Sentymentalna wyklejanka, czyli recenzja najnowszej książki Kuby Dąbrowskiego

Gdy wertuje się kolejne strony książki Kuby Dąbrowskiego pt. „Film obyczajowy produkcji polskiej”, aż dziw bierze, że trzyma się w rękach dokonania jednego z najciekawszych polskich fotografów. Całość sprawia wrażenia wyklejanki, którą przysłał nam najlepszy kumpel z dzieciństwa. To sentymentalna pocztówka, która chwyta za serce.

© Kuba Dąbrowski / dzięki uprzejmości artysty

Książkę otwiera wywiad Joanny Kinowskiej (kuratorki wystawy) z autorem. Ciąg pytań i odpowiedzi jest doskonałym wprowadzeniem do chaotycznej całości, zaczynającej się od strony 22. W tej rozmowie Dąbrowski opisuje otaczający go świat, obnaża swoją fotograficzną historię i wypunktowuje inspiracje. Pieczołowicie wymienia sytuacje, dzięki którym znalazł się w swoim obecnym fotograficznym miejscu.

Z szacunkiem opowiada o popkulturze. To ostatnie słowo stanowi zresztą jeden z kluczy do zrozumienia nie tylko zawartości „Filmu obyczajowego…”, ale też twórczości fotografa w ogóle. Na jego zdjęciach Kora przebrana jest za Kobietę-Kota, a Andrzej Smolik przedstawiony jest jako groźny, przerysowany mafioso. Na innych kadrach w portfolio fotografa są m.in. David Lynch czy król afrobeatu Tony Allen. Czy ubrani w popkulturową szatę, czy sfotografowani w swoich domach na tle obdrapanych ścian warszawskiego osiedla – każdemu ze swoich modeli Dąbrowski zdaje się poświęcać tyle samo uwagi.

Nie wydaje się jednak, aby prezentował swoje fotografie według jakiegoś klucza (oprócz dwóch przypadków: zdjęcia z bokserami i fotografie tabletek). Obok znanego każdemu dziecku z lat 90. jeża z wetkniętym w niego długopisem pojawia się zdjęcie z koncertu hardcorowej formacji Sunrise. Przerzucamy parę stron wstecz, a tam Joey Tribbiani z serialu "Przyjaciele". Jest rozbite Mju i zdjęcia migoczących ekranów telewizorów.

Bohater tego książkowego filmu fascynuje się koszykówką, często spotyka się z przyjaciółmi i znajomymi. Bardziej niż filmowe krajobrazy interesują go codzienne sytuacje. „Chciałem wypracować sposób robienia zdjęć na ulicy na Mokotowie w Warszawie czy w Białymstoku tak, żeby nie udawały Nowego Jorku czy Berlina” - tłumaczy swój sposób pracy Dąbrowski.

Owszem, jest tu ukryta Ameryka, czy to w sytuacjach, czy w przedmiotach, ale czuć, że miejscem akcji jest inna szerokość i długość geograficzna. Nie ma Bronxu, jest warszawska Praga. Nie ma amerykańskiej autostrady znanej chociażby z fotografii Briana Crossa, są za to polskie szarobure drogi. Nie ma kolorowania i zaklinania rzeczywistości i udawania czegoś, czego nie ma. Jest tylko rejestracja decydującego momentu.

Zawartość przypomina mi zeszyty, które wraz z kolegami i koleżankami wyklejaliśmy wycinankami w podstawówce. Nawet papier i zapach kartek są podobne, a chaotyczne rozmieszczenie zdjęć sprawia, że na twarzy pojawia się uśmiech. Dla młodszych będzie to swoisty Tumblr na papierze, ale dzięki swojej fizycznej formie jest o wiele bardziej atrakcyjny niż cyfrowa wersja.

Zobacz również: Polska z drona jest nie do poznania

Kiedy otwieram książkę Dąbrowskiego, nie czuję patosu towarzyszącego przeglądaniu albumów fotograficznych znanych i docenianych mistrzów fotografii. Nie jest to też chwila tak podniosła, żeby wymagała odpalenia głównego motywu muzycznego z "Terminatora 2" czy zakładania rękawiczek do wertowania kolejnych stron. Nie czuję, że otwieram album fotografa mającego na koncie publikacje w "Polityce", "Przekroju", "Vogue'u" i innych ważnych i ważniejszych periodykach.

Ten album przypomina mi o prowadzonych za dzieciaka albumach z wyklejankami i kolekcjonowaniu najlepszych wspomnień. Cieszy mnie, że ten utalentowany fotograf po wydaniu króciutkich publikacji (nazywanych przez niego pieszczotliwie „Epkami”) ze swoimi zdjęciami wreszcie doczekał się pełnoprawnej książki. Oby były kolejne.

Zdjęcia i cytat pochodzą z książki "Film obyczajowy produkcji polskiej" Kuby Dąbrowskiego, wydanej przez Narodową Galerię Sztuki Zachęta. Wystawę, przy okazji której książkę wydano, można oglądać w Zachęcie do 16 marca.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Inspiracje:

Królewski retusz z Krakowa Noc Ruch Światło-Czyli kreatywna fotografia sportowa Cz.1 Niskobudżetowa fotografia makro Alexeya Kljatova Mit a rzeczywistość. Zdjęcia fińskiego fotografa Aapo Huhta Szaleni fotografowie ze Wschodu zdobywają szczyty najwyższych budynków Subtelne kadry Anety Ivanovy Sztuczny tłum w obiektywie Alex Prager Skąd czerpać inspirację? Dwoistość rzeczywistości ukryta w portretach Na jego zdjęciach eksponaty obserwują zwiedzających Śladami współczesnego nomada Erik Johansson - perfekcyjna manipulacja „Gdzieś na znikającej ścieżce” – pochwała wiejskiego życia na zdjęciach Ivety Vaivode LOMOGRAFIA. Nie myśl! Działaj szybko! The Sochi Project. Siedmioletni dokument fotograficzno-dziennikarski "Frymografia" - ryzyk-fizyk Dramaturgia monumentalnych przestrzeni 365 portretów w 365 dni. Projekt fotograficzny Tomasza Janusza Szeremety „Lubię pozostawiać niedosyt” - fotografie z lotu ptaka Kacpra Kowalskiego Emocjonalna podróż między fotografią a literaturą Eksplodujące, ulotne piękno przypadkowości Oto co robi mama-fotograf, kiedy jej syn śpi "1001 złych uczynków", czyli cała prawda o chłopakach ze Śląska "Lens chimping", czyli po co nam dodatkowa soczewka do obiektywu?

Popularne w tym tygodniu:

Wzruszająca sesja noworodków, wykonana tuż przed odejściem jednego z nich Potraficie dostrzec coś wyjątkowego w portretach autorstwa Yigala Ozeriego? Drzewa przewrócone przez orkan. Stworzyły fantastyczną kompozycję do zdjęcia Czekał godzinami, by dopasować odbiorców do obrazów w muzeum. Zdecydowanie się opłaciło Kiedyś i dziś – mężczyzna wkleił dorosłego siebie na zdjęcia z dzieciństwa. Wyszło świetnie! Przez dwie zimy fotografował ludzi marznąc na moście. Tak powstał projekt "Tramwaj" Magiczne, poetyckie portrety na gorącej Kubie to specjalność Gillian Hyland Magia dobrego zdjęcia tkwi w oczach, zwłaszcza jak jest ich kilka par. Ireneusz "Irass" Walędzik opowiada o swoich bliskich spotkaniach z przyrodą Zdjęcie z lądowania na Księżycu to prawda czy wielka mistyfikacja? Usunął ze zdjęcia dźwig, którego nikt nie chciał wymazać. Zobacz jak retuszował obraz krok po kroku Wildlife Photographer of the Year 2017. Wygrało zdjęcie opowiadające historię zbrodni na nosorożcach Roni Landa sfotografowała interesującą martwą naturę, zrobioną z... mięsa?!