Sylwetki naszych czytelników: Łukasz Sokół

Jego nazwisko to nie przypadek. Łukasz Sokół to zacięty fotograf dzikiej przyrody. Z sukcesem potrafi upolować świetne kadry i wie doskonale, gdzie ich szukać. Wytropienie bohaterów jego zdjęć to dla niego pestka.

Ten artykuł ma 3 strony:

Marcin Watemborski: Co czujesz, gdy fotografujesz dzikie zwierzęta? Jak wygląda dzień zdjęciowy?

Łukasz Sokół: Jest to forma oderwania się od codzienności i relaksu. Zdarza mi się wyjazd na zasiadkę nawet przed pracą, jeśli wschód jest odpowiednio wcześnie i są pewne warunki pogodowe na dobre kadry. 

Wstaję wtedy koło 3:00 jadę na przykład nad rozlewisko, aby być o wschodzi po 4:00. Wracam do domu po 7:00, szybki prysznic, śniadanko i na 8:30 do pracy. Gdy leżę zamaskowany na brzegu zbiornika wodnego,  mogę swobodnie obserwować zwierzęta i nie szkodzę im tym. Zachowują się wtedy normalnie i nie czują zagrożenia, co dla mnie jest najfajniejszym momentem. 

Sarna pijąca wodę, lis ganiający ptaki wodno-błotne czy chodzące lub pływające ptaki dosłownie kilka metrów przed obiektywem - coś wspaniałego! Do tego dorzuć delikatną mgiełkę nad zbiornikiem, śpiew ptaków i światło wschodzącego słońca. Po prostu magia! Mógłbym tak leżeć godzinami, żeby tylko światło dopisywało… 

Oczywiście najlepszym momentem jest czas, kiedy wracasz do domu z kilkoma ciekawymi kadrami, ale bywa tak, że na karci nie ma ani jednego zdjęcia. Wtedy pozostaje w pamięci ten kojący czas spędzony w dziczy.
© Łukasz Sokół / Facebook / Instagram

Marcin Watemborski: Co czujesz, gdy fotografujesz dzikie zwierzęta? Jak wygląda dzień zdjęciowy?

Łukasz Sokół: Jest to forma oderwania się od codzienności i relaksu. Zdarza mi się wyjazd na zasiadkę nawet przed pracą, jeśli wschód jest odpowiednio wcześnie i są pewne warunki pogodowe na dobre kadry.

Wstaję wtedy koło 3:00 jadę na przykład nad rozlewisko, aby być o wschodzi po 4:00. Wracam do domu po 7:00, szybki prysznic, śniadanko i na 8:30 do pracy. Gdy leżę zamaskowany na brzegu zbiornika wodnego, mogę swobodnie obserwować zwierzęta i nie szkodzę im tym. Zachowują się wtedy normalnie i nie czują zagrożenia, co dla mnie jest najfajniejszym momentem.

Sarna pijąca wodę, lis ganiający ptaki wodno-błotne czy chodzące lub pływające ptaki dosłownie kilka metrów przed obiektywem - coś wspaniałego! Do tego dorzuć delikatną mgiełkę nad zbiornikiem, śpiew ptaków i światło wschodzącego słońca. Po prostu magia! Mógłbym tak leżeć godzinami, żeby tylko światło dopisywało…

Oczywiście najlepszym momentem jest czas, kiedy wracasz do domu z kilkoma ciekawymi kadrami, ale bywa tak, że na karci nie ma ani jednego zdjęcia. Wtedy pozostaje w pamięci ten kojący czas spędzony w dziczy.

Czy byłeś kiedyś postawiony w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia? Zaatakowało cię jakieś zwierzę?

Ostatnio podczas fotografowania ptaków brodzących, gdy dochodziłem do swojego miejsca, aby rozłożyć siatkę i karimatę, na swojej drodze spotkałem lochę z 7 małymi prosiakami. Wtedy po prostu obszedłem towarzystwo większym łukiem i po sprawie. Lepiej się nie zbliżać za bardzo. 

Według mnie locha lub odyniec z młodymi mogą być najbardziej niebezpiecznymi zwierzętami na naszych terenach.
© Łukasz Sokół / Facebook / Instagram

Czy byłeś kiedyś postawiony w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia? Zaatakowało cię jakieś zwierzę?

Ostatnio podczas fotografowania ptaków brodzących, gdy dochodziłem do swojego miejsca, aby rozłożyć siatkę i karimatę, na swojej drodze spotkałem lochę z 7 małymi prosiakami. Wtedy po prostu obszedłem towarzystwo większym łukiem i po sprawie. Lepiej się nie zbliżać za bardzo.

Według mnie locha lub odyniec z młodymi mogą być najbardziej niebezpiecznymi zwierzętami na naszych terenach.

Nie boisz się, że będąc w terenie "dostaniesz kulkę" od myśliwych? Takie rzeczy się zdarzają.

Jak to mówią - ryzyko jest zawsze. Zanim zacznę fotografować, obserwuję teren przez kilka dni i pytam w okolicy, czy coś się tutaj dzieje, jeśli chodzi o myśliwych. Staram się unikać niesprawdzonych wcześniej terenów. 

Jeśli na moim obszarze fotograficznym występuje ambona, to zawsze sprawdzam, czy ktoś na niej czasem nie siedzi. Tak się składa, że na ostatniej mojej miejscówce spotkałem dwóch myśliwych, którym musiałem pomachać spod siatki i spłoszyć sobie ptaki ale wolałem bezpieczeństwo, bo dziwnie patrzyli na "leżące na brzegu zwłoki czegoś nieokreślonego”.
© Łukasz Sokół / Facebook / Instagram

Nie boisz się, że będąc w terenie "dostaniesz kulkę" od myśliwych? Takie rzeczy się zdarzają.

Jak to mówią - ryzyko jest zawsze. Zanim zacznę fotografować, obserwuję teren przez kilka dni i pytam w okolicy, czy coś się tutaj dzieje, jeśli chodzi o myśliwych. Staram się unikać niesprawdzonych wcześniej terenów.

Jeśli na moim obszarze fotograficznym występuje ambona, to zawsze sprawdzam, czy ktoś na niej czasem nie siedzi. Tak się składa, że na ostatniej mojej miejscówce spotkałem dwóch myśliwych, którym musiałem pomachać spod siatki i spłoszyć sobie ptaki ale wolałem bezpieczeństwo, bo dziwnie patrzyli na "leżące na brzegu zwłoki czegoś nieokreślonego”.

Jak wygląda twoje czatowanie na bohaterów? Ile najdłużej czekałeś?

Po pierwsze zaczynam obserwować pogodę na następne dni i śledząc jej przebieg staram się wstrzelić w dobre światło czy okienko pogodowe. 

99 proc. moich zdjęć powstaje tylko i wyłącznie miękkim świetle. Uważam, że wtedy powstają najlepsze obrazy i piękne tło. Fotografując pod światło można uzyskać czasem niesamowite efekty. O wschodzie światło tworzy cudowne faktury i detale. 

Gdy mam już pewną pogodę, to pakuję sprzęt: wrzucam siatkę, karimatę, odzież i sprzęt fotograficzny do bagażnika, i idę spać na kilka godzin. W zależności od pory roku, trzeba wstać dużo wcześniej i być na miejscu co najmniej godzinę przed wschodem słońca, aby po ciemku jeszcze się zamaskować i nie płoszyć ”towarzystwa”. 

Mam kilka swoich miejsc, gdzie regularnie bywają pewne gatunki zwierząt. Przyjeżdżam na miejsce, szybko się rozglądam kładę karimatę, przykrywam się siatką, czasami wrzucając na wierzch trochę trawy, gałęzi i kładę się. Wtedy następuje ta bezwzględna cisza. Cisza, w której wszystko słychać. Staram się nie ruszać, nie hałasować. Muszę tak wytrzymać dość długo – nawet, jeśli robię jakieś ruchy to bardzo powoli i z namysłem. 

Podczas czekania na wschód zdarzyło mi się uciąć drzemkę. To, ile czekam zależy od fotografowanego gatunku - ptaki brodzące są mniej wymagające niż drapieżniki. Fotografując te drugie, trzeba koniecznie wejść do czatowni przed wschodem i wyjść po zachodzie słońca, kiedy dookoła będzie pusto. Pod siatką ”zasiadka” trwa zazwyczaj około 3-4 godzin, a w przypadku ptaków drapieżnych nawet 10-11 godzin w ukryciu. 

Ostatnio miałem kilka sytuacji, gdy warto było czekać do samego końca, do ostatniego dobrego promienia światła i nie poddawać się. W ostatniej chwili udało mi się zrobić zdjęcia lisa, wypłynął perkozek i pojawił się bóbr.
© Łukasz Sokół / Facebook / Instagram

Jak wygląda twoje czatowanie na bohaterów? Ile najdłużej czekałeś?

Po pierwsze zaczynam obserwować pogodę na następne dni i śledząc jej przebieg staram się wstrzelić w dobre światło czy okienko pogodowe.

99 proc. moich zdjęć powstaje tylko i wyłącznie miękkim świetle. Uważam, że wtedy powstają najlepsze obrazy i piękne tło. Fotografując pod światło można uzyskać czasem niesamowite efekty. O wschodzie światło tworzy cudowne faktury i detale.

Gdy mam już pewną pogodę, to pakuję sprzęt: wrzucam siatkę, karimatę, odzież i sprzęt fotograficzny do bagażnika, i idę spać na kilka godzin. W zależności od pory roku, trzeba wstać dużo wcześniej i być na miejscu co najmniej godzinę przed wschodem słońca, aby po ciemku jeszcze się zamaskować i nie płoszyć ”towarzystwa”.

Mam kilka swoich miejsc, gdzie regularnie bywają pewne gatunki zwierząt. Przyjeżdżam na miejsce, szybko się rozglądam kładę karimatę, przykrywam się siatką, czasami wrzucając na wierzch trochę trawy, gałęzi i kładę się. Wtedy następuje ta bezwzględna cisza. Cisza, w której wszystko słychać. Staram się nie ruszać, nie hałasować. Muszę tak wytrzymać dość długo – nawet, jeśli robię jakieś ruchy to bardzo powoli i z namysłem.

Podczas czekania na wschód zdarzyło mi się uciąć drzemkę. To, ile czekam zależy od fotografowanego gatunku - ptaki brodzące są mniej wymagające niż drapieżniki. Fotografując te drugie, trzeba koniecznie wejść do czatowni przed wschodem i wyjść po zachodzie słońca, kiedy dookoła będzie pusto. Pod siatką ”zasiadka” trwa zazwyczaj około 3-4 godzin, a w przypadku ptaków drapieżnych nawet 10-11 godzin w ukryciu.

Ostatnio miałem kilka sytuacji, gdy warto było czekać do samego końca, do ostatniego dobrego promienia światła i nie poddawać się. W ostatniej chwili udało mi się zrobić zdjęcia lisa, wypłynął perkozek i pojawił się bóbr.

Więcej zdjęć autora znajdziecie na Facebooku i Instagramie.

Zdjęcia wykorzystane za zgodą autora.
© Łukasz Sokół / Facebook / Instagram

Więcej zdjęć autora znajdziecie na Facebooku i Instagramie.

Zdjęcia wykorzystane za zgodą autora.

© Łukasz Sokół / Facebook / Instagram

Zobacz również: Tomasz Lazar opowiada o swojej podróży do Aokigahara - japońskiego lasu samobójców

© Łukasz Sokół / Facebook / Instagram
© Łukasz Sokół / Facebook / Instagram
© Łukasz Sokół / Facebook / Instagram
© Łukasz Sokół / Facebook / Instagram

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł ma 1 komentarz

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Inspiracje:

Słynny pocałunek z Times Square powielony w różnych miejscach na świecie "Fotografia to oddanie balansu między próbą zrozumienia, a tym, żeby sobie po prostu być" - mówi dokumentalista Jan Cieślikiewicz Słynne zdjęcia w wydaniu klocków Lego Fabrice Meuwissen: "Musisz pracować z ludźmi lepszymi od siebie, jeśli chcesz się rozwijać" Najzabawniejsi ludzie świata fotografowani przez 6 lat Sébastien Tixier. Syberyjska wyprawa i inne przygody Fotograf ostrzega przed czarnym piątkiem: Pomyśl zanim kupisz „Gdzieś na znikającej ścieżce” – pochwała wiejskiego życia na zdjęciach Ivety Vaivode Fantastyczne modele aparatów wykonane z papieru zadziwiają swoja dokładnością Malowanie światłem z rozmachem i Infiniti Niepublikowane zdjęcia gwiazd zawisły w Morrison Hotel Gallery Karol Pałka opowiada, co kryje Hotel Polana, dawny kurort Komunistycznej Partii Czechosłowacji

Popularne w tym tygodniu:

Zay Yar Lin: od kapitana statku do nagradzanego fotografa Mistrzostwo w malowaniu światłem. To zdjęcie powstało w aparacie Majestatyczne portrety rzadkich okazów ptaków Świetne fotomanipulacje stworzone z miłości do przyrody Ekstremalny fotograf z Polski. Piotr Deska opowiedział o wyjątkowej pasji Piękne portrety dojrzałych kobiet, które dzielą się życiowymi przemyśleniami Polska: Zdjęcia roku 2019 według agencji FORUM Łukasz Gawroński opowiada, jak realizował zdjęcia do spektaklu "Mock. Czarna Burleska" Świąteczny mural Banksy'ego porusza temat bezdomności Fotografia uliczna z psami w roli głównej. Chris Porsz opowiada o "Barking" Jak powstało zdjęcie Grety Thunberg na okładkę TIME? Najważniejsze zdjęcia ostatnich 10 lat, wybrane przez agencję Reutera