Podróżnik z zawodu - Jakub Rybicki zwiedza świat z aparatem w dłoni

Rowerowa wyprawa na Grenlandię, albo przez zamarznięte jezioro Bajkał wydają się wam absurdalnym pomysłem? Jakub Rybicki uważa inaczej. Fotograf z Poznania odwiedza odległe zakątki Ziemi i przywozi z tamtąd nie tylko fotografie, ale też historie, które później opowiada.

Jakub Rybicki, jak sam mówi, z zawodu jest podróżnikiem. Zwiedza świat, fotografuje, pisze, opowiada, prowadzi warsztaty i oprowadza. Ekstremalne wyprawy są u niego na porządku dziennym. W 2013 roku pojechał rowerem przez zamarznięte jezioro Bajkał, w 2016 celem jego rowerowej wyprawy była... Grenlandia. Rowerem zwiedził też Kubę i kilka innych miejsc na świecie. Kiedy patrzę na listę krajów, które odwiedził, odnoszę wrażenie, że północna półkula nie ma da niego tajemnic.
© Jakub Rybicki / jakubrybicki.pl

Jakub Rybicki, jak sam mówi, z zawodu jest podróżnikiem. Zwiedza świat, fotografuje, pisze, opowiada, prowadzi warsztaty i oprowadza. Ekstremalne wyprawy są u niego na porządku dziennym. W 2013 roku pojechał rowerem przez zamarznięte jezioro Bajkał, w 2016 celem jego rowerowej wyprawy była... Grenlandia. Rowerem zwiedził też Kubę i kilka innych miejsc na świecie. Kiedy patrzę na listę krajów, które odwiedził, odnoszę wrażenie, że północna półkula nie ma da niego tajemnic.

Monika Homan: Opowiedz trochę o początkach swoich wypraw. Czytałam, że do podróży zmotywował Cię wypadek.

Jakub Rybicki: Podróżuję właściwie od zawsze - najpierw po Polsce z rodzicami, potem autostopem z przyjaciółmi. Rzeczywiście, na pierwszym roku studiów złamałem sobie kręgosłup i mało brakowało, żebym wylądował na wózku. To, w połączeniu z innymi niewesołymi wydarzeniami pozwoliło mi spojrzeć na życie trochę inaczej. Uznałem, że warto realizować marzenia, a nie odkładać je na "nie wiadomo kiedy". Okazało się, że pierwsza duża wyprawa rowerowa była najlepszą terapią ciała i duszy. Dalej było już z górki - chciałem widzieć coraz więcej, jeździć dalej, wchodzić wyżej.
© Jakub Rybicki / jakubrybicki.pl

Monika Homan: Opowiedz trochę o początkach swoich wypraw. Czytałam, że do podróży zmotywował Cię wypadek.

Jakub Rybicki: Podróżuję właściwie od zawsze - najpierw po Polsce z rodzicami, potem autostopem z przyjaciółmi. Rzeczywiście, na pierwszym roku studiów złamałem sobie kręgosłup i mało brakowało, żebym wylądował na wózku. To, w połączeniu z innymi niewesołymi wydarzeniami pozwoliło mi spojrzeć na życie trochę inaczej. Uznałem, że warto realizować marzenia, a nie odkładać je na "nie wiadomo kiedy". Okazało się, że pierwsza duża wyprawa rowerowa była najlepszą terapią ciała i duszy. Dalej było już z górki - chciałem widzieć coraz więcej, jeździć dalej, wchodzić wyżej.

Dlaczego rowerem?
Bo lubię jeździć rowerem. To najprostszy środek transportu, pozwalający w pełni doceniać mijane miejsca, ułatwiający poznawanie ludzi. Jazda na rowerze jest bardzo odprężająca, na długich dystansach to wręcz rodzaj medytacji. Nie bez znaczenia jest satysfakcja, jaką mamy z pokonywania dystansu siłą własnych mięśni. Podobno rower jest też zdrowy. Nie znaczy to, że unikam innych środków transportu, wręcz przeciwnie.
© Jakub Rybicki / jakubrybicki.pl

Dlaczego rowerem?
Bo lubię jeździć rowerem. To najprostszy środek transportu, pozwalający w pełni doceniać mijane miejsca, ułatwiający poznawanie ludzi. Jazda na rowerze jest bardzo odprężająca, na długich dystansach to wręcz rodzaj medytacji. Nie bez znaczenia jest satysfakcja, jaką mamy z pokonywania dystansu siłą własnych mięśni. Podobno rower jest też zdrowy. Nie znaczy to, że unikam innych środków transportu, wręcz przeciwnie.

Warunki nie zawsze są sprzyjające. Zamarznięty Bajkał, Grenlandia i to wszystko na rowerze. Jak sobie z tym radzisz? 
Staram się, jak dziwnie by to nie brzmiało, żeby nawet te trudne ekspedycje były możliwie mało ekstremalne. Tak się jednak składa, że miejsca, które mnie pociągają są odległe, dzikie i często bezludne. Muszę się godzić na huraganowe wiatry, silne mrozy, głęboki śnieg i brak możliwości szybkiej pomocy z zewnątrz. W zamian za to, dostaję widoki i przeżycia, o jakie trudno w bardziej komfortowych miejscach. Nie bez znaczenia jest również to, że mogę zrobić oryginalne, mocne fotografie.
© Jakub Rybicki / jakubrybicki.pl

Warunki nie zawsze są sprzyjające. Zamarznięty Bajkał, Grenlandia i to wszystko na rowerze. Jak sobie z tym radzisz? 
Staram się, jak dziwnie by to nie brzmiało, żeby nawet te trudne ekspedycje były możliwie mało ekstremalne. Tak się jednak składa, że miejsca, które mnie pociągają są odległe, dzikie i często bezludne. Muszę się godzić na huraganowe wiatry, silne mrozy, głęboki śnieg i brak możliwości szybkiej pomocy z zewnątrz. W zamian za to, dostaję widoki i przeżycia, o jakie trudno w bardziej komfortowych miejscach. Nie bez znaczenia jest również to, że mogę zrobić oryginalne, mocne fotografie.

Bywa niebezpiecznie?
Wszystkie urazy, jakich w życiu doznałem, zdarzyły się w jak najbardziej normalnych warunkach, w Polsce, niedaleko od domu. Wyprawy w góry czy za krąg polarny wiążą się oczywiście z niebezpieczeństwami, ale robimy wszystko, żeby je ograniczać. Analizujemy zagrożenia, dokładnie planujemy trasę i staramy się przygotować na każdą ewentualność. Jesteśmy skoncentrowani i uważni. Niebezpieczne sytuacje oczywiście się zdarzają, zwłaszcza w górach, ale na szczęście jeszcze nigdy nie zaowocowały poważnymi konsekwencjami. Przerobiłem choroby, kradzieże, rozboje, aresztowania, ale nigdy nie były to na tyle dramatyczne sytuacje, żeby odechciało mi się dalszego odkrywania danego regionu świata.
© Jakub Rybicki / jakubrybicki.pl

Bywa niebezpiecznie?
Wszystkie urazy, jakich w życiu doznałem, zdarzyły się w jak najbardziej normalnych warunkach, w Polsce, niedaleko od domu. Wyprawy w góry czy za krąg polarny wiążą się oczywiście z niebezpieczeństwami, ale robimy wszystko, żeby je ograniczać. Analizujemy zagrożenia, dokładnie planujemy trasę i staramy się przygotować na każdą ewentualność. Jesteśmy skoncentrowani i uważni. Niebezpieczne sytuacje oczywiście się zdarzają, zwłaszcza w górach, ale na szczęście jeszcze nigdy nie zaowocowały poważnymi konsekwencjami. Przerobiłem choroby, kradzieże, rozboje, aresztowania, ale nigdy nie były to na tyle dramatyczne sytuacje, żeby odechciało mi się dalszego odkrywania danego regionu świata.

Jak jest z kosztami? Czy takie wyprawy wymagają zasobnego portfela?
To zależy. Z reguły ludzie dziwią się, jak tanio można zorganizować trudną wyprawę na Syberię, czy za koło podbiegunowe. Jeżeli chodzi o góry wysokie, to zależy to od kraju i pasma górskiego, do którego jedziemy. Przy wyprawie na dziewiczy szczyt w Himalajach, gdy jesteśmy zmuszeni korzystać z szeregu pośredników, koszty sięgają kilkudziesięciu tysięcy złotych za osobę.
© Jakub Rybicki / jakubrybicki.pl

Jak jest z kosztami? Czy takie wyprawy wymagają zasobnego portfela?
To zależy. Z reguły ludzie dziwią się, jak tanio można zorganizować trudną wyprawę na Syberię, czy za koło podbiegunowe. Jeżeli chodzi o góry wysokie, to zależy to od kraju i pasma górskiego, do którego jedziemy. Przy wyprawie na dziewiczy szczyt w Himalajach, gdy jesteśmy zmuszeni korzystać z szeregu pośredników, koszty sięgają kilkudziesięciu tysięcy złotych za osobę.

Zobacz również: Tomasz Lazar opowiada o swojej podróży do Aokigahara - japońskiego lasu samobójców

Podróżnik, fotograf, dziennikarz, wykładowca, przewodnik… nie za dużo? Nie brakuje Ci na to wszystko czasu? 
Całe swoje życie zorganizowałem tak, żeby robić tylko to, co lubię. I nie wstawać rano - czego bardzo nie lubię. Dlatego nie mam w swojej kolekcji krajobrazowej zbyt wielu wschodów słońca - a mnóstwo zachodów. W rubryce "zawód" wpisuję "podróżnik", bo wszystkie formy mojego zarobkowania łączą się z podróżami. Prowadząc wyjazd z turystami mogę też robić zdjęcia, jeszcze lepiej gdy jest to klasyczna foto-wyprawa. Na każdym wyjeździe zbieram materiały do artykułów i historie do opowiadania na prelekcjach. Wszystko to sprawia mi dużo radości i satysfakcji, dlatego praca nie jest tak ciężka. Choć czasu oczywiście brakuje, a niektóre zdjęcia czekają na wywołanie czasem pół roku, a czasem rok.
© Jakub Rybicki / jakubrybicki.pl

Podróżnik, fotograf, dziennikarz, wykładowca, przewodnik… nie za dużo? Nie brakuje Ci na to wszystko czasu? 
Całe swoje życie zorganizowałem tak, żeby robić tylko to, co lubię. I nie wstawać rano - czego bardzo nie lubię. Dlatego nie mam w swojej kolekcji krajobrazowej zbyt wielu wschodów słońca - a mnóstwo zachodów. W rubryce "zawód" wpisuję "podróżnik", bo wszystkie formy mojego zarobkowania łączą się z podróżami. Prowadząc wyjazd z turystami mogę też robić zdjęcia, jeszcze lepiej gdy jest to klasyczna foto-wyprawa. Na każdym wyjeździe zbieram materiały do artykułów i historie do opowiadania na prelekcjach. Wszystko to sprawia mi dużo radości i satysfakcji, dlatego praca nie jest tak ciężka. Choć czasu oczywiście brakuje, a niektóre zdjęcia czekają na wywołanie czasem pół roku, a czasem rok.

Masz swoje ulubione miejsce na Ziemi? 
We wszystkich odwiedzanych miejscach zostawiam kawałek serduszka, ale jeżeli musiałbym wybrać najukochańsze, to byłoby to jezioro Bajkał na Syberii, bajkowa Słownia z Alpami Julijskimi oraz rodzinne Podlasie i Mazury.
© Jakub Rybicki / jakubrybicki.pl

Masz swoje ulubione miejsce na Ziemi? 
We wszystkich odwiedzanych miejscach zostawiam kawałek serduszka, ale jeżeli musiałbym wybrać najukochańsze, to byłoby to jezioro Bajkał na Syberii, bajkowa Słownia z Alpami Julijskimi oraz rodzinne Podlasie i Mazury.

Opowiedz trochę o sprzęcie. Podczas niektórych wypraw musisz chyba ograniczyć bagaż do minimum?
To oczywiście kluczowy problem każdego fotografa w podróży. Moje ograniczanie się polega na zabieraniu tylko trzech w miarę lekkich obiektywów, zewnętrznej lampy błyskowej i lekkiego, amatorskiego statywu ulepszonego na mój własny sposób. Do tego dron, czasem kamerka sportowa, zapasowe baterie, powerbank i już robi się za ciężko. W zupełnej dziczy przydają się do tego jeszcze panele słoneczne. Od jakiegoś czasu romansuję z bezlusterkowacami, ale wciąż nie zdecydowałem się na zastąpienie mojego pełnoklatkowego Nikona jakimś lżejszym wynalazkiem, kosztem np. słabszej baterii. Każdy wyjazd jest inny, wymaga innego sprzętu i przygotowania. Przed każdym liczę kilogramy i ważę na wadze każdą rzecz, zadając sobie po kilka razy pytanie - czy na pewno będzie mi to potrzebne?
© Jakub Rybicki / jakubrybicki.pl

Opowiedz trochę o sprzęcie. Podczas niektórych wypraw musisz chyba ograniczyć bagaż do minimum?
To oczywiście kluczowy problem każdego fotografa w podróży. Moje ograniczanie się polega na zabieraniu tylko trzech w miarę lekkich obiektywów, zewnętrznej lampy błyskowej i lekkiego, amatorskiego statywu ulepszonego na mój własny sposób. Do tego dron, czasem kamerka sportowa, zapasowe baterie, powerbank i już robi się za ciężko. W zupełnej dziczy przydają się do tego jeszcze panele słoneczne. Od jakiegoś czasu romansuję z bezlusterkowacami, ale wciąż nie zdecydowałem się na zastąpienie mojego pełnoklatkowego Nikona jakimś lżejszym wynalazkiem, kosztem np. słabszej baterii. Każdy wyjazd jest inny, wymaga innego sprzętu i przygotowania. Przed każdym liczę kilogramy i ważę na wadze każdą rzecz, zadając sobie po kilka razy pytanie - czy na pewno będzie mi to potrzebne?

Jakie masz plany? Wybierasz się gdzieś w najbliższym czasie? A może właśnie wróciłeś? 
Właściwie cały czas gdzieś się wybieram i skądś wracam. Cały sierpień jechaliśmy rowerami z żoną przez góry Ałtaj. Zakochałem się w bikepackingu, czyli wyprawach z możliwie małym i lekkim bagażem. Udało mi się oszczędzić kolejne kilogramy, aby zabrać pełen fotograficzny zestaw. Wrzesień spędziłem na Kaukazie, a teraz ruszam w Polskę z pokazami (np. w Warszawie 15.11 - Ałtaj i 1.12 - Bajkał). W zimie przyjdzie czas na kolejną wyprawę rowerową, tym razem padnie zapewne na Finlandię. A żeby rozgrzać stare kości odwiedzę też na pewno Bliski Wschód. 
© Jakub Rybicki / jakubrybicki.pl

Jakie masz plany? Wybierasz się gdzieś w najbliższym czasie? A może właśnie wróciłeś? 
Właściwie cały czas gdzieś się wybieram i skądś wracam. Cały sierpień jechaliśmy rowerami z żoną przez góry Ałtaj. Zakochałem się w bikepackingu, czyli wyprawach z możliwie małym i lekkim bagażem. Udało mi się oszczędzić kolejne kilogramy, aby zabrać pełen fotograficzny zestaw. Wrzesień spędziłem na Kaukazie, a teraz ruszam w Polskę z pokazami (np. w Warszawie 15.11 - Ałtaj i 1.12 - Bajkał). W zimie przyjdzie czas na kolejną wyprawę rowerową, tym razem padnie zapewne na Finlandię. A żeby rozgrzać stare kości odwiedzę też na pewno Bliski Wschód. 

Więcej zdjęć Jakuba znajdziecie na jego stronie internetowej, lub profilu na Instagramie. 

Zdjęcia wykorzystane za zgodą autora.
© Jakub Rybicki / jakubrybicki.pl

Więcej zdjęć Jakuba znajdziecie na jego stronie internetowej, lub profilu na Instagramie.

Zdjęcia wykorzystane za zgodą autora.

© Jakub Rybicki / jakubrybicki.pl
© Jakub Rybicki / jakubrybicki.pl
© Jakub Rybicki / jakubrybicki.pl
© Jakub Rybicki / jakubrybicki.pl

Tafla lodu na Bajkale to kopalnia fotograficznych okazji dla śmiałków

Bajkał jest najgłębszym i najczystszym jeziorem na Ziemi. W zimie zamarza do tego stopnia, że tafla lodu ma grubość około 1,5–2 metrów. Uchwycone w…

Marek Biegalski na Grenlandii zrozumiał i docenił naturę 

Marek Biegalski, fotograf krajobrazowy, za cel obrał sobie mroźną Grenlandię. Szybko przekonał się, że nie mógł wybrać lepiej — wyspa przywitała…

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł ma 1 komentarz

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Inspiracje:

Historia kontrowersyjnej fotografii Thomasa Hoepkera, która stała się symbolem 9/11 Powstanie Warszawskie: 63 dni życia i walki, czyli historia fotografów Powstanie warszawskie i jego ludzie - o tym opowiada projekt "Teraz '44" Zdjęcie z lądowania na Księżycu to prawda czy wielka mistyfikacja? O tym, jak pracownik lotniska zobaczył spadający myśliwiec "Błyskawica" "Duchy Czarnobyla” widziane przez aparat otworkowy Grzegorza Sawy-Borysławskiego "Tank Man" - człowiek, który zatrzymał kolumnę czołgów dzień po masakrze na placu Tian’anmen Rząd Korei Północnej zakazał publikacji tych zdjęć. Pokazują jak wygląda rzeczywistość Wzruszająca sesja noworodków, wykonana tuż przed odejściem jednego z nich Zdjęcia, które pozwalają zrozumieć relacje między matkami, a córkami z całego świata Kolorowa jesień i dziesiątka dzieci sfotografowanych przez matkę Kim była ”Migrująca matka”? Historia najbardziej znanego zdjęcia Dorothei Lange Andrew Miksysa opowiada o tym, jak wyglądają litewskie dyskoteki Jeśli mieszkasz w mieście - nie marnuj dnia. Wyjdź na ulicę z aparatem Krajobraz miejski też może być piękny. Zrób kilka zdjęć! Portret w plenerze to świetny pomysł na spędzenie wolnego czasu Wielkie cmentarzysko rowerów miejskich to coś niesamowitego. Fotograf odwiedził to miejsce Ptasia fotobudka - ciekawy sposób na kreatywne zdjęcia przyrody Znane zdjęcie "Wschodu Ziemi" powstało 50 lat temu Zobacz jak powstał widowiskowy poklatkowy film flow motion Marek Biegalski na Grenlandii zrozumiał i docenił naturę  Wspaniałe zdjęcia zorzy polarnej widzianej z Polski Fotografuj ze smakiem. Kilka domowych pomysłów na tło dla twoich potraw Architekt i fotograf tworzy perfekcyjne zdjęcia w przestrzeni miejskiej

Popularne w tym tygodniu:

Polski odrzutowiec w polu. Fotograf zrobił mu zdjęcia z drona Psy w locie wyglądają majestatycznie. Ten fotograf ma wyczucie czasu! "Smutne hulajnogi Warszawy": Fotografka zauważyła poważny problem Sesja ciążowa pitbulla? To dziwne i urocze jednocześnie! Selfie musi odejść. Zobacz kreatywne autoportrety Weroniki Duplain Sony World Photography Awards 2020: Pierwsze zgłoszenia już są W Chester na świat przyszło rzadkie bongo wschodnie. Zobacz, jak wygląda Zmiany klimatyczne na zdjęciach. Każdy piksel to 1 osobnik zagrożonego gatunku Diabeł morski: Zobacz piękne zdjęcia zagrożonego zwierzęcia British Wildlife Photography Awards 2019: zdumiewające zdjęcia przyrody Dom mody Dior wyda album fotograficzny. Będzie pełny przepięknych zdjęć Fotograf zamienił salę filharmonii w największą ciemnię na świecie