Canon EOS 5Ds i 5DS R - pierwsze wrażenia prosto z premiery

Lustrzanki Canon EOS 5DS i 5DS R były w naszych rękach w czasie polskiej premiery. Oto garść naszych pierwszych spostrzeżeń.

Canon EOS 5Ds R — wojna na megapiksele ma się dobrze [wideotest]

Po trzech latach od premiery modelu 5D Mark III, Canon postanowił rozszerzyć ofertę o typowo studyjne modele EOS 5Ds i 5Ds R. Jak tytułowy aparat wypadł…

Pierwsze, co zrobiłem po chwyceniu aparatu Canon EOS 5DS w dłonie, było porównanie z redakcyjnym Canonem EOS 5D Mark III. Długo patrzyłem, sprawdzałem, ale żadnych różnic na korpusie nie znalazłem, poza samą nazwą modelu.

Korpusy są wykonane z odlewu magnezowego, uszczelnione i odporny na lekkie wstrząsy oraz uderzenia. Producent nie wspomina o dodatkowym systemie uszczelek, jak w modelu EOS 7D Mark II. Aparat może uchodzić za wzór jakości wykonania oraz ergonomii. Świetnie leży w dłoniach, a wszystkie przyciski są na swoim miejscu i mają przyjemny skok.

O specyfikacji nowych lustrzanek Canon EOS 5DS i 5DS R pisał już wcześniej Marcin, zatem ciekawych wnętrza odsyłam do jego tekstu.

Oba Canony mają wizjer optyczny, który pokrywa 100% kadru i jest duży, jasny i przejrzysty. Jedna z nowości jest możliwość ustawienia trybu crop – do wyboru x1,6 lub x1,3. Przy rozdzielczości matrycy 50,6 Mpix, zdjęcia wykonane z cropem x1,6 mają nadal wysoką rozdzielczość ok. 19 Mpix.

Zobacz również: Nikon D800 - test

W celu ułatwienia pracy w wizjerze mamy podgląd przycięcia kadru w postaci ramek, maskowania lub przycięcia. W menu aparatu można wybrać sposób kadrowania zdjęć: crop x1.6, x.1.3 lub 1×1, 4×3 i 16:9. W wizjerze są też wyświetlane wszystkie parametry, które można też zobaczyć w górnym ekranie LCD, co sprawia, że nie musimy odrywać aparatu od oka w trakcie zdjęć.

Układ menu jest bardzo podobny do tych znanych z innych lustrzanek tego producenta. Nowością jest możliwość indywidualnego komponowania skróconego menu. To bardzo dobre rozwiązanie, które sprawia, że fotograf może spersonalizować swój korpus i jeszcze usprawnić pracę. Po zagłębieniu się w menu można dostrzec kilka dodatkowych funkcji, których nie ma chociażby w modelu EOS 5D Mark III. W trybie „Picture Style” dodano punkt „Fine Detail” - specjalny styl obrazu, gdzie możemy zmieniać szczegółowość zdjęć.

Warto też wspomnieć o funkcji HDR, wielokrotnej ekspozycji czy filmów poklatkowych, w którym możemy określić liczbę zdjęć oraz przerwy między nimi. Dostępna jest też możliwość fotografowania do zapełnienia karty, a film możemy tworzyć już w samym aparacie. Nie musimy zgrywać zdjęć na komputer i łączyć ich w osobnym programie.

Canon EOS 5DS oraz 5DS R są wyposażone w system stabilizacji lustra (Mirror Vibration Control System), który skutecznie redukuje drgania lustra podczas wykonywania zdjęć, ale także sprawia, że aparat jest cichszy. Na co dzień fotografuję Canonem EOS 5D Mark III i już po kilka pierwszych zdjęciach wykonanych EOSem 5DS zauważyłem, że dźwięk klapnięcia jest przyjemniejszy, bardziej miękki i znacząco cichszy. To usprawnienie może się spodobać np. fotografom koncertowym, którzy regularnie narzekają na głośne klapanie lustrzanek, szczególnie, kiedy wykonuje się zdjęcia w szybkich seriach.

Trudno napisać coś więcej o nowych lustrzankach Canon EOS 5DS i 5DS R, ponieważ podczas premiery zorganizowanej w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego w Warszawie, mieliśmy do dyspozycji jedynie egzemplarze przedprodukcyjne. Nie mogliśmy do nich wkładać własnych kart pamięci i wykonywać zdjęć testowych. W związku z tym nie możemy też wiążąco oceniać szybkości AF, który mimo wszystko na pierwszy rzut oka sprawował się bardzo dobrze. Na pierwsze egzemplarz do testów przyjdzie nam niestety jeszcze poczekać zapewne do maja lub czerwca. W poniedziałek będziemy mogli jednak zaprezentować Wam garść oficjalnych, przykładowych fotografii.


Zobacz więcej artykułów z serii: Testy lustrzanek

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Kilka miesięcy z Samsungiem Galaxy NX. Nowy "klasyk" ze smartfonem za plecami Carl Zeiss Sonnar T* FE 55 mm f/1,8 ZA - test obiektywu Subiektywny test aparatu Leica M-P (typ 240) Canon EOS 6D kontra 7D Mark II - który aparat powinienem wybrać? Canon Powershot G7X - jak sprawdzi się duża matryca w małym kompakcie? [test] Sony A5100 - mały na zewnątrz, wielki w środku [test] Fujifilm X100T, czyli jak z dobrego zrobić jeszcze lepsze [test] Fujifilm X100T - zdjęcia testowe z Budapesztu oraz naszego studia Panasonic Lumix GM5 – miniaturyzacja bez kompromisów [test] Canon EOS 7D Mark II - test funkcji wideo Ring flash w wersji light - test nakładki RoundFlash Canon EOS 7D Mark II - szybki, wytrzymały i bez konkurencji [test] iPhone 6 - świetny aparat ze sprytnie ukrytymi wadami [test] Olympus Stylus TOUGH TG-3 – trzecie życie twardziela [test] Fujifilm X30 - retro i premium jeszcze lepiej połączone [test] Panasonic Lumix LX100 - wszystko, czego potrzebujesz od aparatu kompaktowego [test] One by Wacom - jak sprawuje się tani tablet z Biedronki [pierwsze wrażenia] Nikon D750 - współczesna lustrzanka pełną klatką [test] Olympus PEN E-PL7 - godny kontynuator serii [test] Olympus M. Zuiko Digital 40-150 mm PRO - pierwsze wrażenia Sony A7S - postrach ciemności i mistrz kinematografii [test] Fujifilm X100T – 7 ważnych zmian, które mogliście przeoczyć Zeiss Otus 85mm f/1.4 - zdjęcia przykładowe Sony A5100 - pierwsze wrażenia i zdjęcia przykładowe

Popularne w tym tygodniu:

Feiyu Tech A2000 - wideotest nowego gimbala z dalekiego wschodu