Ludzie, którzy las nazywają domem. Fotograficzna opowieść o plemionach Lisu

"Imagine Homeland" to projekt Indyjskiego fotografa Scharbendu De opowiadający o tybeto-birmańskich plemionach Lisu, które żyją bez opieki medycznej, dróg, wyjść bezpieczeństwa, sieci komórkowej czy szkół dla swoich dzieci - wszystkiego tego, co dla nas jest czymś normalnym.

W 1983 roku indyjski rząd ustanowił, że prawie 2 tysiące kilometrów kwadratowych, na których żyli ludzie Lisu, będzie parkiem narodowym, a jego mieszkańców nazwał "kłusownikami i okupantami". Plemiona musiały przebyć blisko 150 km, bez dróg i środków transportu do najbliższej wioski, niosąc chorych na prowizorycznych noszach przez las. Stali się ludźmi opuszczonymi i zapomnianymi. I tak jest do dziś. Dzieci umierają na choroby, które można łatwo wyleczyć, nie mają dostępu do edukacji i perspektyw na przyszłość.
© De Scharbendu / desharbendu.com

W 1983 roku indyjski rząd ustanowił, że prawie 2 tysiące kilometrów kwadratowych, na których żyli ludzie Lisu, będzie parkiem narodowym, a jego mieszkańców nazwał "kłusownikami i okupantami". Plemiona musiały przebyć blisko 150 km, bez dróg i środków transportu do najbliższej wioski, niosąc chorych na prowizorycznych noszach przez las. Stali się ludźmi opuszczonymi i zapomnianymi. I tak jest do dziś. Dzieci umierają na choroby, które można łatwo wyleczyć, nie mają dostępu do edukacji i perspektyw na przyszłość.

Spośród 4000 Indian Lisu (znanych jako Yobin w Indiach), prawie 3000 z nich mieszka dalej na terenie Parku Narodowego Namdapha. Pomimo trudów, nazywają las swoim domem, uczą swoje dzieci, leczą chorych, budują domy i kościoły, żeby wspólnie się modlić. Bez zewnętrznej gospodarki najczęściej wymieniają się między sobą produktami, żyjąc w symbiozie z naturą. Lisu są samowystarczalną społecznością.
© De Scharbendu / desharbendu.com

Spośród 4000 Indian Lisu (znanych jako Yobin w Indiach), prawie 3000 z nich mieszka dalej na terenie Parku Narodowego Namdapha. Pomimo trudów, nazywają las swoim domem, uczą swoje dzieci, leczą chorych, budują domy i kościoły, żeby wspólnie się modlić. Bez zewnętrznej gospodarki najczęściej wymieniają się między sobą produktami, żyjąc w symbiozie z naturą. Lisu są samowystarczalną społecznością.

Scharbendu De po przeczytaniu o Lisu w gazecie w 2013 roku postanowił zobaczyć i udokumentować jak żyją ci ludzie. W 2015 roku spędził miesiąc podróżując od wioski do wioski i żyjąc z gospodarzami. Przebył wtedy 240 km przez górskie lasy. Warunki były trudne zarówno dla ciała, jak i dla umysłu, ale Scharbendu De zawsze nosił ze sobą cały ekwipunek - racje żywnościowe, namiot i sprzęt fotograficzny.
© De Scharbendu / desharbendu.com

Scharbendu De po przeczytaniu o Lisu w gazecie w 2013 roku postanowił zobaczyć i udokumentować jak żyją ci ludzie. W 2015 roku spędził miesiąc podróżując od wioski do wioski i żyjąc z gospodarzami. Przebył wtedy 240 km przez górskie lasy. Warunki były trudne zarówno dla ciała, jak i dla umysłu, ale Scharbendu De zawsze nosił ze sobą cały ekwipunek - racje żywnościowe, namiot i sprzęt fotograficzny.

W zeszłym roku otrzymał dotację od Indyjskiej Fundacji dla Sztuki (India Foundation for the Arts supported by Titan Company Ltd.), co pozwoliło mu wrócić do Parku Narodowego Namdapha i spędzić z ludźmi Lisu kolejne 2 miesiące. Bez żadnego kontaktu ze światem zewnętrznym podróżował od wioski do wioski, śpiąc w lesie bez względu na warunki pogodowe. Nie było to dla niego łatwe i niejednokrotnie miał chwile zwątpienia, ale pokonywanie własnych słabości motywuje go jeszcze bardziej. Dodatkowo Sharbendu otrzymał stypendium fundacji Lucie Photo Made, co pozwoliło mu na kontynuowanie projektu.
© De Scharbendu / desharbendu.com

W zeszłym roku otrzymał dotację od Indyjskiej Fundacji dla Sztuki (India Foundation for the Arts supported by Titan Company Ltd.), co pozwoliło mu wrócić do Parku Narodowego Namdapha i spędzić z ludźmi Lisu kolejne 2 miesiące. Bez żadnego kontaktu ze światem zewnętrznym podróżował od wioski do wioski, śpiąc w lesie bez względu na warunki pogodowe. Nie było to dla niego łatwe i niejednokrotnie miał chwile zwątpienia, ale pokonywanie własnych słabości motywuje go jeszcze bardziej. Dodatkowo Sharbendu otrzymał stypendium fundacji Lucie Photo Made, co pozwoliło mu na kontynuowanie projektu.

Żadne media nie zainteresowały się tymi ludźmi. Nikt nie chciał pokonywać kilometrów, ryzykować własnym bezpieczeństwem i utratą sprzętu, inwestować czasu i pieniędzy w historie, która nie jest sensacyjna. 

 De Scharbendu opowiada historię Lisu, jako normalnych ludzi. Jak mówi, pomimo tego, co ich spotkało, to najbardziej przyjaźni ludzie, jakich zna.
© De Scharbendu / desharbendu.com

Żadne media nie zainteresowały się tymi ludźmi. Nikt nie chciał pokonywać kilometrów, ryzykować własnym bezpieczeństwem i utratą sprzętu, inwestować czasu i pieniędzy w historie, która nie jest sensacyjna.

De Scharbendu opowiada historię Lisu, jako normalnych ludzi. Jak mówi, pomimo tego, co ich spotkało, to najbardziej przyjaźni ludzie, jakich zna.

"Imagin Homeland" nie jest jeszcze skończonym projektem. Fotograf zamierza wrócić do ludu Lisu aby kontynuować swoją eksperymentalną podróż w magiczny świat, który jest realny i mistyczny zarazem. Jego praca ma za zadanie dostarczyć odbiorcom nie tylko informacji o tym, że ci ludzie istnieją, ale również zaprowadzić w nierealny świat, zwyczajnych ludzi. Dzięki symbolizmowi fotografii De Scharbendu opowiada historię, przedstawia kulturę zmarginalizowanego społeczeństwa zachowując przy tym szacunek do tych ludzi.
© De Scharbendu / desharbendu.com

"Imagin Homeland" nie jest jeszcze skończonym projektem. Fotograf zamierza wrócić do ludu Lisu aby kontynuować swoją eksperymentalną podróż w magiczny świat, który jest realny i mistyczny zarazem. Jego praca ma za zadanie dostarczyć odbiorcom nie tylko informacji o tym, że ci ludzie istnieją, ale również zaprowadzić w nierealny świat, zwyczajnych ludzi. Dzięki symbolizmowi fotografii De Scharbendu opowiada historię, przedstawia kulturę zmarginalizowanego społeczeństwa zachowując przy tym szacunek do tych ludzi.

Zobacz również: Dwa spojrzenia na fotografowanie ludzi, czyli studyjne portrety i zdjęcia na ulicy [wideoporadnik]

Projekt ten różni się od innych fotograficznych opowieści o zapomnianych w społeczeństwie ludach. Zwykle przybierają one surową formę dokumentalną, czasem bazują na sensacji. Te zdjęcia zawierają w sobie odrobinę magii i bliżej im do fotografii koncepcyjnej, niż dokumentalnej, pomimo tego, że dokumentem pozostają.
© De Scharbendu / desharbendu.com

Projekt ten różni się od innych fotograficznych opowieści o zapomnianych w społeczeństwie ludach. Zwykle przybierają one surową formę dokumentalną, czasem bazują na sensacji. Te zdjęcia zawierają w sobie odrobinę magii i bliżej im do fotografii koncepcyjnej, niż dokumentalnej, pomimo tego, że dokumentem pozostają.

Zdjęcia wykorzystane za zgodą autora.
© De Scharbendu / desharbendu.com

Zdjęcia wykorzystane za zgodą autora.

© De Scharbendu / desharbendu.com

Francuski fotograf od 7 lat odwiedza wietnamskie plemiona. Poznał ich już 49!

Często fotografowie stawiają sobie dość trudne do realizacji cele, by mieć powód stworzenia wyjątkowego materiału. Taka historia spotkała również…

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł ma 1 komentarz

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Inspiracje:

10-letni aparat, latarka z iPhone'a i trochę kreatywności wystarczyło, by trafić na okładkę "National Geographic" Bruno Bernardi i jego melancholijne spojrzenie na Brazylię Chrześcijaństwo na Śląsku - obserwuję je i fotografuję od lat Kontrowersyjne zdjęcia Christiana Berthelot - noworodki 20 sekund po urodzeniu „Książe i żebrak”, czyli jak Horia Manolache pokazuje na zdjęciach marzenia ubogich i bezdomnych Kolorowe, nocne krajobrazy, długie czasy i masa gwiazd Mroczne 48-godzinne ekspozycje zarejestrowane kartonowym aparatem otworkowym Kolorowa stylistyka berlińskiego metra Od zdjęć Żanety Hajnowskiej na pewno zgłodniejecie! Ta fotografka zna się na rzeczy Duński wydawca, który tworzy najdziwniejsze albumy fotograficzne na świecie Richard Avedon o fotografii i sensie życia [inspiracja] Miniaturowy świat kropel rosy [galeria]

Popularne w tym tygodniu:

Ojciec roku powraca. Te zdjęcia wysyła do swojej partnerki, gdy ta pyta o dzieci Bohaterowie. Ten projekt to hołd dla walczących z COVID-19 Bardzo niepokojące portrety ludzi i ich zwierząt. Tych zdjęć nie da się zapomnieć Rzuciłem wszystko i pojechałem w Bieszczady. Taką fotograficzną podróż polecam każdemu Obiektywy są za drogie? Zrób zatem swoje! Jej wyszło to naprawdę ciekawie Teleskop Hubble'a znowu działa! Przesłał niesamowite zdjęcia 7777 zdjęć przez 21 lat. Mężczyzna pokazał, jak zmieniał się dzień po dniu