Małe koncerty czy duże festiwale - gdzie czeka nas więcej możliwości na ciekawe zdjęcia? [poradnik]

Fotografią koncertową zajmuję się zawodowo od siedmiu lat. Przeszłam chyba przez wszystkie stadia typowe dla fotografa koncertowego: od fascynacji koncertami stadionowymi po zamiłowanie do muzycznej fotoreporterki. Dziś ten pierwszy etap uważam za bardzo ograniczający i mało atrakcyjny dla początkującego fotografa. Dlaczego?

© Joanna 'frota' Kurkowska // blackboxphoto.pl


Są to moje własne spostrzeżenia, często uogólnienia (bo od każdego z tych punktów może być jakiś wyjątek) i wnioski, jakie nasuwają się po wieloletnim zainteresowaniu fotografią muzyczną i koncertową. A ponieważ zbliża się sezon na festiwale wszelkiej maści i wizyty w klubach będą się przeplatały z obecnością na dużych imprezach, warto pomyśleć, jaką drogę obrać, aby jak najlepiej podszkolić swój warsztat i zdobyć najlepsze kadry. Zdjęcia ilustrujące artykuł pochodzą z imprez i klubów, na które nie była potrzebna akredytacja. Niektóre z nich zapisały się w mojej pamięci na dłużej niż fotograficzne relacje z Openera czy Off Festivalu.

Takie same kadry u wszystkich

Wyobraźcie sobie taką sytuację: festiwalowa scena, w fosie około 30–40 osób, zespół pozwolił na robienie zdjęć tylko z jednej strony. Ścisk i frustracja. Dodajmy do tego, że formacja jest oddalona od fotografów o paręnaście ładnych metrów, a artyści nie kwapią się, aby schodzić do fanów i przybijać z nimi piątki. Bardzo, ale to bardzo trudno wtedy o niepowtarzalne zdjęcia.

BNNT podczas spontanicznego występu na jednej z katowickich ulic.

Licencje, umowy, zakazy

Marzycie o umieszczeniu w swoim portfolio zdjęć Metalliki, Pearl Jamu czy innej legendarnej kapeli? Zazwyczaj jest to niemożliwe. W ostatnich latach bardzo popularne stały się umowy z organizatorami, na mocy których zrobione przez nas zdjęcia mogą zostać wykorzystane w jednej konkretnej publikacji. W takich umowach zwykle znajduje się zapis o zakazie publikowania wykonanych przez nas zdjęć na prywatnych blogach czy w portfolio. Czasy, w których to fotografowie dyktowali warunki (ze względu na to, że było ich mało), minęły bezpowrotnie wraz z rozpowszechnieniem się fotografii cyfrowej i wzrostem zainteresowania fotografią koncertową. Po imprezie agencje bardzo często sprawdzają, czy fotografowie dotrzymują umów.

Gdyński dworzec i koncert formacji 1926

Zobacz również: Jakie funkcje retuszu znajdziemy w Adobe Lightroom?

Bez AAA nie ma kreatywności

I tak, i nie. Ale kiedy pokazują portfolio takich tuzów fotografii koncertowej, jak Elmakias czy North, wtedy wychodzą największe perły. Po trzech numerach ochrona wyprowadza fotoreporterów z fosy, a ci często dostają zakaz robienia zdjęcia poza jej obrębem. Trudno też o jakąkolwiek formę kreatywności, jeżeli wykonawca oddalony jest od nas o 50 m. Z najbardziej pożądaną przez fotografów plakietką, czyli Access All Areas (ang. dostęp do wszystkich stref), można się swobodnie przemieszczać po całym obiekcie i przygotować rewelacyjny materiał: od zespołu grającego w karty po fajerwerki wystrzeliwane w czasie koncertu. Szkoda, że taką możliwość mają tylko nieliczni.

Borowski/Miegoń w Gdańsku

Dlaczego więc warto zainteresować się mniejszymi scenami? Powody są trzy.

Krzysztof Wroński, perkusista takich formacji jak Kiev Office czy 1926 improwizuje w jednym z trójmiejskich klubów

Są źródłem ciekawych ujęć

Miejskie festiwale pokroju gdańskiego Streetwaves, plenerowe imprezy pod chmurką czy imprezy organizowane przez pasjonatów to niewyczerpane źródło interesujących, przykuwających uwagę fotografii. Na festiwalu bardzo trudno o wieloplanowe kadry z ciekawym tłem. W małych klubach, w których jest ciasno, niełatwo złapać samego artystę, ale dzięki temu zrobione tam fotografie bywają naprawdę ciekawe i potrafią zapaść w pamięć. Malutki klubik, w którym publikę od wykonawcy dzieli 50 cm, to zupełnie inne warunki niż rozłożysta scena festiwalowa. To całkiem inny klimat, kontakt z publicznością jest bardzo częsty, dzięki czemu nasze zdjęcia nabierają kolorytu. Nie ma nic gorszego niż "suche" fotografie wykonawców i wokalista obfotografowany z każdej strony. Co ciekawe, technikę "ciasnego" kadru stosują oficjalni fotografowie dużych klubów, m.in. Piotr Połoczański, fotograf gdańskiego klubu Parlament, który zdjęcia z fosy ogranicza do minimum. Reszta to właśnie obserwowanie publiczności, wieloplanowe kadry i wszelakie interakcje. Takie obrazy ogląda się z przyjemnością.

Napszykłat w Gdańsku

Nie ma problemów ze zdobyciem akredytacji

OK, praktycznie zawsze jest jakiś problem, ale na wiele mniejszych koncertów i do mniejszych klubów można śmiało wnieść aparat. Brak akredytacji i całej otoczki związanej z tym, że jesteś "profesjonalistą", wbrew pozorom bardzo ułatwia zadanie, bo nie czujesz ciężaru zlecenia i oddechu szefa na karku. Nie ograniczają cię ramy czasowe, a kiedy fotoreporterzy kończą swoją pracę i znikają po 2–3 kawałkach, ty możesz rejestrować dalszą cześć koncertu. Jednak pamiętaj, żeby nie przeszkadzać zespołowi ani oglądającym. To oni są na tym wydarzeniu najważniejsi.

Slim Cessna's Auto Club w warszawskim Powiększeniu

Gorsze warunki do pracy

Tak, to plus. Dlaczego? Powód jest bardzo prosty: jeżeli poradzisz sobie z warunkami w małym klubie (brak świateł, fosy i ogólny chaos), uwierz mi, będziesz gotowy na wszystko i nic cię nie zaskoczy. Potem będzie już tylko łatwiej.

Zdjęcie zespołu The Shipyard podczas festiwalu Streetwaves

Mam nadzieję, że ten tekst uświadomi Wam pewne rzeczy i zmotywuje do konkretnych fotograficznych działań. Tym bardziej że szał na koncerty w całej Polsce nie ustaje. I nie zanosi się na to, aby miało się to zmienić. Warto pomyśleć, czy próba dostania się na duże festiwalowe sceny ma sens, skoro tyle ciekawych wyzwań czeka na nas praktycznie obok, na małych plenerowych imprezach czy w miejscowych klubach.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Inspiracje:

Królewski retusz z Krakowa Warto rozmawiać, czyli jak przełamać w sobie nieśmiałość w fotografowaniu obcych ludzi Photoshop przełamuje granice. Groźni przywódcy z pluszakami Niezwykłe zdjęcia gwiezdnych smug na nocnym niebie Na zdjęciach Jordana Mattera "Tancerze są wśród nas!" Rosyjscy fotografowie podświetlili zamarznięte jezioro, aby sfotografować samochód Zdjęcia www Sieci #3, czyli subiektywny przegląd ciekawych fotografii tygodnia Bajkowy świat, w którym czas jest długo naświetlany Facreton, dokument młodego fotografa Charliego Shoemakera o niesławnych przedmieściach Kapsztadu Kocie portrety sprzed 100 lat Zdjęcia www Sieci #2, czyli subiektywny przegląd ciekawych zdjęć tygodnia Hotele niczym po apokalipsie według Samanty VanDeman Maciej Moskwa opowiada, jak w Syrii powstało Zdjęcie Roku BZ WBK Press Foto 2014 Podwodna sesja z dziećmi w roli głównej? Brzmi jak spore wyzwanie Zdjecia ślubne w konwencji... plakatów filmowych. Najlepsze, jakie widzieliśmy! Duński wydawca, który tworzy najdziwniejsze albumy fotograficzne na świecie Zdjęcia www Sieci #1, czyli subiektywny przegląd ciekawych zdjęć tygodnia The road is home - blog młodej fotografki o życiu w drodze Młode żołnierki z izraelskiej armii. Portrety Michała Korty Carousel - nowa aplikacja Dropboxa do obsługi zdjęć Fotograficzna kawiarnia marzeń powstała w Seulu Czarne psy na czarnym tle. Piękne portrety "Paradise in Suburbia", czyli miejsca, których się nie zapomina Iran jest bardziej zachodni, niż nam się wydaje? Niezwykły fotoreportaż z Teheranu

Popularne w tym tygodniu:

Najzabawniejsze zdjęcia finalistów The Comedy Wildlife Photography Awards 2017 Mały słoń w płomieniach. Zdjęcie, które łamie serca, wygrało w konkursie Sanctuary Wildlife Photography Awards 2017 Kim jest Szarbat Gula - "afgańska dziewczyna" z portretu Steve'a McCurry? Prawda o tym, jak powstają piękne zdjęcia. Fotograf zdradza swoje sekrety Ojciec tworzy magiczne renesansowe portrety ze swoją córką w roli głównej Poznaj najnowsze zgłoszone zdjęcia w konkursie Nat Geo Nature Photographer of the Year 2017 Genialne zdjęcia krajobrazowe na Instagramie 18-letniego fotografa Od zdjęć Żanety Hajnowskiej na pewno zgłodniejecie! Ta fotografka zna się na rzeczy Pijani Japończycy zasypiają dosłownie wszędzie. Na zdjęciach ujął ich Lee Chapman Michał Janiszewski pokazuje piękno polskich gór w swoim najnowszym filmie poklatkowym 4K Richard Sandler przez 30 lat dokumentował prawdziwego ducha Nowego Jorku Santorini, miejsce pracy