© Marcin Watemborski / watemborski.com

Fotografia Analogowa Cz. II: Wybór odpowiedniego formatu i aparatu

Jeśli już wiesz, dlaczego warto robić zdjęcia technikami tradycyjnymi, czas wybrać odpowiedni format dla siebie oraz pierwszy aparat. Spokojnie, nie będzie to takie trudne, dzięki ekspertom, których poprosiłem o pomoc. Ci goście mieli w rękach naprawdę wiele aparatów wszelkiej maści – od wytworów zza wschodniej granicy do zaawansowanych studyjnych kolosów.

Fotografia tradycyjna to niesamowite doświadczenie. Dzięki robieniu zdjęć na błonie, zaczynamy inaczej patrzyć na całą fotografię, ale warto jest mieć czym fotografować. O samej filozofii fotografowania pisałem w pierwszej części cyklu, w której wypowiedzieli się również niesamowici artyści. Dzisiaj zajmiemy się technikaliami.

Jakie są formaty materiałów światłoczułych?

W fotografii tradycyjnej wyróżniamy 3 podstawowe formaty: mały obrazek ("pełna klatka"), średni format oraz wielki format. Jak sama nazwa wskazuje – chodzi o fizyczny rozmiar materiału światłoczułego. Generalna zasada jest taka, że wraz ze wzrostem rozmiaru błony, rośnie rozdzielczość – zdjęcia będą miały znacznie lepszą jakość, ziarno będzie drobniejsze i będziemy mogli szaleć z papierowo cienką głębią ostrości.

MINI-SŁOWNICZEK

Mały obrazek - rozmiar najmniejszego popularnego filmu fotograficznego — 35 mm. Powstał za sprawą zmiany przebiegu taśmy filmowej z pionowego na poziomy. Pojedyncza klatka ma wymiar 36 x 24 mm. To od tego rozmiaru wzięła się nazwa "pełna klatka" stosowana w odniesieniu do aparatów cyfrowych.

Średni format - to większa taśma fotograficzna niż w przypadku małego obrazka. Najmniejszym rozmiarem, jaki stał się popularny w przypadku średniego formatu jest 6 x 4,5 cm (645). Na filmie typu 120 zrobimy 16 klatek w tym rozmiarze. Innymi popularnymi formatami są: 6 x 6 cm, 6 x 7 cm, 6 x 8 cm oraz 6 x 9 cm. Filmy średnioformatowe są owinięte w papier i przewijane ze szpulki na szpulkę — nie mają kasetek (z ang. kanisterków), jak w przypadku małego obrazka, ani perforacji.

Wielki format - to ogólna nazwa dla wszystkich formatów materiałów światłoczułych o fizycznym rozmiarze większym, niż średni format. Najbardziej popularnym formatem jest 4 x 5 cala, czyli 10 x 12,6 cm oraz 13 x 18 cm. W aparatach wielkoformatowych stosuje się klisze, czyli błonę ciętą w odpowiednim rozmiarze. Praktycznie ten format nie ma ograniczenia co do wielkości.

Nie każdy format jednak nadaje się do wszystkiego. W fotografii prasowej, reportażowej i ulicznej, przyjęło się używanie aparatów małoobrazkowech (tzw. format lajkowski), ponieważ na jednej rolce można było zrobić więcej zdjęć (standardowo 24 lub 36) i nie trzeba było martwić się zmienianiem filmu co chwilę. Poza tym aparaty małoobrazkowe są przeważnie małe i poręczne, wiec wrzucenie ich do torby nie stanowi większego problemu. Moimi dwoma ulubionymi aparatami małoobrazkowymi są Minolta XG2 oraz Canon A-E1, szczytem marzeniem zaś Leica M6 z obiektywem 35 mm f/1.4.

Moja Minolta XG2 ze standardowym obiektywem 50 mm. Uwielbiam brać ten aparat na spacery lub wyjazdy.

Aparaty średnioformatowe wykorzystywane były często w praktycznie każdej dziedzinie fotografii – fotoreportażu, fotografii dokumentalnej, artystycznej, mody, portretowej, krajobrazowej i wielu innych.

Większy format daje plus w postaci możliwości pracy na błonie zwojowej (filmie na szpuli), więc można zrobić kilka klatek pod rząd, ale jest to mniejsza ilość – przeważnie od 8 (6 x 9 cm) do 16 klatek (6 x 4,5 cm) w zależności od rozmiaru. Zdecydowanym plusem jest mniej widoczne ziarno oraz możliwość osiągnięcia płytszej głębi ostrości przy takiej samej przysłonie i ekwiwalencie ogniskowej, jak w małym obrazu. Przy okazji to szczyt moich oczekiwań związanych z fotografią tradycyjną — używam aparatu Mamiya RB67 Pro SD, który widzicie na samej górze artykułu.

Polscy portreciści, których podziwiam, czyli moi mistrzowie

Zima sprzyja refleksjom. Zacząłem przeglądać moje media społecznościowe i artystów, których obserwuję. Postanowiłem się z tobą podzielić ich…

Zobacz również: 5 najczęstszych błędów Lightroom

Wielki format to świętość fotografów, po którą sięgają nieliczni, ale tutaj zabawa się rozkręca na całego. Oprócz tego, że jakość obrazu jest znacznie lepsza, niż w przypadku średniego formatu (uogólniając oczywiście), to otwiera się przed nami szansa zabawy pokłonami i przechyłami przedniego oraz tylnego standardu. Innymi słowy – technika tilt-shift i manipulacja płaszczyzną (nie tylko głębią) ostrości to normalka w większości aparatów wielkoformatowych. W średnim formacie pokłony są rzadkością, znajdziecie je przykładowo w aparacie Fujifilm GX680.

Poza tym wiele aparatów wielkoformatowych można dostosować do wykorzystania w technikach szlachetnych, jak mokry kolodion czy dagerotypia. Właściwie, jeśli pomyślicie sobie o XIX-wiecznej fotografii i facecie chowającym się pod płachtą przy drewnianej skrzynce, będziecie mieli wizualizację pracy aparatem wielkoformatowym.

Jaki aparat analogowy wybrać na początek?

W przypadku wyboru aparatu tradycyjnego zawsze najważniejsza będzie optyka i pod to wybieramy system. Oczywiście korpus też jest istotny, ale mniej — grunt, by trzymał czasy naświetlania, nie psuł się i nie nakładał klatek przy przewijaniu. Warto zwrócić uwagę na to, czy aparat jest mechanicznym czy elektroniczny. W przypadku tych pierwszych potencjalna naprawa i serwisowanie będą tańsze. Jeśli kupicie aparat z elektryką w środku, naprawienie go może być czasem niemożliwe.

Aparat małoobrazkowy, czyli coś podręcznego

Na różnego rodzaju aukcjach internetowych i w komisach przeważnie spotkacie 3 rodzaje aparatów małoobrazkowych: lustrzanki jednoobiektywowe, aparaty dalmierzowe oraz aparaty kompaktowe ("małpki"). Pierwsze z nich mają pryzmat pentagonalny lub układ luster, dzięki któremu będziecie widzieć dokładnie to, co "widzi" obiektyw aparatu.

Paralaksa – efekt niezgodności różnych obrazów tego samego obiektu obserwowanych z różnych kierunków.

Drugie są znacznie mniejsze, bo nie mają pryzmatu, a obsługuje się je za pomocą wizjera z plamką, która po nałożeniu się na siebie obrazu pokazuje ostrość. W tym przypadku ważna jest paralaksa, czyli zjawisko rozbieżności optycznej przy fotografowaniu bliskich obiektów. Trzecie aparaty na pewno znacie z dzieciństwa, bo praktycznie w każdym domu był "mały plastikowy wariat", którym robiło się zdjęcia na imprezach rodzinnych.

Marcin Wajda

Przede wszystkim, nie koncentrowałbym się na pełnym trybem manualnym. Rozumiem, że można jakąś tam dumę odczuwać z pełnej kontroli nad ekspozycją, ale na dłuższą metę jest to męczące i nie niesie ze sobą nic szczególnego w kwestiach czysto fotograficznych.

Wziąłbym aparat z trybem priorytetu przysłony. Może taki, który też ma tryb manualny i priorytet przysłony, żeby mieć czyste sumienie. Przykładowo: Pentax ME Super, Canon AL-1, Nikon FE2, Minolta X700, Olympus OM-10 (z manual adapterem). Takich aparatów jest wiele i trafiają się niedrogo.

Uważałbym na aparaty, które oprócz trybu manualnego mają tylko tryb priorytetu czasu, bo to jest niezbyt przydatne poza szczególnymi zastosowaniami — czyli np. Canon AT-1, Pentax MX itp.

Zdecydowanie nie dotknąłbym nawet dziesięciometrowym kijem radzieckiego aparatu — to najgorszy sprzęt, jaki przemysł fotograficzny kiedykolwiek wydał na świat. Unikałbym ogólnie aparatów z demoludów, czyli Zenity, Praktiki itp. Nie ma co psuć sobie nerwów.

Sam rzadko używam manualnych aparatów małoobrazkowych, a jeśli już to moim ulubionym jest Canon AL-1, ze względu na solidny "geek factor" systemu ostrzenia. Jeśli mam wybór sięgam po coś z autofocusem — w tej chwili jest to Minolta 9xi, także aparat dla geeka. Tak już mam.

Średni format, czyli coś do studia i nie tylko

Aparaty średnioformatowe podobnie, jak małoobrazkowe występują, jako lustrzanki jednoobiektywowe lub aparaty dalmierzowe. Jednak nie to będzie ciekawe, ponieważ pojawiają się też lustrzanki dwuobiektywowe (jeden obiektyw służy do ustawiania ostrości, a drugi do fotografowania; występuje paralaksa).

KONSTRUKCJE APARATÓW

Lustrzanka jednoobiektywowa - aparat z układem luster i jednym obiektywem.
Lustrzanka dwuobiektywowa - aparat z układem luster i dwoma obiektywami: jednym celowniczym i jednym fotograficznym
Konstrukcja jednolita - aparat jest jedną nierozkładaną bryłą
Konstrukcja modułowa - aparat można rozłożyć. Składa się z: korpusu, obiektywu, wizjera, kasety na film

Aparaty średnioformatowe występują też w dwóch typach konstrukcji — są konstrukcje jednolite i modułowe. Jednolite mają jedynie odczepiany obiektyw (czasem wymienny wizjer z kominka na pryzmat). aparaty modułowe są rozkładane i można je dostosować do własnych preferencji — można zmieniać wizjery, obiektywy oraz kasetę na film (różne rozmiary, kaset polaroidowe, adaptery na film 35 mm). Są one przeważnie większe, mniej poręczne, ale możliwość wymian poszczególnych elementów rozszerza możliwości. Moja Mamiya RB67 Pro SD jest przykładem właśnie aparatu modułowego, podobnie jak w większości Hasselblady, Kievy 88 i 80 czy Fujifilm GX680. Przykładem aparatu o jednolitej konstrukcji jest Pentax67, Pentacon Six, Kiev 60 czy Mamiya 6 i 7.

Mateusz Żurowski

Analogowy aparat fotograficzny to urządzenie którego jedynym zadaniem jest przeniesienie światła z jednej strony obiektywu na drugi. Niewiele, prawda? A jednak rozróżniamy kilkanaście konstrukcji aparatów średnioformatowych. To, który aparat wybierzesz, niejako zamknie cię w ramach atutów i możliwości konkretnej konstrukcji. Wybierając pierwszy aparat średnioformatowy, musisz zdecydować co tak naprawdę będziesz chciał fotografować. Jest to duży zakup i warto się dobrze zastanowić, co i w jakich okolicznościach zazwyczaj znajduje się przed twoim obiektywem.

Omówię trzy podstawowe konstrukcje aparatów średnioformatowych, aby nakreślić ich wady i zalety co na pewno pomoże Ci w wyborze oraz sprawi, że będziesz świadomy tego, co tracisz a co zyskujesz wybierając konkretny aparat.

APARATY DALMIERZOWE:

Plusy:
— lekkie
— relatywnie niewielkich rozmiarów
— bardzo ciche (brak lustra)
— najczęściej używane z szerokimi szkłami
— istnieje możliwość fotografowania z poziomu oczu

Minusy:
— paralaksa
— brak możliwości zobaczenia faktycznego obrazu, który sfotografujemy

Dalmierze są najczęściej używane przez ludzi, którym zależy na tym, aby sprzęt był lekki i cichy. Całe pokolenia fotografów ulicznych wychowały się i kontynuują monopol dalmierzy małoobrazkowych w tym stylu.

Problem pojawia się w momencie, w którym chcemy precyzyjnie skadrować portret. W dalmierzach ze względu na przesunięcie wizjera względem obiektywu zarówno w osi poziomej jak i pionowej występuje efekt paralaksy.

Dalmierz średnioformatowy natomiast bardzo dobrze sprawdzi się w fotografii, która nie wymaga precyzyjnego kadrowania, na przykład w fotografii krajobrazowej lub martwej natury. Jeśli chodzi o street — jest to kwestia sporna. Średni format analogowy jest sporo większy od małego obrazka, co nieco zabija ducha "sneaky shootingu". Aparaty, które polecam w tej kategorii to: Mamiya 6, Mamiya 7, Mamiya 7 II, Fuji GX690.


LUSTRZANKI JEDNOOBIEKTYWOWE (SLR — Single Lens Reflex)

Tutaj podstawowy podział to aparaty modułowe i o budowie tradycyjnej.

SLR modułowy
Plusy::
— modułowość
— duża dostępność akcesoriów, obiektywów, plecków, wizjerów
— w części aparatów modułowych występuje centralna migawka (krótki czas synchronizacji z błyskiem w studio)

Minusy:
— dość duży ciężar
— problem z fotografowaniem z pozycji oczu

Aparaty modułowe powstały w skrócie po to, aby była możliwość szybkiej zmiany filmu bez konieczności zwijania go. Konstrukcje modułowe są idealne dla kogoś, kto fotografuje wolno i widzi w swojej fotografii potrzebę zmiany materiału cześciej niż co 12 klatek. Konstrukcje modułowe o klatce większej niż 6 x 6 np. Mamiya RZ67, Mamiya RB67, FujiGX680, to aparaty zaprojektowane do studia. Są zbyt duże i ciężkie aby swobodnie fotografować nimi z ręki. W obrębie klatki 6 x 6 można znaleźć jednak kilka doskonałych aparatów do fotografii codziennej — np Hasselblady z serii 500. Aparaty które polecam w tej kategorii to: Hasselblad 500CM, 501cm, 503cw, Mamiya 645pro, Mamiya RZ67.

SLR tradycyjny:
Plusy:
— układ bardzo zbliżony do małoobrazkowych lustrzanek
— duża mobilność, możliwość fotografowania z poziomu oczu
— duża wygoda przy pracy z ręki

Minusy:
— brak centralnej migawki, co sprawia, że czas synchronizacji z błyskiem jest zbyt długi, aby komfortowo pracować w studio.

Aparaty zbudowane na bazie małoobrazkowych lustrzanek to doskonały wybór dla kogoś, kto uwielbia pracować z aparatem w ręku, nie na statywie. Duża mobilność pozwala robić zdjęcia z praktycznie dowolnej pozycji. Duża dostępność szkieł portretowych sprawia, że jest to rodzaj urządzenia najczęściej wybierany przez dynamicznych portrecistów, którzy bez problemu strzelą całą rolkę w kilkanaście minut i nie będą mieli potrzeby zmiany rodzaju filmu w środku sesji. Aparaty, które polecam w tej kategorii: Pentax 645N (II), Pentax67 (II). Jeśli nie dysponujesz dużym budżetem to możesz zacząć np od Pentacona Six lub Kieva 60.

LUSTRZANKI DWUOBIEKTYWOWE (TLR — Twin Lens Reflex)
Plusy:
— centralna, bardzo cicha migawka
— bardzo niska waga aparatu

Minusy:
— paralaksa pionowa
— brak możliwości fotografowania z poziomu oczu
— często systemy nie mają możliwości zmiany optyki.

Lustrzanki dwuobiektywowe to kategoria aparatów, która często jest wykorzystywana przy fotografii ulicznej ze względu na bardzo niską wagę oraz ultra-cichą migawkę centralną. Portret z TLR-a jest wyjątkowy, ze względu na położenie aparatu względem twarzy fotografowanej osoby. Większość TLR-ów potrafi stworzyć kwadratowy obraz o wielkości 6 x 6cm. Jest to dobry wybór dla osób które nie koniecznie chcą skupiać się na twarzy fotografowanych osób. To również dobry wybór dla ludzi, którym nie chce się dźwigać tony sprzętu ze względu na to, że większość systemów uniemożliwia wymianę systemu optycznego, a sama puszka jest bardzo lekka i przyjemna w obsłudze.

Reasumując — bliżej ci do streeta?
— Wybierz między wyjątkowością TLRa, a niezawodnością dalmierza.

Chcesz fotografować martwą naturę i krajobrazy?
— Bierz dalmierz lub panoramiczny SLR.

Chcesz fotografować twarze ludzi z błyskiem w studio?
— Wybierz SLR modułowy.

Chcesz tworzyć dynamiczne edytoriale i zdjęcia z każdej pozycji która przyjdzie ci do głowy?
— Wybierz SLR z tradycyjną budową.

Prawda jest taka, że prawie wszystko da się zrobić prawie wszystkim. To, jaki wybierzesz aparat i jak blisko będzie on spokrewniony konstrukcyjnie z twoimi ambicjami, będzie decydowało o tym z jak dużą przyjemnością i wygodną będziesz spędzał czas poświęcony na fotografię.

Z wielkim formatem, wiąże się wielka odpowiedzialność

Aparaty wielkoformatowe są najmniej poręczne. To przeważnie duże konstrukcje, które wymagają statywu. Co prawda widziałem śmiałków, którzy robili takim sprzętem zdjęcia z ręki, ale to wymaga ogromnej wprawy. Wielkie formaty występują w wersji kompendium, czyli nieskładanych konstrukcji, które często są na stałe przymocowane do statywów oraz "field kamer", czyli składanych aparatów do rozmiarów skrzyneczki z uchwytem.

W przypadku wielkiego formatu nie uświadczycie raczej lustrzanek (oczywiście są takowe, ale trudno je dostać). Ostrość ustawia się bezpośredni na matówce, która jest z tyłu aparatu — obraz jest odwrócony do góry nogami, ale wygląda zjawiskowo — czujecie się, jak byście byli w mini-kinie 3D, a to dzięki stereoskopowemu widzeniu naszych oczu. Przy samym fotografowaniu często wyciąga się całą matówkę, a w jej miejsce wkłada się kasetę z kliszą. Kasety bywają dwustronne, dzięki czemu w jednej zmieszczą się 2 zdjęcia. Ten typ fotografowania wymaga ogromnej cierpliwości i wprawy. O szybkim fotografowaniu możecie zapomnieć, ale efekt jest tego warty.

Iwona Aleksandrowicz

Moja miłość i zauroczenie wielkim formatem zaczęła się po zetknięciu się z taką fotografią na rosyjskim portalu fotograficznym. Już na pierwszy rzut oka zdjęcia wielkoformatowe różniły się od cyfrowych kompletnie inną głębię ostrości, bokehem (rozmyciem tła), fantastycznymi przejściami tonalnymi. Całość dawała wrażenie obrazu 3D.


Moim pierwszym aparatem wielkoformatowym był Graflex Speed Graphic 4 x 5 cala. Do dziś ten aparat pozostał moim ulubionym. Ma wiele zalet, których nie posiadają inne aparaty:
— składa się w poręczną walizeczkę
— ma szeroki zakres czasów od 1/10 po 1/1000s. Jest uniwersalny do fotografowania wewnątrz ciemniejszych pomieszczeń i na zewnątrz, nawet w pełnym słońcu
— ma wiele bardzo dobrych portretowych obiektywów, np. Tessar 210 mm f/4.7 czy fantastyczny Kodak Aero Ektar 178 mm f/2.5
— ma migawkę szczelinową, która moim zdaniem, jest dużo łatwiejsza w obsłudze niż migawka centralna np. w Sinarze
— nowsze modele mają tzw. Graflock, czyli możliwość wymiany plecków z matówką na plecki polaroidowe.

Inne zalety wyboru formatu 4×5’, zwłaszcza jako pierwszego aparatu wielkoformatowego to stosunkowo niski koszt kaset na negatywy i negatywów czarnobiałych, np. Fomapan. Warto wspomnieć, dlaczego efekt końcowy fotografii wielkoformatowej jest tak różny i zwyczajnie optycznie lepszy od płaskiego zdjęcia cyfrowego.

Przyjmuje się, że jeden kadr ze standardowej pełnej klatki (mały obrazek), czyli wielkości 24 x 36 mm odpowiada szczegółowością fotografii cyfrowej o rozdzielczości 20 megapikseli. Analogowy, wielki format o rozmiarze 4 x 5 cala to odpowiednik cyfrowego zdjęcia o rozdzielczości 200 megapikseli! W praktyce oznacza to możliwość odwzorowania na obrazie ilości szczegółów niemożliwych do osiągnięcia przez aparaty mniejszego formatu, zarówno cyfrowe, jak i analogowe. Im większy format negatywu, popularne są formaty 13 x 18 cm czy 8 x 10 cala, tym wyższa rozdzielczość i odwzorowanie szczegółów.

Pozorna trudność fotografowania wielkim formatem to na początku zupełnie inna budowa i obsługa niż w przypadku aparatów średnioformatowych. Aparat wielkoformatowy składa się z podstawy oraz dwóch ramek, które nazywamy standardami: przednim i tylnym, połączonych miechem. Standard tylny posiada matówkę, dzięki której widzimy obraz i ustawiamy kadr. Trzeba wspomnieć, że obraz jest odwrócony stronami zarówno w pionie, jak i poziomie. Nastręcza to małe trudności na początku, ale można się szybko przyzwyczaić. Do tylnego standardu wkłada się kasetę z tzw. ciętym filmem (nie zwojowym, w rolce, jak w średnim formacie). Oczywiście, nie można już "podglądnąć” obrazu na matówce.

W większości aparatów wielkoformatowych możliwe jest regulowanie położenia standardu w pionie i poziomie (shift) oraz zmiana kąta nachylenia płaszczyzny obiektywu do standardu obrazowego (tilt). Służy to głównie do korekty płaszczyzn w fotografii architektury, ale także umożliwia uzyskiwanie niezwykłej, charakterystycznej głębi ostrości w portretach czy aktach.

Wprawdzie wszystkie parametry ustawia się manualnie, ale po paru wykonanych sesjach, przestaje to sprawiać jakąkolwiek trudność. Zwłaszcza dla tych fotografów, którzy także w fotografii cyfrowej preferują ustawienia manualne i korzystają ze światłomierza. Podstawą pomiaru jest zawsze czułość filmu, z jakiego w danej chwili korzystamy.

Drugim moim ulubionym aparatem wielkoformatowym, doskonałym także dla początkujących pasjonatów fotografii wielkoformatowej jest Mentor 13 x 18 cm. Aparat ten występuje w dwóch wersjach: Mentor Studio oraz Mentor Panorama. Każdy z nich ma swoje wady i zalety. Przed zakupem należy zastanowić się, czy zależy nam na aparacie stacjonarnym, ciężkim (15 kg) i mniej poręcznym, ale posiadającym wszystkie możliwości regulowania standardu przedniego i tylnego (Panorama), który należy do tzw. aparatów monorail (aparaty na ławie optycznej) czy na aparacie lżejszym (6 kg), przenośnym tzw. field camera, składanym, z ograniczoną regulacją standardami, ale też z wygodnym obracanym tylnym standardem, dzięki czemu bez zdejmowania aparatu ze statywu możemy zmienić kadr pionowy na poziomy. Przy czym należy również zauważyć, że aparaty Mentor Studio występują z różnymi czasami: do 1/125 lub tylko do 1/30. W ostrym słonecznym świetle może być trudno, ale da się to regulować m.in. filtrami szarymi.

Kolejną zaletą tego formatu jest możliwość zastąpienia tradycyjnych błon ciętych błonami rtg, znacznie tańszymi w eksploatacji. Ciekawy i przyjemny jest także sposób wywołania, nie w tradycyjnym koreksie a w kuwecie przy świetle czerwonym. Na własne oczy obserwujemy magiczny moment wyłaniania się obrazu. Wielką zaletą jest także możliwość podłączenia lamp błyskowych. W przypadku Graflexa i wielu innych oryginalnych aparatów, możliwa jest praca wyłącznie z lampą światła ciągłego.

Ogromną zaletą fotografii wielkoformatowej jest możliwość wykonywania odbitek w technikach szlachetnych bez konieczności posiadania kosztownych powiększalników, czyli tzw. odbitek stykowych. Polegają one w skrócie na ułożeniu oryginalnego negatywu wielkoformatowego bezpośrednio na wcześniej odpowiednio przygotowany papier światłoczuły. Po naświetleniu światłem UV lub zwyczajnie światłem słonecznym, wywołaniu i utrwaleniu papieru uzyskujemy fantastyczne odbitki o różnej barwie i wyglądzie, w zależności od zastosowanej techniki. Istnieje co najmniej kilkadziesiąt rodzajów technik szlachetnych. Do najpopularniejszych należą: odbitki srebrowe, Vandyke, cyjanotypia, papier solny, guma chromianowa, platyno-palladium, albumina itd.
Wielki format daje wiele twórczych możliwości. Uczy cierpliwości i pokory, dokładności w kadrowaniu. Nie jest to fotografia najłatwiejsza, ale na każdym etapie jej tworzenia sprawia wielką przyjemność i satysfakcję.

Jak widzicie wybór formatu i aparatu wcale nie jest taki łatwy. Najlepiej będzie wybrać format do typu fotografii, jaki chcecie uprawiać, będąc świadomym ograniczeń i udogodnień. Według mnie najlepszym wyborem ze względu na uniwersalność jest średni format w wersji jednolitej. Taki aparat pozwoli wam pracować szybko i wygodnie, a jednocześnie otrzymacie obrazek lepszej jakości. Oczywiście koszt eksploatacji będzie większy ze względu na małą ilość klatek, które można zrobić na jednym filmie.

Moim pierwszym poważnym aparatem średnioformatowym był Pentacon Six, który miał rozłączony naciąg migawki od przewijania filmu. Dzięki temu mogłem wykonać na nim wielokrotną ekspozycję oraz dokładnie przewijać klatki, przez co nie uświadczyłem ich przypadkowego nakładania się. Zaletą tego systemu jest również doskonały obiektyw portretowy Carl Zeiss Jena Sonnar 180 mm f/2.8. To szkło to po prostu bajka — nie jest najostrzejsze na pełnym otworze przysłony, ale pozwala osiągnąć cudowne rozmycie tła. O zaletach tego systemu pisałem kiedyś w artykule o fotografii średnioformatowej, do którego lektury serdecznie was zapraszam.

Jeśli będziecie mieli jakieś pytania, zadawajcie je w komentarzach do artykułu. Postaram się odpowiedzieć, jeśli tylko będę potrafił.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Poradniki:

Zwiększamy rozpiętość tonalną w Photoshopie [wideoporadnik] Frymografia - szara strefa wrażeń Opowiedz historię obrazem, czyli jak budować fotoreportaż? Fotograf zatrzymany w Londynie, czyli kulisy sesji w stolicy Anglii Jak powstaje prosta sesja zdjęciowa w studiu? Dla początkujących: konwersja do formatu DNG Photoshop: jak zmienić kolor ubrania? Jaki program do przerabiania zdjęć? Nie bój się Lightrooma, czyli jak bezboleśnie opuścić Bridge i Camera RAW Optymalna archiwizacja i wygodne zarządzanie danymi - radzimy, jak się za to zabrać [poradnik] Dla początkujących: jak chronić matrycę przed zabrudzeniami Idealne zdjęcie na okładkę

Popularne w tym tygodniu:

Jak usunąć ogrodzenie ze zdjęcia? Jest na to prosty sposób Czego nie robić fotografując w kościele 5 przedmiotów codziennego użytku, które dają świetny efekt na zdjęciach Chcesz robić lepsze zdjęcia? PROJEKT 365. Wszystko, co musisz wiedzieć Rzeczy, które powinien mieć każdy fotograf Jak zorganizować sesję w lokalu? Wszystko, co musisz wiedzieć Fotografia Analogowa Cz. III: Jaki film wybrać? Zlecenia dla fotografów - jak i gdzie je zdobywać? Jak zmienić dpi zdjęcia