"Pragnienie cudów" to spełnione marzenia Alicji Zmysłowskiej - psiej portrecistki

Wspaniałe portrety psów to coś, z czego znana jest Alicja Zmysłowska. Od kiedy rozmawialiśmy z nią ostatni raz minęły dwa lata. Już wtedy zaczęła swój cykl "Carving Miracles" czyli "Pragnienie Cudów", który łączy w sobie niesamowite krajobrazy krajów północy z wyjątkowymi portretami psów. Dziś Alicja dzieli się z nami świetnymi zdjęciami i opowiada o swoim projekcie.

Monika Homan: Dlaczego akurat północ: Islandia, Norwegia, Alaska? 

Alicja Zmysłowska: Zawsze ciągnęło mnie na północ, do zimnych klimatów, czy dla samego piękna tych surowych krajobrazów, czy przez tamtejszą kulturę, mentalność, która mi bardzo odpowiada. Inspirowały mnie też elementy popkultury związane z tymi krajami takie, jak muzyka, filmy, gry komputerowe. Mimo tego, że byłam już w wielu innych krajach, to w tych trzech zostawiłam część siebie i czuję, że chcę tam wracać.
© Alicja Zmysłowska / alicjazmyslowska.wordpress.com

Monika Homan: Dlaczego akurat północ: Islandia, Norwegia, Alaska?

Alicja Zmysłowska: Zawsze ciągnęło mnie na północ, do zimnych klimatów, czy dla samego piękna tych surowych krajobrazów, czy przez tamtejszą kulturę, mentalność, która mi bardzo odpowiada. Inspirowały mnie też elementy popkultury związane z tymi krajami takie, jak muzyka, filmy, gry komputerowe. Mimo tego, że byłam już w wielu innych krajach, to w tych trzech zostawiłam część siebie i czuję, że chcę tam wracać.

A krajobrazy? W końcu jesteś fotografem.
Od zawsze fascynowała mnie woda we wszelkiej postaci - wodospady, lodowce, morza, jeziora, rzeki, a te kraje oferują to wszystko i jeszcze więcej. Islandia to tak szeroka gama tekstur, kolorów, kształtów, że to bez wątpienia raj dla każdego fotografa. Mimo to, nie widziałam zbyt wielu zdjęć psów w tamtejszych krajobrazach. Zakochałam się w zieleni islandzkiego mchu, czerni tamtejszych plaż, krystaliczności lodu, w ogóle tego surowego klimatu. Miałam wizje uchwycenia psów w każdym z tych miejsc i udało się je zrealizować.
© Alicja Zmysłowska / alicjazmyslowska.wordpress.com

A krajobrazy? W końcu jesteś fotografem.

Od zawsze fascynowała mnie woda we wszelkiej postaci - wodospady, lodowce, morza, jeziora, rzeki, a te kraje oferują to wszystko i jeszcze więcej. Islandia to tak szeroka gama tekstur, kolorów, kształtów, że to bez wątpienia raj dla każdego fotografa. Mimo to, nie widziałam zbyt wielu zdjęć psów w tamtejszych krajobrazach. Zakochałam się w zieleni islandzkiego mchu, czerni tamtejszych plaż, krystaliczności lodu, w ogóle tego surowego klimatu. Miałam wizje uchwycenia psów w każdym z tych miejsc i udało się je zrealizować.

Co sprawiło ci największą trudność w całym projekcie? 
Początkowo połączenie fotografii krajobrazowej z fotografią psów. Wydawałoby się to proste - wystarczy zabrać psa w ładne miejsce i zrobić zdjęcie. Wyzwaniem było sprawienie, żeby nie było to tylko ładne, puste zdjęcie, jak pocztówka z wakacji, których jest sporo. Chciałam, żeby te zdjęcia wywoływały jakieś emocje, były wyjątkowe i unikatowe. Projekt powstawał ponad 3 lata. Na jego finalny efekt złożyło się wiele czynników: dobieranie odpowiednich miejsc  - poza kilkoma popularnymi “must-see” jak Trolltunga czy Preikestolen, szukałam tych jednak mniej znanych -  psy, sprzęt, obróbka i dbałość o najmniejsze detale.

Początkowo też przeszkodą wydawałoby się, że nie mogłam zabrać Ciri na Islandię, o czym marzyłam odkąd się urodziła - jej wyjątkowy wygląd zawsze idealnie pasował mi do tamtejszych krajobrazów. Musiałam więc znaleźć modeli na miejscu, jednak dzięki temu poznałam wielu wspaniałych ludzi i ich psy, a każda sesja była wyjątkowa - z możliwością poznania islandzkiej kultury i posłuchaniu o kraju od ludzi którzy się tam urodzili i tam żyją.
© Alicja Zmysłowska / alicjazmyslowska.wordpress.com

Co sprawiło ci największą trudność w całym projekcie?

Początkowo połączenie fotografii krajobrazowej z fotografią psów. Wydawałoby się to proste - wystarczy zabrać psa w ładne miejsce i zrobić zdjęcie. Wyzwaniem było sprawienie, żeby nie było to tylko ładne, puste zdjęcie, jak pocztówka z wakacji, których jest sporo. Chciałam, żeby te zdjęcia wywoływały jakieś emocje, były wyjątkowe i unikatowe. Projekt powstawał ponad 3 lata. Na jego finalny efekt złożyło się wiele czynników: dobieranie odpowiednich miejsc - poza kilkoma popularnymi “must-see” jak Trolltunga czy Preikestolen, szukałam tych jednak mniej znanych - psy, sprzęt, obróbka i dbałość o najmniejsze detale.

Początkowo też przeszkodą wydawałoby się, że nie mogłam zabrać Ciri na Islandię, o czym marzyłam odkąd się urodziła - jej wyjątkowy wygląd zawsze idealnie pasował mi do tamtejszych krajobrazów. Musiałam więc znaleźć modeli na miejscu, jednak dzięki temu poznałam wielu wspaniałych ludzi i ich psy, a każda sesja była wyjątkowa - z możliwością poznania islandzkiej kultury i posłuchaniu o kraju od ludzi którzy się tam urodzili i tam żyją.

Co było dla ciebie najważniejsze?
Sam proces tworzenia tych zdjęć - przebywanie w tych miejscach wraz z psim modelem, czerpanie z nich inspiracji. Poczucie ogromnej mocy bijącej z wodospadów jest możliwe tylko, jeżeli stoi się naprawdę blisko - adrenalina jest niesamowita.
© Alicja Zmysłowska / alicjazmyslowska.wordpress.com

Co było dla ciebie najważniejsze?

Sam proces tworzenia tych zdjęć - przebywanie w tych miejscach wraz z psim modelem, czerpanie z nich inspiracji. Poczucie ogromnej mocy bijącej z wodospadów jest możliwe tylko, jeżeli stoi się naprawdę blisko - adrenalina jest niesamowita.

Skąd masz wiedzę z zakresu behawiorystki psów? Kursy, doświadczenie? 

Jestem w większości samoukiem, zarówno z zakresu fotografii, jak i z zakresu pracy z psami - wiedza z książek, internetu, doświadczenie, wielu znajomych także zajmuje się szkoleniem psów. W tej chwili moja goldenka, Kiara, ma już prawie 13 lat i była doskonałą nauczycielką i cudownym materiałem na pierwszego psa. Grunt to zawsze próbować zrozumieć czworonoga, jego zachowanie i umieć postawić się na jego miejscu. Nie można wymagać od niego więcej niż jest możliwe, trzeba być jego przyjacielem i przewodnikiem. Psy czują każdą naszą emocję, czują też “swoich” ludzi. Często na sesjach słyszę zdziwienie właścicieli odnośnie tego, jak ich pies “pozuje”, a nigdy nie jest w stanie usiedzieć w miejscu. Od zawsze miałam dobre podejście do psów, a są to bardzo wdzięczne istoty i pozwalają mi się uchwycić od najlepszej strony.
© Alicja Zmysłowska / alicjazmyslowska.wordpress.com

Skąd masz wiedzę z zakresu behawiorystki psów? Kursy, doświadczenie?

Jestem w większości samoukiem, zarówno z zakresu fotografii, jak i z zakresu pracy z psami - wiedza z książek, internetu, doświadczenie, wielu znajomych także zajmuje się szkoleniem psów. W tej chwili moja goldenka, Kiara, ma już prawie 13 lat i była doskonałą nauczycielką i cudownym materiałem na pierwszego psa. Grunt to zawsze próbować zrozumieć czworonoga, jego zachowanie i umieć postawić się na jego miejscu. Nie można wymagać od niego więcej niż jest możliwe, trzeba być jego przyjacielem i przewodnikiem. Psy czują każdą naszą emocję, czują też “swoich” ludzi. Często na sesjach słyszę zdziwienie właścicieli odnośnie tego, jak ich pies “pozuje”, a nigdy nie jest w stanie usiedzieć w miejscu. Od zawsze miałam dobre podejście do psów, a są to bardzo wdzięczne istoty i pozwalają mi się uchwycić od najlepszej strony.

Pomimo sporego doświadczenia, podróże z psami wymagają dużo zaangażowania. Jak sobie z tym poradziłaś?


Przygotowywałyśmy się z Ciri do podróżowania i takiego stylu życia od szczeniaka, małymi kroczkami. Biorąc psa tak aktywnej i inteligentnej rasy, jak border collie miałam konkretne plany i oczekiwania. Wiedziałam, że chcę z Ciri dużo podróżować. Przyzwyczajałam ją do różnych środków transportu: autobusów, pociągów, samochodu. Do Norwegii leciała samolotem. Socjalizowałam ją w różnych miejscach publicznych. Pracowałyśmy nad kondycją oraz umiejętnościami praktycznymi, ale też nad sztuczkami przydatnymi do zdjęć. Przed Norwegią zaopatrzyłam Ciri w specjalne górskie buty, szelki. Ma nawet specjalną derkę wspomagającą regenerację mięśni, która przy okazji służyła za „piżamkę” w namiocie, podczas zimnych nocy. Ogromne znaczenie ma też rozpoczęcie takiego intensywnego wysiłku w odpowiednim wieku - Ciri miała ponad 1,5 roku kiedy polecieliśmy do Norwegii. Kiedy w grę wchodzą długie wędrówki po górach, nie zdecydowałabym się na to z rocznym psem, kiedy zwierze jeszcze się rozwija i łatwo o kontuzje i problemy w przyszłości, spowodowane przeciążeniami stawów.
© Alicja Zmysłowska / alicjazmyslowska.wordpress.com

Pomimo sporego doświadczenia, podróże z psami wymagają dużo zaangażowania. Jak sobie z tym poradziłaś?

Przygotowywałyśmy się z Ciri do podróżowania i takiego stylu życia od szczeniaka, małymi kroczkami. Biorąc psa tak aktywnej i inteligentnej rasy, jak border collie miałam konkretne plany i oczekiwania. Wiedziałam, że chcę z Ciri dużo podróżować. Przyzwyczajałam ją do różnych środków transportu: autobusów, pociągów, samochodu. Do Norwegii leciała samolotem. Socjalizowałam ją w różnych miejscach publicznych. Pracowałyśmy nad kondycją oraz umiejętnościami praktycznymi, ale też nad sztuczkami przydatnymi do zdjęć. Przed Norwegią zaopatrzyłam Ciri w specjalne górskie buty, szelki. Ma nawet specjalną derkę wspomagającą regenerację mięśni, która przy okazji służyła za „piżamkę” w namiocie, podczas zimnych nocy. Ogromne znaczenie ma też rozpoczęcie takiego intensywnego wysiłku w odpowiednim wieku - Ciri miała ponad 1,5 roku kiedy polecieliśmy do Norwegii. Kiedy w grę wchodzą długie wędrówki po górach, nie zdecydowałabym się na to z rocznym psem, kiedy zwierze jeszcze się rozwija i łatwo o kontuzje i problemy w przyszłości, spowodowane przeciążeniami stawów.

Zobacz również: Polska z drona jest nie do poznania

Czyli Ciri też kocha "być na szlaku"? W końcu imię ma po nie byle kim. 

Uwielbia! Nasza najdłuższa trasa to 28 km w jeden dzień. Myślę że ona zrobiła o połowę więcej, biegając dookoła mnie. Na końcu trasy Ciri miała jeszcze energię na co najmniej trzy takie “spacerki”, ja nie za bardzo. Oprócz niekwestionowanej miłości do chodzenia, skakania, biegania - kocha też pozować do zdjęć. Doskonale wie, że dostanie za to nagrodę i na widok aparatu sama proponuje pozy i miejsca, wbiega za drzewa, wskakuje na najwyższe kamienie. Wie, gdzie i jak zwykle ją ustawiałam i szuka analogicznych miejsc, przyjmuje jakąś pozę i czeka aż zrobię zdjęcie. Nie sądziłam, że to w ogóle możliwe.
© Alicja Zmysłowska / alicjazmyslowska.wordpress.com

Czyli Ciri też kocha "być na szlaku"? W końcu imię ma po nie byle kim.

Uwielbia! Nasza najdłuższa trasa to 28 km w jeden dzień. Myślę że ona zrobiła o połowę więcej, biegając dookoła mnie. Na końcu trasy Ciri miała jeszcze energię na co najmniej trzy takie “spacerki”, ja nie za bardzo. Oprócz niekwestionowanej miłości do chodzenia, skakania, biegania - kocha też pozować do zdjęć. Doskonale wie, że dostanie za to nagrodę i na widok aparatu sama proponuje pozy i miejsca, wbiega za drzewa, wskakuje na najwyższe kamienie. Wie, gdzie i jak zwykle ją ustawiałam i szuka analogicznych miejsc, przyjmuje jakąś pozę i czeka aż zrobię zdjęcie. Nie sądziłam, że to w ogóle możliwe.

Zdjęcia z tej serii to nie tylko psie portrety. Wydają się opowiadać jakąś historię. Jaką? 

Myślę, że te zdjęcia zawierają część mnie i odbicie tego, co się dzieje w mojej głowie. Są bardzo emocjonalne i osobiste. Tytuł projektu to „Craving Miracles”. Miejsca, w których umiejscowiłam psy, są jak najbardziej jak cuda, których się pragnie, jednak ma to też metaforyczne przesłanie. Opowieść jest także o ogromnej mocy natury, którą należy doceniać, podziwiać ale też szanować. Do tego dochodzi więź między modelem a naturą.
© Alicja Zmysłowska / alicjazmyslowska.wordpress.com

Zdjęcia z tej serii to nie tylko psie portrety. Wydają się opowiadać jakąś historię. Jaką? 


Myślę, że te zdjęcia zawierają część mnie i odbicie tego, co się dzieje w mojej głowie. Są bardzo emocjonalne i osobiste. Tytuł projektu to „Craving Miracles”. Miejsca, w których umiejscowiłam psy, są jak najbardziej jak cuda, których się pragnie, jednak ma to też metaforyczne przesłanie. Opowieść jest także o ogromnej mocy natury, którą należy doceniać, podziwiać ale też szanować. Do tego dochodzi więź między modelem a naturą.

Bez wątpienia kochasz to, co robisz. Psy, podróże, zdjęcia. Marzenia się spełniają? 

Chyba mogę tak uznać. Najpiękniejsze w tym jest to, że wszystko wyszło wręcz naturalnie, samo z siebie. Z jednej pasji zrodziła się druga i kolejna. Przez psy zaczęłam fotografować, przez fotografowanie psów zaczęłam podróżować po świecie. Pamiętam jakim szokiem dla mnie było pierwsze zaproszenie do poprowadzenia warsztatów za granicą - właśnie w Norwegii.
© Alicja Zmysłowska / alicjazmyslowska.wordpress.com

Bez wątpienia kochasz to, co robisz. Psy, podróże, zdjęcia. Marzenia się spełniają? 


Chyba mogę tak uznać. Najpiękniejsze w tym jest to, że wszystko wyszło wręcz naturalnie, samo z siebie. Z jednej pasji zrodziła się druga i kolejna. Przez psy zaczęłam fotografować, przez fotografowanie psów zaczęłam podróżować po świecie. Pamiętam jakim szokiem dla mnie było pierwsze zaproszenie do poprowadzenia warsztatów za granicą - właśnie w Norwegii.

Da się wyżyć ze spełnionych marzeń? Jak finansujesz swoje wyprawy? 
 W tym roku na Islandii poprowadziłam pierwsze warsztaty fotografii psów, co pozwoliło spędzić w tym miejscu trochę czasu i zrealizować kilka pomysłów do projektu, których nie zrealizowałam podczas 3-tygodniowego pobytu tam, rok temu. Na wyprawy sprzed roku odkładałam na przykład z wygranych konkursów fotograficznych.
© Alicja Zmysłowska / alicjazmyslowska.wordpress.com

Da się wyżyć ze spełnionych marzeń? Jak finansujesz swoje wyprawy?

W tym roku na Islandii poprowadziłam pierwsze warsztaty fotografii psów, co pozwoliło spędzić w tym miejscu trochę czasu i zrealizować kilka pomysłów do projektu, których nie zrealizowałam podczas 3-tygodniowego pobytu tam, rok temu. Na wyprawy sprzed roku odkładałam na przykład z wygranych konkursów fotograficznych.

Jaki sprzęt ze sobą zabierasz? Dalekie podróże nie pozwalają chyba zabrać wszystkiego?
Mimo wszystko zabieram ze sobą zawsze pełen pakiet -  dwa body: Canon 1DX i Canon 5D Mark III, oraz kilka obiektywów stałoogniskowych - 35mm, 85mm, 135mm i szeroki zoom 16-35 mm. Jeżeli zostawię coś w domu, zawsze prędko tego żałuję.  
© Alicja Zmysłowska / alicjazmyslowska.wordpress.com

Jaki sprzęt ze sobą zabierasz? Dalekie podróże nie pozwalają chyba zabrać wszystkiego?

Mimo wszystko zabieram ze sobą zawsze pełen pakiet -  dwa body: Canon 1DX i Canon 5D Mark III, oraz kilka obiektywów stałoogniskowych - 35mm, 85mm, 135mm i szeroki zoom 16-35 mm. Jeżeli zostawię coś w domu, zawsze prędko tego żałuję.  

© Alicja Zmysłowska / alicjazmyslowska.wordpress.com
© Alicja Zmysłowska / alicjazmyslowska.wordpress.com
© Alicja Zmysłowska / alicjazmyslowska.wordpress.com
© Alicja Zmysłowska / alicjazmyslowska.wordpress.com
© Alicja Zmysłowska / alicjazmyslowska.wordpress.com
© Alicja Zmysłowska / alicjazmyslowska.wordpress.com
© Alicja Zmysłowska / alicjazmyslowska.wordpress.com
© Alicja Zmysłowska / alicjazmyslowska.wordpress.com
© Alicja Zmysłowska / alicjazmyslowska.wordpress.com
© Alicja Zmysłowska / alicjazmyslowska.wordpress.com
© Alicja Zmysłowska / alicjazmyslowska.wordpress.com

Jak fotografować psy, aby pokazać ich prawdziwy charakter? [poradnik]

Fotografowanie psów jest wspaniałą przygodą, która daje wiele radości. W tym poradniku uchylę rąbka tajemnicy mojej pracy i postaram się ułatwić…

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Inspiracje:

Zimowa Moskwa Kristiny Makeevej wygląda jak kraina z baśni Chwyć za smartfona i fotografuj gwiazdy, jak Daniel Cheong Adrian Mueller sfotografował abstrakcyjne wzory, które powstają podczas gotowania W pogoni za szpakami: fotograf śledzi ptaki, by ująć ich piękne formacje La Tomatina - bitwa na pomidory koło Walencji Sylwetki naszych czytelników: Paulina Skonieczna Fotografia jako odskocznia od korporacyjnej codzienności, czyli krajobrazy Pawła Pardały Tradycyjny góralski ślub na zdjęciach. Tak się świętuje w Zakopanem Cudowne życie sów uchwycone na fotografiach Sasi Smith Fotografie ocalone z tsunami Natura jest niesamowita! W tych opuszczonych miejscach pokazała swoją siłę Tomasz Margol dostrzega to, co dla innych niedostrzegalne. Oto jego tajemniczy świat

Popularne w tym tygodniu:

W jego ogrodzie zamieszkały myszy. Dał im dom i robi piękne zdjęcia 530 tys. złotych dla 77-letniego fotografa. To dopiero coś! Marusia, czyli uśmiechnięty pies-ratownik. Zobacz ją w akcji Miłość nie wyklucza. Ta sesja kobiet z niepełnosprawnościami wzrusza Gość lub fotograf - nigdy 2 w 1. Młodzi chcieli oszczędzić i ostro się przeliczyli Nie chce się wierzyć, że ktoś opuścił te domy. W Skandynawii jest ich pełno Pasjonat ujął niesamowite zdarzenie kosmiczne. Wszystko widać jak na dłoni Najlepsze zdjęcia astronomiczne minionego roku. Pierwsze miejsce jest zaskoczeniem Zamki, które musisz odwiedzić. Ich zdjęcia nie pozwalają zwlekać Kot miał złapać mysz. Zamiast tego zaprzyjaźnił się z nią Małe jest piękne. Oto zwycięskie zdjęcia konkursu Nikon Small World 2021 Dramatyczna walka na zdjęciach. Matka chroniła jelonka przed dzikimi psami