się od lat. Jak co roku złożyłem wniosek akredytacyjny, nie było z nim problemu. Ale na ostatnią chwilę przyszedł mi do głowy szalony pomysł – rozstawić mobilne studio fotograficzne i zrobić trochę portretów uczestników w ramach osobistego projektu. Szalony, bo nigdy nie robiłem takich spontanicznych akcji – niespecjalnie przepadam za dużymi skupiskami ludzi, ponieważ piekielnie mnie stresują. W przeciągu 15 minut dogadałem to z organizatorami i wiedziałem, że znajdzie się miejsce.

Na wydarzenie wziąłem ze sobą: czarne tło ze statywami, lampę błyskową ze statywem i softboksem 90x60 centymetrów, aparat, system bezprzewodowego wyzwalania, drugi statyw z blendą, krzesełko i... moją dziewczynę! Jestem jej bardzo wdzięczny za pomoc organizacyjną – bez niej nie dałbym rady. Kiedy ja fotografowałem, Ola podawała do podpisania zgody na wykorzystanie wizerunku kolejnym zainteresowanym. Pamiętajcie – trzeba o to dbać przy projektach, które chcecie upubliczniać. Piszcie od razu – co i gdzie chcecie pokazać. Ja wspomniałem o publikacjach drukowanych i cyfrowych.
© Marcin Watemborski / Watemborski

Na wydarzenie wziąłem ze sobą: czarne tło ze statywami, lampę błyskową ze statywem i softboksem 90x60 centymetrów, aparat, system bezprzewodowego wyzwalania, drugi statyw z blendą, krzesełko i... moją dziewczynę! Jestem jej bardzo wdzięczny za pomoc organizacyjną – bez niej nie dałbym rady. Kiedy ja fotografowałem, Ola podawała do podpisania zgody na wykorzystanie wizerunku kolejnym zainteresowanym. Pamiętajcie – trzeba o to dbać przy projektach, które chcecie upubliczniać. Piszcie od razu – co i gdzie chcecie pokazać. Ja wspomniałem o publikacjach drukowanych i cyfrowych.

Przyznam szczerze – bardzo się stresowałem. Nie jestem jedną z tych osób, która od tak podejdzie do obcego człowieka i zrobi mu zdjęcie. Z czasem, gdy zauważyłem, że ludzie chętnie pozują, przełamałem się i zapraszałem do wzięcia udziału w projekcie. Zainteresowanych pojawiało się coraz więcej – wytatuowanych i nie, młodzi i starsi, pary i rodziny z dziećmi. Wszystko grało, jak należy. Przy okazji spotkałem wielu znajomych, których często widzę tylko raz w roku – właśnie na konwentach.
© Marcin Watemborski / Watemborski

Przyznam szczerze – bardzo się stresowałem. Nie jestem jedną z tych osób, która od tak podejdzie do obcego człowieka i zrobi mu zdjęcie. Z czasem, gdy zauważyłem, że ludzie chętnie pozują, przełamałem się i zapraszałem do wzięcia udziału w projekcie. Zainteresowanych pojawiało się coraz więcej – wytatuowanych i nie, młodzi i starsi, pary i rodziny z dziećmi. Wszystko grało, jak należy. Przy okazji spotkałem wielu znajomych, których często widzę tylko raz w roku – właśnie na konwentach.

Zobacz również: Sposoby fotografowania wody

Moje zdjęcia nie są skomplikowane pod względem technicznym. Są proste - i takie właśnie miały być. Chciałem zachować minimalizm sprzętowy, potrzebny do osiągnięcia mojej ulubionej estetyki. Mało brakowało, a zdecydowałbym się na zdjęcia czarno-białe. Na szczęście zostałem odwiedziony od tego pomysłu. Jedyna obróbka, jaką zastosowałem, to podstawowe wyrównania, wyostrzenie i kadrowanie zdjęć do proporcji 4:3.
© Marcin Watemborski / Watemborski

Moje zdjęcia nie są skomplikowane pod względem technicznym. Są proste - i takie właśnie miały być. Chciałem zachować minimalizm sprzętowy, potrzebny do osiągnięcia mojej ulubionej estetyki. Mało brakowało, a zdecydowałbym się na zdjęcia czarno-białe. Na szczęście zostałem odwiedziony od tego pomysłu. Jedyna obróbka, jaką zastosowałem, to podstawowe wyrównania, wyostrzenie i kadrowanie zdjęć do proporcji 4:3.

Pomysł potraktowałem jako osobisty projekt dokumentalny na rok 2018. Patrzę pozytywnie w przyszłość i wiem, że chcę to rozwinąć. Jest mi niezmiernie miło, że mogłem współpracować z tak wspaniałymi i otwartymi ludźmi. Podziękowania dla mojej dziewczyny już były, teraz jeszcze dla znajomych (dzięki za pomoc!) oraz organizatorów, za zaproszenie na edycje Tattoo Konwentu w Gdańsku oraz Katowicach. Co mogę więcej powiedzieć? Do zobaczenia!
© Marcin Watemborski / Watemborski

Pomysł potraktowałem jako osobisty projekt dokumentalny na rok 2018. Patrzę pozytywnie w przyszłość i wiem, że chcę to rozwinąć. Jest mi niezmiernie miło, że mogłem współpracować z tak wspaniałymi i otwartymi ludźmi. Podziękowania dla mojej dziewczyny już były, teraz jeszcze dla znajomych (dzięki za pomoc!) oraz organizatorów, za zaproszenie na edycje Tattoo Konwentu w Gdańsku oraz Katowicach. Co mogę więcej powiedzieć? Do zobaczenia!

Więcej moich zdjęć znajdziecie na Facebooku oraz Instagramie.
© Marcin Watemborski / Watemborski

Więcej moich zdjęć znajdziecie na Facebooku oraz Instagramie.

© Marcin Watemborski / Watemborski

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Inspiracje:

8 sposobów na innowacyjność, czyli dyskusje fotografów artystów [VIDEO] Steve McCurry fotografował wojny, teraz przygotował sesję dla Valentino Zdjęcia uliczne z jeleniami zamiast ludzi Tysiące zdjęć z obozów koncentracyjnych trafiło do Sieci Mama pięciorga pokazała zdjęcia brzucha bez retuszu. Ma powód do dumy! Lisy wcale nie są takie szczwane, jak mogłoby się wydawać. Ich wrażliwość pokazuje Roeselien Raimond Jak łazik Curiosity zrobił selfie na Marsie? Artystyczne akty na Instagramie, które nie łamią zasad społeczności Jonathan Higbee jest mistrzem dostrzegania kontekstów wizualnych na ulicach Nowego Jorku Wszystko, czego potrzebujesz do zdjęć makro to smartfon Czy zdjęcia policyjne mogą być portretami historii? [galeria] Z aparatem w pogodni za tornadami. I tak od 7 lat

Popularne w tym tygodniu:

Najlepszy film o COVID-19, jaki zobaczysz. Nagrało go 3 chłopaków z Wrocławia Fotograf z Dąbrowy Górniczej zachęca do zostania w domu. Pokazał pustki w mieście Nur-Sułtan, stolica Kazachstanu, to miasto z przyszłości. Pokazał je Patryk Biegański Hiszpanka - historia najbardziej śmiertelnej pandemii XX wieku Profesjonalna sesja zdjęciowa kota podbija serca internautów. Wyszła świetnie! ONZ apeluje do artystów: Prześlij swoje prace i pomóż w walce z koronawirusem Pijane słonie z prowincji Junnan, delfiny w Wenecji i inne. Obalamy fake newsa Kwarantanna – dla jednych przymus, dla innych raj. Skejterzy opanowują miasta Tak widzi nas cały świat, czyli Polska w Google Street View Ludzie z całego świata odtwarzają klasyczne obrazy. Podejmiesz wyzwanie? Humor na kwarantannie to podstawa. Te zdjęcia podnoszą na duchu Artystka odwiedza zamarznięty Bajkał od lat. Jej zdjęcia są zachwycające