Martushka Fromeast, czyli Marta Kotlarska opowiada o fotografowaniu w Indiach

Marta Kotlarska postanowiła się przeprowadzić do Indii, by tam realizować swoje fotograficzne pomysły.

Pielgrzymka Nanda Devi Raj Yatra.

Pielgrzymka Nanda Devi Raj Yatra. (© Marta Kotlarska)

Martushka Fromeast (Marta Kotlarska) jest absolwentką ASP w Poznaniu oraz Central Saint Martin's College of Arts and Design w Londynie. Jest współtwórczynią projektu Romski Pstryk, który wystawiany był m.in. w kontekście drugiego Romskiego Pawilonu na Międzynarodowej wystawie Sztuki Biennale w Wenecji w 2012 roku. Jej cykl o nepalskim szamaniźmie został nagrodzony w Polsce na BZ WBK Press Photo 2014.

Jak Pani znalazła się w Indiach po raz pierwszy?

To było 4 lata, przez przypadek, namówiła mnie siostra, po prostu kupiłam bilet i poleciałam. Na początku trafiłam na Paharganj, czyli stary bazar w Dehlinie i zupełnie mi się nie podobało. Atmosfera mnie przytłoczyła, te krowy jedzące plastikowe torebki, było brudno i śmierdząco. Ale kiedy znalazłam się w Himalajach na trekkingu, co tak naprawdę było celem tej podróży, piękno tamtego miejsca kompletnie mną zawładnęło, więc kiedy już wróciłam do Dehli to nawet tam mi się spodobało. Wbrew pozorom Indie są trudne do fotografowania — z jednej strony są inne, dziwne, kolorowe, zmysłowe i fotogeniczne, ale trzeba tu spędzić dłuższą chwilę, by potrafić tę powierzchność odcinać. Ja postanowiłam wybierać miejsca i momenty fotografowania, działać selektywnie.

Od kiedy jest tam Pani na stałe?

Bardzo chciałam się tu przenieść, żeby ograniczyć koszty życia w Polsce i w Indiach. Udało się to w tym roku, mój mąż dostał kontrakt w Indiach i mieszkamy w Dehli. Jesteśmy tu od 4 miesięcy, ale z perspektywą pozostania w sumie na 4 lata.

Pielgrzymka Nanda Devi Raj Yatra.

Czy dostrzega Pani różnicę między podejściem do fotografii Hindusów i Polaków?

Fotografia jest tu bardzo popularna, a rożnice są, wynikają z postkolonialnego dyskursu pokazującego różnorodność kulturową, a folklorem i Bollywood z drugiej, czyli kolor, zapachy i zmysły.

Pielgrzymka Nanda Devi Raj Yatra

Ja osobiście wolę oglądać zdjęcia tutejszych fotografów o Indiach, niż przyjezdnych, nawet światowej sławy, bo Hindusi potrafią dotrzeć głębiej do tematu przez znajomość tutejszych niuansów, łatwiej jest im wzbudzić zaufanie w bohaterach swoich zdjęć. Eseje o współczesnych problemach fotografowie z Kalkuty od strony dokumentalnego zapisu są po prostu bardziej ciekawe.

Czy osobie mieszkającej tam, a urodzonej w innym kraju jest łatwiej, czy trudniej fotografować hinduskie historie?

I łatwiej, i trudniej. Hindusi są gościnni i czują się zobowiązani mi pomóc, a także mają tolerancję dla mnie, jeśli nieświadomie postępuję niezgodnie z ich zwyczajami. Jednocześnie zwracam na siebie uwagę, więc często na moich zdjęciach widać moją obecność jako fotografa, zdjęcia są odpowiedzią, jakąś interakcją z bohaterem.

Zobacz również: Bajkowy świat Magdaleny Wasiczek

Pielgrzymka Nanda Devi Raj Yatra.

Poza tym, choć znam już hindi, to nie na tyle, żeby czuć się z tym językiem swobodnie. A to utrudnia mi pracę.

Proszę opowiedzieć o Pani inicjatywie nazwanej Stories from Himalayas i o Click Academy.

Stories from Himalayas to projekt, nad którym tutaj pracuję i którego celem jest dokumentowanie spuścizny kulturowej Himalajów. W zeszłym roku spędziłam 5 miesięcy w Nepalu, fotografowałam szamanizm nepalski, różne obrzędy, jak i samych szamanów jako ludzi. Chciałabym razem z autorem, pisarzem wydać książkę w duchu realizmu magicznego opisującego tamtejsze historie zilustrowane moimi zdjęciami. W tym roku współpracując z dwoma fotografami z Indii fotografowałam Nanda Devi Raj Yatra, najdłuższą himalajską pielgrzymkę, która w dodatku odbywa się tylko raz na 12 lat.

Teraz, co oczywiste, czeka nas trochę pracy przy wystawach tych zdjęć oraz szukanie kolejnych tematów. Ciekawe było, pracując z dwoma innymi fotografami, Hindusami, nasze odmienne podejście do tematu tej pielgrzymki, a co za tym idzie samych zdjęć. Jeden z nich, fotoreporter newsowy hinduskiej gazety, szukał motywów, pojedynczych ujęć, które „zrobią mu okładkę“, a drugi, dumny z tej warstwy lokalnego folkloru chciał oddać kolor, strój. Moje zdjęcia natomiast są jeszcze inne. A słodkim dopełnieniem dla naszych zdjęć jest cykl autoportretów jednego z uczestników tej pielgrzymki w różnych miejscach i pozach.

Pielgrzymka Nanda Devi Raj Yatra

Za to Click Academy to ilustracje do różnych opowieści. Współpracowałam przy tym z romską społecznością w Polsce, a w Nepalu z dziećmi, młodzieżą wykonaliśmy ilustracje do legendy o tamtejszym jeziorze.

Czym różni się pielgrzymka Nanda Devi Raj Yatra od tych, które znamy w Polsce?

Ta pielgrzymka trwa 3 tygodnie, liczy 300 km, do ponad 5000 metrów n.p.m., prowadzi przez indyjską cześć Himalajów, zmienia się liczba idących ludzi. Według mnie uczestniczyło w niej nawet 200 tysięcy ludzi! Z początkowej miejscowości uczestnicy wyruszają z czterorogim baranem oraz parasolkami, jako ofiarami dla Nandy, a z innej miejscowości rusza inna grupa z wizerunkami Nandy. W pewnym momencie te dwie grupy się łączą i razem idą na górę. Kulminacją jest moment, kiedy baran zostaje wypuszczony, a nie złożony w ofierze, bo jest to w Indiach zabronione.

Pielgrzymka Nanda Devi Raj Yatra

Sama pielgrzymka jest bardzo dobrze zorganizowana, towarzyszy jej nawet helikopter do zwiezienia chorych do szpitala, jest rozdawane jedzenie za darmo, organizowane są noclegi, namioty. Ludzie są życzliwi, z czasem powstaje swego rodzaju grupowa tożsamość. Jako jedyna biała, w dodatku kobieta i do tego fotograf mówiąca w hindi, stałam się gwiazdą lokalnych mediów, bo chciano ze mną robić wywiady telewizyjne, najlepiej na żywo, więc musiałam opowiadać, jak mi się tutaj podoba. Przy tym co chwilę proszono mnie o zrobienie pamiątkowego zdjęcia pielgrzymom. Więc mam mnóstwo zupełnie irracjonalnych zdjęć stojących w rzędzie grupek pielgrzymów, co w sumie było sympatyczne.

Przed kilkoma dniami otrzymała Pani nagrodę Abhivyakti Gaurav Samman za swoją pracę. Proszę opowiedzieć o tej nagrodzie.

Jest to nagroda stowarzyszenia promującego lokalną spuściznę tego stanu, Uttarakhand. Było to o tyle prestiżowe, że event odbył się w Dehli z udziałem prezydenta stanu. Przez to, że było to relacjonowane przez lokalne, jak i krajowe media, myślę, że pomoże mi ona w pracy nad kolejnymi projektami, jest też dla mnie zachętą do dalszej pracy i małym podsumowaniem dotychczasowej.


"Najpierw treść, potem forma. Najpierw człowiek, potem aparaty". Będę starał się, by moje teksty były odpowiedzią na pytania, które do tej pory bałem się zadać…

WIĘCEJ: www.piotrkala.pl | Facebook
Podziel się:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Inspiracje:

Królewski retusz z Krakowa Najbardziej absurdalne prawa w USA zostały sfotografowane Piękne zdjęcia lodowców i okropna prawda o zmianach klimatu Superbohaterowie w sytuacjach w jakich nie widzieliście ich wcześniej Spojrzenie na kamienicę, czyli fotograficzne upamiętnienie tragedii w Katowicach Współczesne portrety, jak z lat 80. Poznajecie ten styl? Cykl zdjęć w walce z polityką jednego dziecka w Chinach Pracujące psy z Nowej Zelandii między klifami i stromymi wzgórzami Barwne portrety właścicieli ogromnych tatuaży The Vintage Project, czyli 5-latek odtwarza historyczne zdjęcia Najlepszy film poklatkowy z kosmosu, jaki widzieliśmy Wybitne cyfrowe manipulacje Christopha Gilberta Z fotograficzną wizytą w świecie fabryki Ferrari w Maranello Stowarzyszenia Society of Biology wybrało najlepsze zdjęcia roku Świetliki, długa ekspozycja i kreatywne efekty Fotografia uliczna z Gwiezdnymi Wojnami w prawdziwym świecie Lewitujące portrety pełne gracji Kolorowa jesień i dziesiątka dzieci sfotografowanych przez matkę Ciepłe przedmioty w zimnym klimacie Czarne twarze Afryki na portretach z bliska 150 portretów Steve'a McCurry w jednym miejscu Dzieci perfekcyjnie stylizowane na dorosłych 40 tygodni i lustro - piękna seria ciążowych selfie Niesamowite czarno-białe zdjęcia z ulic Madrytu i Barcelony lat 50.

Popularne w tym tygodniu:

Drzewa przewrócone przez orkan. Stworzyły fantastyczną kompozycję do zdjęcia Ukąsiła go czarna mamba, ale dokończył fotografowanie węża. I robi im dalej zdjęcia Kiedyś i dziś – mężczyzna wkleił dorosłego siebie na zdjęcia z dzieciństwa. Wyszło świetnie! Historia tragicznego zdjęcia z Wietnamu. Fotografia obiegła świat pozbawiona kontekstu Magiczne, poetyckie portrety na gorącej Kubie to specjalność Gillian Hyland Magia dobrego zdjęcia tkwi w oczach, zwłaszcza jak jest ich kilka par. Ireneusz "Irass" Walędzik opowiada o swoich bliskich spotkaniach z przyrodą Zdjęcie z lądowania na Księżycu to prawda czy wielka mistyfikacja? 65-letnia kobieta odtwarza znane obrazy w fantastyczny sposób Usunął ze zdjęcia dźwig, którego nikt nie chciał wymazać. Zobacz jak retuszował obraz krok po kroku Pogodna, kolorowa wiosna 1937 roku w Berlinie. Ulice pełne swastyk, żołnierzy i... spokoju Współczesna para nomadów podróżuje po świecie i ujmuje to w piękny sposób. Mieliśmy okazję zamienić z nimi kilka słów Roni Landa sfotografowała interesującą martwą naturę, zrobioną z... mięsa?!