© Marcin Watemborski / watemborski.com

Sony A9 II to definicja dwóch słów: jakość i ergonomia

Korpus Sony A9 II reporterskim bezlusterkowcem, przeznaczonym dla profesjonalistów, którzy nie lubią iść na kompromisy. Następca modelu Sony A9 ma z nim jednak wiele wspólnego. Sprawdziłem, czy ten pełnoklatkowy bezlusterkowiec naprawdę jest taki świetny, jak zachwala go producent.

Sony A9 II i Sony A9 — podobieństwa

Jeśli mówimy o kolejnej wersji korpusu, możemy spodziewać się wielu cech wspólnych. Wizualnie nie idzie rozróżnić Sony A9 od Sony A9 II. Oba modele łączy ta sama 24,2-megapikselowa matryca, wizjer EVF o rozdzielczości 3,69 mln punktów, powiększeniu x0,78 oraz odświeżaniu 120 kl./s; dotykowy ekran LCD o rozdzielczości 1,44 mln punktów, zakres czułości ISO 100–51 200, tryb zdjęć seryjnych z prędkością do 20 kl./s bez efektu blackoutu, autofokus z 693 punktami detekcji fazy oraz 425 punktami detekcji kontrastu, odświeżanie autofokusa i pomiarów ekspozycji do 60 razy na sekundę, wykrywanie i śledzenie twarzy w czasie rzeczywistym oraz najkrótszy czas otwarcia migawki równy 1/32 000 sekundy.

Brzmi, jakby te aparaty były niemal bliźniaczymi braćmi. Są jednak różnice, która stawiają model Sony A9 II ponad jego poprzednikiem.

Wzornictwo i ergonomia

Jak wspomniałem – na pierwszy rzut oka oba korpusy trudno jest odróżnić, lecz gdy weźmie się Sony A9 II do rąk, od razu czuć zmiany ergonomiczne. W stosunku do Sony A9, nowy model ma znacznie głębszy uchwyt i pewniej leży w ręce, co przypadnie do gustu fotografom z dużymi dłońmi i tymi, którzy często pracują w rękawiczkach. Jeśli już o nich mowa – przyciski wyróżniają się znacznie lepszą haptyką.

Podczas spaceru z aparatem w styczniowy dzień miałem rękawiczki i nie było najmniejszego problemu z wyczuwaniem przycisków, ani ich skoku – zostało to bardzo dobrze przemyślane. Podobnie ma się sprawa z dżojstikiem – jest większy i lepiej leży pod kciukiem niż w poprzednim modelu.

Sony A9 II cechuje również większy wymiar – 128,9 x 96,4 x 77,5 mm. Waży 678 gramów, czyli jest cięższy o 90 gramów od Sony A9. Niektórym użytkownikom może to przypaść do gustu. Szczerze mówiąc mi te 90 gramów nie zrobiło większej różnicy. Aparat solidnie i pewnie leży w dłoni i czuć, że nie mamy do czynienia z zabawką.

Układ przycisków jest taki sam, jak w Sony A9 z wyjątkiem kilku detali — tylnego pokrętła od zmiany czasu. To zostało wyciągnięte na górę korpusu i nie jest schowane, jak w modelu Sony A7 III. Bez problemu można je obsługiwać kciukiem nawet, gdy nie trafimy w nie precyzyjnie. Na pokrętle kompensacji ekspozycji pojawił się przycisk blokady, który musimy wcisnąć (włączyć/ wyłączyć), by zmienić ustawienie. W ten sposób nie przestawimy parametrów przypadkiem, co zdarza się w korpusach Sony A7 III oraz Sony A9. Na tyle nie znajdziemy nic nowego, oprócz odświeżonego dżojstika oraz przycisku AF-ON, który teraz jest bardziej wypukły.

Po prawej stronie aparatu znalazł się podwójny slot kart pamięci SD UHS-II, otwierany przesunięciem całego panelu do siebie, a nie malutką dźwignią. To zdecydowanie wygodniejsze rozwiązanie. Plusem jest też zamiana slotu 1 oraz slotu 2. Pierwsze wejście na kartę pamięci jest teraz na górze, a nie na dole, jak ma to miejsce w Sony A7 III.

Zobacz również: Wideotest Nikona D4

Lewa strona korpusu odsłoni przed użytkownikiem 3 zaślepki: jedną dużą otwieraną w dół (złącze synchronizacyjne oraz Gigabit Ethernet) i 2 otwierane na bok (górna: wejścia mini-jack słuchawkowe i mikrofonowe oraz HDMI; dolna: USB-C oraz micro USB). Zaślepki są zamocowane na szerokim pasku twardej gumy, co na pewno sprawi, że nie będą się łatwo odrywały. To dość istotne małe udogodnienie, które w innych modelach może denerwować.

Na spodzie korpusu znajdziemy typowo wejście baterii NP FZ-100 o pojemności 2280 mAh oraz gwint statywowy na środku.

Największe zmiany to wnętrze Sony A9 II

Korpus Sony A9 II został wyposażony w ulepszony procesor przetwarzania obrazu BIONZ X, który zapewnia szybszy i bardziej celny autofokus, poprawione wykrywanie twarzy z lepszym śledzeniem oraz przyspieszoną reakcję wizjera elektronicznego. Producent utrzymuje, że algorytmy automatycznego ustawiania ostrości w Sony A9 II zostały skonstruowane tak, by nawet najszybszy fotografowany obiekt pozostał ostry przez cały czas. Czy tak jest? Jak najbardziej. Poniżej możecie zobaczyć zdjęcia dość szybko przemieszczającego się tramwaju, które wykonałem przy wykorzystaniu trybu autofokusa ze śledzeniem oraz dużej prędkości zdjęć seryjnych. Wszystko jest ostre w punkt!

W przypadku mechanicznej migawki, aparat robi do 10 kl./s, elektroniczna zaś pozwala na 20 kl./s bez efektu blackoutu. Trwałość mechanizmu migawki została przez producenta oszacowana na 500 000 cyklów, więc to naprawdę sporo.

Innymi znaczącymi zmianami są: wbudowana stabilizacja matrycy (przeskok z efektywności 5EV do 5,5 EV), dodawanie notatek głosowych do zdjęć lub serii zdjęć, szyfrowanie SSL lub TLS podczas przesyłania plików na serwer FTP oraz wsparcie Wi-Fi 5Ghz dla szybszego transferu zdjęć.

Jakość obrazu w Sony A9 II i zdjęcia przykładowe

Tutaj niczym was nie zaskoczę – jeśli mieliście w rękach aparat Sony A9 lub Sony A7 III, obraz wygląda identycznie. Kolory są prawidłowo oddane, automatyczny balans bieli radzi sobie świetnie – trudno znaleźć w kwestii jakości obraz coś złego, nietrafionego lub brzydkiego. W kilku poniższych scenariuszach możecie znaleźć przykładowe zdjęcia z korpusu Sony A9 II.

Wszystkie zdjęcia zostały wykonane w formacie JPEG maksymalnej jakości i rozdzielczości, z wyłączoną redukcją szumów oraz wyłączonym wyostrzaniem i neutralnym stylem obrazów.

Galeria I – Test ISO

Podobnie, jak w przypadku innych wysokich modeli firmy Sony, tak i w Sony A9 II, naprawdę widoczna degradacja obrazu zaczyna się dopiero od ISO 12 800. Automatyczny balans bieli jest powtarzalny, a kolory prawidłowo odwzorowane. Nawet na najwyższej czułości ISO 51 200 nie widać rażących w oczy artefaktów w ciemnych fragmentach obrazu.

Galeria II – Spacer z aparatem

Automatyczny balans bieli działał poprawnie, matrycowy tryb pomiaru światła również. Klatki są jasne, dobrze nasycone i kontrastowe. Mimo padającego deszczu ze śniegiem i przeszywającego zimna aparat nie zwalniał, a uszczelnienia w korpusie i obiektywie Sony FE 24–60 mm f/2.8 GM nie dały po sobie poznać, że cokolwiek działo się na zewnątrz.

Galeria III – Zdjęcia studyjne

Po przestawieniu korpusu balans bieli do światła błyskowego oraz zmianę trybu autofokusa na AF-S z wykrywaniem twarzy zacząłem robić zdjęcia. Sony cechuje się cieplejszym rozumieniem studyjnego światła białego, co jest kwestią gustu. Według mnie ten mógłby być nieco chłodniejszy. Autofokus bez problemu radził sobie z wykryciem twarzy modelki i bardzo szybko ustawiał ostrość.

Galeria IV – Sesja zespołu This Noise

Dzięki uprzejmości moich kolegów z zespołu This Noise mogłem wziąć udział w kręceniu teledysku do singla promującego ich nową płytę. Przy okazji postanowiłem zrobić im kolka portretów. Balans bieli był ustawiony na światło błyskowe, natomiast autofokus na ciągły z włączonym śledzeniem. Mimo tego, że chwilami było ciemno (podczas sesji spaliła mi się żarówka modelująca w lampie studyjnej), układ AF cały czas wykrywał ruch i utrzymywał obraz ostry. Muzycy ruszali się chwilami dość szybko, ale nie stanowiło to żadnej przeszkody. Jestem naprawdę pod wielkim wrażeniem osiągów Sony A9 II w kwestii autofokusa i śledzenia – to po prostu mistrzostwo!

Podsumowanie

Sony A9 II to aparat stworzony do pracy w ciężkich warunkach. To bez wątpienia najbardziej zaawansowany pełnoklatkowy bezlusterkowiec obecnie dostępny na rynku. W porównaniu do poprzednika zyskał kilka funkcji, które ułatwiają pracę i sprawiają, że aparat jest ergonomiczny tak, że chyba bardziej się już nie da. Uwypuklone przyciski są wygodne z bardzo dobrze wyczuwalnym skokiem. Ich umiejscowienie jest dogodne dla osób małymi jak i dużymi dłońmi. Praca w rękawiczkach w ogóle nie sprawia problemu. Dobrze przemyślany przycisk blokady (włączona/ wyłączona) pokrętła kompensacji ekspozycji nie przeszkadza w szybkiej pracy.

To, co jeszcze przypadło mi do gustu to genialny autofokus – ostrzenie zajmuje ułamki sekund i jest bardzo celne, nawet w trybie ciągłym ze śledzeniem obiektu. Wykrywanie i śledzenie twarzy działa bez zarzutu w dobrym świetle, jak również w trudnych warunkach. Rzadko to mówię, ale naprawdę nie ma się czego doczepić.

Jak się domyślacie, wadą jest cena. Sam korpus Sony A9 II kosztuje około 22 250 złotych. Pewne jest jednak to, że za tą ceną idzie jakość i ergonomia, które według mnie są cechami rozpoznawczymi aparatu Sony A9 II.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Sony Cyber-shot RX10 - zdjęcia testowe Canon EOS 700D - pierwsze wrażenia Sony A7 – pierwsze wrażenia i zdjęcia testowe Leica 35 mm f/1.4 Summilux-M ASPH - w poszukiwaniu mitycznej jakości obrazu [recenzja] Fujifilm X100T - zdjęcia testowe z Budapesztu oraz naszego studia Panasonic Lumix GF2 - test [część 1] Canon EOS RP - budżetowy aparat wcale nie musi być zły [TEST] Canon EOS M3 - bezlusterkowiec z tradycjami lustrzanek [test] Panasonic Lumix LX100 - wszystko, czego potrzebujesz od aparatu kompaktowego [test] TEST: Canon EOS 200D – pomysł na maleństwo Uchwyt Peak Design Capture Pro – część II. Tym razem turystycznie Flycam Nano - testy taniej stabilizacji do lustrzanek filmowych [wideo]

Popularne w tym tygodniu:

Sony A7C - test w praktyce. Czy ten aparat to spełnienie marzeń?